www.psycholog-pomost.pl

Baczmaha : szkic powieściowy
Pawlikowski Mieczysław


Baczmaha : szkic powieściowy - strona 1
" Mieczysław Pawlikowski BACZMAHA Szkic powieściowy illustrował Wł. Tetmajer Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa Kraków — G. Gebethner i Spółka "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 2
"   BACZMAHA "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 3
" Mieczysław Pawlikowski BACZMAHA Szkic powieściowy illustrował Wł. Tetmajer Warszawa Nakład Gebethnera i Wolffa Kraków — G. Gebethner i Spółka 1898 "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 4
" Kraków. — Druk W. L. Anczyca i Sp. "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 5
" I. Łudząc się nadzieją, że może uda nam się znaleźć groty stalaktytowe, podobne do Bialskich, przez kilka tygodni przeszukiwaliśmy całą przestrzeń pomiędzy Kościeliskami, Ornakiem, i Starą Robotą. W samej rzeczy, grot i jaskiń, jam i "dziur" (jak je nazywają górale)..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 6
" zkie i niskie, że ledwie pełzając na raczkach się tam prześliźniesz, — a wszystkie po większej części grubo pobielane wysiękiem "kamiennego mleka", czasem zwieszającego się nad głową w stężałych soplach, — połączone ze sobą węższemi jeszcze korytarzami, czeluściami,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 7
" Mówią oni, że przedmiot rzucony do tajemniczego źródliska, bulkoczącego w przepaścistej głębi rozpadlin, np. Krzesanicy lub Upłazu, wypłynie czasem w kilka tygodni wywierzyskiem w innej zupełnie stronie Tatr, albo w swych wrotach skalnych się zatrzyma. Nie całkiem temu wierząc,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 8
" odważyłem. Tak idąc tuż nad strumieniem, ujrzałem w najpłytszem miejscu kamyk dziwnego kształtu, który zwrócił moją uwagę. Pochyliłem się i podniosłem. Była to, jak mi się wydało, skamieniała kostka. Spojrzałem uważniej na dno strumyka i drugą jeszcze podobną znalazłem...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 9
" krości, zaprzestałem dalszych poszukiwań, postanawiając innym razem tam jeszcze powrócić. Podałem mu rękę i przeprowadziłem szczęśliwie przez najcięższe miejsce. Kości przyniesione przezemnie, wywołały zdziwienie niemałe. Pierwszą z nich uznał mój uczony za kawał szczęki..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 10
" nie chciał. Trwało to bardzo długo. Nakoniec jednak widocznie ochłonął i jakby rozczarowany, rzekł lekceważącym tonem głosu: — Os cuboidcum. — Co to znaczy? — Kość sześcienna ze stopy człowieczej... Leży między kością piętową a czwartym i piątym metatarsem. Nie trudna..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 11
" jeckiej, może kostka ze stopy "zbójnika", albo... ofiary zbójców. A najprawdopodobniej to szczątek ze szkieletu jakiego juhasa, który spadł pnąc się za owcami. A może kłusownik albo turysta... chociaż kłusowników i turystów przed stu kilkudziesięciu laty pewnie jeszcze nie było...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 12
" rym mogłem być pewnym, że mnie nie zechce powstrzymywać w mniej bezpiecznych miejscach. Poszedł ze mną tem chętniej, że był obecnym przy owej rozmowie mej z geologiem, i zagorzał wielkim zapałem do tych poszukiwań. Doszedłszy do stóp skały, w której, na wysokości może siedmio..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 13
" tak, iż jej cała plastyka w niewyraźne spływała kształty. Zwróciły jednak uwagę moją leżące na dole głazy z powierzchnią z jednej strony o wiele jaśniejszą, prawie białą, świadczące że świeżo odkruszyły się od turni. A gdyśmy zaczęli drapać się w górę, przekonałem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 14
" cej z dołu już nie było. — Jak się tam dostać? Rozmyślając nad tem, przypomniałem sobie, że za poprzednią moją bytnością, wieczorem, spiesząc się z powrotem do Zakopanego, nie zbadałem, do której z licznych rozpadlin spływa ów strumyk. Szukałem go napróżno na dole i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 15
" przepaścią i tylko tą samą drogą tj. drapiąc się znowu w górę, można będzie powrócić. Nie ma rady, trzeba skałę okrążyć i dostawszy się na szczyt jej z przeciwnej strony, górną częścią nieuszkodzonej jeszcze ścieżki, dostać się do celu naszej wycieczki. Ruszyliśmy..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 16
" — A gdyby się kto z nas zesunął w przepaść, to drugi tam w górze wypije całą butelkę za jego zdrowie. — Et, pleciesz bracie. Gdyby którego z nas spotkało nieszczęście, drugiemu odechciałoby się frykasów i wina. Rozmawiając w ten sposób, pięliśmy się w górę po olbrzymim..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 17
" okrążał on miejsc najbardziej nawet stromych, tylko w prostej jak strzelił linii zmierzał ku górze. Szliśmy tak już dobrą godzinę. — Stój! — zawołałem ochrypłym ze znużenia głosem, — nie zdążę za tobą, tchu muszę zaczerpnąć. Towarzysz mój zaśmiał się i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 18
" nie toczyły się na dół i z coraz szybszym rozpędem podskakując olbrzymiemi łukami, zabierały z sobą całą gromadę potrąconych przez się braci. O kilkadziesiąt kroków niżej, już prawdziwą lawiną łomotały one, budząc echa rozgłośne, do dalekiego grzmotu podobne. — W..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 19
" z szybkością rozpędzonej lokomotywy, zasłaniając nam chwilami widok najbliższych nawet przedmiotów, to znowu odchylały nagle zasłonę, to z tej to z owej strony odkrywając nam na kilka sekund dalekie widnokręgi oświeconych słońcem obszarów. — Cudowny widok! — zawołałem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 20
" kurtynę na trzy sekundy i ukazać nam to, co się z dołu lepiej widziało. I na tem koniec. Dziękuję. — Pocóż więc wybierasz się na Lodowy? — Aby tam zajść, nie po to, aby tam być, siedzieć w kuczki i estetyczne bonichy odprawiać! — Cóż za dzikie wyrażenia!... A więc..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 21
" a poniżej, gdzie ta ścieżka być musi, mgły niezawodnie nie będzie. Poszliśmy. W samej rzeczy, spuściwszy się kawał drogi na dół, w kwadrans może po opuszczeniu szczytu, zostawiliśmy za sobą, a raczej nad sobą świat mgieł i mogliśmy się wybornie oryentować. Trzeba było iść..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 22
" perć ta była stosunkowo bardzo wygodna, miejscami nawet tak szeroka, żeśmy obaj mogli iść obok siebie, a towarzysz mój żartował że tu bryczką przejedzie". Ścieżka obniżała się stale po łagodnej pochyłości, dwa razy tylko zdawała się urywać na zakręcie skały i zmuszała..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 23
" w górze ściana zmieniła się w sklepienie, obniżające się coraz bardziej nad naszemi głowami, w miarę jak i sama ścieżka coraz gwałtowniej obniżać się zaczęła. W kilku miejscach uchylić trzeba było głowy, nawet zgiąć się we dwoje i przysiąść, aby zsunąć nogi na niższy..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 24
" Zatrzymałem towarzysza i wyciągając ramię w tym kierunku, zawołałem z radością: — Tam! Zaledwie wyrzekłem to słowo, on już zeskoczył z progu i zanurzając palce w szczeliny popękanej skały, na której całem opierał się ciałem, zsuwać się zaczął po perci z zręcznością..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 25
" skokiem przez przepaść przesadził. Przebiegł kilka kroków dalej szybko i stał już na turni nad wywierzyskiem, w miejscu bezpiecznem, na wyskoku skały. Ochłonąłem. Ale w oczach mi się ćmiło "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 26
" i zdawało mi się, ze świat się ze mną w koło obraca. — Jak mogłem... jak mogłem być tak nieopatrznym! popełnić podobną nieostrożność! wyrzucałem gorzko sam sobie. Wszak widząc z dołu dokładnie, że ścieżka z drugiej strony poniżej wywierzyska usunęła się skutkiem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 27
" Antoś jednak sądząc zapewne, że chcę iść za jego przykładem, wyciągnął z przerażeniem oba ramiona nad głową i zawołał: — Nie idź tu! nie idź! ani kroku! — a widząc żem się zatrzymał, dodał: — Przeskoczyć można, ale ta perć odstaje od skały i oderwie się tak jak..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 28
" — Do czegóżbym ją tu przywiązał? Ten głaz na którym stoję, stoi mocno dopóki go ciężar z góry przygniata, ale szarpnięty liną na bok, stoczy się natychmiast. — Górale znajdą sposób aby cię ztamtąd bezpiecznie przeprowadzić. — Czyż oni mądrzejsi od nas? nie, nic nie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 29
" Porzucę ciało jak futro W którem się dusza spociła... — Czy tak mówi Wasilewski? — Antosiu! miej rozum! — Do rozum rym rygorozum... ale to dopiero na przyszły rok mnie czeka. Teraz trzeba przedewszystkiem zbadać to wywierzysko. Zeskoczył z głazu na którem stał i przechylił..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 30
" stawiał się oku jakby miniaturowa pieczara gnomów lub koboldów i nasuwał słuszne przypuszczenie, że po ulewnych deszczach zdrój ten bywa bez porównania obfitszym, a strumyczek w duży strumień się zmienia. Tymczasem po dwutygodniowej słocie zdrój wysechł. Wyciągnąłem binokle i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 31
" chudych jak ja; Bernardyn by się tu nie zmieścił. I mówiąc to, znikł z przed oczu w pieczarze. Chciał ją widocznie dla dokonania ścisłej rewizyi uprzątnąć, za chwilę bowiem zaczęły z niej wylatywać wyrzucane daleko kamienie. Gradem leciały te pociski w przepaść przez czas..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 32
" Trwało to dość długo. Znużony, zaprzestał wreszcie walki i twarz jego rumiana, okolona bujnym włosem, ukazała się w otworze. — Słuchajno, Antosiu, — rzekłem — trzebaby abyś całą tę jamę dokładnie zlustrował i wyrzucił z niej kamienie. Tam się z pewnością znajdą jakie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 33
" Nie ustawał w pracy i gruz już teraz lawiną się sypał. Rozmyślałem nad tem, czy zrzuciwszy ubranie i bieliznę nie dałoby się wiążąc rękawy i nogawice i splatając razem, ukręcić z tego materyału rodzaj liny, której jeden koniec rzucony memu towarzyszowi i tam przywalony kupą..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 34
" matematyczną, gdy zwróciła moją uwagę nagła cisza, która nastała w jamie, zkąd Antoś przed chwilą z takim zapałem wyrzucał rumowisko. Zawołałem na niego raz i drugi — żadnej odpowiedzi. Zaniepokoiło mnie to zrazu, w krótce jednak przyszło mi na myśl. że zapewne udało mu..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 35
" w jaką przepaść? Może niebacznie usunął kamienie, na których opierało się rumowisko i teraz zasypały go gruzy? Może omdlał z braku powietrza? Co począć? Nie straciłem jeszcze nadziei, postanowiłem czekać cierpliwie kwadrans, pół godziny... Spojrzałem na zegarek, naznaczyłem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 36
" rystyczny, z jakim się zbliża zwykle wicher halny. Oprócz wiatru, nie słyszę nic zgoła. Krzyczałem i wołałem raz po razu — wśród wichru i głos mój teraz rozlegał się inaczej, i nawet echo stłumione, już zaledwie wracało do mnie. Spojrzałem na zegarek, byłem pewny, że..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 37
" — Wiwat! zwycięztwo! wielka zdobycz! wielkie odkrycie! — Kości ? — Nie kości, ale coś ciekawszego jeszcze, "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 38
" może daleko cenniejszego, sam nie wiem co to jest! — Cóż takiego? — Nie wiem. Obaczysz! I spojrzawszy na drogę, jaka go teraz czeka, dodał: — Byłem się tam przedostał.,. przez ten most Alzyratu. — Słuchaj, Antosiu! wymyśliłem sposób bezpiecznego przejścia dla ciebie. — I..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 39
" brawszy się na wycieczkę, przechodzić będzie doliną, a piękne damy zwrócą swe lornety na tę górę... będą myślały, że to Olimp... chachacha... — Niech myślą co chcą. — Ale wyobraź sobie tylko: próbujesz przerzucić do mnie swoją linę, a lina wyrywa ci się z rąk i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 40
" — Jeźli się pode mną nie urwie i nie wysunie z pod głazu, to się musi rozedrzeć przy wyciąganiu. Piękna rzecz! pomaszerujesz potem w pantalonach o jednej nogawicy. — To wszystko bagatela, w porównaniu z niebezpieczeństwem, które tobie grozi. — Cóż mi się stać może? Co..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 41
" zaczepić się palcami rąk lub na chwilę oprzeć się nogą. Wiatr, który falami nadlatywał, w tej chwili silniejszą znów uderzył falą. Pośród szumu słyszałem tylko czasem głośniejsze wyrazy: A jeźli bacznie, co działać zacznie... . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 42
" mi się mdło w sercu zrobiło, jakby już dla Antosia nie było ratunku. — W mym kuferku w Zakopanem, są moje poezyę: jej oddasz. I dwie kartki jej ręką pisane... i fotografia... — Oddam święcie. — Ale inne listy, którebyś tam znalazł... spalisz... i nie będziesz ich czytał...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 43
" chęcią uratowania towarzysza. — Czemuż nie chcesz się zgodzić, abym skręcił tę linę ratunkową, o której ci mówiłem! Nie przeczę, że mogłaby się rozedrzeć, gdybyś całym zawisł na niej ciężarem, ale jeźli jej się tylko będziesz trzymał, idąc ścieżką, to się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 44
" stromej perci nie męczyłem się wcale. Tchu mi teraz nie brakło, a tak lekko mi było oddychać, jakbym się odrodził i jakby mi wróciły młodociane lata mego towarzysza. Rychło straciłem go z oczu. W dziesięć minut może po wyjściu, poznałem po rozlegającym się huku, że Antoś..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 45
" Pewnie to juhas, znalazłszy nasze torby, oczekuje naszego powrotu, w nadziei, że może będziemy potrzebowali jego usług albo przynajmniej poczęstujemy habryką. W ręku jego zabłysnął w blasku słońca jakiś przedmiot metalowy lub szklany. Aha! to pewnie góral dobrał się do naszej..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 46
" obrawszy drogę, szybszy w nogach odemnie, prędzej dobiegł do celu. A ja się o niego niepokoiłem, a ja tak wytężałem siły, aby jak najprędzej przybyć mu z pomocą! W pierwszej chwili śmiesznym zawrzałem gniewem, ale chwila ta nie trwała dłużej od mgnienia błyskawicy i ustąpiła..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 47
" Podniosłem się i jednym haustem wychyliłem całą czarkę. — Daj jeszcze. — Napełnił drugą. I drugą wypiłem. — Ej, ej, Antosiu! — Pokiwałem mu palcem. — Cóżeś ty zrobił najlepszego! Jakim sposobem wydostałeś się ztamtąd? — Najprostszym w świecie... ty powiesz:..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 48
" rękę lub nogę, zdjął buty i szedł boso. Bosą nogą uczepi się każdej chropowatości, z którejby but się ześliznął... Przyszło mi to wszystko na myśl, po twem odejściu. Otóż zdjąłem buty i zacząłem przełazić po skale nad samą ścieżką. Korzystałem także z twej uwagi,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 49
" w górę, nie patrząc wcale na dół. Pierwszy raz w życiu doznałem coś podobnego do zawrotu głowy... Nigdy nie rozumiałem, gdy inni o tym zawrocie opowiadali, teraz wiem jak to bywa. Fal djabli, to bardzo nieprzyjemnie!... No, otóż tak drapiąc się w górę, doszedłem do przełęczy..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 50
" soki jak stół, pod którymby się klęcząc, dwóch ludzi mogło zmieścić... — Mówiłeś, że jak cela dwóch chudych pokutników. — No tak. Za tą celą wązki korytarzyk... — Długi? — Tak jak ja. Bo gdym się wcisnął, wyrzuciwszy gruzy... a ledwie się wcisnąłem... to nogi..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 51
" — Salonów, komnat, świetlic! Do salonu nie doszedłem, ale po prawej stronie przedpokoju zwiedziłem, znacznie niżej położony, czyściutki, wybielony kamiennem mlekiem alkierzyk czy lożę karzełka portyera z wązkiem okienkiem. Pod oknem stoi mała sofka kamienna przykryta świeżem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 52
" czeladnej widziałem otwór, z którego kapała woda, ale tam dostać się nie mogłem... to albo tuba, przez którą wołają na służbę z górnych apartamentów, albo może zlew, przez który pokojówka królowej gnomów wylewa wodę ze złocistej miednicy, gdy się jej pani umyje. Woda..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 53
" zapaloną gałkę z papieru poza bramę w górę, przekonałem się, że ta kupa rumowiska wznosi się tam jeszcze wyżej, ale że i sklepienie tam się podnosi coraz wyżej. Krzyknąłem, a głos mój tak się rozległ, jakby tam ogromna była próżnia, i odezwało mi się echo bardzo..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 54
" ani ruszył i wyczekałem, dopóki kamienie staczać się nie przestaną. Uspokoił się wreszcie ten ruchomy potok kamienisty, którego fale pochłonąć mnie miały. Wtedy znowu zwolna, ostrożnie zacząłem z pod siebie wybierać kamień po kamieniu i odkładać na bok, aby tyle wytworzyć..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 55
" brunatną stężałą gliną, z jednej strony świeżo odskrobaną. Widniał tu wyciśnięty znak trójkąta z promieniami do koła i okiem w pośrodku — symbol Opatrzności. Trudno było rozpoznać, czy to przedmiot archeologiczny, czy nowożytny. — Dziwna rzecz zkąd się to tam wzięło..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 56
" żółkłego mocno pergaminu z wymalowanym pośrodku w spłowiałych kolorach wizerunkiem herbu Ślepowron. Brzegi dyplomu zdobne był obramieniem wyzłacanem z arabeskami z liści dębowych, orłów, lwów, tarcz, hełmów, mieczów, buńczuków itp. U spodu rzucały się w oczy wyrazy:..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 57
" singulis, quorum intcrcst, kujus et futuri saeculi hominibus, cujusvis dignitatis praeminentiae ct conditionis existentibus, aeviternis temporum curriculis plaenariam praesentium notitiam habituris... etc. etc. Wreszcie dyplom poświadczający, że Urodzony JMć Pan Józef Kalasanty na..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 58
" wieku z dokumentami szlachectwa nikt się chyba nie nosi po górach i nie ukrywa?... Dziwi mnie tylko, że ta puszka, która światami gdzieś wędrowała pod ziemią, zachowała się w całości, że ją te gruzy nie rozgniotły i nie roztarty. Wprawdzie ściany ma grube, pozaginane tu i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 59
" Co się stało z dokumentem oryginalnym, poniżej opowiem).   * * * Laudetur Jesus Christus. Ja Urodzony Krzysztof Hieronim na Mieleszkach Baczmaha, Nobilis Polonus herbu Ślepowron, syn ur. Marcina na... y ur. Anny z Znamirowickich... w godzinie śmierci podpadłszy naj... przygoda..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 60
" ciła... a przy której ducha oddał Śp. Ojciec mój Marcin, Śp. Dziad Jacek i Śp. Prababka ur. Anastazya z Podwolskich Wielorowiczowa, Śp. Babki mojej Matka... świeć Panie nad duszą ich... a zasię piszę w braku innego incaustem krwye własney, której zaledwie usączyć jeszcze..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 61
" ręce dzieci moje nieletnie prowadził a trzecie miał na ręku... dziewczątko w krwawej tej przeprawie w swej dziecinnej innocencyi nie rozumiejące znaczenia świstu kul, tylko "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 62
" kwiatom górskim się dziwowało, a chłopak przedrzeźniał kule gwizdaniem... Ale staruszka matka, którą bracia moi pod ramiona wziąwszy... ustawała, wołając, że woli raczej... małżonkę moją także, którą ja na tem strasznem bezdrożu... ledwie... tak z wielką męką i trudem,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 63
" jaciół... zapewne to się musiało dziać około r. 1770 w czasie konfederacyi... uciekać musiał z domu swego i chcąc się zapewne schronić na Spiż, umykał wraz z rodziną i towarzyszami przez góry, ścigany strzałami z rusznic i samopałów... — No dobrze, ale ten Abyssus, ten..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 64
" rozumiem tylko co znaczy ten ustęp, w którym opowiada, że krwi własnej mu brakło, bo mu wyschła w żyłach i zostało tylko rusztowanie szkieletu ścięgnami utrzymane w kupie. To już chyba przenośnia jakaś? To znaczy zapewne, że tak wychudł w tej jamie z głodu, że tylko skóra i..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 65
" Słońce dopiekało, ukryliśmy się głębiej w krzaki kosodrzewiny, które nas jakim takim cieniem osłaniały od jego promieni. Czułem się tak znużony forsownym nad siły marszem i wszystkiemi doznanemi w tym dniu wrażeniami, że mimo ciekawości, którą we mnie budził znaleziony przez..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 66
" nie dłużej. A ja tymczasem spróbuję odcyfrować resztę rękopisu... i poszukam, czy się gdzie nie znajdzie jakie źródełko, przyniósłbym ci wody w butelce. — Butelka z wina już była pusta. Otworzył kozik wiszący mu u pasa, naciął gałązek kosodrzewiny i owinąwszy je pledem,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 67
" — Przyrzekam... przyrzekam... Zasnąłem. Spałem w najlepsze, gdy mnie obudziło lekkie szarpnięcie ramienia i usłyszałem głos Antosia: — Jest woda, pij! Przetworzyłem oczy i — zamknąłem je znowu, obróciwszy się na drugi bok. Nie wiem jak długo spałem, pewnie co najmniej..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 68
" chwili nie umiałem sobie zdać sprawy. Karzeł? czy kretyn, gnom jakiś potworny? Ubrany w serdak, w kapeluszu na głowie, twarz miał śmiertelnej bladości. Prawe ramie wyciągnięte jak drogoskaz, lewem bok podpierał. Z pod ubrania, sięgającego aż do ziemi, wyglądał but. Poznałem to..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 69
" nie... ale czy mi się śniło, żeś mnie budził i wołał: jest woda! pij! — No, tak — odparł z niechęcią — ale spałeś, a tamta tak się ociepliła, że poszedłem po świeżą. — Dwa razy po wodę dla mnie chodziłeś? Dziękuję ci serdecznie! — wychyliłem dwie czarki,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 70
" — Wszystko odczytałem, co się dało, i będę ci czytał płynnie. I zaczął czytać. — — Jeźli początek pisma budził powątpiewanie co do jego autentyczności, to jego ciąg dalszy zmienił je wręcz w fantastyczną bajkę z tysiąca i jednej nocy, — tylko, że tęczową..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 71
" nie go wierne w szczegółach, a tem mniej starać się je spisać w języku XVIII, wieku. Treść tylko podaję, o ile zapamiętam. Otóż szlachcic opowiada, że wydostawszy się prawie na szczyt góry, którą mu nazwano Stara Robota, (a komu znane Tatry, uderz}' go tu nieprawdopodobieństwo,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 72
" zyskał, nie jest mu wiadomo, przypuszcza jednakże, że minęły... tygodnie, miesiące, a może i długie lata... Uczuł, że żyje i cierpi niewypowiedzianie, ale ta świadomość życia nie była taka, jaką znał dotąd, jaką się posiada na wierzchu ziemi, lecz inna, zupełnie inna...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 73
" kiejże samej gliny. Bezwładny, tylko w kręgu pacierzowym i w ramionach miał jeszcze władzę. Ogarnęło go niewypowiedziane przerażenie i trwoga. Czuł, że mu włosy stają na głowie. Zdawało mu się wówczas, że chwila dopiero upłynęła od zapadnięcia się w przepaść. Cały czas,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 74
" tła nie dochodzi, nie usłyszeliby jego wołania! Z nogami zagrzęzłemi w glinie, których wyciągnąć nie może, niema mowy o wydobyciu się bez ludzkiej pomocy, a o ludzkiej pomocy w tem miejscu marzyć nawet niepodobna. Cudu! cudu Bożego wzywałem — pisze p. Baczmaha — jak ongi ów..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 75
" szych strzałów nieprzyjaciół, w dziecięcej niewinności swej zwracała tylko uwagę na kwiaty górskie, rosnące nad urwistemi ścieżynami i wołała: — Kwiatki! jakie śliczne kwiatki!... Pragnienie straszne palić mu zaczęło usta i głód dokuczać. Uczuł wilgoć na skroni, która..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 76
" ociężali bardzo ku chodzeniu i do pracy nieskorzy. "Otóż przyszło mi na myśl, że to może taka sama była glina jak owa, z której ja soki wysysam i spróbowałem ją spożywać. Zrazu ciężko mi było ją przełknąć przez gardło, ale głód to największy mocarz i monarcha tego..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 77
" do Trybunału najwyższego, na całą wieczność ferującego wyroki, nie skala ust swoich bezwstydnem kłamstwem, z którego i tak prócz marnej chwalby, żadnegoby nie mógł odnieść pożytku. "Modliłem się summo cum terrore animae o cud Boży, nie determinując w modlitwach bliżej tego..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 78
" przetrwałem, jak słup żywy wmurowany w ziemię, o tem nie wiem zgoła. W tej jednakiej zawsze ciszy grobowej, przerywanej tylko głośną modlitwą moją i westchnieniami, czasu nie liczyć. Nadstawiałem nieraz ucha, czy mnie głos jaki nie doleci i raz tylko jeden wiem na pewno, że..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 79
" snych słów mnie tylko dolata od ścian pieczary odbity, a w uchu odzywa się owo szeptanie, które mi tam pozostało od czasu jak mnie skarogniada kobyła pana Sarnickiego zrzuciła z siodła i uderzyła w głowę kopytem, za co ją pan Sarnicki w pierwszym impecie gniewu z krucicy trupem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 80
" a o czem się dopiero w sześć tygodni przyszedłszy do zdrowia, z żalem dowiedziałem, posyłając panu Sarnickiemu dla powetowania straty, w darze mego kasztanka. "Temu szeptaniu w prawem uchu, na które żadne medykamenta ani nawet zamawiania nie pomogły, przypisywałem także ten szmer..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 81
" mi się szmer wody dochodzić zdawał. Codzień może jedną taką kulę glinianą wysełałem na zwiady, to w tę, to w ową stronę, to bliżej ją rzucając, to dalej, i może już sto i więcej może razy to byłem uczynił, gdy raz, ku wielkiej radości mojej, usłyszałem po dłuższej..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 82
" wielki na tę myśl. I powiedział sobie: nóg twoich dyby te nie puszczą i nie masz siły, aby je wyciągnąć, ale zdrapałeś już paznogciami tyle gliny ze ściany twego więzienia i urabiasz z niej gałki i rzucasz w strumień, aby posłyszeć miłe pluśnięcie wody, czemużbyś nie miał..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 83
" merowy potępieniec, napróżno wtaczający skałę na wierzchołek góry. Aż pewnego razu, ciężko spracowany, gdy usnął, uczuł we śnie, że glina znowu z góry usunęła się i do kolan mu przylgnęła. I gdy wyciągnął rękę, aby namacalnie przekonać się ile znowu jego pracy..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 84
" Na wyliczaniu przedmiotów, znalezionych w tajstrze, urywał się ten ustęp rękopisu, a raczej stawał się tak niewyraźnym, iż kilkanaście dalszych wierszy odczytać było niepodobna. W dalszym ciągu jest wzmianka o kawałku chleba znalezionym w torbie. Odwykłemu od strawy ludzkiej..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 85
" cić udało, co z wielkim przychodziło trudem, a gromnicy od niego zapalić nie mogłem przez długi bardzo czas, nie wiem ile dni czy tygodni, że już prawie krzesiwka nie stało i... ". Aż wreszcie oswojonemu już nieco z wrażeniem światła, gdy zebrał całą odwagę, wezwawszy gorąco..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 86
" Zanim się przebudził, spory kawałek gromnicy już się był upalił. Lżej mu już było patrzeć, choć wszystko zdało mu się lśnić przepychem złoconych świetlic królewskich, w których przedmiotów nie rozróżnisz łatwo, bo wszystko się błyszczy. Podziękował Bogu za doznaną..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 87
" cze ów strumień podziemny, do którego udało mu się kilkakrotnie dorzucić pocisk. Gdyby nogi wydobyć z tej grzązkiej gliny i zesunąć się tą czeluścią do strumienia, podziemnemi drogami wydostaćby się można na Boży świat! Spojrzał teraz na prawo, w stronę, gdzie ustawił..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 88
" — "Wszelki duch chwali Pana Boga! — zawołałem przerażony, robiąc znak krzyża świętego. "Nie usłyszałem odpowiedzi, ale poruszyły się usta tego trupa, jakby mówić jeszcze pragnące, a głosu już wydać niezdolne. Ujrzałem tylko widne z poza nich szczerbate zęby i język..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 89
" jedną tę, co wprzódy, a drugą głowę po same oczy zapadłą już w ziemię. Białe jak mleko kędziory rozlały się szeroko wkoło niej, z pośród których widniała owa tonzura, jaką starość uświęca głowy ludzkie; z boku wąs jeden siwy sterczał jeszcze z pod ziemi. Te "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 90
" już oczy spokojnie i łagodnie spoglądały na mnie i nie było w nich takiej żałości i przerażenia, jak w źrenicach pierwszej. Owa pierwsza głowa, z swym losem widocznie dotąd nie pogodzona, zwracała się na szyi swej to w tę, to w ową stronę, zamiatając ziemię zwichrzoną brodą,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 91
" chwili usłuchał podszeptów szatańskich, że bunt wielki przeciw dekretom Twoim podniósł się w mej duszy i wyrzekać począłem na tyrańską tego dekretu okrutność, która rodzić się każe ludziom, gotując im męki za życia i śmierć potem straszliwą! "Zaświecił mi w oczach..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 92
" się jak pierwej, ale rów urastał wkoło mnie coraz głębszy, już poniżej kolan. A uderzając ostrzem w glinę stwardniałą, obawiałem się tylko, aby niebacznym ciosem nóg nie skaleczyć. "Aż oto naraz uderzył kordelas w coś twardego. Sięgnąłem tam ręką, sądząc, że wydobędę..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 93
" bawienie z katuszy. A jeźli i duszę udręczyć zechcesz, Boże, ku zabawie swojej, to w najgorętszy się rzucę ogień piekielny, gdzieby, jako dręczysz ciało, i dusza spłonęła, jak ćma w świecy, i na wieki przestała żyć i cierpieć! "I podniosłem rękę przeciwko sobie, a tym..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 94
" "A kordelas niedołężną rzucony na oślep ręką, utkwił w przeciwległej ścianie, tuż nad głową oną starca, który w glinie zagrzązł już po szyję. I spojrzawszy w to miejsce, ujrzałem tuż poniżej napis starannie wygnieciony w glinie: STEPHANUS BA OBIIT poźniej kilka wierszy,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 95
" I skruszyła się duma jego od tego wyroku, a gdy raz jeszcze spojrzał na ów napis i kordelas tkwiący nad nim w ścianie błyszczącą klingą, dojrzał z okropnem przerażeniem, że ugodził on właśnie w miejsce, gdzie powyżej napisu wyryty był znak krzyża Pańskiego. Trwogą straszną..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 96
" Baczmaha w skrusze wielkiej i w uznaniu win swoich, bić się począł w piersi, aże krew z ran jego trysnęła, tak, że ją przyłożeniem gliny cudownej i szkaplerza św. utamowaćmusiał..... W tem miejscu wypełzłe pismo zwilgłego pergaminu zupełnie stawało się nieczytelnem...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 97
" nych towarzyszy już schowały się były wtedy w ziemię, u jednej tylko widne było jeszcze czoło, fałdujące się czasem zmarszczkami i brwi gęste pod tem czołem, podnoszące się niekiedy w górę, jak bywa u żywych ludzi przy wielkiem myśli natężeniu. Za szczęśliwą dla siebie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 98
" wieczności, a ta właśnie ścieżka najpewniej tam wiedzie, która jest najdłuższa. Dajże mi Boże jak najdłuższą". "Bóg w łasce swojej wtrącając mnie do tej ciemnej otchłani, abym odprawił pokutę, dłuższy mi dał żywot, niż ludziom na powierzchni ziemi chodzącym w świetle..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 99
" "Po raz ostatni zapaliłem gromnicę, aby dogorzała na pogrzebie moim. Bądź Panie miłościw duszy mojej, a światło... Już po pachy zagrzązłem. Może sto lat i więcej upłynęło, wszystko co świeckie z żywota mego, "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 100
" tonie mi w niepamięci z każdą chwilą bardziej. Niepomnę już imion dzieci moich... azali je miałem... i sióstr i braci... ani ojczystej strony... i własne nazwisko rodowe rychło zapomnę... Pamięć zamiera zwolna... Chwała Bogu... " "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 101
" II. Schodząc upłazami ku dolinie, żywo rozprawialiśmy o odczytanym dopiero rękopiśmie. — Więc tylko fantazyę w tem widzisz i nic więcej? — zapytał Antoś. — Dziką cmentarną fantazyę, wybujałą w kierunku romantycznym naszego wieku. — To w takim razie może i Piekło..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 102
" mantycznej. Śmierć zawsze jednako wyglądała, trupy jednako zawsze gniły w ziemi... od czasu jak je na stosach palić przestano. Poetom takim, jak Romanowski, może się jeszcze zjawić śmierć jako dziewica w bieli, do greckich posągów podobna — ale ja w opowiadaniu Baczmahy nie widzę..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 103
" może dni kilka. Tracił przytomność i odzyskiwał, usypiał i budził się; po prostu dłużyło mu się w tej ciemnicy, więc mu się zdawało, że to trwa wieki. Zegarka repetiera z sobą nie miał. Z głodu próbował jeść glinę i chwilowo go to nawet syciło... wszak wiadomo, że się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 104
" przekonania. Wszystko za tem przemawia, że to rzecz podrobiona. — Wszystko? cóż? język? pismo? — Przeciwnie: pismo dziwnie zręcznie naśladuje manuskrypty z połowy przeszłego wieku; język... no, toby trzeba szczegółowo badać... ale wydaje mi się również dość wiernie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 105
" historycznie nieprawdziwa, jak psychologicznie. — A więc twierdzisz, że to rzecz podrobiona? Powiedzże mi: w jakim celu podrabiałby ktoś tak mozolnie dokument szlachectwa z w. XVII i spisywał na odwrotnej stronie pergaminu relacyę językiem i pismem XVIII wieku i potem rzucał to..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 106
" — Tak... zapewne... banialuką, ale ułożoną z talentem, gwoli własnej i innych ludzi zabawie... — Ciebie ona zabawiła? mnie nie. Czy sądzisz, żeby ją warto drukować? — Niezawodnie! — To ją wydrukujmy!... — Ale z opisem tej naszej wycieczki... — Nie!... bo gdyby się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 107
" kwestyi w jakim celu sfałszowano znaleziony przez nas memoryał. — Różne bywają pobudki ludzkie w spełnianiu czynów na pozór zupełnie bezcelowych. A czy nie czytałeś o onym uczonym francuzkim, który do złudzenia podrabiał listy Pascala i geografię pisaną niby przez Napoleona w..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 108
" Czy w tym roku, czy temu lat dziesięć albo i trzydzieści, odgadnąć trudno. Zapewne potem namawiał wszystkich znajomych, aby zwiedzali tę grotę, która może była naówczas przystępniejsza niż teraz. Tymczasem albo ukrył w niej swój skarb zanadto dobrze, albo urywające się kamienie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 109
" — Nie, — odparłem, śmiejąc się — to tego jego towarzysza z dużemi brwiami. Zbliżaliśmy się już do miejsca, gdzie się dzieliły nasze drogi. Ja miałem przed wieczorem stanąć na polanie Pysznej, aby ztamtąd iść nazajutrz z paniami oglądać wschód słońca ze szczytu..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 110
" kow Paska lub Kitowicza. To pierwsze. A powtóre: w poezyi cały legion młodych pisarzy silił się na taki polot fantazyi jak w Dantyszku, w części Dziadów, w Śnie z "Niedokończonego Poematu" itp. Grób i zagrobowe okropności, to był wówczas najulubieńszy temat. To wtedy pisane......"

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 111
" w moją stronę, zadeklamowałem głośno wiersz z Lirenki: Jakie oczki, jaka buzia!... Nie rusałka, wcale nie! Ona była sobie... Józia, A matka ich miała dwie. "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 112
" III. Spiesząc ku Pysznej, długo jeszcze słyszałem wesołe okrzyki Antosia: hejho! hejho! przerywane łomotem strącanych przez niego z piargu kamieni. Krajobraz przyoblókł się teraz owym czarem wieczornego oświetlenia, które najbliższe, dalsze i najdalsze przedmioty i głąb widoku..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 113
" W tej różnicy kolorystycznych właściwości poranka od wieczoru, której nikt lepiej od pejzażysty nie odczuwa, mieści się wytłumaczenie psychologicznej zagadki odmiennych nastrojów umysłu naszego, jakiemi nas przejmuje ranek a jakiemi wieczór. Jest jednak jeszcze inny ich powód,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 114
" ciemnica bez nadziei wyjścia... taka noc p. Baczmahy. Mimowiednie w ciągu mej wędrówki ciągle mi się nasuwał jego obraz: wychudła postać tego samotnika z gromnicą w ręku grzęznącego w glinie w bezdennej otchłani, coraz głębiej i głębiej... po pas... po pachy... po szyję... po..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 115
" Towarzystwo pań, z któremi nazajutrz miałem podziwiać wschód słońca na Bystrej, rozłożyło się na polanie obozem koło rozpalonej watry, do której panna Józia dorzucała ciągle znoszone przez górali gałęzie kosodrzewia i jałowcu. Kipiał samowar, a matka panny Józefy (będę..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 116
" wykształconym i wcale sympatycznym człowiekiem. Panna Ksenia lubiła go także, choć nie zdawała się zakochaną. Antoś wychwalał jego poczciwość, jednak w sposób dosyć złośliwy: "Poczciwy z kościami! wąs bałabański, z którego mleko kapie! " Pewnego razu w restauracyi..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 117
" żem pani Józefowej, starszym odemnie znacznie, z którym jednak różnicę wieku zacierał taki sam stosunek poufały, jaki obecnie zbliżał mnie z Antosiem. — Witamy! — zawołała panna Józia, rzucając na powitanie dużą gałąź jałowcu w ogni- "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 118
" sko. Jałowiec zaskwierczał, a biały, gęsty dym buchnął w górę wysokim słupem, wśród którego zaczęły się pokazywać płomienie. — Witamy! — powtórzyła, podając mi rękę. — Sądziliśmy już, że pan nie przyjdziesz. — Nie sądziliśmy tego - poprawiła ciocia Róża —..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 119
" Przewodnik Maciej Sieczka rozdmuchujący właśnie na klęczkach węgle w samowarze, pochylił łysą głową aż do ziemi i dusił się od śmiechu. Udał, że się dymem zakrztusił. — Nie miałam pana Bolesława na myśli, broń Boże! — objaśniła ciotka — ale innych... np. nie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 120
" Spotkało mnie w nagrodę za te słowa wdzięczne spojrzenie panny Józefy. — Pan widzę ma do niego słabość — rzekła pani Józefowa. — I ja miałam słabość do niego. Przystojny, żwawy chłopiec, dobrze się prowadzi, wszyscy chwalą jego zdolności i pracowitość, mówią, że to..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 121
" działam, bo się z tem krył, ale wtedy przejrzałam go na wskroś. Jedni wchodzili, drudzy wychodzili, ciągła procesya, całe Zakopane... pan zresztą wie, bo i pan był łaskaw pamiętać o moich imieninach... Otóż pan Antoni mało komu czemś nie dopiekł lub nie dociął, a robił to z..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 122
" zycyi.... il n'a pas le sous... — zawyrokowała ciocia, — powinien sobie jednać ludzi a nie odstręczał Czemu to np. pana Bolesława albo pana Adolfa wszyscy lubią... — Ja nie jestem przesądną — kończyła opowiadanie pani Józefowa, — ale gdy pan Antoni został na herbacie i ja..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 123
" — Moja ciociu! — zaprotestowała panna Józia — ale nie nieuki... — Bardzo proszę! pan Adolf ma piękną wieś, ładnie zagospodarowaną... — Przez ekonoma — wtrąciła panna Ksenia — nieprawdaż panie Bolesławie? — W samej rzeczy... ale — — Ale ekonomowi trzeba wydać..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 124
" — Ach! to się nawet opowiedzieć nieda! — zawołała panna Józia — to trzebaby powtórzyć. — Naplótł tyle uczonych niedorzeczności — rzekła pani Józefa, — że wszyscy zrazu osłupieli, a potem zrozumiawszy co się święci, mało nie parskli śmiechem. — A pan Adolf na tem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 125
" — Moja ciociu! moja ciociu! — wołały obie panny, przychlebnie całując ciotkę w ręce. — Wolałby pan Bolesław nam co zaśpiewać. Ale panny nie ustawały w prośbach. — No, mów pan" mów pan! — rzekła wreszcie zrezygnowana. — Ale trzeba wiedzieć — zapoczątkowała..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 126
" Bolesław zachęcony przez pannę Ksenię, a ubezpieczony otrzymanem zezwoleniem ciotki, nabrał rezonu i odgarnąwszy oburącz swoje wąsiska, otworzył oczy nieco szerzej niż zwykle: — Ha, kiedy panie każą, to odegram tę komedyę. Z przyniesionych przez górali pledów i zarzutek,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 127
" "p. Adolf" cedził słowa z pretensjonalnym akcentem, a "Antoś" zaś mełł językiem szybko, jakby gimnazyalista. — (P. Adolf) E, i cóż pan teraz robi za studya? — wycedził p. Bolesław przez = "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 128
" zęby. I natychmiast, przybierając pozę studencką, wyrecytował jak na młynku: — Uczę się gramatyki, literatur}-, filozofii.., neurastenyi i balneologii... — (P. Adolf z uśmiechem) E, co za obszar nauk!... No, i gramatyki także?... to pan żartujesz, gramatykę pan przecież już..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 129
" — (P. Antoni) A niejednej małpie może się wydaje, że jest człowiekiem? — (P. Adolf) C'est probable... Ale powiedz mi pan, zdaje mi się, że między wykładami, które pan wymieniłeś, nie było historyi! a przecież, niech mi pan wierzy, na historyi i tradycyi wszystkie nauki się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 130
" nie zrobiono jakiego nowego wynalazku historycznego? — (P. Antoni) Wynalazku? oh, zrobiono! Prof. hr. Tarnowski odkrył, że autorem piszącym pod nazwiskiem Mikołaja Reya, był właściwie ksiądz Józef Wereszczyński, i nie był kalwinem, ale opatem benedyktyńskim w Sieeiechowie, który..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 131
" domo, że tam do dziś dnia jest ulica Sykstuska? — (P. Adolf skonfundowany) A prawda! zapomniałem!... ee, uleciało mi z pamięci... No i cóż dalej? — (P. Antoni) Wereszczyński z pomocą Erazma Rotterdamczyka, napisał potem historyę Karola XII.., którą sobie Voltaire..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 132
" Przecież takiego herbu niema! cóż znowu: herb Ciołek! — (P. Antoni) Jakto? nie wierzy pan, że Poniatowscy są herbu Ciołek? a przecieżo tem hrabia Cieszkowski w Ojczcnaszu napisał! — (P. Adolf zirytowany) Co pan wygaduje! Ojczenasz nie hrabia Cieszkowski. ale Pan Jezus..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 133
" Bolesławowi za jego dyalog! — i uderzyła w dłonie, a myśmy zawtórzyli. Pan Bolesław był uszczęśliwiony. Panna Józia z wyrazem niekłamanej wdzięczności uścisnęła mu rękę, a gdy panna Ksenia uczyniła toż samo, p. Bolesław ośmielił się jej rączkę zatrzymać w swej dłoni..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 134
" opowiadał to bez złej intencyi, ale ze strony pana Antoniego było to niegodnie, tak skorzystać z cudzej niewiadomości i dowodzi tylko złego serca. — Już to prawda — przywtórzyła pani Józefowa — co mówią o instynkcie zwierząt. Filuś nigdy na nikogo nie szczeka a... — Pan..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 135
" przed świtem nie wstaniemy, a na wierch droga jeszcze daleka. Poszliśmy do przygotowanego na sianie noclegu. Ale pan Bolesław udał się jeszcze pod letnik, w którym, wylazłszy po drabinie, zasypiała w wonnem sianku jego ubóstwiona, i zaśpiewał na dobranoc pięknym swym basem serenadę..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 136
" — Ja was nie wyprowadzę na czas. — Santa Lucia. — I będzie wam nie rek. Widząc jednak, że roztropnością swych uwag i przestróg nic nie wskóra, wziął się inaczej na. sposób: Zaczął wtórować Bolesławowi na jakąś góralską nutę, z którą "Barkarola" w żaden sposób..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 137
" było temu końca. Zaledwie chór ten na chwilę był się uciszył, znów zachichotało ciche stłumione solo i nową wywołało burzę. Znużony byłem i senny, zagrzebany w sianie, pragnąłem usnąć. Napróżno prosiłem i upominałem Bolesława. Flegmatyk tak się ożywił i rozruszał,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 138
" przeleżał cicho, a już przyszło mu na myśl, że teraz przewodnik mu nie przeszkodzi zaśpiewać jeszcze na dobranoc. I w lot myśl tę chwytając, zanucił: Tu samotna zadzwoń pieśni Po tych niwach... Porwałem z pod siebie wiązkę siana i po omacku w ciemności odszukawszy jego..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 139
" brak nigdy nieproszonych gości, których duchy górskie zsyłają, aby budzić w turyście uśpione entomologiczne talent}'. Goście ci tym razem upodobali sobie szczególnie w moich nogach. Przyśniło mi się, że jestem Baczmahą i doznaję sensacyi próchnienia nóg. Czułem, jak mnie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 140
" goda, co cud. Ale trzeba się uwyrtać, bo to precki. — A panie czy obudzone? — zapytałem. — Oho! już się haniok ogarnęły przy strumyku i warzą herbę. — A w dobrym humorze? — zapytał Bolesław, zrywając się żwawo z posłania. "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 141
" — Panienki w dobrym honorze — odrzekł Sieczka — tylko panna ciotka cosik bardzo hapeluje. — Ou! źle! — pomyśleliśmy obaj. "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 142
" IV. Wracaliśmy z Bystrej niezupełnie zadowoleni. Zawiodły nas nasze nogi i nie stanęliśmy na szczycie przed wschodem. Stromą ścieżką pomiędzy kosodrzewiną zaleźliśmy w dwóch godzinach zaledwie na przełęcz i coraz stromszą granią zaczęliśmy się wydostawać z pomocą rąk..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 143
" skiej piramidy, albo w dali trzy groźnie ku niebu sterczące rogi Rohaczy. Liptowskie tylko doliny ukazały się nam w całym swoim przepychu obiecanej ziemi z niezliczonemi swemi wsiami i miasteczkami, przykryte ułożoną do poziomu gęstszą, lecz kryształowej przezroczystości warstwą..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 144
" się bardzo zmęczone i szły powoli, pozostając z tyłu, prowadzone przez dwóch górali Obie panny, Bolesław i ja wybiegaliśmy na przód za przewodnikiem Maciejem, a ubiegłszy kawał drogi, zatrzymywaliśmy się, czekając na przybycie reszty towarzystwa. Bolesław prowadził pannę..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 145
" czonych — nie wiem, i domyśleć się trudno, bo zakochani zwykle mówią z sobą o rzeczach z ich miłością w żadnym nie stojących związku, a wydaje im się potem zawsze, że tylko o swem kochaniu rozmawiali. Powiem tylko, że w tym powrocie z Bystrej panna Ksenia po raz pierwszy..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 146
" się już dawno, że pan Adolf ubiega się o względy panny Józefy i występuje w roli konkurenta, licząc na gorące poparcie cioci Róży. — Pan Adolf nie jest uczonym, to prawda — mawiała ciotka pannie Józefie, — ale uczeni są najgorszymi mężami, a panny nie idą za mąż na to,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 147
" to wczoraj miałem taką samą przeprawę z Antosiem! Zaśmiała się wesołym głosem: — Nie obawiaj się pan. Daleko jeszcze do przepaści i daleko do tego, abym poszła za p. Adolfa. Ale do przepaści bliżej... daleko bliżej. — Kłopot " młodzieżą! — rzekłem. — Wie pani, że..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 148
" po mem zająknieniu, że w tym poemacie, którego nie chcę wyśpiewać, i o niej musiała być mowa. Użyłem więc wybiegu i zacząłem uskarżać się na zapamiętałą śmiałość Antosia, która mnie wczoraj takiego nabawiła strachu, i opowiadałem jej całą tę awanturniczą wyprawę,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 149
" zem, a górale, zrzuciwszy torby z pleców, wydobyli ostatek naszych wiktuałów i butelkę wina. Dwie panie starsze bardzo się czuły znużone, szczególnie ciocia Róża. Położywszy się w trawie, dysząc, długi czas nie odzywała się do nikogo, wreszcie pokrzepiona szklaneczką wina..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 150
" cam... — zaczęła ciotka. Ale Maciej nie dał sobie głosu odebrać i mówił dalej: — A bo rekuratnie!... ja na was nie mogę pokrzykować, wołam i wołani furt, żeby-ście się mnie dzierżyli, ale choćbym zasipnął, to moje wołanie na nic... Ot, haniok na buli, gwarze: siądźmy se..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 151
" cieja, ślubując mu na przyszłość posłuszeństwo, radzi jednak byliśmy w duszy z tego, że swojemi skargami nie dopuścił panny ciotki do słowa. Ciocia zresztą po drugiej szklaneczce wina wpadła także w lepszy humor. Ruszyliśmy wreszcie w dalszą drogę. U wstępu do kościeliskiej..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 152
" — Ach, to wujcio! — zawołała wreszcie panna Ksenia z radością. Panna Józia nie zdawała się tej radości podzielać. Istotnie był to oczeki- wany już od dłuższego czasu w Zakopanem brat pani Józefowej i panny Róży, a obu panienek opiekun. Zja- "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 153
" wienie się jego w towarzystwie p. Adolfa napełniało pannę Józię niedobrem przeczuciem. Miała słuszność. Gdy się ci panowie do nas zbliżyli, nastąpiły zwykłe przywitania i zapytania. Wujaszek zajął się rozmową z panią Józefową i parą narzeczonych, panna ciocia z p. Adolfem...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 154
" z panią Józefową i rozmawiali o interesach majątkowych, a tuż przed niemi p. Adolf z panną Józefą. On jej prawił jakieś francuzkie komunały, ona milczała. Bolesław z Ksenią wyprzedzili znacznie wszystkich i idąc coraz prędzej, byli już od nas daleko. Ciocia pragnęła..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 155
" netrè dc la grandeur de Dieu!... A teraz ten krzyż! Czytała pani ten napis: "I nic nad Boga !" To pisał ten pan Pol, autor "Mohorta"... tego "Mohorta", którego stadninę malował Kossak... bo on najlepiej konie maluje... On mi już obiecał, że moje konie wymaluje... — Ten pan Pol? —..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 156
" Ale taki krótki wiersz, jak ten tu na krzyżu, to także taki piękny jak natura. To jak Mickiewicz, et c'est même plus grand que lui: "I nic nad Boga!" c'est sublime! Uważa pani? "Nic!" To jedno "nic", to większe niż cały pan Mickiewicz... Dalszej rozmowy nie dosłyszałem. Dwie młode..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 157
" przód i są zbyt długo sam na sam z kawalerami. — Nic im nie będzie! taki spacer tylko na zdrowie pannom wychodzi. Zresztą tu przecie już droga jak w parku i żadnego niebezpieczeństwa niema. Ot i górale nas już odeszli. W samej rzeczy, przewodnik z góralami pospieszyli już do..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 158
" omdlenia. Puściłem ramię cioci i ile nóg starczyło, biegłem w tę stronę. Jednocześnie prawie ze mną przybiegli z przeciwnej strony, od strumyka, Adolf i Bolesław, obaj z odkrytemi głowami, niosąc w rękach kapelusze napełnione wodą. Przypadłem pierwszy. — Co się stało? —..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 159
" rzuciła się siedzącej przy niej siostrze w objęcia i usłyszałem jak głośnym wybuchła płaczem. Tymczasem nadeszły zdyszane obie starsze panie z p. Walentym. Zatrzymaliśmy się za najbliższym zakrętem skał, aby nie być niedyskretnemi świadkami. Postanowiliśmy czekać, dopóki nas..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 160
" — Jakto? wszakże deszczu nie było od rana! — Cóż ztąd? wpadły do wody. — Gdzie? do strumienia? — Do strumienia, kiedy czerpałem wodę kapeluszem... Teraz dopiero wyjaśniło się, że ja mówię o pannach, a pan Adolf o papierosach. . Nadszedł pan Walenty i nie dał mi już..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 161
" — Et, co tu gadać: — machnął p. Walenty szeroką dłonią, jakby ziemię kropił, i wrócił znowu do kobiet. Zwróciłem się do p. Bolesława, który tonął w zadumie, ciągnąc się za wąsy. Powieki miał zmrużone jak szpareczki. Żadnego nie umiał mi dać wyjaśnienia, nie był..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 162
" — Powiedzże pan nareszcie, jak się to stało! Pan musisz wiedzieć najlepiej. — Mon Dicu, est-ce que je sais, jak się to stało? Je n'en sais rien — odpowiedział śmiało. — Była nieroztnowna z początku, a potem rozmawiała tak żywo!... Zainteresowała się wypadkiem, o którym..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 163
" — Spadł... stoczył się z jakichś... le mot ne me revient pas... aha! z jakichś "piargów", czy coś podobnego. Rękę złamał i pokaleczył się mocno, szczególnie w głowie ma dwie dziury głębokie... odzienie całe było na nim podarte w szmaty, nawet jeden but zgubił. Znaleziono..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 164
" ciłem się oburącz za czoło. Wyobraźnia rysowała mi jasno w duszy miejsce, gdzie stało się to nieszczęście. To na owych piargu di, po których wczoraj rano Antoś poskakiwał tak śmiało, a któremi wieczorem miał wracać, gdyśmy się pożegnali! Pan Adolf opowiadał dalej tym..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 165
" chodziłem wczoraj wieczór właśnie do Kasyna, a... nie wiem, czy pan wie, mieszkam prawie na końcu ulicy Kościeliskiej, dans la cabaiie de Sierocki... otóż widzę, że górale niosą coś w dużej płachcie i słyszę jęk... mais je vous dit: straszny jęk, aż mrowie przechodzi. Pytam..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 166
" czej zrobić. Wie pan, on niema nikogo, ktoby się nim zaopiekował et c' est un pauvre gar con. Zatelegrafowałem do jego stryja, c'est son titeur, niech co zarządzi, a tymczasern ja go zastąpię. Ale ten stryjaszek... znam go dobrze, puistjue c'est won voisin... to biedaczysko dzierżawca na..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 167
" liśmy z wesołej wyprawy z pochylonemi głowami, pomału, krok za krokiem, smutni, jakby na pogrzebie za trumną. Porównanie to nasuwało mi się samo: obok mnie szedł p. Walenty, który ciągle wzdychał i stękał, trzymając w ręku chustkę, którą co chwila podnosił do twarzy, aby..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 168
" — Wie pan?... W tem słowie i w dźwięku jej głosu odczułem wszystko i zrozumiałem. Nic jej nie odrzekłem. Skinąłem tylko głową. "

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 169
" V. W pierwszym wózku jechała Józia z panną Ksenią i z matką, w drugim ciotka i wujaszek a Bolesław na koźle dla asekuracyi cioci, na wypadek gdyby się wózek przewracał przy pochyłym zjeździe z lasu, lub na Gąsienicowym potoku. W trzecim wózku — ja z p. Adolfem. Przez całą..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 170
" śnie chwali... Hélas, je le soupçonne méme des idés socialistes... przewrócona głowa... Mais malgré cela miałem pewną słabość dla niego, et il était au fond bon garçon. Byłby się z czasem wyszumiał, wyburzył i przy- szedł do opamiętania, comme la plus fart jego..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 171
" dujący się w kalendarzach Gothajskich i w dziełach hr. Borkowskiego i Żychlinskiego, jest poprostu... sfałszowany! C'est un roman scandalcux z przeszłego wieku... domyśli się pan... który przerwał pochodzenie po mieczu... Entre nous soit dit, jest to rzecz dość zwykła... ale takich..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 172
" czyka... vous savez, tego, co był nadwornym błaznem królewskim... i daleko dowcipniejsza od podrobionej przez hr. Tarnowskiego et ce cher Koźmian. I tym także wynalazkiem chciał się pan Antoni popisać i wydrukować. Ledwie mu wyperswadowałem. — A czemu? — No, vous comprenez, byłoby..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 173
" mentów poetycznych, tam się pewnie niejedno znajdzie w tym rodzaju. Może pan znajdziesz jakie nieznane wiersze pana Mickiewicza, pana Pola, pana Kochanowskiego, pana Zaleskiego i tylu innych poetów... No i proszę pana, posłuchał mojej rady i bardzo mi był wdzięczny. Szukał po całych..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 174
" Bo gromada, to gromada, A lud ludem, a świat światem, Dobrą radą, dobra rada, A wróg wrogiem, a brat bratem. I praszczurów prawnuczęta, Miłościwe święcąc lato, Litym pasem na te święta Ruń pszeniczną biorą za to. (Wincenty Pol).   * * * Och rosa, po rosie Wymruga bo..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 175
" STRZEŻOGA DUSZ. Jak popielnica dźwięcząc etruska, Styksowych nurtów stalowa łuska W mszystych podzwania mgłach, Sennej Nioby jasnemi sploty, Jak gdyby marą dziecka-Heloty W piekielnych skrzy się snach. Żywicą podań, bursztynnym piaskiem, Wyschłych odmętów świetlanym brzaskiem,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 176
" Więc współoklasków niepomna własnych, Bezświtu strzygą w przewzorach jasnych Świecidłem mglicy tchnie, Złorzeczy tylko odklęć pokorze I na rozdrzewień swych sieciowzorze Siatkuje skrę po skrze. O biada wtedy wam niemowlęta Kiedy w numidzki rozprzęg wprzęgnięta Altejską zadmie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 177
" VI. Zatrzymał się wózek przed chatą Sierockiego, gdzie mieszkał pan Adolf. Były tam trzy izby, w największej umieszczono Antosia. Zaledwie stanąłem w progu, spostrzegł mnie lekarz i energicznym gestem dał znak, żebym nie wchodził, poczem przykładając dłoń do ust i chmurząc..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 178
" dolatywał odgłos oddalających się wózków lub jeszcze dalsze jakieś hukanie pastuszków z pod lasu. Długo tak stałem nieruchomy i czułem, że nogi drętwieją podemną. Znużony, oparłem się ramieniem i lewą skronią o oddrzwia i przymknąłem powieki. I rzecz dziwna, w tej chwili..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 179
" skończenie długo stałem tak w progu niezmieniając pozycyi — i wyobraźnią odczuwając torturę Baczmahy. Jęk cichy, tak cichy jak brzęk muchy uwięzłej w sieci pajęczej, a niewypowiedzianie bolesny, doleciał mego ucha. Z tym jękiem spływała się mrzonka moja, wszystkie moje..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 180
" — Czy jest nadzieja? — zapytałem. — Nic nie wiem, nic nie wiem — odrzekł niecierpliwie. — Nadziei do ostatniej chwili się nie traci. A po chwili dodał, zwracając się do pana Adolfa: — Przez czas nieobecności pana, było tu najmniej pięćdziesiąt osób, dowiadujących się o..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 181
" rza, ale ja tu pierwszy raz. Nie miej pan za złe przyjaciołom chorego, że... — Nie mam. nie mam, nie mam za złe nic nikomu! Ale dowiadujcie się panowie od p. Adolfa, a tu nie przychodźcie. — Już nie przyjdę. Wybacz pan, jeszcze tylko jedno: czy chory przytomny? — Nie, nie, nie,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 182
" ramię złamane, noga w stopie zwichnięta, chrząstka w nosie strzaskana, lewe oko zagrożone... i różne obrażenia wewnętrzne... hohohohoo!... Zrobiliśmy opatrunek na razie. Jutro, trzeba powtórzyć operacyą... Od pana Adolfa proszę panów się dowiadywać, od pana Adolfa tylko. Upadam..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 183
" VII. Góral postawiony na straży, nie wpuścił mnie nazajutrz rano do chaty Sierockiego. Pełnił on swój obowiązek z pewną dumą, że mu tak ważna misya poruczoną została i w poczuciu swego prawa, był w swej gorliwości bezwzględnym i nieubłaganym. Ani perswazje nie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 184
" za nim. Spróbowałem wreszcie gniewać się i gwałtem utorować sobie drogę: nie będzie chłop śmiał "gwałt gwałtem odeprzeć — pomyślałem. Otóż śmiał i gwałtu się nie uląkł wcale, zagrodził mi drogę, i widziałem, że gotów nawet wziąć się ze mną za bary, gdybym..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 185
" "Przepraszam, że nie przyjmuję. Stan jednakowy. Wieczorem będę u pani Józefowej. Przyjdź pan, opowiem detailicznie." Nie czekałem do wieczora, ale poszedłem tam bezzwłocznie, aby się dowiedzieć o zdrowiu panny Józefy. W progu spotkałem pana Walentego, ktoóry zapewnił mnie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 186
" godziny może po mem przybyciu, a z jego zjawieniem się, poprawił się także humor cioci, która tym razem i na Bolesławie wywierała srogą zemstę za odegraną wczoraj na hali Pysznej komedyę. Bolesław odetchnął, a Ksenia starała mu się wynagrodzić wycierpiane męki. Adolf, zasypany..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 187
" vraimont impardonnable de ma part, że pani opowiadałem o tym strasznym wypadku... ale nie wiedziałem, że pani taka wrażliwa... — Jakże się ma pan Antoni? — przerwała Józia. — Źle, bardzo źle... teraz wieczorem cokolwiek niby lepiej... Nadziei nie trzeba tracić, powiada doktor...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 188
" ciągle mówił o sobie, o sensacyach, jakich doznawał siedząc przy chorym, o wrażeniu, jakie na nim sprawiały szczegóły operacyi, o współczuciu i litości, jaką go przejmuje jego widok. Józia słuchała tego wszystkiego z takiem zajęciem, jakiego przedtem nigdy nie udawało mu się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 189
" szepnęła kilka słów Kseni, i oparłszy się na jej ramieniu, wyszła z pokoju. Za jej to niezawodnie poleceniem, Ksenia, wróciwszy do nas, powiedziała przy pożegnaniu p. Adolfowi: — A jutro przyjdzie pan znowu do nas i opowie nam co się dzieje z panem Antonim... nieprawdaż? Nie trzeba..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 190
" jakiejś jałowej, rozpacznej płaszczyzny, moczaru, zasianego tu i owdzie kupami potrzaskanych głazów. Nie wpływa ten widok korzystnie na melancholiczne usposobienia, a cierpień moralnych zaiste ukoić nie zdoła, raczej je bardziej rozrani. Od dnia naszej wycieczki na Bystrą usposobienie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 191
" dzy Adolfem a jej siostrzenicą, radziła, aby słotę przeczekać, a przynajmniej zatrzymać się jeszcze do zapowiadanego od dawna na cel dobroczynny tańczącego wieczoru w Dworcu tatrzańskim, gdyż, jak utrzymywała, całe "towarzystwo" poczytałoby im to za złe, gdyby przed ową zabawą..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 192
" jeszcze nieco lasy świerkowe niższych regli powlokły się znowu, jak bywa po deszczu, o zachodzie ową cienmo-szafirową aksamitną oponą, której żaden artysta odtworzyć pęzlem nie jest w stanie. Na wieczorną herbatę przybył, jak zwykle, p. Adolf i tym razem pomyślniejsze nieco..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 193
" Następne dni również przyniosły polepszenie: w młodzieńczym organizmie odradzały się siły z niepojętą szybkością. Gorączka ciągle się obniżała, chory sypiał dość spokojnie, jadł i domagał się pożywienia, częściej słowo jakie wymówił i zdawał się poznawać ludzi,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 194
" za dni kilka nietylko go obaczyć, ale i pomówić z nim mi pozwolą. Usprawiedliwiali tem swój zakaz, że widok osoby, której od czasu nieszczęścia swego nie oglądał, sprawićby mógł na nim zbyt silne wrażenie, sprowadzić kongestyę i wywołać zaburzenia nerwowe. Musiałem się..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 195
" gadatliwa wesołość, najprzykrzejsze sprawiająca wrażenie. — Gdybyście państwo widzieli — mówił nam p. Adolf na wieczornej herbacie — jak się mój chory dziś śmiał szalonym śmiechem... to aż dreszcz przechodził po mnie. Imaginez vous: głowa obandażowana, zęby z przodu..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 196
" — Szczęściem, że mnie w oko nie trafił — opowiadał p. Adolf dalej. — Teraz znowu nastąpiła depressya, jak to nazywa doktor. Pół dnia już milczy, ze spuszczonem na dół spojrzeniem, jakby zawstydzony, i nic nie mówi, jakby odrętwiał, a na pytania nie odpowiada, nawet ust nie..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 197
" powiada sensownie, ale później już dywaguje i deklamuje wiersze. On tak pięknie dawniej deklamował... pamięta pani ?... a teraz z, powodu wybitych zębów i strzaskanej chrząstki w nosie zupełnie inny ma głos, a mówi tak niewyraźnie, jakby po szkle zgrzytał. Zaledwie zrozumieć go..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 198
" potu?... " To na mnie tak spadł p. Antoni, jak z nieba... Nie z nieba, ale z tych... ah, le mot ne me revient jamais... z tych piargów!... kłopot niemały i koszt... ale to najmniejsze. Ja się nie skarżę, puisque cela mc donne l'occasion do dobrego uczynku. Stryj jego napisał mi, że..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 199
" jaka pani dobras że pani ma tyle litości nad tym biedakiem! Wszystko zrobię dla niego, co będzie w mojej mocy! Doktorowie mówią, że trzeba go zawieźć do Wiednia, do słynnego zakładu leczniczego, gdzie będzie miał ciągłą opiekę i wszelkie wygody, a może za jakie pół roku lub..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 200
" puszczałem, że panna Józia chce mi się z czemś zwierzyć. Tak było w samej rzeczy. — P. Adolf postępuje bardzo szlachetnie z p. Antonim — rzekła mi, — jednakże... dziwnie to się stało, że on właśnie objął nad nim opiekę z woli jego stryja... zapewne zechce teraz odebrać..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 201
" nie przyszło mi na myśl zawczasu uchronić jego tajemnicę serdeczną, aby się nie dostała w niepowołane ręce, wtedy szczególnie, gdy Adolf obejmował nad nim opiekę. Bezwłocznie udałem się do mieszkania, które zajmował Antoś przed nieszczęsnym wypadkiem. Powiedziano mi tam, że..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 202
" że nie mamy prawa wdzierać się w jego tajemnice, korzystając z jego nieszczęścia... Obrócił się z pewną urazą: — Już to co do mnie, ja bardzo korzystam z jego nieszczęścia... i'v gagne énormement!... Wyraz "korzystam" ze szczególniejszą wymówił ironią. — Nie to chciałem..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 203
" Przerwał mi: — A co się jego tajemnic tyczy, wcale nie jestem ich ciekawy... des scerets de blanc-bec... — Być może... jednak on ich panu nie powierzył i mogę panu zaręczyć, że nie życzył sobie wcale, abyś pan przyszedł w ich posiadanie. Wytrzeszczył na mnie zdziwione oczy. W..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 204
" — Ani panu, ani nikomu nie życzył sobie zwierzyć tego, co mnie powierzył w chwili wielkiego niebezpieczeństwa... Dlatego jestem tego zdania, że należy jego papiery nieczytając... albo spalić... albo też zapieczętować, w celu oddania mu, gdy przyjdzie o tyle do zdrowia, żeby mógł..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 205
" we mnie. Miałem zawsze wrodzoną jakąś opozycyjną skłonność budzenia w sobie nadziei, gdy mnie otacza zwątpienie, — wątpienia, gdy inni sądzą, że szczęście pochwycili już za skrzydła. Nader często skutek na moją stronę szalę przechylił i spełnił nieprawdopodobne..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 206
" Adolf wstał. — Dowiem się — rzekł — czy w tej chwili lekarz panu wejść pozwoli... Lekarz jest zawsze przy nim, zatrzymałem go, choć to się na nic nie przyda, aby nie mieć sobie nic do wyrzucenia. I odwiezie wraz ze mną chorego do Wiednia. Pojedziemy może pojutrze. Wyszedł. W..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 207
" miałem polecenie od Antosia i chcę je wypełnić... — Excusez, wybacz pan, ale ja na to zezwolić nie mogę. Nikomu jego papierów przeglądać nie dozwolę... Podniosłem się. Krew we mnie wrzała. Spostrzegł to widocznie p. Adolf i dodał słodkim tonem: — Przepraszam łaskawego pana..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 208
" Jest on mężczyzną dojrzałym, który własną ma wolę i rozum, i za swoje postępki sam odpowiada. Nie zaprzeczyłbyś mu pan np. prawa bronienia własnego honoru... niewątpliwie przyjąłbyś był wyzwanie, gdyby zażądał od pana satysfakcyi... Czyż nie tak? — Zapewne, zapewne... —..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 209
" — Ale on sobie nie życzył, abyś je pan znał! czyż nie lepiej, abyś pan te papiery spalił? — Tak pan radzi? obaczymy, obaczymy, może je spalę. — Nie czytając! — Obaczymy, obaczymy. Choćbym je czytał, to tak jakbym nie czytał. Rassurezvous, je saurez les gar der ces secrets!..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 210
" — Zapanuj pan nad sobą — rzekł, dostrzegłszy zapewne silne wzruszenie z wyrazu mej twarzy. — Nie obawiaj się pan, potrafię zachować taki spokój, jakbym był lekarzem. Uśmiechnął się i z niedowierzaniem pokręcił głową. — Pan nie wiesz co zobaczysz, jaką ujrzysz zmianę!..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 211
" Wszedłem. Na łóżku nieco od ściany odsuniętem, na białej pościeli leżał... Czyto on? czy to on? Wiedziałem, że on, — a jednak ujrzawszy go, zaledwie uwierzyłem na prze- kor świadectwu własnych oczu, które mi mówiły, nie, to nie on, nie 'on. Okropny widok! Między Antosiem,..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 212
" wym między stu ciężko rannymi kazano odszukać Antosia, każdego z owych rannych prędzejbym za Antosia poczytał, niż tę zmorę potworną... tak potwornie brzydką, że nigdy w życiu na jawie, a tylko raz we śnie gorączkowym, śmiertelnie chorym będąc, taką twarz ujrzałem! Długo..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 213
" padłego policzka, podczas gdy drugi wydawał się wydęty i opuchły... ach, nie będę opisywał tej maszkary strasznej, w jaką się zmienił urodziwy chłopiec, piękny do zakochania, a tak sympatyczny szlachetnym wyrazem swoich młodocianych rysów, kwitnących zdrowiem i czerstwością...."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 214
" — Panie Antoni! — rzekł lekarz — przyjaciel przyszedł pana odwiedzić! Nie zwrócił na to uwagi. — Masz pan tu przyjaciela! — zawołał lekarz głośniej, przechylając się nad nim — masz pan przyjaciela! Nie spuścił wzroku, utkwionego w belkach powały i zadeklamował: — Ja..."

Baczmaha : szkic powieściowy - strona 215
" mówić, głos mi uwiązł w gardle, dławiły mnie łzy, powstrzymane siłą woli. Blaskiem jakimś rozjaśniła mu się źrenica. Widocznie nietylko mnie poznał, ale odczytał z mej twarzy wrażenie, jakiego doznaję. Roześmiał się i zaśpiewał studencką piosnkę: O jerum, jerum, jerum,..."