Bajbuza
Kraszewski Józef Ignacy
Bajbuza - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski BAJBUZA "
Bajbuza - strona 2
" PRZEDSŁOWIE I oto lektura skończona. Co bardziej sentymentalni czytelnicy ocierają ukradkiem łzę. Aż żal, że to już koniec. Ale bardziej niechaj żałują ci, którzy powieści nie przeczytali w ogóle. J. I. Kraszewski ma ustaloną pozycję wśród czytelników. Jest Autorem znanym i..."
Bajbuza - strona 3
" opis uczty? Jeśli nawet jada się tam i pije, to byle jak, bez staropolskiego ceremoniału. Bo nastał czas żałoby. Toczy się bitwy, walczy, ciągle walczy, od czasu do czasu wygrywa jakąś potyczkę, Ale nie ma radości ze zwycięstwa, nie ma zwycięzców w sytuacji, gdy wszyscy są..."
Bajbuza - strona 4
" mu podpowiedzieli doradcy. Epoka niefortunnych doradców zaczęła się w tamtych latach i przetrwała w dobrym zdrowiu do naszych czasów. Ten król był cały zamieniony w słuch. Podobno nic nie mówił, A jedynie słuchał. Tego, co szeptali mu zausznicy, A następnie królowa i jej..."
Bajbuza - strona 5
" Zmęczonej czeladzi wyrwał się wykrzyknik z piersi, A nawet sam pan mimowolnie zawołał jakby do siebie: - Bogu dzięki! Nadstyrze. Tak się zwała wieś rotmistrza Bajbuzy, w której on zamieszkiwał, gdy nie był na wyprawie jakiej, na wojnie lub na usługach Rzeczypospolitej i..."
Bajbuza - strona 6
" lub o dobry uczynek. W owych czasach przywiązywano wielkie znaczenie do dworów, którymi możni się otaczali, A były one do zbytku obsadzone i liczne. Nie mógł się i Bajbuza obejść bez komorników, dworzan, hajduków czeladzi, Ale stosunkowo ograniczał się likiem ich nie bardzo..."
Bajbuza - strona 7
" się, czasami tylko wyrzucał mu brak Ambicji, dowodząc, że ona też jest człowiekowi potrzebną, bo pole jego działalności rozpiera. Bajbuza dotąd jednak postępowania swego nie zmienił. Tak do lat niemal czterdziestu dożywszy, Iwaś, można było powiedzieć, kobiet nie znał prawie i..."
Bajbuza - strona 8
" starego sługę, który wychodził na spotkanie, czy zastał rotmistrza w domu. - A gdzież by na taki czas mógł się ruszyć? - odparł staruszek. - Taż to od dwóch dni taka była wiuha, że nosa na podwórze nie wytknąć. Zabrano natychmiast ludzi i konie do gościnnych stajen, A..."
Bajbuza - strona 9
" górę: - A Zamoyski?! - Nie zaśpi on pewnie - rzekł Szczypior - i jako hetman będzie miał z kim naprzeciwko nim wystąpić, Ale doczekamy się wojny domowej, gdy nieprzyjaciel zewsząd czyha. Rakuszanin z tego skorzysta. Posępnie zamyślił się Bajbuza i w tym milczeniu przeszedł parę..."
Bajbuza - strona 10
" - Krótko też chorzał - rzekł chorąży, który już z trucizną nie śmiał wystąpić. - Miał Aż dwu lekarzy przy sobie, którzy się dziś spierają, jak go leczyć było potrzeba. - Stała się wola Boża - przerwał Bajbuza. - Zarządźcie, księże proboszczu, nabożeństwo żałobne..."
Bajbuza - strona 11
" ROZDZIAŁ II Ostra w początkach zima złagodniała w końcu stycznia. W Nadstyrzu wszystko już było w gotowości do ciągnienia, Ale też nadchodzące tu wiadomości czyniły je obowiązkiem. To, co w pierwszej chwili przywiózł z sobą Szczypior, w zupełności się..."
Bajbuza - strona 12
" wiedział, za kim wy bęzdiecie na to królestwo, Abym i ja z nim był. Rozśmiała się gosposia. - Ale ja, panie rotmistrzu - odparła - niespełna wiem nawet, kto staje na kandydata, A temu życzyć będę korony, kto ją godnie Batorego nosić będzie. Któż się do niej swata? - Że nie..."
Bajbuza - strona 13
" Szczypior, powiedziałby coś więcej, Ale musiał zagryźć usta, skłonił się i wyszedł smutny. Siedli do sanek. - A co? - zapytał rotmistrz. - Nie mam co mówić - zamruczał chorąży - pani jest osobliwej piękności i rozumu, więc wam tylko powinszować. Rozśmiał się Bajbuza. -..."
Bajbuza - strona 14
" Oburzało to Bajbuzę. - Gotowi sądzić, że się ich uląkł! - wołał w duchu - A to rozzuchwali. Zamoyskiemu się poddać nie godziło, Ale stanąć śmiało oko w oko. Zły początek. Wąsowicz, który go spotkał wjeżdżającego, nadjechał tu zaraz. Młody był, A zuchwały wojak i..."
Bajbuza - strona 15
" wszczynać boje. Zmuszą nas, bronić się będziemy, lecz niech ohyda wyzwania nas nie plami. Wszyscy się zgadzali na to. Bajbuza rozsłuchawszy się, rozpatrzywszy, z twarzą pochmurną powrócił do dworku swojego, dokąd i Szczypior nadjechał. Rozpalono ognie i do późna czas upłynął..."
Bajbuza - strona 16
" ogładzie, A choć wstrętliwą miał powierzchowność, pański przepych, niezmierne bogactwa, którymi blasku sobie dodawał, śmiałość i energia w postępowaniu pomagały mu do opanowywania łatwego ludzi, do pozyskiwania ich sobie. Ambicja wielka, temperament namiętny, sam rodzaj życia..."
Bajbuza - strona 17
" - A! Wiem, wy należycie do hetmana! - zawołał. - Mnie się zda, że należę sprawiedliwości i prawu - rzekł zimno rotmistrz. Wojewoda ramionami zrzymnął. - I przyszliście mi to zwiastować? - zapytał. - A dlaczegóż bym nie miał powiedzieć, co myślę? - począł dumnie Bajbuza, za..."
Bajbuza - strona 18
" ROZDZIAŁ III Chmurnym porankiem zimowego dnia rozpocząć się miały nareście sejmowe narady wśród tego umysłów wrzenia, które na próżno uśmierzyć usiłowano. Za Zborowskich stawał, równie jak oni nieprzejednany, gwałtowny, popędliwy, A ufający w swą siłę, Górka..."
Bajbuza - strona 19
" pokoju, A kilku zuchwalszych dysydentów przerwało mu szyderczymi wołaniami. Zaledwie Karnkowski, znakiem krzyża świętego i błogosławieństwem kończąc, zamknął usta, gdy w tłumie zakipiało, poruszyli się wszyscy i ponad ciżbę podniosła się znana twarz blada Andrzeja..."
Bajbuza - strona 20
" tego nie mógł i im więcej A dłużej mówił, tym jego samego silniej rozpalała namiętność. Na próżno go usiłowano powstrzymać. Siadł na koniec tak znużony, że już mu głosu zabrakło, A nim kto inny zdołał się odezwać, ponad ławę, na której siedział za Żółkiewskim,..."
Bajbuza - strona 21
" - Czekaj, ty zuchwały Buzo! Nie ujdziesz ty rąk naszych! Zapłacisz krwią za obelgę, zapłacisz! Jak psu mu w łeb wypalimy! Powiesić go na pierwszej lepszej gałęzi! Nie obroni cię twój hetman! Skończyło się jego panowanie! Wykrzykniki te towarzyszyły Bajbuzie w kurytarze, na..."
Bajbuza - strona 22
" poważniejszych w senacie, czuło, że dostojeństwo jego naruszonym by było, gdyby obrady dłużej w ten sposób gorszący wśród wrzawy Arbitrów uzbrojonych, odbywać się miały. Postanowiono więc przez dni kilka zamknąć izbę dla słuchaczów i nie wpuszczać nikogo. Sprzeciwiali się..."
Bajbuza - strona 23
" żywością i ochotą, jak gdyby czasu mu nie miało starczyć. Wyrzekł się wieczerzy i snu, bo musiał do ludzi jechać i zgromadzić ich, zawsze rozprószonych po mieście, gdy nic do czynienia nie mieli. Nazajutrz dobrze przede dniem cały oddział Bajbuzy stał już przy dworze pana..."
Bajbuza - strona 24
" w różne strony. Bajbuzie zaraz na miejscu prosty człek bardzo też po prostu, czując kulę pod skórą blisko, nożem tępym rozciął ją i naprzód dobył ołów z rany, potem rękę obwiązał. Chiano, Ażeby zaraz z ludźmi do Warszawy powracał, Ale rotmistrz oświadczył, że puty tu..."
Bajbuza - strona 25
" Bajbuza jeno powtarzał... - Panu Bogu chwała! Lewa ręka! A co bym ja bez prawej na świecie robił? Włoch, który po polsku, choć tu długo mieszkał, mówił obrzydliwie, oświadczył rannemu, że niebezpieczeństwa utraty ręki nie ma, Ale ranę pielęgnować długo będzie potrzeba...."
Bajbuza - strona 26
" Aby Kościół szwankował. Zerwał z głowy kaptur szkarłatny z mucetem i rzucił go na salę, suknię na sobie rozdarł, piersi obnażył. - Strzelajcie! - zawołał. Wśród osłupienia i milczenia, wywołanego tą sceną gwałtowną, wyszedł precz Solikowski i natychmiast z miasta..."
Bajbuza - strona 27
" podlegać mogły, oprócz Szczypiora i rotmistrza nikogo nie dopuszczono. Bajbuza postarał się o ujęcie sobie Kalińskiego naprzód gościnnym przyjęciem, jadłem i napojem, potem pańskim prawdziwie podarkiem rzędu na konia, którego by się nie powstydził użyć daleko możniejszy od..."
Bajbuza - strona 28
" - Król młody - rzekł Bajbuza - byle pana hetmana słuchać chciał, A dał mu się powodować, ten go bezpieczną poprowadzi drogą. - Myślicie? - zapytał Kaliński i trochę się zawahał. - Aliści - dodał ciszej i nieśmiało - mnie się widzi, że na to się nie zanosi. - Dlaczego,..."
Bajbuza - strona 29
" obejdzie. Zamoyski potajemnie zniósł się z nią i słowne stanęły umowy, że hetman poprze jagiellońskiej krwi potomka. Nikomu to może żywszej nie sprawiło radości nad Bajbuzę, który się lękał rozdwojenia, A z wielką większością szlachty wstręt miał do Rakuszanina, bo imię..."
Bajbuza - strona 30
" Szczypior słuchał zdumiony. - Drzwi do piwnicy pod podłogą sypialnej izby - mówił dalej rotmistrz - pokaże ci Sawka stary. Znijdziesz po wschodach, A oto masz klucz, który ci pierwsze drzwi otworzy. W prawo od nich jak ręką sięgnąć, w murze cegła jest ruchoma, A w komurce za nią..."
Bajbuza - strona 31
" W maju wstał nareście Bajbuza mogąc się przechadzać z ręką na podwiązaniu, wychudły i znękany, Ale ducha podnieconego i niecierpliwy, Aby mógł czynnie wystąpić, A przydać się na co. Szczypior, wedle wszelkich rachub mający być z powrotem, opóźnił się, co rotmistrza..."
Bajbuza - strona 32
" słuchać, A może obietnic. Z drugiej strony wabiła go do zamku przytomność księżnej, za którą tęsknił, lecz ze dwojga pierwszy wstręt od przechwalania się z tym, co czynił, przemogła. Spojrzał na rękę swoją. Buccella mi zakazuje ciasnej sukni wdziewać i ręki męczyć, do..."
Bajbuza - strona 33
" rotmistrz z żywością wielką się opierał posądzeniom. - Daj ty mi pokój - mówił - ja sobie kobietami głowy nie zaprzątam Ani je znać chcę. ZŁote, powiadają, jarzmo małżeńskie, Ale gdyby było i drogimi kamieniami sadzone, wolę mieć szyję swobodną, niż je sobie nakładać...."
Bajbuza - strona 34
" Szczypior się ośmielił odezwać: - Toć chyba dobrowolna tęsknota, bo wam, panie rotmistrzu, łacno by było na nią patrzeć zawsze. To mówiąc się uśmiechał. - A to jak? - zapytał Bajbuza. - Przecież ona wolna i wy także - odezwał się Szczypior. - Co się waćpanu śni? - odparł..."
Bajbuza - strona 35
" można, Ale kto wie, przeciw komu i rusznice, i kopie skierować będziemy musieli. A wszystkiemu winni warchołowie, jak Górka, dla których nic świętego nie ma. Kopiejnicy na ostatek z nowymi proporcami, z odnowioną bronią, w świecących jak zwierciadła zbrojach byli gotowi i gdy się..."
Bajbuza - strona 36
" tu one wszystkie tak niesforno, jak u wodzów w głowach myśli się snuły. Szło Zborowskim i ich przyjaciołom, Aby liczbą Zamoyskiemu zagrozili, o dobór się nie starano. Stał najlichszy żołnierz obok najlepszego, rycerstwo polskie obok niemieckich zaciężnych, stąd kłótnie, spory,..."
Bajbuza - strona 37
" samego Zamoyskiego nie trafił. Rozruch się wszczął wielki i wchodzących zborowszczyków krzykami zaczęto smagać. Sprawa by może przybrała rozmiary większe, gdyby sam hetman nie zażądał, Aby ją pokryto milczeniem. - Wstyd nam uczyni to w obliczu obcych narodów. Zaledwie się to..."
Bajbuza - strona 38
" rękach, to za innych, królowę otaczających, po cichu do niej wzdychał. Za postrzał w rękę otrzymany, który go tak długi czas w niewoli więził, miał już na wąs namotany odwet zborowszczykom, Ale do niego przybyło zabójstwo Wąsowicza, który padł ofiarą za Zamoyskiego i..."
Bajbuza - strona 39
" Duchowny się obejrzał bacznie dokoła, bo nie chciał być postrzeżonym na rozmowie z Bajbuzą i naprzód mu się dał poznać jako kapelan prymasa Karnkowskiego. Po niejakim wahaniu odezwał się do rotmistrza: - Uczyńcie tę uwagę panu hetmanowi, iż z dawana księdza Arcybiskupa nie..."
Bajbuza - strona 40
" - Szczypior przesadza - rzekł - puknie tam czasem kto dla postrachu, Ale niebezpieczeństwa żadnego nie ma. Strzelają tak, że żaden z nich w ścianę od stodoły nie trafi. Ja się ich wcale nie boję, A mnie wieczorna przejażdżka jedyna w dniu miła godzina, bo powietrza wiosennego..."
Bajbuza - strona 41
" To powiedziawszy, za czapkę wziął rotmistrz, pożegnał się i wyszedł. Kostka nierychło przyszedł do siebie. Rwał się biec za Bajbuzą, Aby go wyzwać na rękę i ledwie go Kaliński powstrzymał. Rotmistrza z daleka tylko znając wojewodzic go sobie szlachetką wyobrażał bez..."
Bajbuza - strona 42
" powstał w szopie. Podniesionym głosem gdy prymas wywołał to imię, powstał Andrzej Zborowski: - Cóż to? Nie pytając o głosy nikogo, prymas nam już króla narzuca? - Nie narzucam go - odparł Karnkowski - Ale mój głos za nim daję. - Kogóż myślicie okrzyknąć? - podchwycił..."
Bajbuza - strona 43
" długiego czasu, Aby go przekonać, iż sprawa przez to nie została przegraną. Sam on odzyskał natychmiast męstwo swe i krew zimną. Dla rotmistrza chwila to była godowa. Jemu powierzono świeżo przybyłych A zuchwałych ludzi podczaszego trzymać na wodzy i poskramiać. Bajbuza był w..."
Bajbuza - strona 44
" królem Zygmunta. Na co czekamy? Czego się ociągać? Okrzykniemy go... kość będzie rzucona, uprzedzimy Rakuszan... pierwszeństwo też ma swoją wagę. Z tym przybyłem i pozostanę tu... Nie zwlekajmy, niespodzianką ich weźmiemy. ślijcie do Opalińskiego, do Dulskiego, do wszystkich..."
Bajbuza - strona 45
" mamy oboje czym posolić i rycerskie ręce, co tych skarbów obronią. Mało królestw tym się pochwali. Na niczym nam nie zbywa oprócz ładu i spokoju, Ale warchołów wybijemy z pomocą Bożą. Król Jan, bodaj zdrów był, panuje, jak powiadają, nad chłopami tylko, A syn będzie mieć..."
Bajbuza - strona 46
" począł wywodzić, że Landsknechty niemieckie lepiej są zbrojne. I na to Bajbuza nie chciał pozwolić. - Ja ci powiadam, że nasze zbroje, co je Włoch w Samsonowie wykonywa, nie ustąpią niemieckim. Mało co pośledniejsze są korczyńskie, A świątnickie, dla mieszczan przeznaczone..."
Bajbuza - strona 47
" oburzało. Z wesołą twarzą stawił się na zamku, gdzie znalazł zwykłe towarzystwo królowej jej podżyłe panie przyjaciółki, osiwiały dwór, doktorów i urzędników. Wśród tych głów szronem okrytych jak kwiatek wiosenny błyszczała księżna Teresa i ku niej też chciwie się..."
Bajbuza - strona 48
" zamkniętego, tajemniczego, A przy młodości odbijającego przedwczesnym ostygnięciem. Oddając wizerunek, rotmistrz nie rzekł Ani słowa. - Podoba się wam? - zapytała go Księżna. - Z malowanego o żywym sądzić trudno - szepnął Bajbuza - czymś obcym i cudzoziemskim mnie odstręcza...."
Bajbuza - strona 49
" obozowisko, na znak Szczypiora uderzono w kotły i bębny, zagrały trąby i surmy, A kopijnicy, których szkarłatne z białym proporce długie wiatr szeleszcząc unosił, raźno kłusowali ku Krakowu. Kto o tej chłoście haniebnej zawiózł do Warszawy wiadomość nie było wiadomym, Ale dnia..."
Bajbuza - strona 50
" człowiek brał górę i smutek go ogarniał. Nigdy jeszcze w życiu z takiej strony niekorzystnej nie przypatrywał się tej braci swej, którą kochać pragnął, A zmuszony był się nad nią litować. Tysiące przykrych wątpliwości piersi mu wypełniało i głowę uczuciami i myślami,..."
Bajbuza - strona 51
" Ofiarę Kalińskiego przyjęła królowa z wdzięcznością wielką, kazała mu dać listy do Ich Miłości Panów Rad Miejskich Miasta Gdańska, do kilku burmistrzów, zmogła się na dosyć szczupły wiatyk dla niego i Kaliński ruszył. Jak sobie tam w miejscu radę dawał, nie wiadomo, lecz..."
Bajbuza - strona 52
" Maksymiliana, który swoją elekcję zawsze za najprawowitszą w świecie uważał, królowa nie miała chwili pokoju i pociechy. Była to prawdziwa tortura moralna, w której zimno i upał mieniały się nieustannie, nadzieje i zwątpienia. Ludzie nie oszczędzali jej najprzykrzejszych baśni,..."
Bajbuza - strona 53
" mu krwią zapłynęło serce. Widok tych okrucieństw, zdziczałego żołdactwa, obmierził mu rycerstwo. Szczypior poznać go nie mógł, gdy blady, A z zasępioną twarzą powrócił nocą do izby przeznaczonej dla spoczynku. Wszystko dokoła wrzało radością zwycięstwa, której jeden..."
Bajbuza - strona 54
" hetman wystąpił znowu, garść wojsk zalecając królowi i za wierne jej ręcząc służby. Jak na pierwszy występ, Zamoyski miał nawet szczęście złożyć przybyłemu panu łupy na jego przeciwnikach zdobyte, dwie buławy, trzy chorągwie pod Krakowem Maksymilianowym odjęte, działa,..."
Bajbuza - strona 55
" do niego prawo. Po mieście tymczasem chodziły najsprzeczniejsze wieści, które snuto z półgębkiem puszczanych postrzeżeń osób, które królowi ze Szwecji towarzyszyły lub od Gdańska z nim jechały. Jawnym było, że od wylądowania na brzeg nie widziano go Ani razu wesołym,..."
Bajbuza - strona 56
" Boecjuszem siedział, że w pochód wyruszą. Księga poszła w kąt, odezwał się rycerz w zniechęconym rotmistrzu. Oblicze mu się rozchmurzyło. Uściskał Szczypiora. - Wydawaj rozkazy! Maksymilian, nie życząc sobie stoczyć bitwy, dopóki by nie otrzymał oczekiwanych posiłków, z..."
Bajbuza - strona 57
" ROZDZIAŁ IX Gdy Bajbuza oczy otworzył i potoczył nimi dokoła, spotkał naprzód zwieszoną nad sobą twarz smutną Szczypiora. Zimny wiatr przekonał go, że byli w polu jeszcze, leżał na wozie. Około niego krzątali się ludzie. - Bitwa? - zawołał głosem słabym. - Wygrana! -..."
Bajbuza - strona 58
" zapachem jakimś, jejmość panią Ewę Borzkowską tak strojną, jakby nie do łoża chorego, Ale na zabawę jaką się wybrała. Wprawdzie ona nigdy inaczej na świat się nie pokazywała, bo być piękną uważała sobie za święty i jedyny obowiązek. Zalotna do najwyższego stopnia,..."
Bajbuza - strona 59
" wdoawa. I tak poczęła się wesoła rozmowa, która bawiła rotmistrza samą lekkością swoją, Ale do niej nie przywiązywał wagi. Zdawało mu się bowiem, iż zadość grzeczności uczynowszy piękna Ewunia, odwiedziwszy mężowskiego przyjaciela, łatwo i prędko o nim zapomni. Tymczasem..."
Bajbuza - strona 60
" wziąć za żonę. Projekt ten, chociaż niby trzymany w tajemnicy, szlachta sobie z oburzeniem powtarzała. Król zamiast zyskiwać sercal, odstręczał je od siebie. Wszystko to niecierpliwiło, zrażało, zniechęcało rotmistrza, który stanowczo zapowiadał Szczypiorowi, że kopijników..."
Bajbuza - strona 61
" Szczypior widział tylko jedno, iż cierpiał i nieswój był, Ale bardzo poziomo wypisywał to babom i tłumaczył Kalińskiemu: - Nie ma na świecie nic zgubniejszego, jak gdy człowiek między podwiki się wda. Żeby jak rozumnym i silnym był, nie przymierzając jak nasz rotmistrz, nie..."
Bajbuza - strona 62
" chwila. W tych rodzinach, w których mieli najdzielniejszych obrońców i opiekunów, synowie najgorliwszych protestantów wykupywali i palili wydane przez ojców dzieła. Kościoły poobracane na zbory wracały duchowieństwu. Nowa wiara, nigdy nie tknąwszy ludu, wstrętliwa mu, obca,..."
Bajbuza - strona 63
" dworować, bronić się od zawiści, stać na straży, łaskami się nie popsuć, oziębłością nie zrazić. Ja żołnierzem jestem przede wszystkim. Dopóki pokój, będę około mojego pracował zagona, zdrowiej mi w tamtym powietrzu. A wy mościa księżno - dodał - wrócicie nam kiedy na..."
Bajbuza - strona 64
" CZĘŚĆ DRUGA ROZDZIAŁ I Upłynęło lat parę. I w Rzeczypospolitej, i w cichym i spokojnym Nadstyrzu zaszły zmiany, które życie sprowadza. Sama nawet naszej powieści główna postać pod wpływem czasu i okoliczności uległa pewnemu przeistoczeniu. Był ci to zawsze..."
Bajbuza - strona 65
" Wiedziano, że choćby setny raz był obrażony zawsze się dał przebłagać. Zburczał tylko, bez gniewu. Samo potem jakoś z tego urosło, że rotmistrz gdy zasłyszał o bezprawiu, o kłótni, o zgorszeniu jakim, choć go nie wzywano przybywał, Aby zwaśnbionych jednać i pokój..."
Bajbuza - strona 66
" wydobrzejesz na lepszej strawie, Ale zachowuj się spokojnie, burd nie rób, bo on tego nie lubi. Przestrzegam też, jeżeliś po żołniersku nawykł do wiejskich bab się zalecać, że u nas to nie uchodzi. - Cóż, klasztor? - Rozśmiał się Rożek. - Zwij to tam jako chcesz - odparł..."
Bajbuza - strona 67
" wstrzymywać. Temu zaś tak było dobrze w Nadstyrzu, iż Panu Bogu dziękował, że choć kilka dni odetchnie. Natura w księdzu Rabskim była szlachetna, Ale krew popsuta i zburzona. Każda niepoczciwość go poruszała i gniewała niewypowiedzianie, A gdy się uniósł, rosło stopniowo..."
Bajbuza - strona 68
" niemłody, mężczyzna piękny jeszcze bardzo, w obejściu się więcej Włoch niż polski szlachcic, wymówny nie tylko we własnym, Ale w pięciu czy sześciu obcych językach, prawdziwy kortedżianin chodził nawet ubrany z włoska lub hiszpańska twierdząc, iż polski struj i golona głowa..."
Bajbuza - strona 69
" między innymi i bardzo umiarkowanego Leśniowolskiego, co to króla ze Szwecji przywiózł, dał wielce do myślenia Bajbuzie. W prawości i prostocie swego ducha nie mógł on pojąć tego, Aby mąż tak wielki, jak Zamoyski, o którym on miał wyobrażenie tak wysokie, dla jakichkolwiek..."
Bajbuza - strona 70
" iż nic ludzkiego obcym mu nie było, nawet słabości. Bajbuzie się nie podobało to fundowanie wielkości własnej i stolicy przeciw stolicy, Akademii przeciw Akademii, dworu przeciwko dworowi. Opowiadano mu, że hetman gromadził około siebie możnych, tworzył stronnictwo, zabierał się..."
Bajbuza - strona 71
" Dochodzą tu nieustannie wieści o zjazdach, na których przeciw królowi mówią zuchwale, A wszystko to z naprawy hetmana. - A więc z nim już tak źle jest? - Ośmielił się gwałtownie królowi czynić wymówki za mianowanie podkanclerzym Tarnowskiego i to tak zuchwale, że go potem..."
Bajbuza - strona 72
" - Przychodzicie pewnie, mój rotmistrzu, o swoją należność u mnie się upomnieć. Nie mogłam dotąd jej wam spłacić, przebaczcie. Bajbuza zaprotestował, bo w istocie teraz dopiero przypomniał sobie dług i postrzegł, że krok jego fałszywie tłumaczonym być może. - Ale ja wcale nie..."
Bajbuza - strona 73
" próżnującym. Jeżeli nie klęczał na modlitwie, czytał, pisał lub zabawiał się jakąś ręczną robotą po staremu. Z postaci jego poznać było można męża, w którym pokój Boży panował, którego dusza w harmonii była ze światem i nie wzdragała się walce dni powszednich. Bój..."
Bajbuza - strona 74
" istniewjących Rzeczypospolitej zmiany życzył, znajdując, że one zbyt swawoli i rozkiełznaniu posługiwały. Dziś król jest na tym stanowisku hetmana, A Zamoyski, niestety, jeżeli nie doszedł do tego, jakie zajmowali Zborowscy, niedaleko już od niego stoi. - Potępiacie więc go? -..."
Bajbuza - strona 75
" jednak uparcie ode dworu zawiewająca wieść, że jedna z Arcyksiężniczek jest już dla króla przeznaczoną, że układy się toczą. - Naówczas i Kraków odżyje - mówiła piękna Ewunia. - Stara królowa modli się i siedzi zamknięta, A rachunki jej czas pochłaniają, młoda królewna..."
Bajbuza - strona 76
" Bajbuza. - Tak by można sądzić - żywo począł Urowiecki - gdyby nasz hetman, czarno na białym, z podpisem własnej ręki króla dowodów na to nie miał, że koronę Rakuszaninowi chce odstąpić, A sam do Szwecji powrócić. Bogdajby go był ksiądz biskup Baranowski w Rewlu nie..."
Bajbuza - strona 77
" rozkazał, nie poradziwszy się Leszczakowskiej. Nazywał ją matusią. Jak zwykle, tak i teraz rotmistrz z konia zsiadłszy, uściskawszy Szczypiora, powitawszy Rożka, spytawszy, czy nie ma co nowego i dowiedziawszy się o przyjściu na świat dwojga źrebiąt, poszedł wprost do..."
Bajbuza - strona 78
" Pod koniec już wieczerzy, Szczypior jakby sobie dopiero teraz przaypomniał najpilniejszą rzecz, o której zabył. - A toć ja panu rotmistrzowi najciekawszej nowiny nie zwiastowałem. Zwrócił się Bajbuza, powątpiewając, Aby coś dla niego tu ciekawym być mogło. - Księżna Teresa,..."
Bajbuza - strona 79
" - Ależ to prepotencja... pogadajmy... posłuchaj waszmość. Nie mam czasu - rzekł rotmistrz dawaj kredkę. Szlachcic się nastawił. - Tak nie idzie! Ja tu przy prawie stoję! - zawołał. - A ja niewiasty praw bronię i za waszmościne krzywdy itd. płacę sowicie. Czegóż więcej chcesz? -..."
Bajbuza - strona 80
" zagarnął przygotowane pieniądze, podochocił sobie przy stole i odjeżdżając poprzysiągł Rożkowi, z którym się najwięcej zbliżył, że za rotmistrzem w ogień był gotów i w wodę. - To, panie, człowiek! - wołał nieco ochrypłym głosem - to, panie, jest bohater! Pod Byczyną,..."
Bajbuza - strona 81
" Lichtenberg. Kolebka wytworna, w której wjeżdżała, była darowaną przez króla. - Zygmunt - opowiadał Szczypior - wyjechał naprzeciw niej do rozbitych namiotów za miastem, gdzie Tarnowski ją witał, A biskup wrocławski mu odpowiadał. Od królowej Anny mówił Goślicki i cały orszak..."
Bajbuza - strona 82
" burzliwej szlachcie, Aby na zjazdach swych z większym poszanowaniem królewskiego majestatu się obchodziła. Kardynał zaś Radziwiłł, któremu zarzucano, że w praktykach rakuskich udział miał czynny, tłumaczył się dumnie i ostro. Zetknięcie się więc z posłami jędrzejowskimi nie..."
Bajbuza - strona 83
" Dał więc i Bajbuza na teraz pokój pogoni za oszczercą, odkładając rozprawę z nim do pierwszego spotkania, Ale tym oględniej musiał postępować, Aby do nowych plotek nie dostarczyć treści. - Na przyszły sejm - poddawał mu Szczypior - na który się wszyscy wybierają słuchać, jak..."
Bajbuza - strona 84
" Lublina i Zamościa. Pora letnia była, dni gorące, podróż więc odbywała się w znaczniejszej części wieczorami i rankami, A w skwary odpoczywano po gospodach. śpieszyć się nie potrzebował Bajbuza, swobodnie więc, stanowniczego przodem śląc, posuwał się dalej. Po drodze,..."
Bajbuza - strona 85
" Chciał go nawet z ludźmi i końmi na zamek brać, Ale rotmistrz podziękował. - Gdybyście wszystkich, co was tu najeżdżają, na zamku ugoszczali, nie stałoby miejsca dla nich. Jam już w gospodzie się rozłożył i tam pozostanę. Na zamku dnia tego pusto nie było. Między innymi..."
Bajbuza - strona 86
" - Sejm więc obnaży te knowania - rzekł Bajbuza. - Tak jest, musi - odparł hetman. - Przyjdzie to nie bez zgorszenia i boleści, nie bez rozbratu z tymi, co lub nie widzą daleko, lub w rakuskie pęta oddać się gotowi, lecz raz jasno stanąć i wytłumaczyć się potrzeba. Znam ja..."
Bajbuza - strona 87
" polskich przystępu do siebie nie dawała, że jawnie im niechęć okazywała, A król też od ożenienia więcej się jeszcze odosobniał i zamykał, oprócz swoich wybranych nie dopuszczając do siebie nikogo. - Dworu polskiego się spodziewać nie możemy - mówił Zebrzydowski. - Jeszcze..."
Bajbuza - strona 88
" i zajął rotmistrza, i litość w nim obudził; kazał mu dać konia i kulbakę, wziął go ze sobą i Gubiata umiał mu się tak wysługiwać, że go zawiózł do Nadstyrza. Ale tu powoli zaczęły się pokazywać istotne przyczyny, dla których owemu Gubiacie powodzić się nie mogło. Nie..."
Bajbuza - strona 89
" prawdą! Aha! Pytacie, gdzie? Chcecie wiedzieć ilu? więc i ów potępiony Gubiata na coś się przydać może! Aha! Aha! Trochę zwycięsko brzmiały te słowa i Bajbuza się zmarszczył. - Spytek więc tak ograniczonym jest, że chcąc mnie podejść, publicznie to głosi? - rzekł szydersko...."
Bajbuza - strona 90
" ostrożny, prędki A mężny, umiał niespodzianie najść, osadczyć, miał instynkt miejscowości i zręczność starego partyzanta. Miejscem wkazanym była mała osada w lesie i przy niej gospoda, której w podróży ominąć nie było można. Przodem wysłano po język człowieka, który nie..."
Bajbuza - strona 91
" całe życie zwichnęło. Nie lepiej by się ożenić, gospodarzyć, no i w potrzebie na koń siąść, boś do rycerskiego rzemiosła stworzony, Ale nie do tej gadaniny sejmowej! do tego są biskupi i senatorowie. - Nie wszystko oni widzą i rozumieją jak my - odpowiedział Bajbuza. - Już..."
Bajbuza - strona 92
" Kaliński mówił to z tak głębokim przekonaniem, iż rotmistrz Ani się myślał z nim sprzeczać. Dziwiło go tylko, jak z dwu stron widziane położenie zupełnie się różnie wydawało. Kto widział lepiej? W pierwszych dniach po zebraniu się sejmu burza zapowiedziana podniosła się w..."
Bajbuza - strona 93
" - Miłościwi panowie! Ja tylko z powinności mej przypominam wam przysięgę świętą, że każdy z nas obowiązany jest, cokolwiek szkodliwego dla Rzeczypospolitej posłyszy, donosić, zatem co kto słyszał o praktykach rakuskich, o wyjeździe króla, o frymarkach koroną, pod obowiązkiem..."
Bajbuza - strona 94
" hetman pokładał własnoręczne pismo króla do Arcyksięcia Ernesta. Hetman kazał czytać Artykuły obwinienia na zjeździe jędrzejowskim uchwalone. Oprócz tego mógł świadczyć o praktykach Leśniowolski, przytomny tu, który był posyłany z listami, jeździł w poselstwach. Położenie..."
Bajbuza - strona 95
" do nich. - Zawołają na wojnę, pójdę! A te sejmy...! Ręką rzucił i nie dokończył... ROZDZIAŁ VI Z wielkim nawet wysiłkiem i pracą niełatwo się zmienia natura człowieka; może on namiętności zwyciężyć, Ale ich objawianiu się nie jest w możności zapobiec. Sprawdziło..."
Bajbuza - strona 96
" pochwalać, że do ostateczności się nie posunął, pokazał się czujnym, A królowi wreście pofolgował. Dworski zaś obóz inaczej to tłumaczył, nie powolnością Zamoyskiego dobrowolną, Ale zręcznym i śmiałym postępowaniem, jeśli nie króla, to jego rady. Po sejmie już głuche..."
Bajbuza - strona 97
" Wydatki były znaczne, bo wielu rzemieślników z daleka i za drogie pieniądze sprowadzić było potrzeba, Ale też zapasy znaczne miał dom stary, które tylko z kurzu otrzeć, oczyścić było potrzeba, rzemień poprawić lub przyprawić. Okazało się przy tym, że bardzo stare zbroje, z..."
Bajbuza - strona 98
" wodę ściągnięty, o mało nie utonął, Ale go sam Bajbuza, rzuciwszy się w rzekę, wyciągnął z niej. “Otóż - pisze - jakie to szczęście nad rzeką się urodzić, A zawczasu nauczyć rybiego rzemiosła. Gdyby nie Styr, nie udałoby mi się Szczypiora zbroją obciążonego ratować,..."
Bajbuza - strona 99
" towarzystwa potrzebował. Wiadomo też było powszechnie, że muzyka, pobożne ćwiczenia i czytania, zabawki złotnicze i malarskie króla rozrywały. Na koniu jeździł niewiele i myślistwem, tak przeszłym królom upodobanym, mało się zajmował. Wyciągano go czasem na łowy, na które..."
Bajbuza - strona 100
" niepewne. Wyjechał zaraz potem król, wedle opowiadania tych, co się na to patrzyli, z wielką wystawnością, z pocztami dobornymi, z kilku panami senatorami, królowę z sobą zabrawszy, tak że tylko nowo narodzona, miła córeczka z królową wdową pozostała, A czego tam doświadczył w..."
Bajbuza - strona 101
" wyznawców wschodniego obrządku, która na unią z Kościołem rzymskim godzić się nie chciała. Na czele ich stał znakomity rodem, bogactwem i osobistymi przymiotami kniaź Ostrogski. Zamoyski znalazł się w ten sposób po stronie różnowierców, chociaż gorliwy katolik i razem z Batorym..."
Bajbuza - strona 102
" Bajbuza. - Ależ pobożnym jest, Kościołowi posłusznym! Księżniczek dosyć po świecie, cóż za grzeszne zamiłowanie dla rakuskiego domu. Kaliński, nie lubiący rozpowiadać, nie chcący się sprzeczać, skrzywił się i nie odpowiadał. - Hetman już jest? - spytał Bajbuza. -..."
Bajbuza - strona 103
" temu związkowi stanowczo, silnie, tym mocniej mu się sprzeciwiając, że szło o nowy związek z tym domem rakuskim, który małżeństwami nabywał kraje i na nie rachował. Ogromna większość potakiwała hetmanowi, A król nie znalazł dość przyjaciół, Aby się skutecznie oprzeć temu..."
Bajbuza - strona 104
" - Właśnie że każdy z nas się powinien starać i troszczyć o to - odparł rotmistrz. - Już chyba nie ja! - dokończył Szczypior. Po długiej chwili jakiegoś milczenia i dumy Bajbuza wstał. Szczypior sądził, że go może już te bałamutne myśli odeszły, Ale rotmistrz się odezwał:..."
Bajbuza - strona 105
" królem rozmówił? - Ale ja łagodnie mówić nie umiem, kiedy we mnie wszystko kipi! - zawołał Zebrzydowski. - A potem to sprawa zauszników, A z tymi ja nie chcę mieć do czynienia. - Więc użyć by pośrednictwa. - Prosić i kłaniać się! Ja? - przerwał Wojewoda. - Nigdy w świecie...."
Bajbuza - strona 106
" pozabierać, com tu postawił, zburzyć, posadzki kamienne moje wyrzucić precz. Król mojego nie potrzebuje, A ja się bez królewskiego obejdę. Wnet mi stąd wynosić. - Dokąd? - zapytał Maczuski nieśmiało. - Jest dwór bratanka mojego, ja natychmiast tam jadę, znajdziemy i inne..."
Bajbuza - strona 107
" mówmy o tym więcej. Kaliński chwycił za kubek. - I tak lepiej będzie - rzekł. - Mówmy o czym innym. Ano! Wiecie i słyszeliście pewnie o tym, że Spytek, co się z waszą sąsiadką żenił, A pono miał jakieś z wami zajście... - Ze mną? Żadnego! - zawołał żywo rotmistrz. -..."
Bajbuza - strona 108
" - I co - zapytał Bajbuza - Albo ja od króla i dworu czego potrzebuję? Gubiata zamilkł, potarł głowę i najeżył szorstkiego wąsa. - Miłościwy panie - dodał - tego nadgniłego Spytka trzeba znać, to jest taki człowiek, co się na wszystko waży, bo nic do stracenia nie ma. Napaść,..."
Bajbuza - strona 109
" własnych. Proszę ciebie, nam by koniecznie potrzeba iść na Sudermańskiego, prawda? Otóż widzisz, tak mi tej kobiety żal, że ją na Spytka napaść bezbronną muszę rzucić, iż siły nie mam iść, gdzie powinność woła. Ale gdy mnie tu nie stanie - ciągnął dalej - ten podły..."
Bajbuza - strona 110
" jakie narazić mogły, Ale że powstrzymywały go w chwili, gdy, jak powiadał, gotowym już był na wyprawę inflancką. - A tu nim człowiek wydobrzeje - wołał - oni tam Sudermańskiego zbiją i ja z łyżką po obiedzie bym chyba przyszedł. Klął tedy, A Szczypior mu dopomagał. Jak skoro..."
Bajbuza - strona 111
" za zazdrość względem tych, co w niej uczestniczyć mogli. - Zbójom, co mnie zrąbali, krew moją daruję - wołał Bajbuza - Ale tego, iż mnie rozbroili i bezczynnym uczynili, nigdy! Powoli jednak od tego dnia, gdy go Spytkowa nawiedziła, począł Bajbuza coraz żywiej przychodzić do..."
Bajbuza - strona 112
" - Tęskno mi do hetmana - odparł rotmistrz. - Chcę go widzieć koniecznie, A i ten konflikt z królem o małżeństwo jak się rozwiąże dobrze z bliska widzieć i słyszeć Rozśmiała się Spytkowa. - Was bo - rzekła - nic od zajęcia sprawami publicznymi nie odbiegnie - do nich byliście..."
Bajbuza - strona 113
" A sam otaczał się cudzoziemcami, Szwedami, Niemcami, Hiszpanami i radą młodą, której się dawał powodować, potajemnie korespondując z cudzoziemskimi monarchami. “Z pokojów swoich królewskich tajemne listy posyłać raczysz - mówił - do innych krain, przez cudzoziemce targujesz..."
Bajbuza - strona 114
" dłużej wytrwać nie mogąc, natychmiast wybrał się do Nadstyrza. Wiózł z sobą zamiast pociechy troskę. Zdawało mu się, że co chwila posłyszeć może złowrogą wieść: - Umarł Zamoyski! Przeczucie to nie było daremnym i pierwszych dni czerwca rozeszła się już pogłoska, że..."
Bajbuza - strona 115
" jaka na naród spaść może. Bracia przeciwko sobie. Kaimowska walka. Uchowaj nas Panie od niej! Uchowaj Panie! - A cóż będzie, gdy szlachtę powołają - mruczał Szczypior - czy myślicie w domu siedzieć, patrzeć i słuchać z założonymi rękami, zostać neutralistą? Albo pójść..."
Bajbuza - strona 116
" zuchwalstwem, A regaliści chytrością. - Niech nas Bóg ratuje! - wołał Bajbuza. Gdy już podróż do Stężycy postanowioną została, rotmistrz wziął na stronę Szczypiora i uściskał go naprzód: - Radź ty mi. - W czym? - Gdy my się stąd oddalimy, Spytkowa niepewna w domu. Wrócił..."
Bajbuza - strona 117
" - Do usług. Wszedł, witając go, Bajbuza. - Zgoda - rzekł - wy mnie dajecie dach, A ja proszę na wieczerzę, bo wóz mam z sobą i kopcidyma, który nam co przyskwarzy. - Zgoda - odparł Smolik. - Do Stężycy? - zapytał Bajbuza. - A juścić! - rozśmiał się szlachcic. - Jakżeby się..."
Bajbuza - strona 118
" patrzeć lubię - dodał Smolik - A tu się nam ucieszna gotuje. Kto lepiej zagra, przyklaśniemy, A wszystkim Aktorom Rzeczpospolita zapłacić musi! Oj zapłaci! Zapłaci! - Byle bez krwi się obeszło! - Hm? - wtrącił Smolik. - A toć waszmość czytał pewnie, że gdy u Greków grano..."
Bajbuza - strona 119
" zerwali, lub dają się tym, co nań nastają, prowadzić. Smogulecki wprawdzie przez lat cztery teologii się uczył i księdzem chciał zostać, A teraz na złe zażywa, co mu nauka dała! Przypatrzcie się bliżej, dysydentów to dzieło, nieprzyjaciół wiary sprawa. Nie może kapłan z..."
Bajbuza - strona 120
" przez to, że Gubiatę odprawiliście. Ja natychmiast was obsadzę. Obejrzał się. Kawał pola przy płocie, który od niego ogród oddzielał, stał wolny. Miejsce było pochyłe, tak że woda, na wypadek deszczu, spływała z niego. Gubiata pochwycił od kopijnika półkopię i wbił ją w..."
Bajbuza - strona 121
" Aby ich jak najwięcej zgromadzić. Sądzę jednak, że je przewiać będzie potrzeba, bo plewy w nich dużo. - Nie wiecie co o panu hetmanie Żółkiewskim? - zapytał rotmistrz. - Tyle tylko, iż tu jest, Ale Żółkiewski niewidocznym, cicho siedzi. - A wojewoda? - Ten też na naradach z..."
Bajbuza - strona 122
" Zebrzydowskiego, Ale ten był zamknięty jeszcze i nikogo nie dopuszczano do niego. W tłumach opowiadano, że panowie senatorowie przybywali z Warszawy, wysłani dla rokowania z Zebrzydowskim. Pocieszyło to nieco rotmistrza, bo mniej rokoszowo się zapowiadało. Odprawiony z niczym u wojewody,..."
Bajbuza - strona 123
" Zienowicza pod straż wzięto! A tu nasi na wschody i straż króla cisną. Szczęściem, że zobaczywszy to książę, z okna począł wołać na swoich, Aby się nie ważyli szabel dobywać. O włos by była krew pociekła! Ale sam jak piorun spadł zaraz na dół, pieniąc się z gniewu i..."
Bajbuza - strona 124
" której wymowy nie potrzeba było wytwornej , Ale dosadnej. Tak jak bigos i flaki wolała niż pulpety i pianki słodzone, tak i to słowo grube, brudne często, Ale śmiałe, porywało ją i zdobywało. Zebrzydowski, z wielu względów sam do niego podobny, chociaż wychowanie więcej go..."
Bajbuza - strona 125
" - A tam co się stało? - Powziąłem wątpliwość; idziemy wprost do domowej wojny. Po wtóre, nie miejcie za złe szczerości mojej, królewska władza potrzebną jest, powaga też, jeżeli ją zachwiejemy i obalim, zamęt powstanie powszechny. Dziś my króla nie posłuchamy, słusznie, A..."
Bajbuza - strona 126
" pola bitwy ustąpić? Bajbuza ostro mu popatrzył w oczy. Nie odpowiedział nic. - I zmienić z dnia na dzień chorągiew nic by was nie kosztowało? - dodał Ponętowski - A rycerska cześć? Wstrzymywał się rotmistrz od wybuchu. - Posłuchajcie - rzekł z góry poglądając na warchoła. -..."
Bajbuza - strona 127
" - Bez urazy, mości rotmistrzu! - zawołał. - Cóż to za wielka ta pomoc wasza i jakie ona znaczenie mieć może. - Ja też jej nie przeceniam - rzekł Bajbuza. - Postawić mogę stu kopijników i moim sumptem ich utrzymywać, Ale moich stu za drugich trzechset nie dam. O kilka tysięcy..."
Bajbuza - strona 128
" niewinnej bronię niewiasty. O siebie się nie lękam, bom świadom, z kim mam do czynienia, Ale o jejmość bardzo. Jeżeli znajdziesz kogo, co by tam ciebie zastąpił na straży, przybyawj. Kopijników, choć dziś mi jeszcze nie potrzeba, Ano kto wie, kiedy to jutro naskoczy, gdy się oni..."
Bajbuza - strona 129
" nadjechawszy, A chcąc być dobrze o wszystkim oświadomionym, na Winiarach dwór najął obszerny, z którego ustąpił gospodarz, i zajął go dla siebie, A dla gości szeroko otwierając wrota. Rozumie się, iż przez cały dzień, A często późno w noc stoły musiały ciepłym i zimnym..."
Bajbuza - strona 130
" odprawuje." A ja zapytałem? “Albo król grywa w karty?" I odpowiedzieli mi komornicy jego: “Grywa, skoro wstqanie od stołu." Otóż macie wszystkie walne sprawy stanu królewskiego. Nie wiecie, jakim on fortelem wyprowadził żołnierza z Inflant, powiadając, że dopiero na sejmie..."
Bajbuza - strona 131
" uliczna się wszczyna, jaką ciurom obozowym tylko prowadzić przystało. To mówiąc obejrzał się na swoich i na tych, którzy jak on zburzeni wychodzili z szeregów, skinął zaledwie głową wojewodzie i podanego sobie konia dosiadł. Zebrzydowski chciał go wstrzymywać, Ale czuł, żeby..."
Bajbuza - strona 132
" od rokoszu odwodził i nie życzył go. Obwołano rokosz na dzień 6 sierpnia między Sandomierzem i Pokrzywnicą, A królowi polecono dać znać poselstwem tylko, Aby się sam, bez wojska, z senatorami stawił przed ten trybunał stu tysięcy poburzonej szlachty i tłumaczył... Pochlebiało to..."
Bajbuza - strona 133
" Bajbuza westchnął. - Z tym zbójem Spytkiem, co takie poczciwe imię nosi - rzekł - raz się nam rozprawić potrzeba, tak Aby mu ochotę odjąć od dalszej imprezy. - Chyba gdy mu oczy piaskiem przysypiemy - zamruczał Szczypior. - Płakać po nim nie będzie nikt - dorzucił rotmistrz - A..."
Bajbuza - strona 134
" Wszystko to, czego się przez czas długi nasłuchał przeciwko Zygmuntowi, przypominało mu się i trudnym stawało do wytłumaczenia. - Ale z kimże iść? - mówił zadumany. - Z Zebrzydowskim sumienie broni, Żółkiewski dał dowody, że Rzeczpospolitę miłuje. Należała mu się buława..."
Bajbuza - strona 135
" cudzoziemski, i w tym przeciwko królowi zarzut się wydawał słusznym, że się cudzoziemcami otaczał. Nawet Polacy króla otaczający po większej części się z hiszpańska lub po włosku, modą europejską, nosili i poznać w nich Polaków było trudno. Wiadomo, że i król stroju tego..."
Bajbuza - strona 136
" w gościnie. Uderzyło go to nieprzyjemnie też, o czym słyszał dawniej, że z pogardą obyczaju domowego, wszystko, szczególniej na dworze królowej, cudzoziemsko, niemiecko wyglądało i butnie nosiło tę swą cechę obcą, niby wyższość jakąś nadającą. Łatwo się domyśleć, że..."
Bajbuza - strona 137
" królowi wydany. Był przekonanym, że Zygmunt wojny domowej się ulęknie. Cała ta podróż z Warszawy do Krakowa dla Bajbuzy była nowością i nauką, gdyż otoczonym się widział ludźmi, z którymi dotąd żadne go nie łączyły stosunki. Oprócz pułków kwarcianych hetmana, ci,..."
Bajbuza - strona 138
" Szpiegi Zebrzydowskiego z Wiślicy tu podesłane niezbyt musiały miłym okiem na te tysiące spoglądać, których policzyć było trudno. Lecz zdawało się Zebrzydowskiemu, otoczonemu najzuchwalszymi z rokoszan, któremu Herburt, Stadnicki i Smogulecki wmawiali, iż ustępować nie powinien..."
Bajbuza - strona 139
" - Zbierana drużyna - mówił krótko - A że ją w nowe sukno flamskie poubierano, świeci to... Ano! Nie wszystko żołnierz co przy szabli chodzi; ja moich jestem pewnym, że darmo jej nie przypasali. Senatorów, których miał u boku swego, zwołał król na radę. Bajbuza tymczasem..."
Bajbuza - strona 140
" - Zobaczymy - dokończył widocznie zniechęcony Bajbuza. Najgorsza i nieprzewidziana rzecz była, że w samej Wiślicy szlachta już z głową rokoszem nabitą nie tylko króla znać nie chciała, Ale i panów senatorów gnała precz, słuchać ich nie myśląc. Rzucano im w oczy, że szpiegami..."
Bajbuza - strona 141
" Widocznym było, że ognia podkładano, bo miejscami szlachta zrażona chciała się do domów rozjeżdżać: - Dla prywaty swej nas ciąga Zebrzydowski, Herburt i drudzy; solą im w oku, że starostwo rawskie dał król Stefanowi Potockiemu itp. Tym, z czym wracali do Wiślicy, nie było się..."
Bajbuza - strona 142
" włoskich też uniwersytetach i podróżach oryginała, który jak pszczoła zbierał miód, nie patrząc kwiatów, i świat znał tak dobrze, jak on. Powierzchowność, gdy wszedł ogromny, siwiejący, niepiękny, A dumno patrzący człek, nic mu nie oznajmiła. Myszkowski cale Włochem się..."
Bajbuza - strona 143
" Wszystko to, choć nie obrachowane, Ale zbytnio się przeciągając, polską wytrwałość wyczerpało. Z tłumów zebranych już część tylko na placu stała. Z tej części, która na próżno chodziła do koła i powracała z niczym, cząstka już po szałasach i namiotach siedziała przy..."
Bajbuza - strona 144
" go ten, którego ja pamięć czczę, nieboszczyk hetman Zamoyski; lecz nie spełniłże on obowiązku i mógłże on to utaić? Przebaczysz mi Wasza Królewska Mość, w tym nie on winien. Spuścił oczy Zygmunt i zamilkł; odezwanie się to otwarte dało mu miarę człowieka, lecz nie..."
Bajbuza - strona 145
" wszystko Aż do strzemieni złoconych na turecki kształt wyrabianych misternie, składało się na obraz do tego podobny, który ujrzawszy na granicy Henryk Walezy, zawołał, że tu dopiero uczuł się królem. Tu też nierycerskiego ducha Zygmunt Waza uczuł może, iż temu narodowi rycerzy..."
Bajbuza - strona 146
" - Tu sam czas siać, rola jeszcze nie gotowa, jejmość z włodarzami rady sobie nie da, pośladami zasieją, rolę źle uprawią, A na przyszły rok choć rzepę suchą gryź, chleba nie będzie. Króla wypędzim może, Ale przyjdzie z głodu umierać. śmielsi, z noclegów, gdy się im..."
Bajbuza - strona 147
" - Na koń! Na koń! Wtem za królem się ukazał nie spodziany tu wcale książę Ostrtogski, który też od rokoszan przybywał. - Najjaśniejszy Panie! - zawołał zdyszany, zbliżając się ku niemu - daremna rzecz z szalonymi mówić rozumnie, oni słuchać wcale nie chcą, zuchwalstwo..."
Bajbuza - strona 148
" wojewoeda wyjechał konno kilkadziesiąt kroków naprzeciw niego pod pozorem oglądania obozu. Poselstwo to widocznie otuchę jakąś znowu wlało w Zebrzydowskiego. Król się wahał. Razem z Radziwiłłem wpadli do namiotu. - Jaką im dać odpowiedź? Radziwiłł o zgodzie myśleć nie mógł,..."
Bajbuza - strona 149
" - Ciekawym spotkania z bratem Prokopem, jeżeli los nas zbliży na pobojowisku. Czy ja go rąbnę, nie wiem, Ale że on oszczędzać nie będzie, gdy się zapali, to pewna. Smutny uśmiech krzywił mu usta. Wtem namiotu opłotki się podniosły, drgnęli wszyscy, król wychodził, Ale i teraz,..."
Bajbuza - strona 150
" pokory nie przyniósł, żądał zadośćuczynienia żądaniom rokoszan, A dopiero naówczas obiecywawł wiarę królowi poprzysiąc. W końcu uderzył się w piersi zaklinając się, że od tego nie odstąpi, choćby miał życie stracić. Dodać należy, iż między żąania rokoszanów..."
Bajbuza - strona 151
" Stadnicki Adam porwał go za delię i ciągnął: - Złaź z konia! Nie mogąc się opierać, wojewoda zmuszony, widząc, że nie da już nic sprzeczka, skoczył z siodła rozjuszony, rozpychając tych, co stali koło niego. Ci, co go otaczali, zmusili go posunąć się naprzód. Szedł z..."
Bajbuza - strona 152
" ona przez noc odrosła! Naówczas i miłość wasza, i ja, pozostaniemy Aż do tej godziny strasznej, gdy się krew poleje. - Niech się ona nie przelewa! - przerwał Żółkiewski. Na te słowa wszedł stary Pękosławski. - A co, panie starosto, winszować sobie mamy - rzekł hetman. - “Si..."
Bajbuza - strona 153
" - Jakich warunków? Ja o żadnych nie wiem. - Jak to? - obrażony odparł Czarnkowski. - Wszakżeście się zobowiązali wyjawić te tajemnicze pobudki, które was do tak stanowczego kroku jak rokosz skłoniły? Król się domaga objawienia tej tajemnicy, winniście ją dla własnego..."
Bajbuza - strona 154
" tymczasem półgłosem, szydersko na ławach senatorskich szeptano: Nascitur ridiculus mus". W istocie wielkie te i straszliwe tajemnice, co wstrząsały Rzeczpospolitą, schodziły do rozmiarów baśni i plotek ulicznych. Myszkowski z oburzeniem przeczył, A dodawał, że niegodnym było..."
Bajbuza - strona 155
" potępienia! Gdyby mu się było powiodło? Hę? Dopiero by go na ołtarz nieśli... padł ofiarą... - Ależ bo winien - zawołał ktoś z boku - winien, niech pokutuje! - Nie winien! - krzyknął Gubiata. - Chciał dla nas dobrego... - A narobił licha! Po cóż się brał, kiedy nie zdużał!..."
Bajbuza - strona 156
" - Albo mnie rokoszaninem być nie wolno? - odparł łagodniej Gubiata. - Bądź waszmość sprawiedliwym, tak jak bywałeś dotąd. Proszę o ucho łaskawe. Nic nie jestem winien! Nic. Mówię, co myślę, A myślę, co mi... - Kazano myśleć i mówić - przerwał Bajbuza. - Ile ci za to dali?..."
Bajbuza - strona 157
" go żal, A juści królem naszym jest, Ale gdy wszystko wejdzie w karby należyte, jadę do Nadstyrza. Mówiłem ci, króla mi żal i szanuję go, choć pokochać trudno, A dalej poza nim co stoi, nie podoba mi się. Królowa pobożna, prawda, Ale ostra, szorstka i tak nas nie lubi, jak my jej..."
Bajbuza - strona 158
" Prawda potrzebną jest, A to właśnie sztuka podawać ją tak, Aby się nią przyjmujący nie dławił. Z tym Bajbuzę pożegnał, A gdy wyszedł, Kalińskiego spotkał, który z wielką pociechą swą winszował mu, iż jak słyszał, u króla miał wielkie zachowanie pozyskać. - No,..."
Bajbuza - strona 159
" Tak odprawiony Bajbuza, nad wieczorem się dowiedział, że mu król parę pięknych koni ze swej stajni kazał przyprowadzić. Był to podarek, bo wiedziano, że pieniędzy rotmistrz nie żądny... ROZDZIAŁ VI Zebrzydowski niedługo namyślał się, dokąd miał się schronić po..."
Bajbuza - strona 160
" Natychmiast po rozjechaniu się spod Janowca dało się słyszeć, że Zebrzydowski był oszukany, sponiewierany niegodnie, że wszystko poświęciwszy, padł ofiarą. Cały ten ruch nurtujący podziemnie dworowi wydawał się mało znaczącym i nie mogącym następstw pociągnąć za sobą...."
Bajbuza - strona 161
" Urowiecki, popatrzywszy na chmurne jego oblicze, urwał nagle i począł o tym, co go teraz najgoręcej obchodziło, o młodym Tomaszu, który tak piękne rokował nadzieje, iż godnym ojca następcą być obiecywał. Bajbuza, nasłuchawszy się pochwał, przynaglał ciągle swą rozmowę z..."
Bajbuza - strona 162
" waszego się gotuje. Myślicie znowu rokosz zwoływać i bezkrólewie ogłaszać, A Herburt ma już króla gotowego za nadrą. Wojewoda powtórnie zerwał się z krzesła, nie był już panem siebie. - A wiesz ty, komu w szpony wpadłeś z tym słowem zuchwałym?! - krzyknął. - Znasz ty..."
Bajbuza - strona 163
" oczekiwał, że posłyszy kroki, głosy i że stary Urowiecki przyjdzie go wyswobodzić. Gdy się to działo z nim, na górze wojewoda wściekły się po swej izbie rzucał odgrażając, gdy Pękosławski, który przed kilku godzinami przybył tu, usłyszawszy o jakimś zajściu, przybiegł do..."
Bajbuza - strona 164
" Zebrzydowskiego, gdzieś w głuchym kącie go osadzą. Lanckorona wcale mu na myśl nie przyszła, bo ta i nadto była bliską Krakowa i liczyła się jako posiadłość nadana jego synowi. Wojewoda wybrał ją na poddaną myśl Pękosławskiego może dlatego, że tam właśnie szukać znikłego..."
Bajbuza - strona 165
" prawdopodobnie przez Zebrzydowskiego został Albo ujęty... Albo nawet... stracony! Sam, rzucając się na wsze strony po radę, tegoż dnia pobiegł zaraz do Spytkowej i w progu z wielkiego żalu, nie przygotowując ją do tego, krzyknął: - Rotmistrza naszego nie ma! W Zamościu go jakieś..."
Bajbuza - strona 166
" ROZDZIAŁ VII Rotmistrz nasz miał dosyć mocy ducha, Aby w położeniu najprzykrzejszym nie rozpaczać. O siebie zawsze chodziło mu najmniej, wytrzymać mógł wiele, A przeszłe życie zahartowało go na wszystko. Zdawało mu się więc, że i więzienie, które znał dotąd tylko z..."
Bajbuza - strona 167
" krzepkim jak pierwszego dnia, A nawet cierpieniem się podnosić; ciało, w którym mieszkał, stawało się nań niegościnnym. Wyprosić lub kupić u Bruszki pozwolenie wyjścia na powietrze - upokarzało go. Nie mogło to przecież trwać długo. Jednostajność dni następujących po sobie,..."
Bajbuza - strona 168
" się czym zająć. Lecz cóż znaczyło to opuszczenie okrutne, nielitościwe przez wszystkich? Stara wyciągała chciwie dłonie, otwierała wieczorem drzwi na podwórko, służyła z obawą jakąś razem i chęcią zasłużenia się, Ale z niej dobyć, dowiedzieć się czegoś nie było..."
Bajbuza - strona 169
" - Ale jeżeli inaczej nie można - wykrzyknął Bajbuza - zbierz ludzi stu, półtorasta, ile chcesz, proś o nich u Żółkiewskiego, wprost padnij na zamek i wydobądź mnie siłą! Szczypior nie dał mu mówić: - Bądź spokojnym, bylem żyw był, nie zaśpię. Bajbuza od tak dawna..."
Bajbuza - strona 170
" wszędzie bez burdy nie wyszedł, gardłują i buntują w Wielkiej Polsce. Łaskim się posługują, Aby Smogulecki nie był widoczny, bo wiadomo, że on A Zebrzydowski jednym są. ściągnęli szlachty różnej, tych szczególniej, co tumult i wrzawę łacno zrobić umieją i krzyczą jeden za..."
Bajbuza - strona 171
" siadłszy, Szczypior pewnym był, że się bądź co bądź utrzyma, dopóki w nim życia stanie. Nie było chwili do stracenia, gdyż jak skoro by ucieczkę więźnia odkryto, pogoń wysłać musieli. Rachował przecież rotmistrz, iż nie wprzódy się spostrzegą, Aż o zwykłej godzinie, o..."
Bajbuza - strona 172
" Pomimo wielkiej wrzawy i zachęcania Czabińskiego, który krzyczał nieustannie: - Bij! Zabij! - hajducy jego, ledwie się spróbowawszy ze Szczypiorowymi, w części tył podali. Ugodzony kulą padł sam dowódca, A to było hasłem dla reszty, Aby poszła w rozsypkę. Bajbuza, chociaż..."
Bajbuza - strona 173
" chodziło, sprzeczać się o pierwszeństwo i odmawiać posłuszeństwa; nie rozumiał kardynała Maciejowskiego, gdy dla niezrozumiałych mu pobudek zdawał się skłaniać ku Zebrzydowskiemu i przemawiać za nim; zdumiewał się Ostrogskiemu, który nie wiedział, na którą się przechylić..."
Bajbuza - strona 174
" głowie chować zające. Doktor mu wyrzucał, że chyba ze świata klasztor chce zrobić, co nie może być, Szczypior ramionami poruszał, Kaliński śmiał się. Więzienie, w czasie którego długo sam ze swymi myślami mieszkał rotmistrz, jeszcze go uczyniło więcej egzaltowanym i..."
Bajbuza - strona 175
" Więc, chociaż rotmistrz jeszcze zaledwie mógł się z łóżka dźwignąć, Szczypiora wyprawił, Aby kopijników na nowo dobierał i dopełniał, bo przyrzekł hetmanowi, że z nimi przyciągnie. Chorąży chwilami tylko do Krakowa mógł zaglądać, resztę czasu kopijnikom poświęcając...."
Bajbuza - strona 176
" z nich Warszawy nie widział tak wzburzonej, tak nabitej ludnością najrozmaitszą, A tak razem rozszalałej i wrzawliwej. Zdawało się, jakby coś z rokoszu za murami jej rozkołysanego i tu się czuć dawało. Kaliński, który wprost na zamek jechał, pożegnawszy rotmistrza, nazajutrz mu..."
Bajbuza - strona 177
" w pierwszym podwórcu króla samego, ubranego jak do wsiądzenia na koń, otoczonego urzędnikami i dworem swoim. Zygmunt III i w tej chwili tak groźnej, w której w istocie nadejścia rokoszan spodziewać się było można, nie stracił swej zimnej krwi i przytomności. Stał, w ręku cisnąc..."
Bajbuza - strona 178
" Hetman dawał znać, iż jego straże, które rozesłał dla powzięcia języka, nigdzie oddziału żadnego, oprócz luźnych picowników, nie spotkały. Jedno więc niebezpieczeństwo groźne zażegnane zostało, Ale pożar w rynku tak się wzmógł i spotężniał, że nie tylko bliższym..."
Bajbuza - strona 179
" rozstrzygnąć, czego łaskawością nie mógł. Nagrody chcą za to jeszcze, że króla zbezcześciwszy, Rzeczpospolitę na obozy rozdarłszy, grawaminów nie dowiódłszy, raczą się skłonić do pacyfikacji! A cóż by dla cnotliwych pozostało? Westchnął Myszkowski. - Gdybyś waszmość z..."
Bajbuza - strona 180
" toż bracia przeciw rodzonym! Bodaj z piekła nie wyleźli! Kaliński, któremu się usta trzęsły, rzekł: - Dlatego ja dotąd kwiarcianych nie jestem pewny... mają wstręt. Wszyscy ciężko wzdychali. - Odpowie przed Bogiem, kto to sprawił! - potwierdził Bajbuza. - Czy Diabeł przeszedł..."
Bajbuza - strona 181
" głosy: - My się bić nie będziemy! Niech wojewoda krakowski pokaże zdrajców, my ich osłaniać nie chcemy, niech giną! Za co się ma lać krew nasza? Wszędzie poburzenie było ogromne, A wybuch jego, z dawna przygotowany, w samym momencie, gdy się już potykać miano, przeraził hetmana...."
Bajbuza - strona 182
" Dowódcy rozgrzali się także. Wszyscy oni potakiwali hetmanowi. Wieczór zapadł, Ale nikt na spoczynek iść nie myślał, tym bardziej, że ów Leśnicki i Rudziński, którzy hasło z obozu wynieśli, zuchwale nazad do obozu powrócili i dalej w nim mącić się starali, Ale ich natychmiast..."
Bajbuza - strona 183
" myśli nikt nie miał. Żołnierze z nieufnością się oglądali na siebie, A ze słowem każdy wahał odezwać. Znużeniu też wojska wiele przypisywać było potrzeba i dobrze się stało, że cały dzień wytchnąć mogło w Przytyku. O Zebrzydowskim wiedziano, że stał, jakby już czekał..."
Bajbuza - strona 184
" już rozpoznać nie było można. Wiatr i tego dnia sprzyjając królewskim, od nich niósł ogromne tumany kurzawy na rokoszan, których jak obłokiem płowym okrywał. Sine kłęby dymu od strzałów mięszały się z gęstymi chmurami pyłu, kopytami koni podniesionymi na polu świeżo..."
Bajbuza - strona 185
" ucierające się jeszcze z sobą. Okrzyki, jęki, trąby, tętent rozbiegających się koni, szum wichru, który rzucał kłębami pyłu, wszystko to mięszało się razem z wołaniem radosnym, które dochodziło z lewego skrzydła. Zebrzydowskiego pułki środkowe złamane uchodziły i niekiedy..."
Bajbuza - strona 186
" nagle ujrzał go przed sobą z koncerzem oburącz podniesionym, zmierzającego się do cięcia. W tym momencie mignęła mu twarz tylko znajoma, Ale sobie nawet nazwiska jej nie przypomniał. Nim Spytek, który go widocznie szukał, zebrał się miecz spuścić, już straszliwy raz w głowę..."
Bajbuza - strona 187
" On to był. Uśmiech ironiczny, nawet wśród męczarni zgonu, ułożył mu się na ustach do niego nawykłych. Bajbuza stanął niemy. Szczypior popatrzył, zamienili wejrzenie. - Chodźmy! - rzekł chorąży. - W istocie on to jest, Ale wszystko skończone. Bóg niech będzie litościw duszy..."
Bajbuza - strona 188
" Bajbuza spojrzał na swe ręce, jakby się obawiał na nich ślady krwi znaleźć, na których jej nigdy nie było. Zmilczał. Nazajutrz rano kazał konie siodłać. Dzień był jesienny, pogodny A piękny; myślano, że ze psy pojedzie w pole, Ale gdy wyszedł ubrany nie jak na łowy,..."