Bajeczki J. I. Kraszewskiego
Kraszewski Józef Ignacy
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 1
" BAJECZKI J.I. Kraszewski "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 2
" BAJECZKI. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 3
" [notatka odręczna] Małej Tereni w szóstą rocznicę jej urodzin. Dziadzio Józef. 19/4 89. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 4
" BAJECZKI J. I. Kraszewskiego. Z sześciu illustracyami E. M. Andriolego. Wydanie drugie. Nakładem Księgarni H. Altenberga we Lwowie. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 5
" Kraków. — 1884. W drukarni Wł. L. Anczyca i Spółki, pod zarz. Jana Gadowskiego. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 6
" BAJECZKA. WSTĘPNA. (Zamiast przedmowy). Był sobie razu pewnego olbrzym, nazwiskiem Waligóra. Odznaczał się on siłą nadludzką, bo dość mu było uderzyć pięścią w skałę, aby natychmiast w proch się rozsypała... — Eh! znamy już tę bajeczkę, znamy! — odezwały się..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 7
" koronę, niby za czuprynę, a wnet go wyrwał z korzeniem. Pięścią i pałką torował sobie drogę w świecie... — Ależ i tę bajkę umiemy iuż na pamięć! — przerwały niechętnie dzieci. — Zresztą — dorzuciła najstarsza moja siostrzeniczka Anulka — wujaszek opowiada nam..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 8
" — Tylko takich wujaszku; bo po co mi wiedzieć o zbójcach i wilkołakach, kiedy oni tyle złego nabroili w świecie. — Posłuchaj zatem, Anulko! Był sobie razu pewnego, nie żaden książe, ani czarownik, ale mocarz, którego Bóg obdarzył wielką siłą i jasnością ducha, na to, aby..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 9
" rem w ręku, z pod którego coraz to nowe wychodzą dzieła, budzące podziw dla jego twórczości, a chlubę dla naszej literatury. Słusznie ktoś o nim powiedział(1), że "gdybyś literki w jego dziełach policzył, byłoby milionów kilkanaście; gdybyś pióra pozbierał, mógłbyś..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 10
" I. BOŻE DARY. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 11
" I. BOŻE DARY. Drogież to, drogie te lata wasze, moje dzieci kochane, choć wam tak pilno pożegnać się z niemi, choć tak wam, jak każdemu z nas, serce bije na myśl zrzucenia sukienek i wyswobodzenia, aby samym pójść na szeroki Boży świat, kosztować wszystkiego i..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 12
" Dzieci! wy mnie może nie uwierzycie... ale tyle to szczęścia w życiu, co lat młodych i dni jasnych zarania!... Z kolebki wychodzimy owiani jeszcze tchem niebieskim, pod wrażeniem snów zaświatowych i przynosim z sobą w duszy zapas na całe życie. Pomyślcie tylko... spojrzyjcie wkoło,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 13
" i ocieniają pomarańcze, laury i cytryny... Ów staruszek żył w jednem z miast włoskich najpiękniejszych, we Florencyi, mieście kwiatów, a przepędziwszy młodość z szablą, wiek późniejszy przy uprawie roli, gdy bardzo zaniemógł, począł pragnąć spoczynku i tak sobie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 14
" chwyceniu wstawał rzeźwiejszy daleko, z nierównie jaśniejszą twarzą i jakby upojony... Nikomu jednak nie powiedział, co mu było... aż go raz dzieci napadły i jak zaczęły prosić, całować, uśmiechać się a dopytywać, tak popatrzywszy w koło, żeby czasem ich kto nie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 15
" Spojrzyj tylko, dodał święty, przez to okienko, którem widać drogę ziemską i idące po niej duszyczki, co się to z temi niebieskiemi torebkami dzieje! — Staruszek, że był bardzo ciekawy takich rzeczy, głowę wychylił przez okienko i spojrzał... Gościńcem szły tysiące duszyczek..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 16
" ruszek i byłby tam nie wiem jak długo pozostał, taki był widok cudny tych ziemskich pielgrzymów w białych z początku sukienkach, które się brukały, prały we łzach i znów świeciły, i znowu czerniały... gdyby święty ów nie odciągnął go od okienka. Zdawało się mu, jakby ze..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 17
" II. GARBUCHA. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 18
" II. GARBUCHA. Któż nie zna, a przynajmniej nie słyszał o tych ślicznych okolicach, które się zowią Ojcowem i Piaskową Skałą? Kraj to jest bardzo piękny, górzysty, gdzieniegdzie lasami okryty, strumieniami poprzerzynany i tak Bożą ręką na pociechę ludziom stworzony,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 19
" staruszka, o której nikt nie wiedział, zkąd tu przyszła i jak się nazywała. Ludzie ją przezywali "Garbuchą", dlatego, że się trzymała przygarbiona ze starości. Chodziła jednak żwawo, i z kijem w ręku, z workiem na plecach obiegała całą tę okolicę, zachodziła do kościołów..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 20
" skleconych, rodzaj drzwi. Drugi pomógł do wygrzebania w ścianie okienka i przyniósł dwie szybki w drzewo oprawne, aby staruszka choć trochę światła miała. Ona sama z pomocą może tych, co do niej przychodzili po radę, w środku sobie z pieczary zrobiła rodzaj chałupki... W jednym..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 21
" lub Warszawie. Żona jego tylko z maleńkim synkiem siedziała we dworze ze służbą liczną i dworem. Chłopak, a było mu imię Juluś, był bardzo ładny, roztropny, żwawy, od obojga rodziców ukochany i nicby mu zarzucić nie było można, gdyby nie śmieszna jakaś duma i wyobrażenie że..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 22
" Usłyszawszy to stara, podniosła głowę i Juluś zobaczył jak jej łzy z oczów pociekły. Zmieszał się, pomiarkował, ale Garbucha nic nie mówiąc, do bramy pośpieszyła i znikła. Niektórzy ze sług pochwali ten postępek panicza, drudzy siedzieli markotni z oczyma spuszczonemi, ale..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 23
" joma, coraz większe góry i parowy, dziko, bezludno i straszno. Spuszczając się w dół, drapiąc na wierzchołki, kręcąc w prawo i lewo, Juluś w końcu nie wiedział już nawet, w której stronic dworu miał szukać. Na jego hukanie wreszcie glos się jakiś odzywał, a po chwili krzaki..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 24
" górą, ogromny kamień odwalił, i Julusia do pieczary zamknął. Tu oprócz niego znalazło się kilku jeszcze rozbójników, którzy Julusiowi nic wprawdzie złego nie zrobili, ale się nim posługiwali i tego dnia i następnych, pędzali go, szydzili sobie, tak że nieborak ze strachu i z..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 25
" Juluś do dawnego nie był podobny i tylko że w ręce staruchy nie całował, ale teraz ona zdaleka się od niego trzymała i widać po niej było, że pamiętała łzy swoje. Nakarmiła go, napoiła, położyła spocząć na swem posłaniu, lecz nie zbliżała się i pół słówkami..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 26
" Zdziwił się Juluś niezmiernie, zobaczywszy matkę swoją klęczącą u łóżka Garbuchy i całującą jej rękę... Garbucha ta bowiem, która była matką kasztelanowej, z wielkiej pobożności i pokory, naprzód do klasztoru odległego się zamknęła, aby Bogu służyć, potem dobrowolnie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 27
" III. GŁUPI MACIUŚ. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 28
" III. GŁUPI MACIUŚ. O tym głupim. Maćku, o którym wam już nieraz może niańki i służące różne dziwne historyjki opowiadały, powiem i ja wam jedną, której może nie słyszeliście. Był sobie raz możny wieśniak, który miał trzech synów, dwóch było rozumnych, a trzeciego..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 29
" jaczkach jedzenie, spotkał ubogiego, albo nawet głodne psisko, zaraz częstował, dzielił siej, czasem i wszystko oddał, a sam powracał na czczo. Ale śmiał się z tego i wesół był, a drudzy też wyśmiewali się z niego. Nigdy się nawet i za to nie pogniewał i powiadał im: — Na..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 30
" jakie, pewnieby ich Maćkowi nie wydzielili... Z bydełka, roboczych wołów i koni, co było tego, potrzebowali do gospodarstwa, które między sobą na połowę rozdzielili. Maćka chcieli wykwitować lada czem, i starszy mu rzekł: — Co ty tu będziesz robił? głupi jesteś, poszedłbyś..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 31
" Gdy Maćka już w podróż trzeba było wyprawiać, bracia poszli do komory i wybierali odzienie, co najstarsze i najgorsze, śmiejąc się, a opowiadając, że to jeszcze dla niego aż nadto dobre było. Maciek się ani spierał, ani napierał, brał, co mu dawali. Dostał więc jak..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 32
" sroczka, i kiwa do niego główką, jakby się z nim witała. Maciek się też jej pokłonił, bo sroka sroką, a każdemu dobrze życzył i nikomu chybić nie chciał. Patrzy on na nią, aż otworzyła dzióbek i poczyna gawędkę: — Jak się masz Maćku ? — Zdrowa bądź sroczko! Bóg..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 33
" Trzeba było i koni i wołów i owieczki i świnki i wszystkiego, co w podwórku i chlewkach być powinno. Musiał tedy iść na targ do miasteczka, a że mu bez chłopca w chacie trudno było samemu, a trafił się sierotka, wziął go sobie do pomocy. Dopieroż ani dnia ani nocy nie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 34
" stował. Gadu a gadu, począł im rozpowiadać o gospodarstwie, o zbiorze, o dostatkach, aż w końcu śmiejąc się, dołożył: — Widzicie, że mi Pan Bóg poszczęścił, bo gospodarzem, u którego służę, ja sam jestem, a wszystko, co tu widzicie, moje! — Jakże to może być! —..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 35
" milsza mi ojcowizna choć nędzna, niż wszystko. Szczęść Boże! Skinąwszy tedy na sierotkę swego, poszedł do wozu krową zaprzężonego, chcąc go z sobą zabrać, bo mu on należał wedle umowy, ale bracia i tego nie dali. Przepędzili go z kijem za wrota. Szedł tedy Maciek znowu, ale..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 36
" miarą około garnca. Panu Bogu tedy dziękował, odwagi nabrał, i dopiero całe gospodarstwo na nowo wielką pracą i zachodem zaczął podnosić. A szło mu i tu jak z płatka. Nieraz zdawało mu się, że ojca i matulę koło siebie widywał, czasem jakby mu co szeptali i podpowiadali, a..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 37
" Barciecho, matko — rzekł — oto biedna sierota jest, która przytułku nie ma, mnie jej do chaty brać nie godzi się, bo tam matki i opieki nie znajdzie, przyjmijcie wy ją i hodujcie jak najlepiej, a ja zapłacę... I choćby nie wiem co miało kosztować — niech u was sierocie dobrze..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 38
" w podwórku, ani przy studni. Patrzy, w progu sołtysowa stoi i fartuchem łzy ociera. Tknęło go coś, zbliżył się. — Nie ma naszej Marysi! — rzekła. — Wczoraj jacyś wielcy państwo przyjechali i wzięli ją jak swoją, powiadając, że ich była. Nawet się jej z tobą pożegnać..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 39
" swej rodziny zaprowadziła, jako dobroczyńcę, co ją w biedzie ratował. Został tedy Maciek przy dworze, niby w służbie, a jak go lepiej poznali. że sierotka bardzo go kochała, wydali ją za niego... Trudno uwierzyć, ale tak ci było, bo i mnie na wesele prosili, i ja tam byłem, miód,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 40
" IV. MITRĘGA. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 41
" IV. MITRĘGA. Posłał raz Pan Bóg na ziemię anioła, który nigdy jeszcze na niej nie bywał. Patrzał na nią tylko z wysoka, a uszu jego dochodziły ztamtąd skargi i narzekania. Ciekawym więc był z bliska ten padół płaczu zobaczyć. Sprawa, z którą został wysłany, nie była..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 42
" mu się ziemia podobała. Uśmiechnął się do nić;, mówiąc w duchu, że ludzie bardzo zepsuci być muszą, gdy się na pobyt w takim raju uskarżają. Bo ziemia na pierwszy rzut oka wydała mu się rajem. Począł się jednak rozpatrywać do koła i postrzegł naprzód wilka, który..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 43
" knęła bez litości. On więc lis, choć z boleścią serca, musiał na niej wyrok sprawiedliwy wykonać. Gdy się jastrzębia spytał o gołębia, odparł mu, że gołąb nie zdał się na nic tylko do jedzenia, bo śpiewać nie umiał i pierze miał niepiękne. a chodził niezgrabnie. Pająk..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 44
" Po drodze zdziwił się, że kamienie nawet szemrały i piszczały, jedne na pleśnie i porosty, drugie na to. że je łupano w kawały na budowy, inne że korzonki drzew wciskały się im pomalutku w samo ich ciało i bardzo prędko, w jakie sto, dwieście lat, w proch gmach obracały...."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 45
" — Co? chyba wszystko! — począł Mitręga. Dobrego niema nic, złe od rana do nocy prześladuje. A ze wszystkiego najgorsze to, że nieustannie bez spoczynku pracować potrzeba. — W niedziele przecie odpoczywacie! — rzekł anioł. — Bodajeś tak zdrów był — zaśmiał się..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 46
" I westchnął Mitręga, a że się rozgadał, wiec mu język chodził już jak rozpędzony kołowrotek, który choć prządka odejdzie, jeszcze się obraca. — Ale bo taki źle na świecie! źle. Spoczynku nie ma. A nie wiadomo nawet czy i na drugim będzie lepiej, bo tam, jak słychać,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 47
" Miał już i parobków, i włodarzy, i dozorców, i tak jak sobie życzył, za piecem się, umieścił, szperkę przyskwarzoną z chlebem zmiatał, piwem popijał, dobrze mu się, strasznie dobrze działo. Przyszła tedy zima, przywieziono mu drzew, napalono w piecu. a Mitręga z boku na bok..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 48
" żywszy, palce około palców okręca i ziewa. — Dobrze mi! Wieczorem poszedł za piec. Ale że cały dzień drzemał, zasnąć nie mógł. Poczęło go snędzić, wyciągać, sen nie przychodził, przeleżał tak do rana. — Dawaj babo jeść. Przynieśli mu misę ogromną klusek; wziął..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 49
" z bólem głowy strasznym, a taki zły, że ani przystępu do niego. Co tu robić?! Ba — poczynało mu się już zachciewać byle czem ręce zająć, choćby pójść drewek narąbać, ale wstydził się — a potem słowo dał. A słowa, choćby Mitręga, dotrzymać musi. Sam sobie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 50
" — Cóż ci jest? — spytał anioł. — Ot, czasami zachciewa się coś robić, bo mnie nuda zjada. — Ależeś przecie panem i pracować nie potrzebujesz — odezwał się anioł. — Chciałeś państwa i spoczynku, to je masz. Mitrędze już tak nuda i bezsenność dokuczały, że..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 51
" V. Z CHŁOPA KRÓL. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 52
" V. Z CHŁOPA KRÓL. Na imię mu było Gaweł: a był najmłodszym z braci — wszyscy oni uchodzili za rozumnych, jego głuptaszkiem nazywano; nie dlatego, żeby rozumu nie miał, ale, że serce w nim było tak miękkie, że o sobie nie pamiętając nigdy, nad drugimi się litując,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 53
" wsze co chcieli wydurzyli, a potem wyśmiewali się z niego. Ojciec i matka gryźli się tem, bo przewidywali, że na świecie źle mu będzie i nigdy nie dojdzie do niczego. Zostawiono go czasem w chacie do dozoru — nie obeszło się bez szkody. Przyszedł ubogi a poprosił. Gaweł mu oddał..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 54
" Wkrótce potem matka z ojcem nadeszli, a Gaweł im z wielką radością wyspowiadał się z tego co zrobił. Ojciec wpadł w okrutny gniew, tak, że go nawet matka pohamować nie mogła, począł syna kijem okładać okrutnie, a w końcu za drzwi go wyrzucił, grożąc mu, że go zasiecze,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 55
" — Dobrze ci tak, boś głupi. Jak rozumu nabierzesz, wówczas powrócisz. Odwrócił się od niego śmiejąc i poszedł. Trochę dalej pod gruszą, patrzy, siedzi brat drugi i pyta go: — Dokądże to? — A no, w świat, bo mnie ojciec wygnał precz. Drugi brat śmiać się też począł..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 56
" kając długo, aż idzie człek naprzeciw, a na plecach worek niesie, w worku się coś szamocze żywego. — Boże pomagaj — odezwał się Gaweł — co to niesiecie, poczciwy człecze? Ten stanął. — Co ty mnie poczciwym nazywasz — ofukną się — poczciwy to znaczy głupi... ja nim..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 57
" Gawełek szedł dalej, wesół, że bożemu stworzeniu życie ocalił, a kot też zdawał się rozumieć wyświadczone dobrodziejstwo, bo się do nowego pana tulił i pomrukiwał. Miał chłopiec w kieszeni chleba kawałek, więc choć sam jeść chciał, pomyślał, że on sobie łatwiej strawy..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 58
" — Co robić, dawaj choć tyle — rzekł śmiejąc się człowiek — a nie to psa zabiję lub utopię. Targ w targ, musiał Gaweł zapłacić za psa ostatnie trzy grosze, a człek mu psiuka oddał i poszedł rychocząc ze śmiechu, głupim go zowiąc, o co się Gaweł nie gniewał. Pies..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 59
" Spojrzał na swoich towarzyszów. Kot siedział, oczy żółte to przymrużając, to otwierając szeroko... Pies spoglądał na niego i ogonem kiwał. — A co! bieda? — odezwał się wesoło do pieska... Pies. jakby go zrozumiał, zerwał się, nosem pociągnął, zaczął chodzić w koło,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 60
" niące się coraz inną barwą. Gaweł począł go ocierać, ażeby oczyścić, ale razem i myślał sobie: — Pierścień jak pierścień, piękna rzecz, ale co mi z tego, kiedy gospody nie ma, ani wieczerzy... Ledwie że mu to przez głowę przeszło — patrzy — aż osłupiał... Stoi we..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 61
" datku i odzież piękną, nową, w którą nazajutrz mógł się ubrać... Więc Panu Bogu podziękowawszy, szedł do łóżka, i jak legł, tak natychmiast zasnął. Kot i pies pokładli się też przy nim. Jak długo spał, sam nie wiedział, bo sen miał tak mocny, że się nawet na drugi bok..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 62
" ze psem tylko i kotem. Gościniec tylko był inny, nie ten, którym szedł wczoraj. Szeroko wybity, wysadzany wielkiemi staremi drzewami, ciągnął się jak okiem zajrzeć, krajem wesołym i żyznym, na ktory miło było popatrzeć. Ludzi na polach uwijało się około roboty mnóstwo, pojazdy..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 63
" Cały tłum stojący do koła zafrasowane bardzo miał twarze; niektórzy ręce łamali i rozpaczać się zdawali. Ten co na koniu siedział, czytał co następuje z papieru: — Z rozkazu króla jegomości Gwoździka, ogłasza się wszystkim wiernym jego poddanym, że oto wielkie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 64
" się na koniu, a po za wsią zaczęło się ukazywać wojsko wielkie i trzech wojewodów przybiegło do niego po rozkazy. Gaweł wyjechał, przez zdumiony lud się przerzynając, wśród okrzyków radosnych do swojego wojska, rozkazując mu biedz przeciwko Bimbasowi na obronę stolicy... Sam..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 65
" wyjechał na spotkanie przyszłego zięcia. Król był staruszek zgrzybiały, maleńki, a koronę miał ciężką i wielka na łysej głowie, która mu ciągle aż na nos prawie opadała. tak. że ją podtrzymywać musiał... Przywitał go Gaweł u namiotu swojego, uściskali się, przyczem..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 66
" Wkrótce jakoś potem stary Gwoździk, który pić i jeść a za stołem długo przesiadywać lubił, zjadłszy na wieczerzę ogromny krąg kiełbasy i wypiwszy całą stągiew piwa, w nocy Panu Bogu ducha oddał. Sprawiono mu pogrzeb wspaniały, poczem Gawła ukoronowano razem z jego żoną i..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 67
" wypytawać męża o jego ród i genealogię. Gaweł śmiejąc się zbywał ni tem ni owem, czem wielką wzbudził w niej ciekawość. Zaczęła mu się więc bardzo przymilać królowa, udawać dla niego nadzwyczajną miłość i zaręczać mu, że choćby prostym chłopem był, ona go równie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 68
" śmierci pod strażą siedział, więcej ani jej, ani królestwa swojego nie oglądając. Gdy poczciwy Gaweł obudził się, już był wedle rozkazania żony zamknięty i zobaczywszy że pierścienia nie miał, domyślił się, że go zdradziła królowa. Wdrapał się na górne piętro wieży,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 69
" i wynosić się z niego nic chciały, zwołały sejm w piwnicy. Począwszy radzić z wieczora, ponieważ głosy były podzielone, a każda mysz chciała długą mowę powiedzieć i pochwalić się że umie pięknie mówić — radziły do rana i — nic nie uradziły. Nazajutrz zwoławszy się..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 70
" natychmiast skrobać począł do drzwi, skomlić, aż służąca wstawszy wypuścić go musiała. Pies i kot razem tejże nocy wykradli się. precz z zamku i z miasta w pole, a że wiedzieli już instyktem, iż Gaweł na wyspie pustej wśród morza się znajdował, wprost do morza dążyli......"
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 71
" — Kocie, zdrajco jakiś — zakrzyczał — rób co chcesz! ratuj się jak możesz, ale to ci przysięgam na Cerbera, że jeśli mi pierścienia jakimkolwiek sposobem nie odzyskasz, zagryzę cię na śmierć... a sam też potem głodem się zamorzę. Kot nic miał innego sposobu, bo..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 72
" Radość była wielka, ale na tem nie koniec. Pierścień wprawdzie mieli, a dostać się z nim do środka wieży nie było sposobu. Nie było do niej żadnego wnijścia, żadnej dziury, żadnego okna i tylko wierzch miała otwarty, którędy powietrze wchodziło. Ofiarował się kot na mur..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 73
" rzenie razem na ręce biorąc, bo kot już ledwie dyszał... Ponieważ go tam na wieży o suchym chlebie i wodzie trzymano, król Gaweł głodny był i zmizerowany, więc potarł pierścień, żądając gospody, dla siebie psa i kota... I w tejże chwili znaleźli się wszyscy za stołem w tej..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 74
" przyjdzie. Królowa i królestwo padnie ofiarą. Niewiadomo co się z królem Gawłem stało, który panem był rozumnym i silnym. Teraz, gdy go nie ma, niepoczciwy Bimbas dowiedział się o tem, ciągnie na stolicę i zawojuje nas, a zawojowawszy każe swoim językiem gadać, do swoich modlić..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 75
" czekała, będąc pewna, że on ją teraz na tę samą pustą wyspę zeszle, aby tam w wieży siedziała. — Ale Gaweł nadto poczciw i dobry był, ażeby się miał mścić srogo... Otworzono wrota, panowie i starszyzna plackiem padła pod nogi panu, udając niezmierną radość z jego..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 76
" Nazajutrz jak dzień, potarł król pierścień, żądając być na drodze do rodziców chaty... I on i Marmuszka, oboje w koronach złotych, w płaszczach z gronostajami, za niemi dwór, wozy, konie, skarby, aż strach. Idą, idą, aż jeden z braci Gawłowych pędzi woły z paszy, i..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 77
" — Bóg wam zapłać kochani moi, żeście mnie precz z chaty wygnali, bo gdyby nie to, nie doszedłbym do królestwa, i nie mógłbym wam na starość być pomocą. Więc, dziękuję wam z duszy, a gdy mnie Bóg na tronie posadził, abym nie zapomniał nigdy, żem taki człek jako i inni..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 78
" VI. KWIAT PAPROCI. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 79
" VI. KWIAT PAPROCI. Od wieków wiecznych wszystkim wiadomo, a szczególniej starym babusiom, które o tem szeroko a dużo opowiadają wieczorem przy kominie, gdy się na nim drewka jasno palą i wesoło potrzaskują, że nocą św. Jana, która najkrótszą jest w całym roku, kwitnie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 80
" Ci co się na tych cudowiskach znają, mówią jeszcze i to, że droga do kwiatu bardzo jest trudna i niebezpieczna, że tam różne strachy przeszkadzają, bronią, niedopuszczają i nadzwyczajnej odwagi potrzeba, aby zdobyć ten kwiat. Dalej jeszcze powiadają, że samego kwiatka w początku..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 81
" Pewnego czasu był sobie chłopak, któremu na imię było Jacuś, a we wsi przezywali go ciekawym, dlatego, że zawsze szperał, szukał, słuchał, a co było najtrudniej dostać, on się najgoręcej do tego garnął... taką miał już naturę. Co pod nogami znalazł, po co tylko ręką było..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 82
" Tuż pod wioską, w której staią chata rodzicieli Jacusia, z ogrodem i pniem — był niedaleko las, i pod nim właśnie obchodzono Sobótki, a ognie palono w noc sto Jańską. Powiedział sobie Jacuś — gdy drudzy będą przez ogień skakali i łydki sobie parzyli, pójdę w las, znajdę..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 83
" ogromnie grube, powalone na ziemi. Kłody powyrastały tak, że ani ich obejść, ani przez nie przeleźć, krzaki sic znalazły gęste a kolące, jakich tu nigdy nie bywało. Pokrzywy piekły, osty kąsały. Ciemno, choć oczy wykół, a wśród tych mroków gęstych, coraz to zaświeci para..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 84
" Idzie, aż moczar i błoto. Obejść ani sposób, spróbował nogą, grzęźnie, że ani dna dostać. Gdzie niegdzie kępiny wystają, więc on z kępy na kępę. Co stąpi na którą, to mu się ona z pod stóp wysuwa, ale jak począł biedz, dostał się na drugą stronę błota. Patrzy za..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 85
" cząc mówiła, że go szukając po lesie nad ranem, pół żywego znaleźli. Jacuś sobie teraz wszystko dobrze przypominał. ale do niczego się nie przyznał. Wstyd mu było. Powiedział sobie tylko — na tem nie koniec, przyjdzie drugi św. Jan, zobaczymy... Przez cały rok tylko o tem..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 86
" Zdawało mu się, że szedł rok cały, tak długą wydała mu się ta droga... Kwiatu nigdzie... nie zawrócił się jednak i nie stracił serca a szedł dalej. Naostatek... patrzy, świeci zdala ten sam kwiatek, pięć listków złotych do koła, a w pośrodku oko się obraca jak młyn......"
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 87
" snem miał zwać czy jawą. Powróciwszy do chaty, zmęczonym się tylko czuł tak, że położyć się musiał i matuś mówiła mu, że wyglądał jak z krzyża zdjęty. Przez cały rok, nic nie mówiąc nikomu, myślał ciągle, jakby tego dokazać, żeby kwiatu dostać? — Nie mógł nic..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 88
" Kwiat w oczach rosnąć mu poczynał, a taką jasność miał, że powieki musiał Jacuś przymknąć, bo go oślepiała. Wcisnął go zaraz za pazuchę, pod lewą rękę na serce... w tem głos się odezwał do niego. — Wziąłeś mnie — szczęście to twoje, ale pamiętaj o tem, że kto..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 89
" jety, buty miał na nogach ze złotemi podkówkami. Pas sadzony, koszulę z najcieńszego szwabskiego płótna. Tuż stał powóz, koni białych sześć w chomątach pozłocistych, służba w galonach — kamerdyner ręki; mu podał, kłaniając się, wsadził do karety i — wiu! Jacuś nie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 90
" Szedł potem do ogrodu. Cały on był zasadzony takiemi drzewami, na których kwiatów było pełno razem i owoców; a co raz to nowe się odkrywały widoki. Z jednej strony ogród przypierał do morza, z drugiej do lasu wspaniałego; środkiem płynęła rzeka. Jacuś chodził, usta otwierał,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 91
" kupili, albo chudoby — ale wiedział o tem, że jego szczęście takie było, iż mu się niem z nikim dzielić nie godziło, boby zaraz wszystko przepadło. — Mój miły Boże! — rzekł sobie w duchu — co ja mam się o kogo troszczyć, albo koniecznie pomagać; czy to oni rozumu i rąk..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 92
" Najwięcej go teraz gnębiła tęsknica do wioski swojej, do chaty i rodziców, żeby ich choć zobaczyć, choć dowiedzieć się, co się tam z niemi dzieje... Matkę kochał bardzo, a jak ją wspomniał, serce mu się ściskało. Jednego dnia, zebrało mu się na odwagę wielką — i..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 93
" ale i ta nie zdawała się w nim swojego rodzonego się domyślać. Jacusiowi serce biło wzruszeniem wielkiem. — Matuś. — zawołał — ta toć ja, wasz Jacek! Na głos ten drgnęła staruszka, oczy zaczerwienione od dymu i płaczu skierowała ku niemu i stała oniemiała. Potrząsnęła..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 94
" wa, nie patrząc, wolnym krokiem poszedł, słysząc tylko za sobą wściekle ujadającego Burka... siadł do powozu i kazał — napowrót do raju. Ale co się w nim i z nim działo, tego żaden język nie wypowie, żadne pióro nie opisze. Słowa starej matki, że niema szczęścia dla..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 95
" żała w kątku na łóżeczku. Podszedł do niej Jacuś. popatrzyła nań, nie poznała... Mówić jej było trudno, a on o nic pytać się nie śmiał. Serce mu się krajało. Już sięgał do kieszeni; aby złotem sypnąć na ławę — aż dłoń mu się ścisnęła, strach paskudny..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 96
" Rok nie upłynął, aż Jacuś wysechł jak szczapa, wyżółkł jak wosk — i w tem swojem dostatku i szczęściu męczył się do niezniesienia. W końcu po jednej nocy bezsennej, nakładłszy złota w kieszenie, kazał się wieźć do chaty. Miał to postanowienie, choćby wszystko stracił,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 97
" VII. SZOPKA. "
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 98
" VII. SZOPKA. (Naśladowanie kantyczek). PIEŚŃ PIERWSZA. Bóg się rodzi, Słońce wschodzi By całemu świecić światu! Noc ucieka, Dla człowieka Bóg zszedł z niebios majestatu! Bóg się rodzi! Słońce wschodzi, W małej wiosce w Betlejemie, Z biednej strzechy, Ludzkie grzechy..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 99
" Już anieli Polecieli Zwiastować ewangeliją... Na barłogu Pierwsi Bogu Pastuszkowie pokłon biją!! (Obraz się zmienia. Trzej królowie). PIEŚŃ DRUGA. Trzej królowie. Monarchowie Z wschodnich krajów niosą dary. Gwiazda w pszedzie Królów wiedzie Do ubogiej, do koszary. Anioł..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 100
" Daj nam Boże, By w pokorze My mu serca nieśli nasze... PIEŚŃ TRZECIA. Hejnał. Wszystkiego radość stworzenia W dzień Bożego Narodzenia. Ptactwo chórem sławi Pana, Bydło pada na kolana. Król orzeł naprzód przylata, Bo narodził się Pan świata. Pacholątko leży małe, A świat..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 101
" Kaczki za nią i cyranki Chciały też do tej lepianki. Ale strzelec spłoszył stado, I za późno już przyjadą. Piwniczym u zwierząt dwora Wybrali sobie kaczora; Kaczor nie dał rady sprawie I pobiły go Żórawie. Aż i gęsi sznurem płyną, Nad lasami z tą nowiną. Leśne ptactwo z snu..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 102
" Kuropatwy i Przepióry! Lecą, lecą zewsząd chmury... I Byk w gardziel wino chwyta, Bo to bestja nie nasyta... On z Żórawiem na wyprzódki, Wysmoktali z beczek spodki... Zamęt wielki, straszna wrzawa! Szopa pełna, dach okryty, Każdy co najbliżej stawa, Aż stajenki trzeszczą szczyty......"
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 103
" Ze Skowronkiem, szczęść wam Boże! Słoń na trąbie, Raróg rogiem. Kruki basem, alt Gawrony, Kozioł takt bije uczony. W tym wielkim zwierza motłochu, Każdy przydał się po trochu. A Jelenie stojąc w progu, Świece niosły na swym rogu... Wilcy grali szałamaje; Czajka ochoty dodaje,..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 104
" HEROD. O biadaż mi biada! Gdy gwiazda powiada O strasznej nowinie, O Bożej dziecinie. O której już mocy Głosili prorocy... W wiosce, w Betleemie, Miała przyjść na ziemię. O biadaż mi — biada! Jaka na to rada! Słuchajcie rycerze, Przypaszcie koncerze... I na koń tej..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 105
" HEROD. Spieszcie moje sługi, Krwi wylejcie strugi... By ni jedna mała, Głowa nie została... (Rycerze wychodzą. — Śmierć się ukazuje). ŚMIERĆ Czołem ci królu! HEROD (przestraszony). A ty tutaj czego? ŚMIERĆ. Zabijać każesz — przyszła też na ciebie..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 106
" ŚMIERĆ. Prośba i groźba, wszystko to daremno, Ja ci folgować nie mogę, Komu czas, temu w drogę... HEROD. Hola! Gwardyje moje! hej! żołnierze! Brońcie, ratujcie, kto żyw, niech broń bierze. Gwałtu! ratujta! ŚMIERĆ (ścina go). Ot, tobie Herodzie! SZATAN (duszę porywa do..."
Bajeczki J. I. Kraszewskiego - strona 107
" SPIS RZECZY. [strony podano jak w oryginale] Bajeczka wstępna ... V. Boże dary ... 1 Garbucha ... 9 Głupi Maciuś ... 21 Mitręga ... 35 Z chłopa król ... 47 Kwiat paproci ... 75 Szopka ... 95 "