www.psycholog-pomost.pl

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego
Morawski Dzierżykraj Franciszek


Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 1
"   BAJKI   Franciszka Dzierżykr. Morawskiego. Poznań, U Jana Konstantego Żupańskiego. 1860. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 2
" Poznań, czcionkami W. Deckera i Spółki. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 3
" OKULARY. Piotr, Jan i Idzi, zawsze sprzeczni w zdaniu, Chociaż w pożyciu bardzo zgodni byli, Po dobrem winie i smacznem śniadaniu Wesoło sobie gwarzyli. Naprzód o polskich wadach i zaletach, O cywilnych, o wojskowych, O autorach starych, nowych, A najwięcej o kobietach. Szeroko rzeczy..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 4
" Jedni drugich nie słyszeli, A wszyscy krzyczeli. W tem dwoje okularów lezących na boku Koniec tej wielkiej położyło zwadzie; Jan bierze jedne i gdy na nos kładzie Własnemu dziwi się oku: Wszystko wielkie, okazale; Piotr bierze drugie, wszystko widzi małe; Lecz ich największe..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 5
" ZAJĄC I NIEDŹWIEDŹ. Nie tylko ludzi łączy zapał święty, I między zwierzęty Bywa przyjaźń gorąca. Dziwnym trafem, niedźwiedź bury Nadzwyczaj czuły z natury, Tak się przywiązał mocno do zająca, Zając do niego nawzajem, Że ich przyjaźni nazywano wzorem: Był to Pollux z..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 6
" Lecz nie tu koniec jego smutnej doli, Bo gdy raz w cieniu topoli O wspólnym rozmawiali losie, A o marnościach świata rozmyślając, Zdrzymnął się zając, I mucha siadła mu na nosie; Niedźwiedź każdej pory, Do przysługi skory, Nagle się porywa; Straszliwie zaczął się dąsać: Tak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 7
" RYBA LATAJĄCA. Tam kędy w pośród hucznego odgłosu Ocean swe bałwany o skały roztrąca, Pewna rybka latająca Niekontenta z swego losu, Z ciężkiem sercem, skłopotana, Do swojej babki sędziwej przybywa I tak się do niej odzywa: Ach! babulu ukochana Racz się nademną zlitować, Już..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 8
" Sroższa delfinów gromada Zewsząd mnie opada, — Takie to losy twoją dręczą wnuczkę. A ona taką dała jej nauczkę: Moje dziecie, Kogo na tym świecie Orłem albo delfinem nie stworzyły nieba, Takiemu średniej dróżki trzymać się potrzeba Czyń tak, a w życiu pewnej użyjesz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 9
" LATARNIA I ŚWIECA. Niechaj się każdy wprzód dobrze ocenia, Niżeli płochy zamysł go ogarnie. Zachciało się raz świeczce większego znaczenia; Zbrzydziła sobie latarnię. Ja mam, rzecze, zmem światłem tak czystym, tak jasnym, Zawsze siedzieć w tym lochu i brudnym i ciasnym, Kto..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 10
" PAN I KUCHARZ.   Nie sądź, gdy sam nie piszesz, mówią autorowie, Słuchajmy co w tej mierze nasza bajka powie. Pewien Pan raz swojego kucharza strofował Że mu obiad zbyt kwaśny i pieprzny zgotował, Że wszystko ta nieszczęsna popsuła przesada. O zgrozo! o zgorszenie! - kucharz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 11
" PIES I PSZCZOŁY. Jestto cnota nad cnotami Trzymać język za zębami — Stare powiada przysłowie. Wszyscy jednakże smakujem w obmowie: O cudzych grzechach rozmowa tak słodka. Raz pewien wyżeł przebiegły i śmiały, Wielki bajarz, wielki plotka, Przytem lizus doskonały, Proszony czy..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 12
" Zwaśnił, zniechęcił i skłócił; Cały porządek przewrócił. Wtem raz szczególna ciekawość go wzięła, Jakaś pokusa go bodzie Zajrzeć do ula który stał w ogrodzie. Naprzód ostrożnie bierze się do dzieła. Obchodzi, wącha, skrada się, przemyka, Ale zaledwie nos wtyka, Cała..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 13
" I dobrze mu tak było. Kto nadto ciekawy, Kto nos swój niepotrzebnie w cudze wtyka sprawy, A wszystkich czerni szkaradnie, Prędzej lub później w taką łapkę wpadnie, Że będzie wzgardą i pośmiechem świata. Taka to Wścibskich zapłata.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 14
" SKOP, WIEPRZ I KOZA. Skopa przy wieprzu, a wieprza przy kozie, Grzesio na jednym osadziwszy wozie, Na jarmark z niemi wyruszył; Wieprz całą drogę przeraźliwie kwiczał, Krzyczał, ryczał, Ledwie Grzesia nie ogłuszył. Drugie zwierzątka słodsze z przyrodzenia, Dobre, poczciwe..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 15
" To mi rozsądkiem się zowie! Głupstwem! wieprz odpowie. Siedzą, nie beczą, bo nie myślą o tem, Co je czeka potem; A wreszcie słusznie może mniej się boją, Ostrzygą skopa i kozę wydoją. Ten ich los zwykle spotyka. Lecz ja który z przeznaczenia Zdam się tylko do zjedzenia, Wiem że..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 16
" DWIE CHMURY. Pocóż gmachu potężny wzniosłeś się do góry! Tak rzekła strasznie grzmiąca do spokojnej chmury: Cóż znaczysz? nikt się twojej wielkości nie boi; Mnie to raczej nad ziemią panować przystoi, Ja to przecie porządnie kiedy ryknę sobie, Co to zaraz hałasu i trwogi..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 17
" WYSTRZAŁ. Co za szczególny trafunek: Kiedym strzelał w pośród lasu. Choć był tak słaby ładunek, Tyłem narobił hałasu, Taki się łoskot rozszerzył, Jak gdyby piorun uderzył! Wszystkie drzewa, wszystkie skały Straszny huk mój odbijały, Każde echo go rozniosło, Każde..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 18
" Strzelba moja jak na licho Głuchy tylko huk wydaje, Ledwie go słychać o staje. I za minutę już cicho. Może i z sławą tak bywa! Wiedzieć gdzie się pokazywać, Gdzie i kiedy się odzywać, Tem to niejeden wygrywa, Tem się nad innych wynosi. Nieco hałasu i wrzawy, Kiedy je echo..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 19
" OSIEŁ. Tak się raz osieł dąsał, Tak się tez z innych natrząsał, Taki był pyszny, zuchwały, Że go zwierzęta nie poznały; Pojąć nie można było, Co mu się zrobiło. Nakoniec wszystkim dowodził Że się szlachcicem urodził; Dwie godziny o tem gadał: Powiadał Co to miał..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 20
" A lis mu na to: Jakżeś nierozsądny, Zawsze twoich chwalisz przodków, I ty nie jesteś z wyrodków, I z ciebie osieł porządny! * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 21
" BĘBENEK I RÓŻA. Józio od samego ranku Latał, bębnił bez ustanku, Nie mógł się swoją nacieszyć zabawą; Gdzie się tylko ruszył, Wszystkich swoim hukiem, wrzawą Gonił, wypędzał i głuszył; Tak się radował, zapalał, Ledwie nie szalał. Lecz gdy nareście po długiej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 22
" Nareście z miną zawoła radosną: "W środku coś siedzi, co huczy tak głośno" A ledwie temu uwierzył Tak z całej mocy uderzył, Że przedziurawił sam środek bębenka. Na drugiej stronie spokojna Helenka Wdzięcznie stolistnej dziwiła się róży. Któż wie, do siebie powiada, Czy..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 23
" Chrońcie się ludzie zasłony rozdzierać, Idźcie za lubem omamieniem śmiało; Kto chce roskosze zgłębiać i rozbierać, Już go szczęście pożegnało. Cały badań zaszych skutek Gorzka prawda, ciężki smutek. * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 24
" WISŁA. Sarmackiej Wisły zbożopławne wody W twarde ściąwszy lody, Cieszyła się sroga Zima Że je w swoich więzach trzyma. Patrzcie, wołała, patrzcie dumne wały, Coście w tej śmiesznej wolności bujały, W jakich jesteście okowach! Oto was każdy przychodzień Depce, rąbie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 25
" Nie wszędzie przecież cięży twa potęga, Zawsze tam, zawsze pod tym twardym lodem Śmiały i wolny nurt mój płynie spodem, Tam twoja władza nie sięga. Niech tylko moje słońce mi zabłyśnie, Wkrótce ta cała przestrzeń lodów pryśnie. Te śniegi nawet, któreś tu zuchwała W..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 26
" OSIEŁ I CIELE. Jaki też to osieł ze mnie! Tak się raz ciele łajało; Że się przelękło daremnie, I jak głupie uciekało. Ale gdy się tak rozwodzi, Jakieś oślątko nadchodzi; Idzie, idzie zadumane, Łbem się uderza o ścianę I mówi, myśląc nie wiele: Jakie też to ze mnie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 27
" ZAJĄC. Często w malej przyczynie wielkich nieszczęść źródło Pewne zwierzątko lwa rogiem ubodło, A więc w skutku tej obrazy Straszliwe wydal rozkazy: Aby, kto tylko z rogiem się urodził. Natychmiast z puszczy wychodził. Wyszło więc wszystko co z rogami było: Kozły, bawoły,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 28
" Wystawcie sobie: w mojem życiu całem Takiego strachu jak wczoraj nie miałem Gdym cień mych uszu zobaczył; Nużby też kiedy jaki żandarm srogi Długość ich sobie na złe wytłómaczył I może wziął je za rogi! Na te słowa śmiech do koła, Każdy, tchórzu! tchórzu! woła. Lecz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 29
" WILK I JEŻ. Liczne zwierzęta w pewnym wielkim lesie, Syte nareście i boju i chwały, Gdzieś tani na walnym kongresie Wieczny pokój podpisały. A więc radość i skakanie: Co za grzeczne oświadczenia, Jakie łapek podawanie, Jakie ogonów kręcenia. Aż miło patrzeć jak to lew z..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 30
" Chytry, układny, Skryty podszczuwacz tyloletniej wojny, Zbliża się, łasi, i tak mu powiada: Szanowny jeżu cóż cię to napada, Chceszże rozrywać to święte przymierze, Co nam wieczyste zaręcza swobody, Czyż to przystoi na tak światle zwierze! Samemu się najeżać wśród powszechnej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 31
" KARTOFLE. Mnogie, rozrosłe kartoflane plemie Chciwe na wszelką, zwłaszcza cudzą ziemię, Strasznie naraz udumniało, Że spirytus w sobie miało. Pycha ta nie znała granic: Wszystkie płody miała za nic. Ledwie za Boskie stworzenie uchodził, Kto się kartoflem nie zrodził. Śmiano..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 32
" Zburzmy te śmieszne drobnych kopców rzędy, W których nas dotąd trzymano, Zbudujmy z wszystkich jeden gmach potężny, Gmach ogromny, niebosiężny, By mu nawet dodać wzrostu Zwiększmy go rzepą, ćwikłami; Skradźmy je, skradźmy po prostu, I przezwijmy kartoflami. Wielki więc lusztyk,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 33
" Nie dosyć na tem: owo cudo świata, Owo mądre, wieczne dzieło Sypane całe trzy lata, Nagle psuć się, gnić zaczęło. Powstał fetor niesłychany; I z strasznym grzmotem, Łoskotem, Runął Babel kartoflany! W ówczas to poznał ród ów nędzny, lichy, Że sam swej dumie nie sprostał;..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 34
" KUNDEL. La propriete est un vol. Prondhon. Gdzieś tam na dworskie rzuconą śmiecie, Porwał kość kundel i zaniósł w krzaki. Mnieby nie skusił specyał taki, Lecz różne gusta są w świecie. Kundel go smacznie ogryzał, Nie raz się nawet oblizał. Widząc to zdala liczne..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 35
" Szczekacie wszystkie jakby opętane, Ledwie wam gardziel nie pęknie, Co na psy dworskie lepiej wychowane, Nie jest ni mądrze ni pięknie. Czemuż zamiast głupiej wrzawy, Nie tak szukać, jak ja, strawy. Pracujcie tylko — a naostatek Każdy z was znajdzie swój gnatek. Gdy w tem ogromny..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 36
" MYSZ, KOT, WILK I TYGRYS. Jak to się jedna zbrodnia za drugą ugania. Mysz, co siódmego nie zna przykazania, Ziarnko orzechu wiewiórce ukradła, Zaniosła w krzaczek i zjadła. Kot tak szkaradnym przerażony grzechem, Nie mógł się wstrzymać od złości; Bo kto też słyszał o takiej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 37
" I razem, jak przystoi na paszczę zwierzchnika, Wilka, kota i myszkę i orzech połyka. I na tem koniec. Napróżnom się starał, Z mojej bajeczki wywieść morał jaki! Nie zjawił się taki, Coby tygrysa ukarał.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 38
" GĘSI. Ni ztąd ni zowąd naglą zdjęte trwogą. Gęsi pod bliskim zerwały się lasem, I wielką przez wieś uciekając drogą, Z strasznym leciały hałasem. Cóż to za głupstwo z takim wrzaskiem wpadać. Tak zlękły kogut z wzniosłej woła tyki — Nikt was nie myśli ni gonić ni..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 39
" MAŁPA. Nic łatwiej małpie, jak konceptem ruszyć, Ma ich dostatnie zapasy; Jedna z nich chciała morze osuszyć, I ztąd nabrzeżne zapaliła lasy. Co za pomysł jenialny! Pomysł wielki! radykalny! Liczne wołały zwierzęta. A małpa pychą, nadęta, W takim prawiła im tonie: Wielkie,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 40
" Wszystko wolne, Wszystko wspólne! Nikt się więc o nic nie strapi, Nikt nie będzie karał, sądził, Nikt nie słuchał, każdy rządził, A co może, to zacapi. Ale gdy się tak z swą mową rozszerza, Raz, wraz, jakiegoś zapytuje zwierza: A cóż, czy morza ubywa? Jeszcze nie, — lis się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 41
" ŻOŁADŹ I DYNIA. Pewien chłop, Marek z imienia, Patrzył się pełen zdziwienia Na dynię, której tak cienka łodyga, Tak ogromny owoc dźwiga. Widać jest, rzecze, że Stwórca pobłądził, Ja byłbym rzecz tę inaczej urządził; Tak naprzykład porządkował: Byłbym tam w owej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 42
" Nie jedną radę byłoby się dało, I pewno lepiej niźli teraz działo. Gubię się w wielkim myśli moich tłumie, Zasnąć nie można przy takim rozumie! Kiedy tymczasem pod dębem usiada, Kiwa się — chrapi — a w tem żołądź spada Z jego dębu właśnie: I tak srodze i okrutnie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 43
" FILOZOF. Pewien Filozof gdzieś tam w Perskiej ziemi, Co śmiał łotrami nazywać zbrodniarzy, A nawet głupich, głupiemi, Padłszy ofiarą, zbyt licznych potwarzy, Za kartusza okrzyczany, O wszystkie zbrodnie ścigany, I bluźnierstwo, I kacerstwo, I sztylety i trucizny, Wreście o zdradę..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 44
" Wchodzić pomiędzy niedźwiedzie i dziki, Co cię w najpierwszym rozszarpią parowie? A ten mu na to odpowie: Kły tylko mają — a ludzie języki. * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 45
" TYGRYS I JEŻ. Prawem paszczęki i pazurów srogich, Tygrys szeroką władnący dziedziną, Na tronie zbudowanym z kości zwierząt mnogich, Z groźną siedział miną. A że wzniósł się tak wysoko, Myślał, rozważał głęboko, Iskrzące toczył źrenice; Zatopił się w polityce...."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 46
" A że takich obietnic dotrzymywał wiernie, Już go więc połknąć przypada. Lecz jeż na to: stój niebaczny! Nie bardzom z memi kolcami jest smaczny, Mógłbyś sam siebie o tę śmierć przyprawić, Można mię połknąć lecz nie można strawić.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 47
" ŚMIERĆ I MIŁOŚĆ. Tkliwa miłość z śmiercią srogą, Każda swoją ciągnąc drogą, Po długim i nużącym biegu, Zeszły się raz na noclegu. Pod jednym dachem obiedwie stanęły, A że wzajemnie swych grotów się bały, Każda oddzielnie złożyła swe strzały, A potem obie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 48
" Wstała z wybiciem północnej godziny; Lecz aby śpiącej nie zbudzić dzieciny, Cicho na palcach w drogę się wybiera; Sięga — znów sięga — błąka się — obziera, Wszędzie strzał swych upatruje, Z kąta do kąta powraca, Szuka, maca, Aż je nareście znajduje. Znajduje, lecz nie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 49
" Cios jednemu przeznaczony, Zawsze ktoś drugi odbierał; Ten co miał umrzeć kochał jak szalony, Ten co miał kochać, umierał. Jak grad leciały ich okrutne ciosy, Wszystko się pomięszało, i wieki i losy, Ludzie, niebianie, cały świat osłupiał, Na chwilę nawet i sam Jowisz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 50
" DRABINKA. Nacóż to, mamo, ta długa drabinka Stoi u tego kościoła? Tak urocza jej dziewczynka W ciekawości swej zawoła. A matka na to: nie wiem moję dziecie; Lecz wiem że każdy na świecie Po drabince życia bieży! Po niej w górę piąć się trzeba, I od nas tylko zależy, Aby ją..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 51
" AGATKA I JAKUB. W przykładnem stadle, młode, szczęsne latka Przeżyli z sobą Jakub i Agatka: Bez kłótni, zwady, bez najmniejszej sprzeczki, Zgodni jak dwie turkaweczki Syn ich Tomaszek, pełen był pokory, A tak posłuszny, tak do usług skory, Tak cichy w pośród rodzinnego kółka,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 52
" Ależ i licho przyszło nareście! Jakiś głupi kiermasz w mieście Całą tę zgodę rozstroi!. Nasz Jakóbek, Nalał w czubek, I żonie skórę wyłoił. Żona kwaśną strojąc minkę, Przez zemstę na złość mężowi, Za jakąś tam drobną winkę Dała rózgą Tomaszkowi. Chłopiec z..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 53
" JAGNIE. Maleńkie jagnię w pewnym wielkim lesie, Płacząc i biegnąc gdzie je rozpacz niesie, Takim zwierzęta przyzywało głosem: Zlitujcie się nad mym losem, Moją dolą opłakaną, Wspomóżcie biedną sierotę, Ścigajcie wilka niecnotę, Porwał mi matkę kochaną. Przez wzgląd..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 54
" Zbiegły się zewsząd liczne zwierząt trzody, Tkliwym nieszczęścia przywołane głosem, Każde okropnej słuchało przygody, Każde nad swym drżało losem. Zając rozmyślał o swej nędzy, biedzie, Jeleń łzy ronił nad dolą zwierzęcia, Lis burzył, wilk się srożył, mruczały..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 55
" NIEDŹWIADEK. Zona, niedźwiedzia urodziwszy synka, Pokochała go szalenie. Ten miły głosek, to wdzięczne spojrzenie, Zwłaszcza ta dowcipna minka, Którą widziała w swoim lubym płodzie, Tak jej głowę zawróciła, Ze tylko o nim, o jego urodzie. Po całym lesie trąbiła. Nic nie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 56
" Lecz wreście tylu pochwały znudzony, Zbliża się do żony. A wprzód ją łapką pogłaskawszy grzecznie, Tak do niej mówić zaczyna: Moja ty duszko, zrodziłaś mi syna, Niech cię to przecież nie martwi zbytecznie, Kiedy ci wyznam otwarcie i śmiało, Że to pieścidło w twych oczach tak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 57
" I gdy nareszcie wyłazi, Taki niedźwiedź jak i drugie. Krzyczy więc, ryczy tarza się i pieni, Ostremi drze się pazury. Wszystko próżno: nikt nie zmieni Pierwotnych rysów natury. Pomimo wszelkie trudy i staranie, Kto się zrodził niedźwiedziem, niedźwiedziem zostanie Zdarza się i..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 58
" DZIECI. Goniły się raz dzieci na wiejskiem podwórku: Szło oto kto najpierwszy z nich stanie na wzgórku; Antoś, co do najżwawszych chłopczyków należał, Wszystkich z razu wyprzedził i jak strzała bieżał, Gdy w tem upadł biedaczek i nim wstał, niestety, Drugi za nim dążący..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 59
" POKRZYWA I RÓŻA. Przykra dla wszystkich, z wszystkiemi zwaśniona, Dla siebie tylko i słodka i tkliwa — Tak się wśród licznych kolców nasrożona, Gorszyła z róży pokrzywa: Bawi mię — rzecze — ta róża tak sławna, Co niby skromną udaje przed światem, Znam ja tę..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 60
" Można dla róży raniej na kolce zważać, I na ranę się narażać. Lecz któżby mając kwiat tak wdzięczny, tkliwy, Chciał się parzyć dla pokrzywy.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 61
" NIETOPERZ. Wpadł raz nietoperz do jamy łasiczki, Myszego rodu wielkiej przeciwniczki. Z strasznym więc gniewem ku niemu przyskoczy: Jak ty śmiesz — rzecze — stawać mi przed oczy, Ty coś jest z tego brzydkiego plemienia, Myszą, monstrum przyrodzenia. Przepraszam, — w kornej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 62
" Zapada do jej kuzyny, Strasznie zawziętej na ptaki. A tuś mi, — krzyknie gniewna i zajadła — Każdy ptak tu umrzeć musi! I już doń z długim swym pyskiem przypadła, Pewna, że ptaka w nim zdusi. Stój! — woła biedak — jakiż szał cię bierze? Przypatrz się przecie méj całej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 63
" PAN MARCIN. Niech licho porwie i karty i picie, Już mi takie zbrzydło życie, Muszę się całkiem poprawić. Tak mi pan Marcin i chory i zgrany, A więc na się zagniewany, Nie przestawał prawić. A ja mu na to: piękne to zamiary, Lecz przebacz bratku, że im nie dam wiary; Wszakżeś to..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 64
" Wreście choćbym miał grosz ostatni stracić. Rewanż mieć muszę. Ale zaledwie słów tych dopowiedział, Doszedł do chłopa co nad rzeką siedział I spytał: cóż tak marzysz mój kochanku? A chłop mu na to: siedzę tu od ranku. Chciałem przez rzekę powrócić do domu, A tu ni..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 65
" SZTUKA MUŚLINU. Pewien żydek, Mosiek stary, Co się wielkim handlem szczycił, Między innemi towary, Sztukę muślinu przemycił. Muślin ten był w pierwszej modzie, "Wielki zysk więc przewidywał, Liczył na palcach, pysznił się i kiwał, I raz wraz głaskał po brodzie. Ale..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 66
" Zkąd te lamenty? i cóż tak strasznego? Odrwili wprawdzie, lecz szacher od czego? Rzekłszy to, muślin swój bierze na barki, Do bliskiej niesie haftarki, I po swym całym towarze, Złote gwiazdki rozsiać każe. Muślin ów, ledwie gwiazdeczkami błyśnie, Chmura szlachcianek do niego się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 67
" ZIĘBA. Zięba po kilku tygodniach zamęścia, Czując że w krótce ma ród swój pomnożyć, Już niewiedziała z tak wielkiego szczęścia, Gdzie ma swe gniazdo założyć. Obrała sobie dąb najwyższy w lesie, I już natychmiast krząta się i cieszy, To suchy listek, to znów..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 68
" Biły pioruny, huczał wicher wściekły, A zwłaszcza grady niezmiernie ją siekły. Na dół więc, na dół, czemprędzej się chroni, I w pośród trawy drugie gniazdo wije — Lecz i tam znowu nieszczęście ją goni, Bo któż się przed niem ukryje? Zaledwie pracę ukończyła swoję,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 69
" Jakaś nieznana jej władza Całą naturę odradza, I wszystko cichszem się zdaje — Rośnie jej praca miłosna, Milsze życie, milsza wiosna, Nakoniec matką zostaje. O jakże wówczas wołała na zięby, Na wszystkie nawet ptaszyny: Nie lećcie siostry na wysokie dęby, Nie spadajcie na..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 70
" OŚ. ładownego wozu furmana Tak skrzypiała oś drewniana, Z takim piskiem, przykrym, głośnym, I rażącym i nieznośnym, Że każdy na gwałt uszy swe zatykał, I jak mógł, tak zmykał. Sprzykrzył się wreście pisk ten i woźnicy, Wstrzymał więc konie, wziął się do maźnicy —..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 71
" STARY I NOWY KALENDARZ. Stary kalendarz młodszemu bratu, Wziętości jego zazdrościł, I wzgardę swoję wyrzucając światu, Strasznie na niego się złościł. Czyż to — zawoła — nie brzydko, nikczemnie! Każdy mię dawniej lubił, chciwie czytał, Mnie się ciągle radził, pytał,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 72
" Wszystko co niegdyś taką miało chwałę, Słynne poety — wodze — dygnitarze, Dawne wolności — panny podstarzałe, Wszystko to, wszystko stare kalendarze.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 73
" POSĄG. Z drogi! z drogi! wołając na lud przerażony Pewien despota w swym grzmiącym przelocie, Ujrzał swój posąg świeżo obalony, I leżący w błocie. Miecza! katów! zakrzyknie, niechaj ginie zdrajca, Niechaj śmierć jego przykładem się stanie, Któż jest ten zbrodniarz? kto..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 74
" KOGUTEK I GĄSIĘTA. Można się czasem wystrychnąć na dudka, A przecież głupich dziwić i zdumiewać. Złapał raz Stasio żwawego kogutka, Opoił winem i kazał mu śpiewać. Drze się więc kogut i w głupim obłędzie, Wrzeszczy i krzyczy po grzędzie — Ledwie mu gardziel nie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 75
" Któż widział w takim uwielbiać sposobie Pijaka krzyki szalone Możnaż sumiennie takim bredniom nadać Imie koguciego pienia, I z tego wrzasku, krzyczenia, Choć za grosz sensu wybadać? Zawsze z tym sensem! wszystkie gąski krzykły — Ni w pięć, ni w dziewięć gadacie. Otóż to..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 76
" Cóż to jest? — pyta nasz kogut zdumiały Czyż ja śpiewam tak szkaradnie? I owszem, — wszystkie gąski się ozwały Śpiewasz dosyć ładnie. Lecz jakoś w naszym upadasz kurniku. Nie, już to nie jest to pianie szalone; To to było kukuryku, Właśnie dla gąsiąt stworzone.   * *..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 77
" SEKRET. (z Lafontena.)   Nic tak nie cięży jak sekret kobiecie; Sam on się z ust jej wyrywa, Jakoś jej nawet lżej i zdrowiej bywa, Kiedy się z czego wyplecie Pewien mąż swojej chcąc doświadczyć żony, Tak w pośród nocy krzyczał jak szalony: Pęknę! ach pęknę dlaboga!..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 78
" Święcie mu milczeć przyrzekła; Cóż, gdy przysięga już z nocą uciekła. Zaledwie że się przebudziła z rana, Już dyrda, leci do jednej z sąsiadek: Kumo, zawoła, ach kumo kochana, Straszny się u nas wydarzył przypadek. Powiem wam ale w cichości: Mój mąż zniósł jaje ogromnej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 79
" Tak iż nakoniec dzięki lotnej wieści, Nim zmierzch osiadł na dolinie. Już ich było sto czterdzieści, A wszystkie wielkie jak dynie. * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 80
" CHART I KURTA. Wiesz co braciszku, puśćmy się w te nurty. Tak się chart ozwał do kurty — Już jam podobne przechodził strumienie, Śmiało więc mego trzymaj się ogona. A ten mu na to: Kłaniam uniżenie! Woda ta nazbyt wzburzona. Wiem ja wreście co się dzieje, Gdy się w taki..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 81
" KRZAK RÓŻY. Rzucony raz kamyk duży, Przygniótł młody krzaczek róży. Nikt się nad nim nie użalił, Nikt ciężaru nie odwalił, I wszyscy rzekli że zginął: Gdy w tem wonny maj nadpłynął. I jak cudem przyrodzenia, Zewsząd w okół z pod kamienia Wyciska się listek wązki, A za..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 82
" Głośnych sobie skarg zabrania; I kwiatami swej miłości, I dobroci i litości Kamień na sercu zasłania.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 83
" JABŁKO. Prześliczne jabłko małpa zerwała — I wziąwszy je w łapek dwoje, I skakała i wołała: Jabłko to jest moje. Kiedy w tem Henryś zwinny jak łasiczka, Wyrwie je małpie i pyszny z zdobyczy, Lata i woła i krzyczy: Jabłko to jabłkiem Henryczka! Ale zaledwie na pół je..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 84
" Czy słyniesz z wdzięków, czy też berłem władasz, Czy do dzieł wielkich rozum cię uzdatni — Zbyt krótko dar twój posiadasz; Robak właściciel ostatni.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 85
" KONIK POLNY I MRÓWKA. Konik polny, co swoj cały W pośród lata czas prześpiewał, Tak był na zimę zgłodniały, Że tylko wiatr nim powiewał. Żeby też odrobina jaka Z muchy lub robaka — Nic zgoła! A więc idzie, płacze, woła, U skrzętnej mrówki kolące. Pożycz, jej, pożycz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 86
" Do wad to moich policzam, Nawet i najmniejszych może. Ale już mię nie poprawisz; Raczej odpowiedz mi na to: Cóżeś robił całe lato Że się dziś żebranką bawisz? Tak w dziennej jak nocnej dobie, Wciąż śpiewałem bez ustanku. Śpiewałeś? dobrze kochanku, Teraz skakaj sobie.  ..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 87
" MRÓWKA I PSZCZOŁA. W jesiennej porze, gdy straszna nawała, Całe zniszczyła mrowisko; i jak wieść niesie, dwa tysiące blisko, Mrowiego ludu zalała. Jedna z nich biedna płynąc przez czas długi Na drobnej słomce, jakby Noe drugi, Gdzieś się tam na brzeg wywlokła; A szczęsnym..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 88
" Wesprą cię wówczas jak ty mnie w tej dobie Bo jak ty drugim, tak i drudzy tobie. Wymowną jesteś! pszczółka jej odpowie: Lecz kiedy taka boleść cię przenika, Przypomnij sobie owego konika, Co także w pięknej wymowie Twej się litości domagał; Wszak o ziarko tylko błagał — A ty..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 89
" LEW I SŁOŃ. Kiedy po krwawym ojca swego zgonie, Sułtan Lew drugi, na swym zasiadł tronie; Chcąc zdolność swego wezyra ocenić, Zapytał słonia co ma w kraju zmienić. Słoń na to: Panie, wszystkie twoje państwa, Toną w roskoszach lubego poddaństwa; Śliczne masz stepy i puszcze..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 90
" Bym zmuszał, dręczył moje drogie osły, Za cóż takie okrucieństwo? Czyż losu swego nie znoszą w cichości, Czyż nam nie dobrze, nie wygodnie z niemi? Nie! nigdy takiej nie ścieśnię wolności, Niech sobie będą głupiemi.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 91
" WĄŻ. Śmieszny wężowi przypadek się zdarzył. Ogon się z głową poswarzył, Głowa od wieków miewała pierwszeństwo, Bo któż mógł lepiej ogonem kierować; Cóż gdy przez jakieś szaleństwo, Chciał na jej miejscu przodkować. Jak to? zawoła, onaż ma być Panią, Ja się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 92
" Niebiany, których dobroć nieszczęśliwa, Nieraz w swych skutkach zbyt okrutną bywa, Mylnie w swem boskiem uradziły gronie, Zamiast skarcić szal zuchwały, Głupiej prośby wysłuchały, I rzekły: "ruszaj ogonie." Rusza więc ogon, śmiało naprzód zmierza.... Lecz gdzież mógł zaleść..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 93
" SUKNIA PRADZIADKA. W drobnego księstwa grodzie stołecznym, W zamku starym, średniowiecznym, Został po zmarłym księciu ubiór cały, Równie drogi, jak wspaniały, A tak świeży, niepomięty, Jakby dzisiaj z igły zdjęty. Zacny syn jego dostawszy go w spadku, W srebrnej go skrzyni..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 94
" Gdy te szaty wyjmie z skrzyni, I sam siebie w nie przystroi. Jakoż wziął na się ów ubiór dziejowy, Przywdział mundur dwuwiekowy, Nakładł ozdób, drogich, sutych, Stąpał w butach srebrem kutych, W długich na łokieć ostrogach, A na cześć, chwałę dziedziczną, Na perukę..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 95
" Gdy w tem ktoś z boku wykrzyka: Biada nam! książe ma bzika! Na glos ten dziwak, ledwie się nie wściecze. Z kordem w dłoni Lata, goni, Bije i rąbie i siecze; Kiedy w tem pędząc ku zamkowej bramie, Pada na bruk i kark lamie. Cofać się ciągle w czasy przedwiekowe, Odrzucać lepsze, dla..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 96
" ŚWINIA I CHMURA. Grzmiało — wiatr czarną napędzał chmurę; Ciesząc się świnia, patrzyła w górę. A to mi głupia! chłopek się odzywa: Od trzech dni słota moje gnoi żniwa, Ciągłe leją deszcze; Ta się zaś cieszy, że ma padać jeszcze! A świnia na to: może iż ta słota..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 97
" OSIEŁ I JACEK. Biedził się Jacek od dobrej godziny, Nie mógł osiowi poradzić; Niewiedzieć z jakiej przyczyny Nie dał się przez most prowadzić. Nie pójdę, rzecze, dość tych dziwactw znoszę, Męczę się, niszczę, i już ledwo łażę; Ja mam iść naprzód! i dla czego proszę?..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 98
" Leci w tył osła, za ogon porywa, I silnie ciągnie ku sobie. Ho! ho! rozumiem, Jacek plan swój zmienia, Domyślny osieł zawoła: Widząc że naprzód znaglić mię nie zdoła, Chce mnie zmusić do cofnienia. Otóż nie zmusi: w tej chwili zobaczy, Co to osieł znaczy. Rzekłszy to, jakby..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 99
" GWÓŹDŹ I SZRUBA. Niezmiernie gwóźdź się zamroczył, Gdy raz w desce szrubę zoczył. Jak to być może, rzecze, moja luba, Ja tak cienki, tyś tak gruba, Przecież w brew twojej naturze, Więcej zdziałałaś odemnie; Właśnie tam siedzisz w tej dziurze, Gdziem ja się tłoczył..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 100
" KRÓL SCYTÓW. Czy to prawda, czy zmyślenie, Nie wiem i próżno nie badam; Dość żem słyszał to zdarzenie, A com słyszał, opowiadam. Raz król Scytów ogromną zdobywszy stolicę, Kiedy rozległe przejeżdżał ulice, I razem z mnóstwem swej dziczy Dziwił się swojej zdobyczy,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 101
" Daje więc rozkaz, by się przed nim stawił Pierwszy z mędrców tej krainy, I by mu wszystkie opowiedział czyny, Któremi król się ten wsławił. Idzie więc mędrzec, a gdy przed nim stanie, Tak się doń ozwie: Najjaśniejszy Panie! Król ten któregoś wielkich dziel ciekawy, Był..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 102
" DWAJ ŁYSI.   Dwaj łysi w dobrej przyjaźni i zgodzie, Chodzili z sobą po Saskim ogrodzie; A że w rozmowach czas słodko upływa, O dawnych sobie dziejach powiadali, I jak to zwykle w naszej Polszcze bywa, Na ciężkie czasy łajali. Gdy w tem, nieszczęściem, właśnie w owej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 103
" Aż wreście jeden, rzadkim darem losów, Na wiekopomny zwycięztwa zadatek, Wydarł drugiemu kilku biednych włosów Lichy i śmieszny ostatek. Wiecież o co był ten bój tak potężny: Oto o grzebień mosiężny.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 104
" KURA. Pierzem, siercią czy szatą okryte istoty — Na wszystkich cięży ta sama natura, — Wszystko to jedno, czy człowiek czy kura, Każdy ma swoje kłopoty. Człowiek się w swojej udręcza niedoli — Kura z swem jajkiem mozoli; On na niewierną się skarży — O niej kogut..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 105
" Nie była to żadna boleść ni zgryzota, Ni żal po zmiennym kogucie, Lecz raczej jakaś głęboka tęsknota, Jakieś posępne przeczucie. I właśnie takie jak owej nieboszki — Kokoszki! Chcąc więc raz przerwać ów smutek głęboki, Skrycie pod chłodny wcisnąwszy się murek Patrzyła..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 106
" Zadumione tą jej trwogą, Pojąć nie mogą. Patrzą i patrzą po niebie, Nareście mówią do siebie: Co się to stało tej kurze, Co ona widzi tam w górze! Kwoczy, kwoczy jak w malignie; Przecież i my oczy mamy, Jak możemy, wytrzeszczamy, A nic nam się ani mignie. Ale kiedy tak i..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 107
" Krzyk więc i hałas, pełno wrzawy, strachu, Jak grad lecą z dachu; Każdy zmyka Do kurnika, Ale już jastrząb prześcignął je w pędzie, Żaden się przed nim nie schronił, Dobrze zmykały, lecz on lepiej gonił; Wszystkie wydusił na grzędzie. Gdzie idzie o dziatki, Czegoż tam oko nie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 108
" ZEBRA. Pomiędzy liczną obcych zwierząt rzeszą, Które tłumami do Warszawy spieszą, Raz ktoś na Grzybów zebrę przyprowadził. Natychmiast tłum się niezmierny zgromadził. Wszyscy patrzą zadziwieni, Dziwią się osły, dziwią i uczeni; Z wszystkich stron razem wzniósł się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 109
" KOT I SZCZUR STARY. (z Lnfoutena.) Żaden kot w świecie nie słynął z dobroci, Lecz wszystkie przeszedł w złości pewien Matys bury, Jakiś rzeźnik, Atylla, jakiś Herod koci, Istny bicz Boży na szczury. Wszystko się przed nim na pół mili kryło, W najgłębszej drżano zaciszy;..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 110
" Gdzieś się tam w górze na wiszących sznurach, Zawiesił łapy tylnemi. Myszki zaledwie dają oczom wiarę, Myślą że musiał kogoś tam podrapać, Jakieś kurczątko lub też serek złapać, I że wreście przebrał miarę; Przyszła kryska Na Matyska, I oto dynda za karę. Cieszą się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 111
" Nie na tym koniec. Mam ja sztuk tych krocie. Tak do uciekłych myszy zdala powie: Jeszcze wam figle nie znane są kocie; Wszystkie do jednej wyłowię. I w istocie krótko trwało — A jak przyrzekł tak się stało. Ledwie pierwszy wieczór szarzał, Cały w mące się wytarzał, Zwinął w..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 112
" Strzeżmy się w zbytniej przesadzać wierze Nie każdy godzien ufności; Strzeżonego Pan Bóg strzeże, Roztropność matką pewności.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 113
" ROPUCHA. Rozważ wprzód dobrze z kim się chcesz mierzyć. Sprośna ropucha wzdęta i nabrzmiała, Z bagniska jadem pryskała. Jaś ją chciał kijem uderzyć. Gdy wtem: stój chłopcze — krzyknie ojciec stary Na co ci głupio się kazić? Aby dosiądź tej poczwary, Trzebaby w błoto jej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 114
" POJAZD I MUCHA. Sześć koni w ciężkiej idących landarze, W piasku, pod górę i w ogromnym skwarze, Potem i pianą okryte, Stanęły naraz jak wryte Skoczył z tłomoka Grzegorz, hajduk stary, Wyszli wreście i z landary, Z śród licznych pudeł, paczek, zawiniątek, Jejmość,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 115
" Lata i lata — a łaje i trzepie: Nie skaranież jest to Nieba, Wszystko za nich robić trzeba; Pan fajkę pali, Jejmość pacierz klepie, Tam znów śpiewają panienki, Właśnie jak gdyby szło tu o piosenki! Męczy się, męczy, Pędzi i brzęczy. A gdy nareście już rusza kareta, Siada..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 116
" SZCZUR CHORY. Pewien szczur na śmiertelnej już leżał pościeli, A więc nuż go odwiedzać mnóstwo przyjacieli; Coraz i coraz większa pomnaża się rzesza, Ten radzi, ten żałuje, a każdy pociesza. Próżno prosi i błaga ich o pokój święty; Liczniejsze jeszcze pędzą cieszyć go..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 117
" DMUCHACZKA I WĘGIEL. Z trzaskiem węgielek z kominka skoczył. I ku wiórom się potoczył; Czuł biedaczek, że gasł, marniał, Wielki więc go żal ogarniał; Gdy w tej właśnie samej dobie, Dmuchaczkę ujrzał przy sobie. Przyszłam tu, rzecze, ku twojej potrzebie. By cię od zgonu..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 118
" Słysząc to węgiel iskrzy się, promieni, Błyśnie, dumą rozpłomieni, A wciąż butnego dodając mu ducha, Dmuchaczka dmucha i dmucha. Wybuchł też nagle ogień wydmuchany: Zajął się wiórek, po nim belki, ściany, Huczał, wrzał pożar nad wyniosłym dachem, Jakby piekielna nawała,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 119
" ŻYD I OSIEŁ. Miał raz żyd osła, którego tak zgłodził, Że już ledwie chodził; Aż litość brała, serce się krajało, Patrząc co z owem oślątkiem się stało: Z całej mu dawnej piękności, Zostały tylko i skóra i kości. Wsiadł on nań przecież, aby w dzień targowy..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 120
" Bierze więź siana, czepia w końcu tyki. I tak zdala przed nim trzyma. Osieł nasz chciwe wytrzeszczając oczy, Chciałby się siankiem posycić, Sięga więc, sięga, a nie mogąc schwycić, Zwolna za nim kroczy. Kroczy i nogę za nogą stawia, I zawsze próżno głodny pysk rozdziawia; A..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 121
" SZYNA ŻELAZA. Szyna żelaza w ogniu rozgorzała, Tak pod miotem narzekała: Kiedyż się tego tyrana pozbędę, I dopókiż znosić będę Takie i ciosy i męki! Ale próżne, skargi, jęki, Póty ją bito, tłuczono, Aż ją na młot przerobiono. Zapytasz mię zapewne co robiła potem? Z..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 122
" MŁODY DĄB. W pośród dębów zwalonych przez wicher straszliwy, Wznosił się młody dąbek, rosły ale krzywy; Zaledwie kilka nędznych gałęzi rozwodził, I cudem chyba kiedy jaką żołądź zrodził. Lecz że to nie nowiną na tym świecie bywa, Że i w klocu niezgrabnym duma się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 123
" SURDUT. Miał pewien biedak coś na kształt sukmany, Jakiś surdut kusy, bury, Lecz już dobrze podszastany, I na obu łokciach dziury. Wstydno było patrzeć na nie, Zwłaszcza zimno niesłychanie, Bo mu wiatr przez nie załatał; A więc wziął się do naprawy: Na stopę obciął rękawy,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 124
" Nie braknie! biedak zawoła — I konceptem nowym ruszył: Obciął swe poły do koła, I dwa rękawy z nich uszył. Lecz gdy tak zawsze naprawiał, Tu obcinał, tam nadstawiał, A wciąż kładł łaty na łaty, Skończył jak wszystkie kończą obdartusy. Spencer mu tylko z całej został..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 125
" SPEKULANT.   Pewien spekulant zmyślny, zagorzały, Swoje i cudze zjadłszy kapitały. Nowe, olbrzymie zaczął roić plany; Gdy w tem zajrzał w kątek ściany, Gdzie właśnie pająk siatkę swą rozstawił, I muszki chwytał i dławił. Cóż to za podstęp! rzekł pełen zgorszenia..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 126
" WĘDKA. Zrobiwszy wędkę z prątka i nici, Jaś najpewniejszy że karpia schwyci. Wziął się do dzieła, Jakoż po chwili wędka zadrgnęła: Ciągnie prątkiem, ciągnie nitką. Cóż wyłowił? żabę brzydką. Tak nie jednemu zdarza się śmieszkowi: Sięga po dowcip a głupstwo wyłowi. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 127
" ŚWIĄTYNIA SZCZĘŚCIA. Równie jak inne Bogi i Boginie, Szczęście ma swoją świątynię; Lecz się od innych różni jej budowa. Wyniosłym szczytem nie sięga obłoków, Okropnych światu nie głosi wyroków, W cichem ustroniu się chowa. Zaledwie ludzie wieść o niej powzięli, Przez..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 128
" Ale potężne mocarza oręże Jakaś nieznana moc nagle odpiera. Poznał że nigdy szczęścia nie dosięże Ten, co je innym wydziera. Z głębi swych gmachów z niezmiernym pośpiechem Dąży tuż za nim Krezus znakomity; I zdala swoje wywodząc zaszczyty, Zbliża się do niej z uśmiechem...."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 129
" Tyle wreście smutnych zdarzeń Spotykali po kolei, Tyle rozproszonych marzeń. Tyle rozbitych nadziei, Iż z ciężką serca żałobą, Wrócili płacząc nad sobą. Długo i długo te pielgrzymki trwały, Zawsze ktoś nowy przybywał. To się filozof, to głupiec zuchwały, Do drzwi..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 130
" OSIEŁ, MAŁPA I KRET. Gorzko raz osieł narzekał na Bogów, Że wprawdzie pięknie stworzony, Lecz że do obrony Nie dały mu rogów. Że go ztąd każdy i dręczy, I męczy, Kijem, jukami okłada, Słowem, jak na osła wsiada. Oj! gdybym kiedy dostał je w podziale — W straszliwym..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 131
" I płakała nieboraczka, Ze jej nie dano ogona. I cóż ja pocznę, biedna, nieszczęśliwa — Tak się w swym żalu odzywa — Ja skrzywdzona tak niegodnie! Ni sobie wstydu oszczędzić, Ni się czem muchom opędzić, Ni nawet usiąść wygodnie. A wreście jakże nie mruczeć na losy, Na..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 132
" Jakżeby często powtarzać to trzeba. Co nam ta bajka wymienia: Nim o twe losy będziesz skarżył Nieba, Spojrzyj na bliźnich cierpienia.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 133
" JEŻ I CHŁOPCY. Leżąc pod krzaczkiem Jeż w kłębek zwinięty, Wszystkie swe kolce nadstawił; Staś go swojemi chciał ująć rączęty, I strasznie biedak się skrwawił. Nie tak go chwytać należy - — Dowcipny Stefuś mu powie: Jest inny sposób na Jeży, I zaraz twego tak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 134
" Kiedy w tem nagle zrywa się z pod krzaczka, Do smacznych bieży jabłuszek, A ten mu rączkę wsuwa pod brzuszek, I tak chwyta nieboraczka. Walcz jak chcesz z ludźmi pewnemi, Zwycięztwem się nie poszczycisz; Ale wszystko zrobisz z niemi, Gdy ich za brzuszek podchwycisz.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 135
" KOT I MYSZKA. Onego czasu pewna myszka mała, Wyszedłszy sobie pod nocy zasłoną, Nieszczęsnym trafem kota napotkała, I już miała być zjedzoną. A więc krzyczy niesłychanie: Stój, stój dlaboga, zatrzymaj się Panie! Czyś ty nie jest owym kotem, Co się Łapimyszką zowie? Tak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 136
" Gdy cię mysz jedna już wiekiem pochyla, Z tej niedoli wybawiła Widzę ja Panie, że jej pamięć tkliwa, Dotąd cię jeszcze rozczula; Otóż to, otoż ta mysz litościwa, Była to moja matula. Zmarła, lecz tyś jej przy śmiertelnych śmieciach. Przyrzekł tę litość odpłacić na..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 137
" Wola na wszystkie siostrzyczki, braciszki; Lecą głupie myszki. Gdy w tem kot zdrajca nagle na nie wpada, I zamiast jednej cały tuzin zjada.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 138
" CZŁOWIEK I RAK. Nie dla wszystkich natura w swych darach jednaka. Dziwił się strasznie człowiek patrzący na raka. Jakże się można, rzecze, tak śmiesznym urodzić, By koniecznie inaczej, niźli drudzy chodzić. Cofać się całe życie! Jestże tu w tej głowie Chociaż trochę..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 139
" DWÓR LWA. Sułtan, Lew pierwszy, ciekawością zdjęty, Jakiemi włada zwierzęty, Wydal rozkaz z Lwiegogrodu, Przez nadwornego otrąbiony osła, By z każdego zwierząt rodu Przysłano mu posła. Bóg wie, co w swoim przyrzekał firmanie: Naprzód potężnej łapy całowanie, Po niem..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 140
" Do Lwiegogrodu przychodzą. Ale zaledwie staną w progach pańskich, Jakże się strasznie zawodzą! Na miejscu komnat sułtańskich Cóż widzą? jamę pełną nieczystości, Mnóstwo trupów, mnóstwo kości: Straszny je fetor załata. Skrzywił się niedźwiedź, głupi prostak lasów —..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 141
" Powiedz co w mojej uczułeś komnacie: Czyli tu pachnie, czy śmierdzi? Lis na to: Panie, jako sługa wierny, Szczerą, najszczerszą prawdębym wyjawił, Ale mam katar niezmierny, Który mię węchu pozbawił. Chcesz żyć na dworze zręcznie się układaj, Zbytecznych pochlebstw, ostrych..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 142
" DWA ZAJĄCE. Długą chartów gonitwą strudzone niezmiernie Dwa zające przed śmiercią schroniły się w ciernie. Zrazu cicho siedziały, lecz po krótkiej dobie, Zaczął się młodszy kręcić i wyrzekać sobie, Że jeszcze w takiem piekle w swem życiu nie siedział. Nie przesadzaj..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 143
" KACZKA I PISKORZ. Najżarłoczniejsza z wszystkich w świecie kacze Nagle piskorza spotkała w upuście; Co za wyborny przysmaczek! Jak spory, tłusty, właśnie w kaczym guście! A więc nad wszystkie nadzieje szczęśliwa, Naprzód z nim igra, drażni go i nęci, To chwyta, puszcza, to..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 144
" I nim się biedna spostrzega, Już ją na wylot przebiega. Cóż to jest? krzyknie, i stawa jak wryta — Czym go połknęła, czy mi się też marzy? Więc przez ciekawość drugi raz go chwyta. Lecz i tą razą, nie lepiej się darzy: Zaledwie że go porwała, Już ją przeleciał jak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 145
" Strawił się luby przysmaczek. Piskorz już się nie odrodził; A nasz kaczor w pośród kaczek Za wielki rozum uchodził.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 146
" ZDARZENIE Z NOSEM. DYKTERYJKA STAROPOLSKA. Stał za stolikiem synek Cześnika, Gdzie kilku Panów grało z sobą ćwika; A między niemi krótki i pękaty, Jakiś szlachetką dziwnej facyaty: Z krzywą bródką, rudym włosem, I nadzwyczaj wielkim nosem. Chłopiec ów zrazu cichy i skromny,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 147
" Już też naówczas jakby zjadła osa Zrywa się Cześnik i za bat porywa, A chłopiec z wielkim krzykiem się odzywa: Ten Pan nie ma nosa! Bije więc Cześnik, w całym bije gniewie, Zda się, że chłopca chce dobić, A biedne dziecie w swej rozpaczy nie wie, Co z tym nosem zrobić; W różny..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 148
" STAL I KRZEMIEŃ.   Tyżeś to źródło klęsk i nieszczęść wiecznych Tak stal na krzemień powstanie — Tyżeś to mały wulkanie, Pełen iskier niebezpiecznych Ogień ukryty w twem łonie Całe wioski, miasta chłonie. Najstalszej grozisz budowie, Najsroższy żywioł..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 149
" KUBEK I KOSTKI. Tłukąc się biedne kości godzin kilkanaście, Cieszyły się niezmiernie gdy padło — dwanaście. I cóż wam z tego przyjdzie? — kubek się odzywa: Wy się głupie tłuczecie, a sam gracz wygrywa.   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 150
" WYBÓR ŻONY. Sławetny Bartosz gdzieś tam w małem mieście, W średnim już wieku i na pól siwawy, Lecz jeszcze czerstwy i żwawy, Chciał się ożenić nareście. Miał on swój domek na rynku, Kawał roli, sklep do szynku, Przytem grosz obfity, Więc na męża wyśmienity. Szukał..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 151
" Ciągle się niby z żartu i pustoty, Bawiły z jego czuprynką. Młodsza go chciała mieć młodszym, nadobnym, A starsza więcej do siebie podobnym; Wciąż mu więc z głowy włos po włosie rwały, Jedna czarny, druga biały. Aż go nakoniec ten żart tak zeszpecił, Że głupią głową..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 152
" SŁOWIK I KRÓLEWIC. Wśród wdzięcznej wiosny, w najpiękniejszym maju, Młodziuchny Książe wraz z swoim mentorem Przechadzał się w gaju. Rzadko natura takim wdzięków zbiorem Jedno ustronie okrywa; Przecież, jak to zwykle bywa, Wszystko nudziło Księcia Jegomości — Taka to..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 153
" Skądże to, rzecze, rozżalone dziecie — Ta niesłuszność w świecie. Ze ta ptaszyna tak dobra i czuła W tych się lasach tuła; A na naszym pałacu tyle wróbli siada? A mentor na to tak mu odpowiada: Masz w tem przestrogę, byś widział z daleka, Co cię kiedyś na tronie ojca twego..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 154
" SZKLANKA. Pewien chłopyszek w dzień swoich urodzin Dostał szklankę na wiązanie. Cieszył się więc niesłychanie, I przez kilka bawił godzin. Ale że dziwna czasem myśl przeleci Przez głowę psotnych i niestałych dzieci, Tak i nasz żwawy chłopyszek, Chciał z szklanki zrobić..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 155
" Jeśliś zbyt ciężył ludowi biednemu. I twój go ucisk do wybuchu zmusił, Biada, biada zduszonemu, Biada i temu co zdusił. * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 156
" TALAR I BANKOCETEL. Nie prawdaż, żeśmy bracia! — takiemi raz słowy Ozwał się do śrebrnego pieniądz papierowy — Ja talar, i ty talar. — Przebacz! srebrny rzecze: Że zupełnie naszemu braterstwu zaprzeczę; Moja wartość istotna, twoja pożyczana, Mnie czysty zrodził kruszec,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 157
" SKĄPIEC. Za dawnych wieków, Gdzieś tam u Greków, Umarł pewien skąpiec znany, Kutwa, lichwiarz zawołany. Gdy więc zwykłym rzeczy biegiem, Stanął po nad Styxu brzegiem, I Charon z łódką zawinął — Skąpiec wśród wielkiej obawy, By nie płacił od przeprawy, Wskoczył w rzekę..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 158
" Kazał go za Styx wysadzić, I na ziemię odprowadzić; By widział jak jego zbiory, Młode trwonią sukcesory.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 159
" WOŁY. Spojrzawszy na swój zagon szkaradnie zorany, Katował biedne woły Bartek rozgniewany. I cóż my temu winne? tak z nich jeden rzecze: Nadtoś nas bił i szarpał okrutny człowiecze; Gdybyś zręczniej kierować umiał wołki twemi, I zagon byłby lepszym i my mniej bitemi. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 160
" UTONIONA. Raz pewna Jejmość z głośnych kłótni znana, Babą sekutem, babą samcem zwana, Po długiej i żwawej sprzeczce, Kąpiąc się w bliskiej utonęła rzeczce. Mąż jej, co w wiecznej z nią się ścierał wojnie, Lecz jak poczciwiec, zawsze ustępował; Chciał ją pochować..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 161
" Żart to był tylko, lecz mówiąc otwarcie, Była i prawda w tym żarcie; Bo kiedy licho taką jędzę nada, Już się z maleńka kłóci i ujada. Kłóci się zawsze i wszędzie, Do zgonu kłócić się będzie; I gdyby jeszcze jaka możność była, Po śmierciby się kłóciła.   * *..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 162
" DWA BYKI I ŻABY. Sądząc że ich swoboda nigdy nie przeminie, Skakały sobie żaby po pięknej dolinie; Miały słońce i wiosnę, traw i wody hojnie, Wszystko je radowało, bo żyły spokojnie. Gdy nagle dwa potężne buhaje przypadły, O pstrokatą jałówkę tocząc bój zajadły. Ziemia..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 163
" APOLOG HISZPAŃSKI. WODA. OGIEŃ. POWIETRZE. WSTYD. WODA. Szukaj mię w gaju hiszpańskiej dziewicy, Wśród ocienionej jaśminem krynicy, Szukaj w kaskadzie, co się z skał urwiska Spienionym słupem w grzmiącą przepaść ciska; Wreście gdy do rzek lub do morza zajdziesz, Jeżliś mię..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 164
" Szukaj, gdzie senną wody kłócąc ciszę, Wiatr po niej łódką nabrzeżną kołysze; Szukaj wśród burzy co się miota gniewnie, Jeźliś mię stracił, tam mię znajdziesz pewnie. WSTYD. Mnie zaś próżnobyś szukał, gonił bezskutecznie, Bo gdy raz się rozłączym — rozłączym się..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 165
" DZWONEK. Śmiali się z Pana Jakuba sąsiedzi, Ze jego synek zawsze jak mruk siedzi. By się więc trochę rozruszał Szymonek, Ojciec dał mu dzwonek. Chłopiec gdy zabawkę zoczy, Ledwie z skóry nie wyskoczy, Dzwonić i dzwonić zaczyna. Cieszy się Tatko nagłą zmianą syna, Lecz gdy..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 166
" Tak króle prawa dają i znów łamią, Dają ów dzwonek a dzwonienia bronią; Cóż się więc dzieje gdy króle tak kłamią? Ludy na gwałt dzwonią.   * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 167
" DĄBEK. Młodziuchny dąbek, nowej wiosny dziecie, Kiedy się ujrzał na świecie W pośród jodeł rozłożystych, Dębów, klonów wiekuistych, Wzniosłych pod same obłoki — On co zaledwie był na cal wysoki, Tak się na swą małość skarżył, Tak je znajdywał pięknemi, Że o tem..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 168
" Lube zwierzęta, bądźcie mi litośne, Dozwólcie niechaj i ja też urosnę; A jak te wzniosłe teraz jodły, buki, Służą ku waszej ochronie, Tak i ja kiedyś wasze dzieci, wnuki, Od gromów burzy zasłonię. Dziwnym, szczególnym, niepojętym losem, Trudnym nawet do wierzenia, Owe tak..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 169
" Codziennie większy smutek go ogarniał, Wszystkie mu listki zwiędniały, I tak ciągle gasł i marniał, Aż nakoniec usechł cały. Wiecież zkąd taka zmiana niepojęta W losach naszego biedaczka: Oto gdy wszystkie upraszał zwierzęta, Wszystkim wdzięczność zapowiedział, Zapomniał..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 170
" FRANUŚ I ECHO. Swawolny Franuś znudziwszy się w szkole, Pierwszy raz w życiu wymknął się na pole; I mile z swego korzystając czasu, Chodził i śpiewał po nad brzegiem lasu. Kiedy wtem nagle stanął zadumany, Pojąć nie może, co mu się to zdarza: Słyszy wyraźnie jakiś głos mu..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 171
" Tak przez godzinę śmieszny spór prowadzi. Dąsa się, rzuca i sam z sobą wadzi, Wiecież co zyskał że się z głupim kłócił: I echa nie przegadał i z chrypką powrócił.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 172
" TUMAN. Patrzaj Piotrze, patrzaj Janie, Któż to pędzi od Warszawy, Jakież to biczów trzaskanie, Jakaż to chmura kurzawy. Wszakże to z taką paradą Nie jechano jeszcze z nikiem, Oczywiście z Królem jadą, Lub przynajmniej z Namiestnikiem. Zbliżają się owe blaski, Grzmot pojazdów,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 173
" RZEŹBIARZ. Wielkiem się dziełem pewien rzeźbiarz wsławił: Samego Boga wystawił. Chciał Nim przerazić świat ten poziomy, I by ten przestrach podwoił, Wzrok Mu nasrożył i w straszne gromy Obie Mu ręce uzbroił. Trwożą się ludzie, zbliżyć nie śmieją, Drżą i truchleją,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 174
" LATARNIA MAGICZNA. Nie! — nikt tego nie wypowie, Co się to czasem w małpiej roi głowie! Widząc z nich jedna chowana we dworze, Jak sam Jegomość o wieczornej porze, Dziatek swych gromadkę liczną, Latarnią bawił magiczną, — Straszną, niezmierną ciekawością zdjęta, Siadła..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 175
" Pędzą cale drobiu chmury, Lecą gęsi, kaczki, kury, Po wszystkich cisną się bokach, A małpa w susach i skokach, Tak przemawia do swych gości: Siądź prześwietna Publiczności; Cuda świata ci obwieszczę, I do tego gratis jeszcze. Patrzcie! Etny szczyt wspaniały, Bucha ognie, miota..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 176
" Coś ja tam niby przezieram, Ale co? — niewiem prawdziwie. Łżesz, nic nie widzisz, kot zawoła bury. Co gdzieś tam patrzył się z góry Małpeczka szczerze was chciała I pouczyć i zabawić; Maleńkiej tylko rzeczy zapomniała: Świeczkę wewnątrz wstawić. O wy panowie, bujni, chmurni,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 177
" MUCHA FILOZOF. Pyszna raz muszka, mądra choć mała, Z nosa Hegla uleciała, I na tle zwierciadła, Dumnie zasiadła. Zasiadłszy, patrzy.... patrzy chwilę długą I z dziwem za szkłem widzi muchę drugą, Siedzącą przed nią widocznie. Nuż więc myśleć, zgłębiać pocznie,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 178
" Tworzę więc, tworzę, własną silą tworzę, I ta myśl moja wszystko jak Bóg może. Gdy ktoś z klapką chodzący ku niej się odwrócił, Uderzył, muchę zabił i na śmiecie rzucił. * * *   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 179
" ZAJĄC I WYŻEŁ.* Cezar wyżeł znakomity Nagle upatrzył zająca w kotlinie, Który pewny że już zginie, Drżał i leżał jak przybity. Poddaj się! grzmiącym głosem zawoła — Jestem Cezar z zwycięztw znany, Najtęższe zwalam brytany, I nikt mi uciec nie zdoła. Struchlał nasz..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 180
" Zjem cię. — Co! zjesz mnie? — Bez żadnej litości, Zjem cię do kości. A jeśli drapnę ? — Zgonię cię i zduszę! — Gdy więc czy tak czy owak zawsze umrzeć muszę, Więc zmykam! wrzaśnie zając — i hula babula, Zerwie się, leci jak kula. Srogiby Kato, Zgromił go za to, Ale..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 181
" MAŁPA I PIES. Małpa swoim dowcipem niezmiernie zajęta, Chwaliła się że wszystkie udaje zwierzęta. Słuszny zaszczyt, pies rzecze, dumę twoją łechce, Szkoda tylko, że ciebie udawać nikt nie chce.   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 182
" KISZKOWSKI ZEGAREK.. Z napchanym trzosem lecz z pustkami w głowie Jadąc na wojaż pewien panicz miody, Chciał się w zegarek zaopatrzyć wprzódy — Kupił go sobie w Kiszkowie.* Kiszkowski Patek! sztuczka to nie lada — Tak sam do siebie powiada, Nakręca podług miejskiego ratusza,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 183
" Zwłaszcza kiedy mu o Kiszkowie gadał, I za sześciu zjadał. Wkrótce atoli sam sobie zaszkodził, Przez wszystkich został wyśmiany, Gdy na piątą zapraszany, Zawsze o trzeciej przychodził. Inny los całkiem czekał go w Lisbonie; Wprawdzie go i tam, w miłym, grzecznym tonie Jakieś..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 184
" Głupstwa to twego jest wina. U ciebie zawsze Kiszkowska godzina, Z nią tu nie trafisz do ładu. Mając zegarek, miejże i w zwyczaju Nakręcać go podług kraju, W którym masz iść do obiadu. W jakie bądź puścim się strony, Wszędzie rzeczy postać nowa: W Lisbonie podług Lisbony, W..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 185
" MOPS I KOŃ. Dzielnego ktoś rumaka po dziedzińcu wodził, A mops śmiał się, że z lichej kobyłki się zrodził. Rodu mego, rzekł rumak, nie mam za ohydę, Nie pytam zkąd przychodzę, ale dokąd idę.   "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 186
" GÓRA RODZĄCA. Często gdzie wiele i huku i trzasku, W skutku rzecz śmieszna i mała, Pewna góra zlegnąć miała; Takiego narobiła wrzasku, Iż każdy myślał na ten huk i wrzawę, Że najmniej jaką Warszawę, Paryż, Rzym urodzi, A tu mysz wychodzi. Tak i niejeden autor poematu..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 187
" FLECIK. W jednym kąciku stal flecik przy basie, I rzeki do niego: Przyznaj mój grubasie, Żem artysta doskonały, Jeniuszek mały! Ilekroć Stasio weźmie mię do ręki, Jakież ze mnie ciągnie dźwięki, Jakie trele, kuranciki, Polki, mazurki, walczyki, A wszyscy w lewo i w prawo,..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 188
" Co się z tem drzewem, to i z głupcem zdarza, Gdy go gmin ciemny w podziwieniu słucha, A on jak flecik to tylko powtarza, Co mu ktoś nadmucha.   * * * "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 189
" SZCZUR I ŻABA. (z Lafontena.) Pewien szczur, który nigdy u poście nie słyszał, A tak tłusty, otyły, że już ledwie dyszał, Chcąc raz o wiosennej porze W kwaśnym się nieco rozerwać humorze, Nad brzegiem bagna, w południowej dobie. Spacerował sobie. I dogodził swej potrzebie:..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 190
" Rozkosz kąpieli, ciekawość podróży, Tysiąc osobliwości wewnątrz swej kałuży, Zręcznie zaczęła przekładać: Co on to kiedyś w wieku podstarzałym, Swoim szczurkom małym Będzie miał powiadać: O pięknościach w cudzych krajach, O mieszkańców obyczajach, I o rządzie tej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 191
" On jej traktat przypomina — Ta drwi z traktatu i szczura. Gdy więc już żadnej nadziei nie widzi, Bogów przyzywa — ta i z Bogów szydzi. Kiedy w tem kania lecąca o głodzie, Ujrzawszy bój ten na wodzie, Spada na szczura jakby piorun jaki, Porywa z żabą i unosi w krzaki, Niewiem co..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 192
" ZWADA. Wśród wielkiej spieki, gdzieś tam z po za góry Zagrzmiał straszny ogrom chmury, A dwie kumoszki stojące za płotem Tak gadały o tem: Jedna z nich: kumo, okropny grad spadnie, I wszystko zbije szkaradnie, Stłucze, na proch zetrze. I jakby niedość było tej posuchy, Jeszcze..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 193
" A tyle żyta i hreczki się zrodzi, Że świat ten niemi zapchamy. Lecz gdy tak w swojej obstawały zwadzie. Ta przy deszczu, ta przy gradzie. I tak się wreście zacięły. Że się już czubić poczęły; Zerwał się wicher, z całej zadął siły, Rozproszył chmurę i znikła bez śladu; A..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 194
" KOT I BASIA. Nigdy się kotek swojej nie zbędzie natury. Zjadały Basi sadło i myszy i szczury; Wsadziła więc Filusia — i cóż ztąd wypadło? Zjadł naprzód szczury, myszy, a potem i sadło. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 195
" PTASZEK I RYBKA. Szczęśliwa rybka! tak ptaszek rzecze: Któż jej co zrobi, gdy w głąb uciecze; Bez troski, strachu, w ciągłej swobodzie, Igra po wodzie! Mnie takiem szczęściem niebo nie obdziela, Jastrząb goni, człowiek strzela: Przykroż to, przykro dla biednej ptaszyny, Zawsze w..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 196
" Buja gdy rybka w ciągłej drży obawie, Tu ją straszy sieć zdradliwa, Tam szczupak goni po stawie: I to się życiem nazywa! Boże, coś wszystko tak mądrze ułożył, Czemuś mię ptaszkiem nie stworzył? Takim i człowiek żali się głosem, W swych skargach nudnych i długich, Widzi on..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 197
" LIS I STRZELEC. Pewien strzelec co w kniei cały czas zmarnował, Bo co strzelił to zpudłował, W złym humorze, po znużeniu, Usiadł sobie w cieniu, Strzelbę w ręku trzymał, I drzymał. I psy się także do spoczynku wzięły — Nie czuwał strzelec, Zasnęły. Ale lis wisielec Nie..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 198
" To znowu ciszkiem czai się i skrada, Aż wreście torby dopada. Widząc to strzelba swym ładunkiem dzielna, W groźnym wolała zapale: Co za kryminał, zuchwałość bezczelna, Umykaj lisie bo ci w łeb wypalę; Czyż nie wiesz zdrajco, że moja potęga Żubrów, tygrysów, nawet lwów..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 199
" SŁOWIK I RÓŻA. Dziwił się słowik róży rosnącej nad wodą, I ona się nad swoją durniała urodą; Ale gdy się durniała, gdy ją słowik głosił, Wiatr jej wdzięki rozwiewał a strumień unosił. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 200
" KANAREK. Julcia hoża, żwawa, szparka, Ślicznego miała kanarka. Nadzwyczaj go też kochała, A jakże kochać nie miała, Gdy jej na paluszku siadał, Dziobał z rączki, z buzi jadał, Latał, skakał tak ochoczy, I głos dziwnie miał uroczy. Głos ten tak ją uszczęśliwiał, Ze w swej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 201
" A cóż dopiero gdy za nią wyśpiewał Śliczną o Wandzie piosneczkę. I znów zaledwie dokazała tego, Jużci go uczyć zaczęła: Jeszcze Polska nie zginęła, I mazurka Chłopickiego. Ptaszek nasz wszystkie pojął piosenki, Czystemi nucił je dźwięki, Tak iż się każdy i dziwił i..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 202
" OSIEŁ I POETA. Spotkał się raz z Ursynem osieł rozżalony, I rzekł mu: zkądże takie rozsiewasz androny, Że ja mam być najgłupszym; — nagródź mi to Panie, Każ mi wyrzec w twej bajce jakieś górne zdanie, Coś bardzo rozumnego! A ten mu powiada: Już też to mój kochanku czysta..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 203
" WINOGRONO. Niegdyś młodzieńczej i pogodnej myśli Płoche i wesołe dzieci, Jakiż wam wyrok ostry sędzia skryśli, Jakaż wam gwiazda zaświeci? Zawsze się w licznej rodzinie Jakaś lichotka wylęgnie, W tej to najpierwej dziecinie Pocisk mię złości dosięgnie. A gdy się na niej..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 204
" Nasamprzód z wszystkich bierze najpiękniejszą, Dla Stasia swego przeznacza, — Po niej dość piękną, lecz już trochę mniejszą, I tą sama się uraczą. Zrywa i trzecią po chwili nie długiej, Lecz jakoś znowu mniej piękną od drugiej;. A tak gdy idą do ustek nadobnych Zawsze..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 205
" DOPISEK. Dziwneż to czasy, w których przeciw oczewistym niedorzecznościom walczyć potrzeba. Któżby się spodziewał, że Thiers będzie musiał dowodzić istnienia własności, dowodzić w obec słońca, że słońce istnieje. Ktoby był przewidział w państwie poezyi, że apolog, ta..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 206
" bajkę jak gdyby prawdę tak śmiało można głosić wszędzie, iżby nie potrzebowała słoniącej ją szaty, i jakby wreszcie świat utracił do tego stopnia wszelkie uczucie naiwności że już nawet i rozumieć go nie może. Zkądże nakoniec ta zaciekłość na bajkę? zkąd to gwałtowne..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 207
" Mógłbym na poparcie wartości apologa przytoczyć pokrewne z nim parabole o ziarnkach rozsianych, o znalezionej perle, o zgubionej owieczce, które cały świat przekształciły, uświęciły, lecz że już tylokrotnie w naszej poezyi mieszano sacra prafanis, niechce tak występną..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 208
" Druk ukończono dnia 15. Lipca 1860. "

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 209
" SPIS BAJEK. 1. Okulary...str.1 2. Zając i niedźwiedź...str.3 3. Ryba latająca...str.5 4. Latarnia i świeca...str.7 5. Pan i kucharz...str. 8 6. Pies i pszczoły...str.9 7. Skop, wieprz i koza...str.12 8. Dwie chmury...str.14 9. Wystrzał...str.15 10. Osieł...str.17 11. Bębenek i..."

Bajki Franciszka Dzierżykr. Morawskiego - strona 210
" 53. Kura...str.102 54. Zebra...str.106 55. Kot i szczur stary...str.107 56. Ropucha...str.111 57. Pojazd i mucha...str.112 58. Szczur chory...str.114 59. Dmuchaczka i węgiel...str.115 60. Żyd i osieł...str.117 61. Szyna żelaza...str.119 62...."