www.psycholog-pomost.pl

Banita
Kraszewski Józef Ignacy


Banita - strona 1
" Józef Ignacy Kraszewski   BANITA Powieść z czasów Stefana Batorego   "

Banita - strona 2
" Panu Aleksandrowi Krausharowi w Warszawie.     W dowód wdzięczności mojej dla Was postanowiłem był, w Moabicie? wykonane tłumaczenie kilku komedii Plauta Wara przesłać na pamiątką. Widzą jednak, że z powodu trudności, jakie spotyka ich wydanie,..."

Banita - strona 3
" TOM PIERWSZY   I   Długo, niemal do końca żywota swojego, rzeczpospolita szlachecka stała obozem, cała, tak nasze dwory i domy, w większej części z drzewa klecone, tymczasowo i niedbale budowane były. Wiele się na to przyczyn składało, a naprzód nawyknienie, które..."

Banita - strona 4
" niego na mocnych podwalinach, z grubych kłód ułożone ściany, z wysokim dachem, najczęściej bez piętra, stanowiły pańską siedzibę, mniej więcej rozległą. O powierzchowność wcale się nie starano, aby ją ozdobną uczynić. Chorągiewka z herbem na szczycie stanowiła czasem..."

Banita - strona 5
" do ostatnich czasów, gospod tak dobrze jak nie było. Służyły one tam tylko, gdzie stały osamotnione, od wsi i osad oddalone; szlachcic bowiem zajeżdżał do dworu, a duchowny do księdza. Niemal ubliżającym dla gospodarza i dziedzica było, gdy kto, nawet zupełnie nieznajomy,..."

Banita - strona 6
" która od wieku zamieszkiwała w Borówce, trzymała się tego kąta, który dla niej stał się rodzinnym. Nie obawiała się ona ani napaści, ani gwałtu, bo niczym przynęcić nie mogła, będąc sama ubogą. Jak wybladłe cienie przesuwały się, niby wpółuśpione tą ciszą..."

Banita - strona 7
" dobna; rozpalono go też w piecach, na kominach, na koniec w pośrodku szopy nawet, od którego się ona łatwo zająć mogła, lecz Żyd nie śmiał pisnąć słowa. Drzewa suchego nie znalazłszy, gawiedź poradziła sobie, ścianę jedną wewnętrzną rozebrawszy w mgnieniu oka, którą na..."

Banita - strona 8
" chali naumyślnie, aby z oczu ludzi podejrzliwych zszedłszy, swobodnie się o swych sprawach naradzali, byli to czterej z ośmiu niegdy braci Zborowskich, synów tego Marcina, o którym głośne było onych czasów podanie, iż w życiu nigdy żadnej sprawy w sądach z nikim nie miał, bo..."

Banita - strona 9
" od czasu ucieczki Henryka, a potem obioru Stefana Batorego, zawsze wyrok ten, wiszący mieczem damoklesowym nad głową jego, dawał prawo pierwszemu lepszemu do nastawania na życie. Tylko, że na Zborowskich się porwać, zwłaszcza na Samuela, nie lada człeka było potrzeba. Po ogłoszeniu..."

Banita - strona 10
" ści pokonane, śmiałość postępowania, szlachtę szemrzącą i niechętną do milczenia i powodowania się zmusiły. Wszystko to solą w oku było Zborowskim. Jeden z nich najstarszy, Jan , kasztelan gnieźnieński, przy królu dotąd stojąc wiernie, do upokorzenia zbuntowanych gdańszczan..."

Banita - strona 11
" Wojna z Moskwą właśnie pokój z Turkami i Tatarami czyniła pożądanym, gdy myśl przyszła niespokojnemu Samuelowi opuścić kraj, iść na Niż do Kozaków i próbować,, ażali mu się nie uda nad nimi władzę sobie wyrobiwszy, z tą potęgą stanąć 'królowi w poprzek jego zamiarów...."

Banita - strona 12
" Nim go tu bliżej poznamy, o tym bracie najmłodszym słowo powiedzieć należy. Zairzucano wiele Samuelowi, bo na oku był, a od zabójstwa Wapowskiego smutnej nabrał sławy i sądzono go do wszelkiego zła skłonnym. Prawda, że pomiarkowania nie miał, że gęby nie strzymał tak samo jak..."

Banita - strona 13
" rzędzie używać, nie dając mu tego poznać, podsuwając myśli, które za Samuelowe głosił, choć mu je narzucał. I z tą sprawą niżową Bóg jeden tylko wiedział, kto ją pierwszy podniósł, choć się. nią teraz Samuel jak dziecko lalką nową zabawiał i z nią nosił. Spiski..."

Banita - strona 14
" święty, łączył z sobą rodzeństwa, a nawet dalsze gałęzie i odrośle z jednego pnia pochodzące. Można więc wystawić sobie, jak bolesnymi dla Jana były wieści, które u dworu i po kraju o jego braci chodziły, przypisujące im straszne zamachy przeciwko' panu i przeciw ulubieńcowi..."

Banita - strona 15
" bo miał tąż samą krew co bracia, ale się rychlej hamował i nie puszczał sobie cugli, a nawet gdy się unosił, dworacka ogłada za daleko mu się posunąć nie dopuszczała. Jak wszyscy oni się z sobą kochali, tak i Andrzej Samuela w wielu jego postępkach rozgrzeszał, bronił go i..."

Banita - strona 16
" skupywał albo płatnerzy z Niemiec sprowadzając, wedle własnego pomysłu kuć i szmelcować kazał. A co jednego dnia za ostatni grosz nabył, często nazajutrz, gdy go kto poprosił, oddawał, już żadnej do zdobyczy tej nie przywiązując wagi. Takim we wszystkim był ten człowiek...."

Banita - strona 17
" tak wesoło, jak by mu zwycięstwo to nad sobą wielką sprawiało radość. Od pierwszego powitania bracia, prócz tego co się ich rodzin i osób tyczyło, nie rozpoczęli rozmowy o tym, co ich tu sprowadzało. Chociaż wszyscy taką tylko służbę i czeladź mieli tu z sobą, której się..."

Banita - strona 18
" tych. ostrowach i po tym stepie się zbiera; siła jest naszych braci, którzy doma sobie przykrzyli, albo od pomsty i sromoty głowę ratując, pouciekali. To pewna, że ono kozactwo odważne, sprawne i na lądzie, i na wodzie wojownicy dzielni, i tylko wodza im brak, aby z nich siłę..."

Banita - strona 19
" — Nikt z nas też — dodał Andrzej — nie zechce do niego należeć, i pan kasztelan też pewnie nie ostatnim się czuje. Zamilkli wszyscy. Rozmowa dotąd pomiędzy Samuelem a Janem zagajona nie weszła była na tor właściwy i kasztelan to zrozumiawszy zwrócił w inną stronę. —..."

Banita - strona 20
" — Mówicie: my, panie podczaszy — odparł zimno. — Któż to z wami, azaliście wszyscy tego przekonania? Samuel pierwszy butnie krzyknął: —Ja z Krzysztofem trzymam! Wrogi to nasze są, mało tego, wrogi są wolności naszej i Rzeczypospolitej, okiełznać nas chcą i w kajdany..."

Banita - strona 21
" Na nieprzyjaciela to potrzebne, mówią, przeciwko twierdzom jego, a co innego myślą. Żołnierz obcy, gdy siła go będzie, na nas się obróci i szlachtę zdusi. Jako żywo go nie przeciw Moskwie zbierają, ale przeciwko nam!I my to cierpieć mamy, nie myśląc zawczasu o obronie? Cha! Cha!..."

Banita - strona 22
" — W miejsce jej znajdzie sobie w Grodnie dziewkę — rzekł Krzysztof — a siła takich na dworze ma, co mu ją przywiodą, tak jak nieboszczykowi Zygmuntowi prowadzili, aż te czarownice i lubownice życie z niego wyssały. Kasztelan z pogardą głowę odwrócił, nie chcąc nawet..."

Banita - strona 23
" żyć — ciągnął dalej kasztelan — z Moskwą też wchodzisz w traktowania... — Nieprawda! — bąknął podczaszy — bo żadnych jeszcze umów nie było, a do kogo się zgłaszają koronowani, przecież milczeniem ich zbyć nie może. Kasztelan ręką rzucił, jak by dzisiejszy spór za..."

Banita - strona 24
" rzekł poważnie — ani młodemu podczaszego rzucaniu się bez rozwagi nie dziwuję się, ale wy też z nimi trzymać myślicie? Pan Andrzej usta podniósł i zwrócił się ku kasztelanowi. — Wy to wszystko — rzekł — na karb krewkości kładziecie, a nie widzicie tego, że oni nie jedni..."

Banita - strona 25
" w naszej mocy jest, czynić będziemy, aby się i pana, i sługi pozbyć! Wszystko nam dobre, bo o Rzeczpospolitę idzie. Zbrodniarzy na nią sidła zastawujących, wolno tak zgładzić w obronie praw naszych, jak pospolitego złoczyńcę. Kasztelan, słuchając, obie ręce podniósł ku niebu,..."

Banita - strona 26
" Dajcie mi się ubłagać, uprosić, bo nie narzucam wam woli mej, choć głową jestem, ale proszę i suplikuję, zaniechajcie tych odgróżek, tych knowań i wyzywania, albowiem klęskę wywołacie. Vana sine viribus ira , a gdzież siły wasze? Ani wy, ani my wszyscy, gdybyśmy naszych..."

Banita - strona 27
" rym głowa i wódz potrzebny. A nie myślcie, aby kozactwem tym pogardzać się godziło; wiem, że go siła jest po ostrowach na Dnieprze, a czajki ich, gdy je trzciną obszyją, na morze wybiegają i Turkom dojadają, i łupy zagarniają wielkie, a w skarbcu u nich może więcej złota i..."

Banita - strona 28
" Kasztelan już całkiem był zajęty swym wyborem w drogę, nie na pogróżkę tylko objawiwszy postanowienie odjechania od braci. Widział on, że tu już nic nie pocznie, a sprzeciwiając się im, podrażni tylko. W milczeniu naprędce polewkę wypiwszy, gdy stary sługa się zjawił u progu,..."

Banita - strona 29
" z nami nie był... A do roboty ciemnej on się nie zdał. My zaś teraz innej jak ciemną podejmować nie możemy, bo nam jasną zasieczono. Złowrogo prorokuje Jan, ale on z innej strony na to patrzy i tego co my nie widzi. Kręci się tam, kędy około króla i hetmana posłuszni sami słudzy,..."

Banita - strona 30
" przypuszczą. Czym to pachnie, to my wiemy, ale nie my też jedni — mamy takich dość, co z nami trzymają. — Po całym kraju malkontentów siła — dodał Andrzej — temu zaprzeczyć nie można, ale trwogę taką rzucili Ościkiem na ludzi, a hetman tak głośno zapowiedział, że..."

Banita - strona 31
" sią domyśleć, że siostrzeńca będzie się starała prowadzić na tron, ale się to nie uda, a gdyby się powiodło, Zamojski już przy nim tak się rządzić nie będzie, jak za Batorego. Prze- ' strzegą młokosa, pierwsza ciotka, aby się za czuprynę wziąć nie dał. Wszystko to więc..."

Banita - strona 32
" — Mówiliście — rzekł po pewnym wahaniu Andrzej, który się do Krzysztofa przysunął — że z tego panowania nic nie pozostanie, bo jużci potomstwa się spodziewać śmiesznym by było, ale oni też mądrzy są. Zamojskiemu władza zasmakowała, kto wie, jakie po mózgu myśli mu się..."

Banita - strona 33
" dobnym, a grożącym, iż nawet Samuel, nie lubiący rozmyślać, czas jakiś siedział, zatopiwszy się w sobie. — Proszę was, abyście o tym nie głosili — odezwał się Andrzej po przestanku. — Wieść to jest, która łacno hetmanowi u ludzi większy jeszcze mir wyjednać może,..."

Banita - strona 34
" czywszy, dla niego wszystko porzucał, długo nigdy nad niczym wytrwać nie umiejąc. — Mnie teraz twój Wojtaszek nie w porę, nawet ciekawości nie budzi — przerwał Krzychnik. — Co mi tam! Batorówna mi w głowę zajechała. Z upartym Samkiem ciężko się sprzeczać było. Nie..."

Banita - strona 35
" i piosenka, która wesołą być miała, treścią ich swą zajęła. Była ona żalem opuszczonej małżonki, szydersko wymyślonym, tak aby Anny Jagiellonki dolę smutną malował. Usiłowała ona niby powstrzymywać męża przy sobie, który najróżniejsze zmyślał potrzeby, aby się od..."

Banita - strona 36
" Słyszałem wielu i przedziwnych, alem lepszego i we Włoszech, gdzie o głos piękny nietrudno, nie spotkał. Tylko sobie pieśni dobiera nieszczególnie wesołych. — Na przekorę mnie — rzekł mrucząc gniewnie Samek. — Trzymam go siłą, mocą rad by się na swobody wyrwać, więc mi..."

Banita - strona 37
" mu się usposobienie i z ochoczego stał się posępny a prawie sierdzisty. Co widząc bracia, że go znali, nie przeciwili mu się, milczeli, dawali żółć tę i gorycz z siebie zrzucić. Patrzał tedy na te drzwi, którymi się Wojtaszek wymknął i już jakby o wszystkim innym zapomniawszy,..."

Banita - strona 38
" mu żal, bo niewinną była, a przez zdrajcę Turczyna i tę niewiastę, gorszą od żmii, zginęła. Wojtaszek to wszystko wie i moją mękę zna, a nią się napawa, jak by miód pił. Candian na mnie też jako na szaleńca i gwałtownika skarży za niedźwiedzia, dominikanie za tego, com go..."

Banita - strona 39
" łym u Panny Marii w Krakowie w szkole pod ławą na worku słomy sypiał, że go tam bito i za uszy targano, że się uczył i rósł. Potem jednego dnia, gdy go rózgami wysiekli, na cmentarzu z dziewczyną nadybawszy, uszedł od Panny Marii do Bernardynów i tam habit wdział. Głos miał..."

Banita - strona 40
" Ano, gdzie się ruszę, naprzód o mnie wiedzą już i czyhają, dostęp trudny, kroki moje śledzą. Dlatego lepiej, gdy ich zmylę i na Niż albo Wołoszczyznę zbiegę, kędy krok w krok za mną chodzić nie mogą, a wrócić potrafię tak, aby o mnie nie wiedzieli. Jest też co na Niżu..."

Banita - strona 41
" u mnie jedno kozactwo w głowie, wy tymczasem wypatrujcie, rozsłuchujcie się i gotujcie. — A siła ich z tobą na Niż ciągnie, boć tam samotrzeć albo i w dziesiątek iść trudno? — zapytał Krzychnik. — Szlachciców, chudego pacholstwa, ale animuszu niemałego, mam już..."

Banita - strona 42
" IV   Był pod ten czas w Krakowie Krzysztof Zborowski, gdy Samuel, wyciągnąwszy w przeszło sto koni na Niż, długo bardzo żadnej o sobie wiadomości nie dawał nawet braciom. Tym, które ich ze strony dochodziły, wiary dawać było trudno. Oddalenie się z kraju banity, który..."

Banita - strona 43
" Dwór był stary, a dla rodziny licznej przez ojca Marcina jeszcze rozbudowany tak, że i niemało gości, i dwory, i ludzi mógł pomieścić. Zajmował oparkanioną przestrzeń bardzo znaczną, w której bodaj czas jakiś napaści się nawet było można opierać, tak był dobrze obwarowany...."

Banita - strona 44
" do korda prędki, toteż od niego na twarzy i głowie liczne miał upominki, siłacz okrutny, do wypitej i wybitej, ale i do głodu, i wszelakiego przemęczenia jedyny. Zarwaniec przez Samuela był w ważnych razach używany, gdy albo o tajemnicę szło, lub o pieniądze. Temu oboje powierzyć..."

Banita - strona 45
" Ruszył ramionami Zarwaniec. — Tyle korzyści naszej, że teraz tego Niżu nikt lepiej nie zna od nas — dodał. Podano jedzenie i piwo Zarwańcowi, który się chciwie przysiadł do obojga, po trosze o panu Samuelu mówiąc, jako cudem zdrowo wyszedł z tego ognia i imprezy swej nie..."

Banita - strona 46
" że ze szlachty niektórzy, języka dostawszy, ulękli się i nocami nam pierzchnęli, na których miejsce innych trudno było w tych krajach dostać. Przodem zaś wyprawiony był nasz Zuzula, z dawna panu służący Rusin, który już raz na Niż jeździł i z Kozakami się znał, tak że..."

Banita - strona 47
" no stąd przodem, a myśmy w najlepszej myśli ciągnęli do Czerkas. Ano, tu powiedzieć muszę, o czym z nas nikt nie wiedział, aż dopókiśmy nie stanęli w Czerkasach, że oprócz tego, iż z kozactwem się zmawiał pan nasz, miał i drugą imprezę napiętą, tak aby ta tamtą..."

Banita - strona 48
" rach ich taka, że czasem dla ciasnoty zdychają i zarażają powietrze. Na zwierzu też wszelakim nie zbywa, które głównie dla skór Kozacy łowią i biją. Dotąd jeszcze wszystko nam szło jak z płatka, kłaniali się i pokłony bili, choć czasem człek wejrzenie spode łba spotkawszy,..."

Banita - strona 49
" wiła, Kozacy wzięli zbrojny nasz oddział za królewskie wojsko, które ich do posłuszeństwa i posługi chce zmusić... A że oni tam swą swobodę nad wszystko sobie cenią, gotowi byli stać w jej obronie. Ledwie się udało dwu z nich na rozmowę ściągnąć. Tym p. Samuel rzekł z..."

Banita - strona 50
" W Chortycy noclegował p. Samuel, a choć postu nie było, i on, i ludzie przez cały ten czas jeno rybami żyć musieli, bo tych wszędzie było podostatkiem, i szczuka łokciowa nie żadną osobliwością, mięsa zaś nie było dostać. Więc kucharz pański Michał biadał i radował się..."

Banita - strona 51
" piony. Orator tedy submisję czynił w imieniu gromady bardzo gładką a wiele obiecującą i zamknął ją tym, że „my siebie z wiernymi chęciami naszymi i posłuszeństwem wszelakim zaraz się przy tej buławie oddawamy, życząc ci tego, abyś nam długo rozkazował, skądbyś sobie, nam,..."

Banita - strona 52
" od nas stronili, i tylko gdy podchmielili, z tym się wydawali, jaka w nich krew płynęła. Mnie tedy zaraz drugiego dnia nadarzył się niejaki Prochor, któregom ja za prawego Kozaka wziął, a fizys mi jego przypadła do smaku. Stronił on ode mnie w początku, dopóki się nie ośmielił,..."

Banita - strona 53
" równo też do carayka perekopskiego słał z listy i od niego miał odpisy i przyrzeczenia wielkie sojuszu i przyjaźni przeciwko Wołochom i wspólnego iścia... A jako to rozumne było i polityczne, tego ja zachwalać nie potrzebuję. Tylko że Tatarzynowi, równie jako Kozakom zbyt łacno..."

Banita - strona 54
" t mógł bez szwanku. Alem za to śmiech tylko i łajanie odniósł w zysku, za oną moją babską podejrzliwość i nieufność, gdy tu wszystko się po myśli i szczerze słało. I zmilczeć musiałem. Szliśmy tedy na ono uroczysko, kędy..."

Banita - strona 55
" V   Staliśmy na tym ostrowiu, wczasu zażywając wspólnie z Kozaki, których obyczaje i tryb życia poznawaliśmy. Siła by o tym mówić, a wiele rzeczy nie do wiary by się zdało, jako to naród razem swobodę swą miłujący, a karność tak srogą wywierający nad swymi, że..."

Banita - strona 56
" wzywał, aby z nim też do Persji się wybierał. Wielce się p. Samuel tym posłem zafrasował i omal nie w pasją wpadł, nie wiedząc, co czynić. A jako naturą jego zawsze jest i było, że długo czekać i trwać nie umie, a w ogień się rzucić gotów, gdy mu krew zakipi, tedy mocnom go..."

Banita - strona 57
" k'temu wojska kozackiego, a nas też wszystkich brał z sobą, jako się samo z siebie rozumieć ma, o czym dotąd ani Kozacy, ani my nie byliśmy zawiadomieni. Kozacka siła największa była na drugim ostrowie, który się zowie Czertomelik, a jest cale rozległy i otaczają go dokoła..."

Banita - strona 58
" zdrajcę hetmana chcieli już brać i wedle obyczaju swojego suknię, jak wór szczelno opasawszy, piasku w nią dla ciężaru nadziać i z tym w rzekę rzucić. Najedliśmy się strachu niemało, bo co pana czekało, to i sługi; ale pana onego trzeba było podczas widzieć, jako pięknym był,..."

Banita - strona 59
" wał i na nocleg się tu gotować. Nazajutrz do dnia sprawie nie koniec, burza się zerwała znowu, a nie mniejsza od wczorajszej, której pan Samuel dał przeciągać bokami, sam się nie nastręczając, czekając cierpliwie, ażby oni do niego przyszli. Przez ten zaś czas jak się okazywał..."

Banita - strona 60
" mustalik z wielką wcale okazałością, w tysiąc koni, z wielkim orszakiem, z darami bogatymi, z wozami, z wielbłądy, z namiotami, z jezdnymi i pieszymi oczekiwał na hetmana. Murzowie, przybywszy z pokorą i czołobitnością, poczęli modlić a prosić, po nogach niemal całując go, aby..."

Banita - strona 61
" tam na ciebie jednego jak na syna rodzonego carz czeka, sto tysięcy ludzi stoi, dłużej trwać nie może, bo i trawy, i paszą wszelką wyjedli i czas mieli obrachowany". Więc na trzy dni pozwolić nie chcieli, ale wołali: „Jedź zaraz, jedź!..." Do kolan przypadali ciągle, a złote..."

Banita - strona 62
" zbliżył ku niemu, rzecze: „Paneczku mój, już ja cię pono oglądać nie będę, kiedy się sam na ich ręce zdajesz. Jest szczuka dobra, na poczekaniu gotowa będzie, najedz się choć na drogę". Aż pan stanął, a że w istocie przez cały dzień czasu nie miał co do gęby włożyć,..."

Banita - strona 63
" podniósł ręce do góry: „Pan Bóg — zawołał — niech będzie błogosławiony, że nas tu zawczasu przywiódł, abyśmy wielkiemu zapobiegli nieszczęściu. Tamci Tatarowie pętle wiążąc na was niecierpliwie czekają. Hetmana niewola i okup postanowiona była, a z ludzi, którzy by z..."

Banita - strona 64
" siał do cara tureckiego, a z nim do Persa. Na samym od-jezdnym, ponieważ cale nie wiedział o tym, iż się jego zdrada wydała, przysłał jeszcze do p. Samuela posły, aby pokój zawarty z nim strzymał wiernie, napominając, za co obiecywał i dań na Kozaki, i chorągiew na Wołochów,..."

Banita - strona 65
" nie było, sił nie mieli, a wioski tatarskie tuż ku granicy się przysunęły. Smieszno rzec, jak by się wieś z miejsca na miejsce przenosiła, ale u Tatarów nie inaczej jest, tylko chaty na kołach z wojłoków mają, a w nich wszelki sprzęt i niewiasty, i dzieci. Dokuczy im co, albo..."

Banita - strona 66
" nie powiedali, że na nią Turków i Tatarów zemstę ściągał. Więc znowu w prośby i zaklęcia i znowu starszyznę ujmować, choć po kilka dni sobie pokoju kupując. My tymczasem w tej bezczynności, na lada jakim chlebie, często głodem przymierając, jakeśmy się mieli, Bogu i nam..."

Banita - strona 67
" — Było mu tam głową nieść bez korzyści pomiędzy to kozactwo, gdy tu tyle jest do czynienia. Kosztem tych trudów a zabiegów byłby w moim ręku więcej dokazał, a może cały naród by mu za to był wdzięcznym. Gorzej Tatarzyna nęka nas tu Nigrum Ccmcilium ze swym carzykiem..."

Banita - strona 68
" z głowy wybił, kiedy my tu nad sobą mamy taką żelazną rękę, że tchnąć nie możemy. Daj Boże, aby co rychlej przybywał. — Tak ci będzie — dodał Zarwaniec — byłem grosza dostał, pospieszy tu pewnie. — Niechby choć przed weselem w czas stanął, boby się może,..."

Banita - strona 69
" by z nich żaden nie uszedł, ale poniewczasie próżny żal. Więc wracaliśmy znowu do Siczy i znowu na Wołochyśmy się gotowali, bo tak ścierpieć nie chciał w próżnowaniu, gdy już posłów nadaremno się było spodziewać. Gdy ciągniemy tak — co godzina to nowina: na pierwszym..."

Banita - strona 70
" o nas posłyszawszy uskoczyli precz z obawy. Nie wiodło się nam zrazu i tak już do końca. Był z nami pod ten czas Kozak, którego oni tam wszyscy w nadzwyczajnej mieli estymie i Znachorem go zwali, iż umiał zamawiać strzelby i kule tak, że wojsku, z którym on był, szkodzić nie..."

Banita - strona 71
" hetman podziękował im, bo mu do Probitego pilno było, zbywszy ich: „Na ten czas nie potrzebuję nic". Więc spod Hasłanhorodka jechaliśmy do Witołdowej Łaźni, gdzie się pamięć onego wielkiego "wojownika nie tylko uchowała, ale budynki i piece okazywano jakby z tych czasów, gdy on..."

Banita - strona 72
" o tym myśleć, jak co najprędzej uchodzić, bo siła nie na naszą garść, zgnietliby nas pewno. Mierzyć się z nimi ani próbować..." A naszemu panu okrutny żal był okazję potkania się stracić, ale sam wreszcie widział, że szczerze mu radzą, i że nie pozostało nic, jeno..."

Banita - strona 73
" z niecierpliwości p. Samuel i postrzegłszy, że sternik jego czółna słabnie i źle kieruje, o mało w miejscu nie ubił, że mu go z rąk ledwie wyrwano. Turcy się tej garstce śmiałej dziwując, już zaprawdę gotowali osaczyć i wszystkich pojmać jako w sieci, bo wielką przewagę..."

Banita - strona 74
" baczyłem ciągle się naprzód rwącego, ognia dającego, a cudem Bożym, choć gęsto go ostrzeliwano, żadna kula nie ugodziła. Wtem między Turki okazało się, co zaś nie wiem, jakby bałwan jakiś we srebrnej zbroi, do którego zmierzywszy p. Samuel raz i drugi ognia dał, aż się z..."

Banita - strona 75
" Nad tym płaczące chłopię Kozacy napadłszy na sztuki rozsiekali. Na tym tedy koniec był, bo gonić Turków nie przystało, więc szliśmy z Kozaki wraz lądem dla spoczynku w miejscu bezpiecznym, gdy nadbieżał Kozak dając znać, że Tatarów kupa nadciągała. Tych p. Samuel chciał..."

Banita - strona 76
" mogąc dla piasku się wygrzebać z tego miejsca, wołali, aby ich dobito, żeby się nie męczyli nadaremnie. To się stało dopiero drugiego dnia na rzece Bohu. Półtora dnia naówczas, prócz wody, nic w gębie nie mieliśmy, a gdzie który liści narwał — żuł lub korzonków próbował,..."

Banita - strona 77
" wstali, a tuśmy przyboczną straż pańską naleźli, o której myśleliśmy, że ją Turek pochwycił. Dopiero ryb nałowili nam i nagotowali a napiekli, i ludziom trochę sił powróciło. Ano tu, jeszcze szpary nam nie zaszły, już się na Wołochów gotował, zasłyszawszy, że ich..."

Banita - strona 78
" — Gdybyż! — westchnął marszałek. Zarwaniec się obraził. — Proszę o przebaczenie miłości waszych — rzekł — panu naszemu rozumu nikt odmówić nie może... I skłonił się sztywnie, a czoło mu się pofałdowało. — Ja mu go też nie odmawiam — odezwał się..."

Banita - strona 79
" pieśni lubi i boi się, i sam nie wie, czy go ubić, czy go głaskać, bo wypuścić w świat nie można. Zmarszczył się mocno pan podczaszy. — Wojtaszka nam pod niebytność pana jak oka we łbie pilnować kazano — mówił dalej Zarwaniec — a to bestia zuchwała i wszeteczna. Nikomu..."

Banita - strona 80
" sele gotują, a lepiej by go przed tym sprzątnąć, aby nie tryumfował. Gdyby nie ten wasz Niż — mówił dalej Krzychnik — już by pewnie było wszystko skończone. Stary Zarwaniec słuchając, jakoś nie bardzo to brał do serca; nie spodobało mu się, iż podczaszy, sam w kąt się..."

Banita - strona 81
" VII Było to na krakowskim zamku pod niebytność królewską, gdzie sama tylko Anna królowa pod ten czas mieszkała, a dokoła niej spokój wielki panował, bo się wszelkie życie na dworze króla i we dworcu hetmana skupiało. Na zamku więc pusto było i smutno. Tu mała tylko garstka..."

Banita - strona 82
" Tym człowiekiem był Jan Zamojski, którego głową i rozumem wszystko stało, bo Batory kraju nie znał, z ludźmi nie wiedziałby, jak się obchodzić i bez niego może jak Henryk, byłby tron porzucił, na którym mu spokojnie usiedzieć nie dawano. Z rana dnia tego ów zamek cichy nagle..."

Banita - strona 83
" twarzy rycerskiej, ruchów żołnierskich, skromnie odziany... A tak pędził, aby stanąć co rychlej, że gdy już u progu komnat był, pot z czoła długo ocierać musiał i dyszał, bo mu w piersiach tchu brakło. Wreszcie, wypocząwszy nieco, za klamkę ujął, a w przedsieni znajdująca..."

Banita - strona 84
" — Dałby Bóg, aby to próżne były przechwałki, ano wieści chodzą, iż albo królowi truciznę, albo miłości waszej napaść i śmierć gotują, bo sierdzą się okrutnie. — Strzec byś się winien, Mroczek, lada babskich plotek powtarzać. Nie od dziś dnia oni o tej trutce..."

Banita - strona 85
" poduszczać gotów, sam szyi ważyć nie będzie. Więc nic by nie groziło, gdyby Samuel nie powrócił... — Temu — uśmiechnął się wzgardliwie pan hetman — inne sprawy w głowie. Za podwikami biegać, z dobrymi towarzyszami pić, żarty i intermedia wyprawiać lada z kim, zabawiać..."

Banita - strona 86
" świadczyły — kara też domierzona słuszną, ale okrutną się wydawała. Mówiła ona, że nikogo nie oszczędzą. Tej żelaznej ręki króla i Zamojskiego obawiano się i pozbyć chciano, bo do bezsilnej wszyscy byli nawykli. Spodziewali się Zborowscy pomocników znaleźć w..."

Banita - strona 87
" Dzierżek do tej szlachty należał zubożałej, która w posłudze panów kawałka chleba szukać musiała. Rycersko naprzód sługiwał, ale pod Połockiem rażony okulał, tak że o kiju chodzić musiał i na koń mu już siąść było ciężko, musiał więc gdzie indziej sobie chleba..."

Banita - strona 88
" — Miły Jezu! — wesoło a pospiesznie zawołał Dzierżek. — Dopiero bym szczęśliwym był, gdybym mógł! Powstał nieco Mroczek, chwila upłynęła, nim, głos zniżywszy, mówić począł: — Gadanie jest i niepróżne — rzekł — że Zborowscy na króla truciznę gotują. Nie..."

Banita - strona 89
" maśćmi jakimiś i kroplami handlując, a sławiąc swą znajomość wielką ziół lekarskich. Oficyny naówczas nie miał z czego założyć, ani na nią przywileju potrzebnego otrzymać nie mógł. Tymczasem, gdy po ulicach chodząc, swe medykamenta cudowne sprzedawał, udało mu się..."

Banita - strona 90
" i zmielonych na proch kosztownych utworów, i ziemi, która tylko w pewnych krajach się znajdowała. Natura wówczas pierwszym aptekarzem była i wyrabiała gotowe lekarstwa, których ludzie wedle tradycji używali. W to wszystko się zasposobić nie było łatwo. A i oczy też ludzkie w takiej..."

Banita - strona 91
" sprzedawał, za które baby pod pręgierzem stawiano, że czarnoksięską sztukę znał i trucizny przyprawiał. Nigdy jednak nic stąd na jaw nie wyszło. Oprócz tych, którym apteka jego solą w oku była, bo ci go szalbierzem nazywali i dowodzili, że często zafarbowaną wodę za kosztowny..."

Banita - strona 92
" Zadumał się Dzierżek. — Ba! — rzekł po chwili. — Fontanus kuty jest, trudna z nim rada, niełacno z niego dobyć słowa, ale próbować będę. Na tym się narada skończyła i Dzierżek wkrótce potem wyszedł, a tegoż wieczora do apteki podążył. Godzina mu się ta najlepszą..."

Banita - strona 93
" — A od was też nikt nigdy jednego lub drugiego nie żądał? — zapytał Dzierżek. Długa wychudzona twarz Fontanusa skrzywiła się uśmiechem, ramionami poruszył. — Ciekawi jesteście — odparł zimno. — Sądzicież, żebym ja truciznę komu wydał? Dzierżek się zawahał, uczuł..."

Banita - strona 94
" — Człowiek kupcem jest — rzekł do niego. — Gdy w Sukiennicach noże i brzytwy sprzedają, nie pytają kupujących, co czynić z nimi będą i czy komu nie poderżną gardła. Tak samo z trucizną, o której wiedzieć trudno, czy nią psa czy człowieka zgładzić kto ma... Poruszył..."

Banita - strona 95
" VIII Na Franciszkańskiej ulicy, w domu Zborowskich, choć całe miasto żywiej się niż kiedy poruszało, tej wiosny tak było pusto i cicho, jako nigdy. Kasztelan gnieźnieński, choć tu zajeżdżać prawo miał, nigdy gospodą nie stawał, bo z braćmi, choć się kochali, nie jedno..."

Banita - strona 96
" się do niechętnych i obiecywali im łaski królewskie dla przejednania — ale im więcej się starano godzić i głaskać, tym właśnie sierdzili się mocniej niechętni. Pomiędzy nimi rej wodzili Zborowscy, powszechnie to wiadomym było, krom Jana, który trochę na uboczu się trzymając,..."

Banita - strona 97
" nic nie miał, choć tak był jak bracia dla króla i Zamojskiego usposobiony. Od powrotu z Niżu Samuela, marszałek i podczaszy nie widzieli się z sobą; pierwszy z nich w początkach maja do Krakowa przybył, ale się prawie nie ukazywał. Wieczorami tylko do swoich przyjaciół chadzał i z..."

Banita - strona 98
" coś bym dla siebie wytargował, zaprzedawszy się im duszą i ciałem, ale nie chcę. I dodał nagle: — Truciznę królowi zadać, gdyby było można, nie od rzeczy by było... Włosi powiadają, że ze zwierzem jego jad ginie, ale nam łatwiej się uporać z kanclerzem i na tegośmy z..."

Banita - strona 99
" rych i ja słyszałem, alem ja tak prawie jak nieświadom ich, a wielu nie wierzę. Nie sąż to potwarze? — Ho! ho! — zawołał Krzychnik. — Potwarze? Powiem ci jedno, że to co na Samuela rozgłaszają, jeszcze nie dochodzi daleko do tego, co dokazał, chodząc po świecie. Człowiek..."

Banita - strona 100
" piękną. Widziałem ją, czarne miała oczy i włosy, a ciało jak mleko, ale kobieta była prosta i grubych obyczajów. Jak onego Turka z żoną dostał, aby ich do siebie do domu przywieść, to jemu wiedzieć. Turek go ów wrzekomy darł ze skóry, a żona też, ale mu nie mówił nic za to,..."

Banita - strona 101
" Trepka się gdzieś nieostrożnie wygadał, iż wie, co się z nim stało. Doniesiono o tym Samuelowi. Nie dał bynajmniej poznać po sobie... W kilka dni potem na łowy się wybrał w lasy i Trepkę z sobą wziął, który więcej nie powrócił. O tym też, co się z nim stało, nikt nie..."

Banita - strona 102
" nym dzieckiem był. Aleksandrem pomiata, a Anusi dokucza, podły plebejusz, zalecając się do niej jawnie. Skarżono go nieraz Samuelowi, bił go czasami, sadzał na chleb i wodę, a potem niemal o przebaczenie prosił. Zrozumiejże go, jeśliś mądry. Lutnistę tego dawno ze dworu przez psy..."

Banita - strona 103
" się już wyrywał, mając handel czy zajęcie; ale z Samuelem od wielkiej miłości do gniewu włos tylko... Włoch się rwał jechać, Samuel nie chciał puszczać, a już mu twarz krwią i oczy zachodziły, co u niego znakiem, że sobą nie włada. — Naokoło mór straszny, ludzie jak muchy..."

Banita - strona 104
" Candian go w piśmie wyzwał na rękę, na sąd Boży do walki, ale Samuel śmiał się i po dziś dzień się na tym skończyło. Mato ci tego? Andrzej podniósł oczy w górę. — Jakże ty chcesz takim pokierować człowiekiem? — zapytał. — Najłatwiej, gdy go tam poprowadzę, gdzie..."

Banita - strona 105
" — Za Rakuszanina cię teraz, jeżeli nie za cara sługę mają — dodał marszałek. — Myślę, że za ostatniego chyba — rzekł Krzychnik — ale mi obojętne oboje. Ja już nic z nimi nie spodziewam się dokazać, więc pozbyć się ich, to jedyna myśl moja, a przede wszystkim..."

Banita - strona 106
" służbę, czeladź, wozy i konie, na nowo stroili, złocili, odświeżali, aby się z nimi popisali. Starszym ludziom wszystko to mocno wesele Zygmunta Augusta z pierwszą jego żoną, o którym dotąd pamiętano w Krakowie, przypominało. Na wszystkich ustach było to porównanie, które w..."

Banita - strona 107
" jurgieltu i starostw nie skąpi. Gdybyśmy Knyszyn mieli albo choć co mniejszego... Ano, zubożeliśmy i tak na usługach Rzeczypospolitej, kasztelan Gdańsk królowi przywrócił, a co mu z tego przyszło? Będziemy się onym cudom przypatrywali ochotnie, dziwili i w ręce klaskali, ale my..."

Banita - strona 108
" wszystko dla ukochanego Samuela. Aż nadto może daleko posuwała się jejmość, bo jej dom jawnym był zbiegowiskiem nieprzyjaciół hetmana i króla i stąd na nich wszystkie baśnie i potwarze płynęły, tu się zbierali spiskujący. Andrzej mniej się tu okazywał, bo ten zawsze jeszcze..."

Banita - strona 109
" selu znajdował chwilę bardzo dogodną, bo hetman się musiał ubezpieczyć i mniej być ostrożnym, po tylu dowodach, że miał przyjaciół licznych w całej Rzeczypospolitej. Tak stały rzeczy w domu przy Franciszkańskiej ulicy, gdy jednego wieczora, bólu zębów napytawszy przy wiosennej..."

Banita - strona 110
" dział, ucieszył się tym otwarciej aptekarz, iż nikogo świadkiem nie miał. Natychmiast więc zęby podczaszemu opatrzywszy i płukanie dla niego przygotowując, począł z nim poufną rozmowę. Krzysztof wiedział, iż się go wystrzegać nie potrzebuje. — A co? — rzekł, siadając..."

Banita - strona 111
" pochwyconej nie wiedzieć skąd niebezpiecznym było, i chciał się nieco wycofać. — Nic ja nie wiem — rzekł. — Przede mną z niczym by się nie zwierzyli, ale się dużo domyślać można z oznak pewnych... — Zatem praw mi, czego i na jakim fundamencie się domyślasz! — począł..."

Banita - strona 112
" Zamyślił się ponuro podczaszy. — Któryż to sługa kanclerza? — zapytał. — Człek mały — odparł lekceważąco Fontanus — ale on posługuje panu Mroczkowi, rotmistrzowi, który u kanclerza wiele waży i znaczy. Że z naprawy jego to uczynił, to pewna. — A dla mnie..."

Banita - strona 113
" podczaszy powrócił do domu na Franciszkańskiej ulicy, zastał już marszałka w łóżku, w głębokim śnie pogrążonego. Nie chciał jednak czekać jutra z oznajmieniem mu, co przynosił, i zbudzić kazał wyrostkowi, który spał w progu. Zamiast wszakże wiernie powtórzyć bratu, co..."

Banita - strona 114
" sprawę trucizny zagaił, a Jan jej z namarszczonym czołem słuchał. W czasie opowiadania najmniejszej nie dał oznaki ani zdziwienia, ni oburzenia, raczej niedowierzania. Im Krzychnik gwałtowniej nastawał i dowodził, tym on zimniej badał, pytania zadawał i przekonywał, że z muchy..."

Banita - strona 115
" clerz was gładkimi słowy uchodzi, a z nami postąpi zdradziecko... W zgodę między wilkiem a owcami ja nie wierzę. Oni krwie naszej pragną i nie zaspokoją się, aż się jej napiją. Pogniewał się pan gnieźnieński i naganił gadanie, jednakże, skutkiem perswazji jego, nieco się..."

Banita - strona 116
" szczęśliwy, więc i drugim bym, gdyby było w mej mocy, nieba rad przychylił. Wierzaj mi, że uczynię, co w mej mocy. Co się tknie pana marszałka, ja mu u króla posłuchanie wyrobię. Wiem, że jurgieltu sobie życzy, i że król na moją prośbę mu go wyznaczy, ale skarb nasz chudy..."

Banita - strona 117
" zmiernie się uradował pan gnieźnieński. Ze łzami w oczach począł mówić o rodzinie, która w Rzeczypospolitej liczyła się do pierwszych, a dziś na dawnym stanowisku utrzymać się nie mogła. Biadał i narzekał, przy czym go kanclerz pocieszał tym, że wiele familii podnosiło się,..."

Banita - strona 118
" karni ją najeżdżano. A że Samuel rad tu bywał i przesiadywał, a pani Włodkowa gorąco go broniła, posądzano ich o ściślejsze może, niż były, stosunki. To pewna, że gdy do Piekar przybył, trudno go stąd było wyciągnąć, a poczynał tu sobie jak w domu własnym... Dwór był..."

Banita - strona 119
" Pan Samuel nigdy samotrzeć   nie przybywał, ale w pokaźnej komitywie. Życie tu płynęło bardzo swobodnie i wesoło, a choć grosza na nie wychodziło sporo, miała pani Włodkowa i po mężu majętności, i z siebie posag, nie potrzebowała skąpić bardzo. Marszałek i..."

Banita - strona 120
" wrócicie, bo oni was oszukają. Ja przy swym stoję: króla sprzątnąć, a Zamojskiego ubić. Wówczas będzie wszystko skończone i Zborowscy cześć swoją odzyskają, a miejsca, które im należą, nie jakieś tam liche urzędy, z których kilku koni wyżywić trudno, a wstydu się najeść..."

Banita - strona 121
" Krzychnik zmilczał. — Ja bym się o pocałunek nie upominał — rzekł pan Andrzej — byle mi ta ręka lepszy jurgielt wyznaczyła. Kochać go za to nie jestem obowiązany, bo to grosz nie jego, ale ze skarbu Rzeczypospolitej. A tak mi się on należy dobrze, jak i drugim. Na swoich..."

Banita - strona 122
" bo jej tu co dzień coś ktoś przywoził, liczyła jak z regestru tych, co się pierwszego dnia w turnieju potykać mieli, i te wszystkie, jak je zwano wówczas „kunszty", którymi się popisywać mieli przyjaciele kanclerza, począwszy od Miko' łaja Zebrzydowskiego, Stanisława Mińskiego..."

Banita - strona 123
" TOM DRUGI   I   Na łąkach nadwiślnych ranną godziną dnia wiosennego tego roku widać było kilkudziesięciu jezdnych, rozsypanych, a raczej rozstawionych po różnych miejscach, jak by się łowy jakieś przygotowywały. Łacno było poznać w nich możnych panów i z..."

Banita - strona 124
" brzózki na pół pączki zrzuciły, trawy zieleniały barwą świeżości, wiosny i nadziei; w powietrzu tysiące zbudzonych stworzeń wiło się i latało, jak upojonych powietrzem wonnym i czarem tej pory, zwiastunki żywota. Gdzieś zza łóz daleko odzywała się fujarka pastuszka i..."

Banita - strona 125
" Tym mężczyzną był Stefan Batory, a towarzyszem Węgier Cobar, którego z sobą do usług swoich przywiózł, szlachcic siedmiogrodzki, wielki pana swojego wielbiciel a gorliwy sługa, dzielny żołnierz i dowódzca. Z Węgrami swoimi, gdy czasem tęskno mu na duszy było, król ten,..."

Banita - strona 126
" rodu i od pierwszego kroku laury zbierać zwycięskie. Wszyscy się zdumiewają wyprawom waszym, bo takich nie pamiętają od Witoldowych czasów. — Prawda — rzekł król gorzko — czuję też ich wdzięczność! Cobar, tyś nigdy pewno nie postał na sejmie i nie był zmuszonym, jak ja,..."

Banita - strona 127
" ścia szkoły, aby się na mężów statecznych wyrobił. Życie w chwili zapału dać, majętność poświęcić, zdrowie ważyć, to u nich niczym; ale gdy długo a cierpliwie choćby pierze skubać przyszło, żaden nie wytrwa. Krew w nich kipi, fantazja nieokiełznana, a rozum tylko dla..."

Banita - strona 128
" rycerska służba szlachetniejszym uczyniła. Gdyby się nawet chcieli zbliżyć do mnie, ja do nich nie chcę. Samuel banitą jest, dopuścić go do siebie nie mogę, a podczaszym się brzydzę, bo na wskroś w nim zdrada i ciecze z niego na wsze strony... Tego nic nie poprawi, zdradzi mnie dla..."

Banita - strona 129
" przepadały, a w walce z jastrzębiami i orły niekiedy też rycerz przyswojony nie dotrzymał swobodnemu i dzikiemu. Król, którego ptaki ulubione mu były, a niemało kosztowały, rad oszczędzał je i nigdy prawie na drapieżników nie puszczał. Co mu się tego dnia stało, iż ujrzawszy..."

Banita - strona 130
" raz ranny i wyleczony, silny a śmiały. Na niego rachować było można, iż się nie ulęknie, z placu nie ujdzie, ani się da pożyć. Wszystkich oczy zwróciły się ku Szmalderowi, który z kosaczem na rękawicy, jeszcze mu nie zdejmując kapturka kłusował, zbliżając się ku miejscu,..."

Banita - strona 131
" nawet, a sokolnicy drżeli, tak ich przyszłe starcie to gorąco obchodziło. Wszyscy w nim byli, z sokolnictwem całym, interesowani. O cześć i sławę chodziło. Kosacz na koniec, gdy się nieprzyjaciel najmniej spodziewał może, na kark mu się rzucił i szpony w pierzu jego zatopił. Ale..."

Banita - strona 132
" opatrzeniu okazał się też rannym i pierza dosyć utracił, ale butno wyglądał i czerwonymi oczyma wodził dokoła, jak by nowego wroga szukał. Gdy się to działo na łące, nie postrzegł ani król, ani ci co z nim byli, iż kanclerz się konno zbliżył ku miejscu temu i gdy Stefan..."

Banita - strona 133
" Łudzono się jeszcze tym, że się uda Possewinowi dla Rzymu pozyskać cara moskiewskiego, chociaż Zamojski najmniej temu ufał. Zakon tymczasem jezuicki zyskiwał na znaczeniu i zaufaniu u króla, któremu dysydenci za złe mieli, że go zdawał się szczególną otaczać opieką. Stefan w..."

Banita - strona 134
" wać. Andrzeja, o ile znam, dobrodziejstwy i jurgieltem kupić można... a mnie się uda, że zubożały a zniechęcony do cesarza Krzysztof, także by się dał ująć. — Krzysztofa ani tykać nie chcę! — zawołał król. — Mówicie, że zubożały jest... A cóż zrobił z okupem? —..."

Banita - strona 135
" — Do Andrzeja, choć i jemu, i całej tej krwi nie wierzę, chętniej się zbliżę, dam mu coś; z innymi nie nalegaj! Kanclerz na chwilę milczał. — Uczynicie, miłość wasza, wedle życzenia i woli, ale ja nie przestanę wstawiać się za nimi, abym sobie do wyrzucenia nie miał, iż..."

Banita - strona 136
" kazań, a po dworkach szlacheckich krążyły małe książeczki, które łazarze w świat puszczali, ku uciesze pospolitego człowieka. Król sam, choć drukarzom przywileje dawał, wyszlachcał ich, kunsztmistrzów wspomagał i sprowadzał nawet, ani lite_ raturą, ani sztuką zabawiać się..."

Banita - strona 137
" — Marszałek niech przyjdzie, przyjmę go — odparł Batory — o innych mi nie mówcie, znać ich nie chcę. Z tym król do swych izb się zawrócił, ale kanclerz nie utracił nadziei i po cichu sobie obiecywał, że dla Krzysztofa posłuchanie wyjedna. II   Oznajmić..."

Banita - strona 138
" Kasztelan gnieźnieński, lepiej znający położenie, mówił zimno: — Nie żądajcie nadto, bo nie dostaniecie nic. Pocznijcie od małego, zasłużycie się potem, zyszczecie więcej. Trzeba naprzód za grzechy nasze odpokutować. Szydził z tego Krzychnik. — Gdybyśmy was słuchali..."

Banita - strona 139
" ale tu tryb powszedni się nie zmieniał. Nie było najmniejszej okazałości, Węgrowie i Polacy poubierani skromnie, bo i pan się nie stroił, żadnej wytworności w komnatach. W znacznej części stał tu jeszcze sprzęt z czasów Zygmunta Starego i Augusta, nowego nic nie przybyło. Na..."

Banita - strona 140
" twarz wypogodzona, spokojna, nie zdradzała jednak szczególnie łaskawego usposobienia. — Dawnośmy nie widzieli was, panie marszałku — zagaił król. — Wiedziałem — począł p. Andrzej — że W.Kr.Mość przeciwko rodzinie naszej jest niechętliwie usposobioną, nie chciałem..."

Banita - strona 141
" łał — ale tam też ani brat, ani ja nie mamy do czynienia nic, boć to jawny nieprzyjaciel Rzeczypospolitej. — Zostawcie to mnie — po chwili odezwał się król — co mam o tym trzymać. Do was ja wielkiego żalu nie mam. Jeżeli serca do mnie nie macie, przynajmniej jawnie przeciw..."

Banita - strona 142
" mnie wyrzucacie to, czego ja nie biorę. O ile stanie grosza, chętnie wam naznaczę. Chwilę pomyślał król i spytał: — Ileż, panie marszałku? P. Andrzej z dumą rzekł: — Cztery tysiące florenów nie starczy. Król się cofnął i rozśmiał. — Cztery tysiące? — powtórzył,..."

Banita - strona 143
" nie sprawiając od dawna obowiązków, Zborowski niemal był obcym. Ci, co bliżej króla stali, odsuwali się od niego, wiedząc, iż Zborowscy podejrzani byli i zachowania tu nie mieli. Nikt więc wychodzącego nie zatrzymał, rozstępowali mu się i koso spoglądali na niego, ale z dumą i..."

Banita - strona 144
" — Cóż myślisz! Łagodził? Przejednywał? — zawołał. — Nie, groził i przestrzegał. Oznajmił mi, że o wszystkim wie, a nic nie przebaczy. — Tak więc stoimy z łaski Jana i kanclerza — przerwał Krzysztof — tak stoimy, należy o sobie myśleć, a na J. Kr...."

Banita - strona 145
" dlatego my dziś brać musimy mało co, żeśmy niegdyś wiele i za wiele dawali! Chciał się skarżyć Andrzej, ale mu Krzychnik nie dał mówić i przystąpił do kasztelana. — No — rzekł — ja się od króla i na zawinięcie palca nie spodziewani nic, ale byłoby źle, gdybym ja jeden..."

Banita - strona 146
" Zamilczał kanclerz. Po krótkiej rozmowie, po otrzymanym przyrzeczeniu uroczystym, odjechał kasztelan. Można sobie wyobrazić, co się działo na Franciszkańskiej ulicy przy tym temperamencie, który całą rodzinę znamionował, gorączce i niecierpliwości ich, a dumie podrażnionej...."

Banita - strona 147
" Batory nie zapominał nigdy, a zdania o ludziach raz powziętego nie zmieniał. Ofiary, jakie czuł, że uczynił dla Polski, niewdzięczność czyniły dla niego nieprzebaczoną. Zamojski nie mając o czym już oznajmić kasztelanowi, nie spieszył ze złą wiadomością, owszem ją zwlekał...."

Banita - strona 148
" Gdy się potem rozeszli panowie bracia, wielce rozżalony Krzychnik długo po izbie chodził, jedząc się myślami. „Bóg mi świadek — mówił w duchu — może bym do tego nie doszedł, gdyby król sam mnie nie popchnął. Alea jacta est! Musimy się bronić, a jego pozbyć jak..."

Banita - strona 149
" rzystać z ogromnego zbiegowiska, aby sobie wyszukać sprzymierzeńców. Wśród tego zamętu przygotowań weselnych, łatwiej było niż kiedy nie postrzeżonemu się przeciskać, wśliznąć, podsłuchać i ludzi wynaleźć. Pozostawał też kasztelan i marszałek. Oba oni nie należeli do..."

Banita - strona 150
" go. — Ile żeś wenenów i toksyków sprzedał pod ten czas? Sądzę, że ich teraz najwięcej ludzie potrzebować będą? — Dotąd nie mam odbytu na ten drogi towar — odparł Fontanus — ludzie radzi by czasem zadać, ale cudzymi rękami, a takich rąk usłużnych napytać..."

Banita - strona 151
" III   Samuel pod ten czas, czując się banitą, albo ciągle po kraju krążył, rzadko dwie z rzędu noce w jednym miejscu spędzając, albo około Zborowa, kędy miał czaty porozstawiane i ludzi sobie oddanych, w lesie, w naumyślnie zbudowanym tam domostwie przesiadywał. Był to..."

Banita - strona 152
" denci, urzędnicy. Ciągnął czasem z sobą gości, prowadził psy, wieziono sokoły, z którymi po drodze polował, szły wozy ze śpiżarnią, a niektóre z bronią i z namiotami. Nie pytano po drodze, czyje były łąki i pola, a nawet i stogi; gdy zapotrzebował, czego pan Samuel, brał jak..."

Banita - strona 153
" na, a im więcej dokazywała, tym ojciec bardziej się do niej przywiązywał i cieszył. Nabrała więc zawczasu obyczaju na wpół męskiego, jeździła konno, strzelała z łuku, który dla niej umyślnie robić kazano, nosiła sama i unaszała ptaki łowieckie, otaczała się psami,..."

Banita - strona 154
" dywała przed zwierciadełkiem, ubierała i rozbierała, a że miała do posług dziewcząt kilka, z nimi odgrywała rolę pani. Piękną była w istocie i ta piękność jej, nawet nie rozjaśniona iskierką rozumu, uderzała swą regularnością i wdziękiem. Motruna, usiłując się uczynić..."

Banita - strona 155
" Trafiało się, że go Samuel zbił na gorzkie jabłko, ale się nie mogąc obejść bez niego, potem musiał sam smarować i plastry mu złote przykładać. Miał za to w Boksickim posługacza, oprawcę, narzędzie, do czego tylko chciał go użyć. Człek był zręczny, pilny, wytrzymały, a..."

Banita - strona 156
" Tak samo zalecał się pańskiej kochance Motrunce, ale tu miał więcej szczęścia, bo ta się w nim potajemnie kochała, choć z niej sobie potem drwił niemiłosiernie. Szydził on zarówno z Samuela, czasem w żywe oczy, choć to groźnym się stać mogło i nieraz pokaleczony i skrwawiony..."

Banita - strona 157
" który czasem szukał roztargnienia w żalach po żonie i osamotnieniu żałobnym. W takim właśnie usposobieniu drugi już dzień Samko leżał na skórach, które jego łoże stanowiły, zamknięty pod strażą Boksickiego, któremu nikogo, nawet córki do siebie nie kazał dopuszczać, gdy..."

Banita - strona 158
" W izbie, w której leżał już drugi dzień Samuel, było prawie zupełnie ciemno, pomimo wiosennego dnia jasnego. Okiennice stały pozamykane. Na podłodze nasłane siano, pokryte niedźwiedzimi skórami, służyło za łoże. Na nim w koszuli jednej, z obnażoną piersią włosem okrytą, z..."

Banita - strona 159
" z ręki lutnisty i namarszczony, siedząc na łożu, czytać je zaczął. Wojtaszek stał, oczyma badając twarz swego pana, na której, jak w wodzie obłoki, wszystkie wrażenia się dobitnie malowały. Czytał je jak z karty, a nie odchodził, bo ciekawym był końca. Samuel czytał i..."

Banita - strona 160
" Usta jego mimowolnie po cichu wyszemraiy jeden wyraz: — Zbójca! P. Samuelowi przed chwilą namarszczona twarz się śmiała. Spojrzał w okno. — Cóż to! — zawołał — blisko południe! Słyszysz, idź powiedz, aby mi tu Michał natychmiast dawał obiad. Jestem głodny. —..."

Banita - strona 161
" rych korzennych przypraw wyziewy buchały. Zapatelli wedle zwyczaju zabierał się odmawiać Benedidte , choć nikt na nie ani zważał, ni czekał, gdy wpadł Samuel. Anna stała w drugim końcu izby, wystrojona dnia tego, z twarzyczką rozkwitłą dzikiej różyczki, a zobaczywszy ojca..."

Banita - strona 162
" szczył, bo mu to do mieszania się w rozmowę przeszkadzało. Samuel tymczasem, nie mogąc nic nigdy długo w sobie utrzymać, już w głowie osnuwając zamiar zaskoczenia kędyś Zamojskiego, plan cały układał. Ludzi mu dzielnych było potrzeba. Miał kilku, na których..."

Banita - strona 163
" — Patrzcie — krzyknął lutnista — że jak mnie śpiewać poprosicie, ja też milczeć będę! — Oh! oh! — odciął się Boksicki — już ja podejmę się z was dobyć głosu... Ledwie tych słów domówił, gdy Wojtaszek się zerwał i wymierzył mu potężny policzek. Boksicki..."

Banita - strona 164
" Chwilę pomyślawszy, kazał biec zobaczyć, co się z lutnistą stało, a gdyby go znaleziono, zamknąć w izbie gościnnej i straż postawić. Wybiegli natychmiast dworzanie i czeladzi kilku, a tymczasem Zapatelli orzechy gryząc, śmiał się z Wojtaszka, przedrwiwał, bo już był sobie..."

Banita - strona 165
" Anusia biegała po izbie. — Innym, straszniejszym dawałeś rady, jego tylko oszczędzasz! — krzyknęła. — Uzuchwalił się tak, że do mnie śmie się przybliżać! Rozumiesz ty to?! Ten podrzutek z kupy śmiecia do mnie, do twojej córki, do córki. Spytkównej Jordanównej?! —..."

Banita - strona 166
" lepszego konia ze stajni i pół godziny ma przed sobą; gdyby nie uszedł, nie wart by nigdy na konia siąść. — Więc śledzić mi ślij, dokąd się udał — zawołał Samuel — bo nam piwa srogiego nawarzy. — Dawno to temu piwowarowi łeb trzeba było uciąć — odparł Boksicki..."

Banita - strona 167
" to po ludzku się zawsze dzieje, słabych opuszczali nawet ci, co im wierność byli powinni. Siła zawsze ma w sobie moc przyciągającą. Doświadczali tego teraz panowie Zborowscy, gdy usiłując się zbliżyć do tych, co im niedawno jeszcze potakiwali, znajdowali ich zimnych, milczących,..."

Banita - strona 168
" Drobna szlachta, która rada była popisać się ze znaczeniem swych głosów, zawsze na despotyzm i gwałcenie swobód narzekała, ale zwycięstwa na granicy, pokój od nieprzyjaciela, przeciwko niej mówiły. Zamojski zresztą, dla rozbrojenia niechętnych, właśnie pod tę porę czynił, co..."

Banita - strona 169
" Z Krzysztofem razem znajdowali się na cesarskim dworze i obu im poseł moskiewski listy w. kniazia doręczył, a ta była różnica w ich przyjęciu przez obu (o czym Samuel nie wiedział), że Krzysztof list swój wziąwszy, czytał go i odpowiedź nań dał, Łaski zaś narzędzie sobie..."

Banita - strona 170
" Nie zapomniał sobie danej mu odprawy i owej obietnicy, że królowi miał donieść o rozmowie, a był pewien prawie, że Łaski, pogroziwszy, słowa nie dotrzyma. Gdy się więc we wrotach gospody zeszli i pozdrowili: „Czołem! czołem!", zawołał drwiąco Samuel: — A co, mości..."

Banita - strona 171
" podczaszemu, po starej z nim znajomości na cesarskim dworze, stosunek jakiś na nowo zawiązać. Znalazł jednak pana wojewodę dumnym, zimnym i zamkniętym, jak wszystkich, do których się zbliżał teraz, i nie myślał, jak Samuel, podawać mu serca swojego na półmisku. Polityk, gdy tego..."

Banita - strona 172
" usta zamykano, nic już odpowiadać, ale nawet słuchać nie chcąc. W smutnym cale położeniu się znajdował, ale postanowiwszy dotrwać, aby dobrze położenie zbadać, doczekał wreście podczaszy, iż miał z kim spiskować. Ponieważ czasu wesela i zabaw ludzie się zwykle łatwiej..."

Banita - strona 173
" Zagadnięty w ten sposób Worczeńko języka w gębie zapomniał zrazu, oczyma trwożliwie potoczył dokoła. — Albo ją wiem, co u niego w myśli! — odparł przelękły. — Prędzejże wy z bliska, niż my z dala posłyszymy — odparł podczaszy. — Chce on w istocie zgody? Prawdali..."

Banita - strona 174
" mie posła, a co mu szkodzi się rozprawiać o kalendarzu i Credo... ale z tego nie będzie nic. Worczeńko, nie śmiejąc mówić, dał znak potakujący. — Nu! — zawołał — nam się zdało, że oni się na to wezmą, czego się im bardzo chce i że uwierzą, iż w, kniaź też..."

Banita - strona 175
" — Łatwiej to wam, niż mnie przyjdzie — odparł podczaszy — bo was tu nikt nie zna i za wami chodzić nie będą. Jest gości siła, 'kto ich tam ma rozpatrywać. Wyście bezpieczni. Na tym skończyła się pierwsza część ich rozmowy. Dowiedział się Krzysztof o gospodzie posłańca,..."

Banita - strona 176
" — Skądże to mają? — wybąknął. — Albo ja wiem — począł pan Andrzej. — Dosyć, że mnie przestrzeżono. Wy lepiej wiecie, czy mają do posądzenia fundament. Wyparł się podczaszy. — O Bożym świecie nie wiem! Gdy nie mogą mnie cesarzem, to w. kniaziem obarczają,..."

Banita - strona 177
" na sam, zagaił rozmowę od tego, że się go o przywilej na aptekę zapytał. Fontanus wziął to zrazu za prostą ciekawość i zbył go ogólnikiem. — Ale bo, widzicie — rzekł Mroczek — czasy takie nastały, że wszędzie porządek kanclerz chce czynić, nie ostaną się i apteki bez..."

Banita - strona 178
" silniejszą może nad tę, które ja znam. W fabrykowanie venenów ja się nie bawię, bo u nas one nie płacą. Tu ubić pięścią w miejscu nie rzadka, ale się uciekać do napojów i potajemnie na życie czyjeś czyhać — nie polska rzecz... Więc uręczam wam naprzód, że ja tym..."

Banita - strona 179
" w obowiązku wystąpienia w ich obronie — panom Zborowskim nie przypisujcie myśli zdradliwego podsuwania napoju. Powinniście ich znać, z nich każdy ubić może bardzo. łatwo, gdy w pasję wpadnie, szczególnie Samuel, ale się podkradać i podstępnie życia zbawiać, to nie jest ich..."

Banita - strona 180
" Buccelli przybyła dla leczenia się siostrzenica pana hetmana Zamojskiego, Jana Dulskiego, kasztelana chełmskiego, podskarbiego koronnego małżonka, około której zdrowia, co było lekarzy najsławniejszych podówczas, Buccella, Oczko, Botrinnius , Roguski, Gosławski, wszyscy się..."

Banita - strona 181
" pan Samuel nie bez przyczyny, aby w pierwszym impecie listów, które czytał, i spisków, o których wiedział, nie poszedł dla pomsty kanclerzowi wyjawić. Chwila jednak tej zdrady nie nadeszła jeszcze. Samuel ostygł, bo u niego żaden ogień nie trwał długo, gotów był przebaczyć i..."

Banita - strona 182
" Za czym nastąpiły długie, owego czasu niezbędne ceremonie, przy których dłuższe jeszcze wygłaszano mowy, przy oddawaniu darów, marcepanów, wprowadzaniu i oddawaniu w łożnicy, przyjmowaniu imieniem pana młodego itp. Andrzej Opaliński, marszałek koronny, który po Gryzeldę do..."

Banita - strona 183
" Zamojski sam, choć pan znaczny, obok przepychu królewskiego nie byłby mógł stanąć z nim na równi, gdyby szlachta, która czuła w nim brata i reprezentanta stanu swojego, tłumnie przy nim się nie stawiła i nie otoczyła go orszakiem okazałym. Na drugim więc tygodniu, gdy Zamojski..."

Banita - strona 184
" skina, gdzie się pierwszemu z nich nie poszczęściło, bo mu Górski ramię prawie zgruchotał. Mniej szkodliwe było starcie następnych: Pawła Piaskowskiego Junoszy z Mikołajem Rogozieńskim, bo tylko że kopie swe pokruszyli i wyszli bez szwanku. Dalej Miłkowski sandomierzanin, Abdank,..."

Banita - strona 185
" przestrachu przyjmowała piękna Włodkowa, usta jej pocałunkiem zamknął. — Cichoż ty, kuro zmokła! — zawołał. — Czego się lękasz i czemu dziwisz? Mnie tu nie ma, ani mnie oprócz ciebie ma kto widzieć i wiedzieć o mnie. Drżała siostrzenica, jeszcze nie mogąc przyjść..."

Banita - strona 186
" nie wziąwszy od jednego z jej czeladzi, przebrawszy się jako mógł najlepiej, przede dniem jeszcze dobrze wyjechawszy z Piekar, nocą stanął w Krakowie. Tu ani myślał do braci się zgłaszać na Franciszkańską ulicę. Miał w Rynku mieszczanina sobie oddanego, którego Pająkiem zwano,..."

Banita - strona 187
" się nie oswoiły, zerwał się Samuel i nim lutnista się opatrzył, chwyciwszy go za kark, strząsnął nim i obalił na ziemię. Mm twarz pańską rozeznał, rękę jego poczuwszy, Wojtaszek domyślił się, jak wpadł tu nieszczęśliwie, i zażył fortelu, mrucząc, że sam przecie..."

Banita - strona 188
" sku przebrany Mikołaj Wolski, miecznik koronny i krzepicki starosta, na wózku pozłocistym. Około niego było ośmiu trębaczów od złota i szkarłatów przyodzianych bardzo suto, jechał też rycerz we zbroi złoconej, a na wozie o trzech kołach „Fama", ponad którą unosił się orzeł..."

Banita - strona 189
" wzięło, że małżeństwo nie bardzo będzie szczęśliwe i nietrwałe... Do orszaku tego należało też giermków i koni pod dekami powodnych dosyć, których okrycia nie tylko konia, ale stołu by nie zeszpeciły. Ukazała się za tym Porta triumphalis, cudnie pięknie i kosztem..."

Banita - strona 190
" „Wielkie Łuki", a na innych czterech wieziono skarby, skrzynie trzy, kubki niesiono, i szli dziwnie poubierani mężowie, niby jeńcy wojenni. Przy czym, żeby się ludzie nie cisnęli, wodą zaprawioną wonnościami na tłum strzykano. Tego całego tryumfu, dla wielkiej rozmaitości osób, z..."

Banita - strona 191
" sty, jedna w białym atłasie, druga w szkarłatnym. Diana przed królem mało co postawszy i pokłoniwszy mu się, siadłszy na koń w dalszą drogę ciągnęła, innym miejsca ustępując. Wszystkiemu temu nie koniec był jeszcze i przeciągnęło się to bardzo długo. Za czym Joachim..."

Banita - strona 192
" Czeladzi było dwanaście, w żółtych, w czerwonych, w białych i modrych atłasach, cztery konie powodne, deki na nich szyte atłasowe, błękitne, czerwone, żółte. Te wiodły białogłowy pięknie strojne w kitajkach wiśniowych. Wszyscy szli mimo króla po razu, tylko ostatni pp...."

Banita - strona 193
" Zaś tryskanie wodą wonną wielce się gawiedzi podobało. Król też weselszy powstał po widowisku, wraz z królową nowożeńcom na zamek towarzysząc. Pająk, jako się znał na gościnności, a Samuela gdyby ognia, obawiał, choć wiedział, że jemu tu się okazywać niebezpiecznie i ze..."

Banita - strona 194
" Ale, Pająku miły, czas płaci, czas traci... jutro jeszcze nie koniec świata, a ci, co we flusa grywają, mówią, że gdy kilka razy są pobici, pewno im los gotuje zapłatę. Tak się i nam zda, że przyjdzie panom Zborowskim godzina szczęśliwsza, naówczas im się też ludzie kłaniać..."

Banita - strona 195
" popędził pod dom swój i tu wywoławszy czeladź, konie oddawszy, a i Wojtaszkowego kazawszy mu odjąć dla bezpieczeństwa, sam wprost do podczaszego szedł, pewien, że go zastanie, i że on na zamku nie urzęduje. Jakoż odgadł, siedział nad listem Krzychnik, gdy Samuel wpadł i dwaj..."

Banita - strona 196
" mienia, do Lwowa, nie wiem, ale dam znać. Śledź ich kroki... ja kanclerzowi sprawię przenosiny! Rozśmiał się dziko. — Zdrów mi bywaj! Pocałowali się raz jeszcze, Krzychnik odprowadził go do progu, dalej nie śmiejąc. Samko wybiegł, na siodło skoczył, za Wojtaszkiem się..."

Banita - strona 197
" Włodkowej zajeżdżając, gdzie wesoło dni parę spędziwszy, szukał potem innych rozrywek. To jego snucie się po kraju wszakże, na pozór niewinne, cel swój miało. Nigdy i nigdzie się nie pokazał Zborowski, żeby przeciwko królowi i Zamojskiemu nie próbował ludzi sobie jednać do..."

Banita - strona 198
" pod czas miła, ale żebym się miał żenić i nią sobie świat wiązać? — Musisz... — Ho! ho! — odparł Wojtaszek. — Ja musu nie znam... Jam wolny człek, tak jako i wy. O mało za to porównanie nie porwał się do niego Samuel, ale ilekroć na Wojtaszka miał się rzucić, zawsze..."

Banita - strona 199
" Motrunka zapowiedziane ślubowiny wzięła naprawdę za pewne już i uchwalone... pyszniła się nimi. Ale gdy o nich mówić poczęła i nalegać na Wojtaszka, o mało jej nie wybił. Poszła na skargę do Samuela. — Już my go uchodzimy! — rzekł jej spokojnie. — Tylko ty mi się gotuj,..."

Banita - strona 200
" trunka ciągle była przy nim, nie odpędzał jej, ale i z nią mówić nie chciał i z nikim. Gdy w izbie nikogo nie było, wstawał ostrożnie, próbował się przechadzać, ręce wyciągał, w zwierciedle twarzy się swej przypatrywał. Powoli też, co miał lepszych rzeczy, zbierać począł..."

Banita - strona 201
" Tęsknił za nim i gwałtowność swą sobie wyrzucał trochę Zborowski; wreście po trosze zabył. Miał zawsze nadzieję, że ten zbieg powróci. Słuchu o nim nie było. Zajęła też Zborowskich sprawa z Zamojskim, bo do niego się na teraz ograniczyli, tak gorąco, iż o wszystkim innym..."

Banita - strona 202
" jej nie znający bliżej Zborowskich uwierzyć mogli. Z jednej strony tym się ubezpieczając, Samuel z drugiej jawnie ludzi ściągał, gromadę swoich, hajduków powiększał, a po gościńcach i gospodach niemal otwarcie nieprzyjaciół króla i hetmana szukał, do siebie ich ściągając...."

Banita - strona 203
" mawiać. Odprawiano go z małym podarkiem i trzeba było iść dalej. U panów a magnatów, którzy muzyki swoje mieli, nie zbywało i na śpiewakach, na cytrzystach itp., a nie znano się tak na muzyce, aby Wojtaszka odróżnić od innych i dać mu prym nad nimi. Im dłużej więc trwała ta..."

Banita - strona 204
" mu wprawdzie, głos jego posłyszawszy, obiecywał polecić go któremu z panów z Tarnowa, z Melsztyna itp., ale się na próżnych obietnicach kończyło. Na dłuższe wycieczki po kraju nie stawało Wojtaszkowi ani pieniędzy, ani wytrwałości, bo rozpieszczony był, leniwy i często z rana..."

Banita - strona 205
" człowieka. Gdy więc bieda przycisnęła, musia? się postara: o to, aby wierzchowca zbyć, co mu przy pierwszej zręczności Szeremi ułatwił, sam na tym zarabiając. Pozostawszy pieszo, gnuśne chłopię już się prawie z miasta dalej wybrać nie mogło i pozostało niewolnikiem przy..."

Banita - strona 206
" Zborowskich ani chciał ich oszczędzać, ale znał ich zuchwalstwo i nieubłaganą mściwość, ostrzegł więc Wojtaszka, aby się wprzód dobrze zabezpieczył i opiekę sobie zapewnił, nimby przeciwko Samuelowi i Krzychnikowi wystąpił. Ormianinowi i o to szło też, aby dom jego na zemstę..."

Banita - strona 207
" siadywał w izbie i każdego przejeżdżającego nie tylko postawę badał, nie dość, że mu się przysłuchiwał, ale szedł do stajen orszak zobaczyć, z ludźmi pogawędzić. Wszystko to czynił tak zręcznie, od niechcenia, jak gdyby go tylko próżnowanie ku temu pobudzało. Zaczynały..."

Banita - strona 208
" śmiało do izby, gdzie na ławie miejsce zająwszy, nogę na nogę założył i począł brzdąkać na cytrze i nucić piosenki. Wszystko to było obrachowane doskonale. Biegał po strunach lutni, jak gdyby nie wiedząc sam, co czyni, brzdąkając od niechcenia; śpiewał i urywał coraz nowe..."

Banita - strona 209
" skiego przepolszczył. Wiersz był słaby, ale muzyka prześliczna, a głos i wykonanie zachwycające. Gdy już tę strunę poruszył, zażądał drugiej popróbować; lutnię otarł, włosy utrefione poprawił i od niechcenia znowu, wesołą a swawolną jakąś piosenkę dobył z piersi. Dwa te..."

Banita - strona 210
" o ich zamiarach, o knowaniach, a podróż Samuela na Niż dała powód do pogłoski, że on się tam miał hetmanem ogłosić. Wcale się Cobar nie spodziewał, na kogo miał trafić, a śpiewak mu się wydał doskonałym do tego, aby z niego, co zechce, wyciągnął. Nie pokazał, ażeby go to..."

Banita - strona 211
" VII   Wstał z ławy Wojtaszek i choć już mocne postanowienie miał, potem mu się czoło okryło, głos zadrżał w piersi, gdy mówić zaczął. — Sługą jestem Zborowskiego — rzekł — ale i mnie już nadojadło patrzeć i słuchać, co się tam u niego i z nim dzieje...."

Banita - strona 212
" — Ja tam nie wiem, co o Zborowskich trzymać, a szczególniej o waszym panu Samuelu. Ma nieprzyjaciół, żgają na niego, że na króla nastaje, że mu jest wrogiem, a to wszystko przez kanclerza. Gdyby p. Samuel zamiast wojnę prowadzić z Zamojskim, udał się śmiało pod opiekę króla,..."

Banita - strona 213
" — Jak to, nie będziesz miał obrońcy?! — krzyknął Cobar. — Ale ja ci słowo daję, król weźmie na dwór, da ci miejsce u siebie, między swymi cytrzystami. Ja w tym! Włos ci z głowy nie spadnie, tylko trzeba, żebyś otwartym, był, powiedział wszystko, wskazał, aby można..."

Banita - strona 214
" zapisywać naprzód, co którego dnia jest do zrobienia; zanotuj mi tu, że jutro o Zborowskich co wiesz, masz mi wszystko porządnie opowiedzieć. Wojtaszek się bynajmniej nie zawahał i najwyraźniej się rozpisał, że jutro o zamiarach pp. Zborowskich przeciwko królowi szeroko i dokładnie..."

Banita - strona 215
" nisty, niż go tu było potrzeba, bo Wojtaszek i dla zemsty, i dla chęci podźwignięcia się na wszystko już był gotów i ani myślał się cofać. Węgier, ledwie z niecierpliwości usnąwszy nieco nade dniem, rychło wstał, czekając na Wojtaszka, który kamiennym snem po winie spał..."

Banita - strona 216
" bywszy mieszka kilka węgierskich dukatów na przypieczętowanie słów swoich mu ofiarował. Wojtaszkowi dusza się radowała. — Miłościwy panie! — zawołał. — Alem ja na usługi króla gotów całym sercem... ino rozkazujcie, jam wasz... Tymczasem o wczorajszym..."

Banita - strona 217
" jest nieprzyjaciołom swoim, tak dla wiernych umie być łaskawym. Wojtaszek w ramię go pocałował. — Miłościwy panie — odparł — nic wam nie zataję. Panowie Zborowscy, szczególnie dwaj, dawny pan mój Samuel i pan podczaszy Krzychnik, naposiedli się, aby króla trucizną..."

Banita - strona 218
" rujesz nimi, jako sam chcesz, ale nie baw się, bo ja też czasu nie mam, a to sprawa taka, że jej na półmiski rozkładać niezdrowo. — Będziecie czekali we Lwowie? — zapytał Wojtaszek. — Co robić! muszę — rzekł Cobar. — Gdy o życie króla idzie, wszystkie inne sprawy, by..."

Banita - strona 219
" spod jego obcasów kutych wychodził poraniony, a potem do łask powracał. Zdawało mu się, że i teraz gdy się pokaże, ukorzy, do nóg schyli, zaśpiewa, wszystko znów pójdzie w zapomnienie. Szło tylko o to, jak zastanie Samuela... na pijaństwie, czy na pokucie; na zgryzotach, czy..."

Banita - strona 220
" i trzeci raz pukanie. Zaszeleściało coś trwożliwie, otworzyło się okno. Blada, wynędzniała schorzałej Motrunki twarz, obwinięta rąbkiem, wyjrzała. Wojtaszek dał znak, aby wyszła. W chwilę potem siedzieli razem pod szopką pustą; dziewczyna zapłakana ze strachu, Wojtaszek zły i..."

Banita - strona 221
" rzyć, nikogo o pomoc prosić nie mógł, a gdyby go kto postrzegł, był pewnym, że natychmiast wyda, dodając jeszcze, iż zasadzkę zamierzał na Samuela. Niebezpieczeństwo było wielkie, bo i około pięknej Motrunki kręciło się dużo dworaków, zazdroszcząc sobie i każdy jej krok..."

Banita - strona 222
" wiązaną namitką, na której wianuszek nałożono, łącząc z sobą dwa godła zupełnie różne: dziewiczą wiązankę kwiatów i zamężnych niewiast zasłonę. Dokoła mnicha, który wykrzywiał usta i wdzięczył się do otaczających, stała młodzież, skubiąc go, oblewając,..."

Banita - strona 223
" a ośmielony lutnista głos coraz podnosząc, strojąc go na najczulszą nutę, nie tylko pana, ale wszystkich słuchaczów oczarował. Ci, co go niedawno rozszarpać chcieli i gotowi się byli rzucić na niego, stali wstydząc się tego, co doznawali. Spuszczone głowy widać było i ręce..."

Banita - strona 224
" Z wolna niektórzy się z izby wycofywać zaczęli, liczba biesiadników zmniejszała, a Włoch mnich, który w krześle pozostał, bo się o swej sile ruszyć nie mógł, z głową zwieszoną za poręcz, z ustami otwartymi, w których czarne, popsute zęby sterczały, spał i chrapał...."

Banita - strona 225
" zrzucił. Poszedł więc przetrząsać kieszenie i znalazł go w istocie. Trzask otwieranego zanika i odsuwanej szuflady nie obudził śpiącego, śmiało więc, przysunąwszy świecę, Wojtaszek rozpoczął pośpiesznie przetrząsać listy i cisnąć je za pazuchę. W niedawno wrzawliwym domu..."

Banita - strona 226
" pobiegł w dziedziniec, wśród ciemności łatwo znane sobie pale wyszukał, które mógł wyjąć, wysunął się z podwórca i biegiem pośpieszył do konia. Tu pierwszy go spotkał zawód. Spętanego konia w czasie riebytności jego wilki napadły i zdusiły. Miał tylko czas spojrzeć na..."

Banita - strona 227
" i rozkazał go przywołać do siebie, gdy mu ranną polewkę do łóżka przynosił ulubiony Michał. Rozbiegła się czeladź, lecz na próżno lutnisty szukano, nikt go od wczorajszego wieczora nie widział. W dawnej izbie jego nie było nawet śladu, aby w niej nogą postał. Wszyscy byli..."

Banita - strona 228
" zgubić nie pragnął. Oprócz więc Boksickiego, który zabrał najlepszych ludzi, kto tylko mógł się wyrwać, skoczył na konia i rozbiegli się tak na wszystkie strony, że chyba cudem mógł ujść lutnista. Znaleziono na wpół rozszarpanego konia w lesie, a niedaleko od niego siodło i..."

Banita - strona 229
" kowej, do braci przybywszy z listami, poruszyli tu, co żyło. Z Krakowa się dowiedziano, że Cobar tam przybył z lutnistą, i że ten zaraz miejsce u króla i jurgielt otrzymał. Spodziewał się Węgier od swojego pana wdzięczności i pochwały, jakoż oboje go nie minęło, ale Batory go..."

Banita - strona 230
" ga. Krzychnik najmocniej zagrożony, zaledwie otrzymał wiadomość od Samuela o tym, że listy jego były w ręku króla, w godzinę potem już go na Franciszkańskiej ulicy nie było. Zbiegł pieszo naprzód do Piekar. Tu się nie czując bezpiecznym uszedł do najmłodszego ze Stadnickich,..."

Banita - strona 231
" cej dla gości i dla formy przy dworze się czepiali i cierpiani byli, niż mu potrzebni. Sam król rzadko miał ochotę rozrywać się muzyką. Najmilszą mu była, gdy w niepołomskich lasach psy ją grały. Królowa JMość miała swoich i osobno się jej dwór trzymał, a najczęściej oba..."

Banita - strona 232
" O niewiele szło, ażeby się Wojtaszek w ręce Stadnickiego, a przez niego do dawnego pana nie dostał. Kilka miesięcy upłynęło i lutnista się nieco obył ze swym położeniem, a nawet zabezpieczył, że go Samuel nie będzie śmiał na zamku szukać i spod boku króla porwać. Zaczął..."

Banita - strona 233
" rygodnym. Natychmiast więc Mroczek, który był pod ręką, wyprawiony został w pogoń z dziesięciu ludźmi, aby Wojtaszka odebrać, nimby go dalej pośpieszyli uprowadzić. Wojtaszek ze swymi przewodnikami był zaledwie w Grodzkiej ulicy, gdy Mroczek przypadł konno. Ci, co prowadzili..."

Banita - strona 234
" był najzręczniejszy, a umiał pana gnieźnieńskiego przekonać i skłonić. Ten stał zupełnie poza szrankami, w których się obracali tacy zwolennicy cesarscy, agenci czynni Rudolfa". Andrzej przybył do niego z użaleniem i gotową powieścią. — Spisek na naszą zgubę uknuto —..."

Banita - strona 235
" skłonnym wcale. Nie znano prawie przykładu, aby urazą osobistą darował. Sprawy jego w Polsce to usposobienie podniosły jeszcze i spotęgowały. Od elekcji samej trwała z początku otwarta, potem tajona walka z cesarskimi partyzantami, którzy mieli stolicę swą we Wrocławiu, znanych..."

Banita - strona 236
" Zrozpaczony starzec, któremu papiery z rąk wypadły, zakrył sobie oczy i nie powiedział już ani słowa. Batory zabrał papiery i z łagodnością się odezwał: — Widzicie, że z mej strony nie podejrzenie jest, ale pewność zupełna. Przeczytajcie listy, przekonacie się z ich treści,..."

Banita - strona 237
" a i tu nie czuł się bezpiecznym. Wiedział dobrze, że po kryjomu, zręcznie go porwawszy stąd, Zborowscy by sobie winy dowieść nie dali, a znal, czym ich zemsta była. Odgróżka ta Samuelowa: „Będę z niego pasy darł!" nie była próżną. Kto wie, co by z nim kazał uczynić, gdyby..."

Banita - strona 238
" taszka, i tylko gdy razem śpiewali wszyscy, mógł się dać słyszeć. Naówczas, choć się wyrywał i głos podnosił, umiano go zagłuszyć. Po dawnym życiu targanym namiętnościami, gorączkowym, ale utrzymującym w ciągłym naprężeniu wszystkie władze, Wojtaszek popadł w rodzaj..."

Banita - strona 239
" Nieco może jaśniej bywało na pokojach kanclerza i tu czasem dźwięk lutni się słyszeć dawał, ale on towarzyszył pieśni nowej Jana Kochanowskiego i musiał się posłuszny do niej nałamywać. Nie mając, co począć, a siedząc ciągle na zamku, Wojtaszek do kościoła uczęszczał, do..."

Banita - strona 240
" — Należę do śpiewaków królewskich — odparł Wojtaszek — cóż za dziw, że na Wawelu w kościele śpiewam? — Ty do śpiewaków króla?! — przerwał zgorszony ojciec Czesław. — A cóż za bezbożnik cię tu wprowadził?! A oczyściłeśże się ty z tego brudu, w którym..."

Banita - strona 241
" śleli nawracać, ale Wojtaszek dumny już im nie nastręczał ku temu zręczności i kościół z daleka obchodził. Znowu więc powróciły godziny długie nudów i siadywania na ławie w izbie, w której wszelka służba zawołania oczekiwała, racząc się piwem i grubiańskimi szyderstwy...."

Banita - strona 242
" mywał też i teraz, po wstąpieniu na tron Batorego, całą gromadę płatnych szpiegów i pokątnych pomocników, którzy wiele obiecywali, nic nie robili, a nieustannie dopominali się pieniędzy, pod pozorem jakichś dla cesarza werbunków. W raportach z Wrocławia opisywano na pociechę..."

Banita - strona 243
" obozu, jedni tylko Zborowscy okazywali się najśmielsi do czynu, a z nich Samuel najpewniejszym, iż się nie cofnie. A zatem czas i godzinę trzeba było naznaczyć, związać się słowem uroczystym i kroczyć wprost do czynu. Samuel się na to godził, Krzysztof przystawał, Andrzej się nie..."

Banita - strona 244
" Było to w początkach kwietnia, ale wiosna, choć leniwo, już się czuć dawała i powietrze nieco ociepliło. Złoczów, położony w kotlinie, na uboczu, wśród lasów i wzgórz, w cichym kącie, zdawał się panom Zborowskim miejscem bardzo stosownym do takiego zjazdu, który by nie..."

Banita - strona 245
" I przepowiednia ta się później, choć w niedługim życiu Aleksandra ziściła. Bolał nad tym często Samuel, że go nie widział, tęsknił za nim, ale go do siebie nie powoływał. A gdy Aleksander przyjeżdżał, nie przyjmował go zwykle w Białym Kamieniu, ale gdzieś indziej i ze..."

Banita - strona 246
" malkontentów już jest tyle, że byle się noga powinęła, my weźmiemy górę. Batory dla nas pracuje... wszystko robi, co może, aby go naród znienawidził. Otoczył się Węgrami, z polskich swobód szydzi i wprost im zagraża. Na sejmie, jeśli się odezwie to gorzkim słowem...."

Banita - strona 247
" stoją przy garnkach, a w Niepołomicach — Branicka, starościanka. — Tak — wtrącił Andrzej —i z tego powodu zmyślili na króla, że starościankę pokochał, choć on wcale do takiego kochania się nie nadał. Tam chyba Cobar albo który z jego Węgrów za niego kocha... ale zawsze..."

Banita - strona 248
" W tych czasach kanclerz właśnie pociągnie do Krakowa... Chciał dalej mówić, gdy podczaszy mu przerwał: — Ano, przed czasem o tym począłeś. Stój! Pogadamy no... — Wodę warzysz — rzekł dąsając się Andrzej. — O czym tu gadać? Postanowiono na kanclerza głowę? —..."

Banita - strona 249
" ści. Jeżeli nie on, to Mroczek patrzy daleko, a ma oczy ostrowidza. Śmiał się Samuel. — Dalibóg nie będą one lepsze od moich — rzekł — bo oni o mnie tak jak nic nie wiedzą, chyba — że się po kraju włóczę. Ale to trwa tyle czasu, iż oni się ze mną obyli i na mnie..."

Banita - strona 250
" — A jakby się nie udało? — zapytał Andrzej. Samuel porwał się zniecierpliwiony do najwyższego stopnia. — Jakże może się nie udać?! — zawołał. — Siły obrachowane, ja idę na pewno. Udać się musi! — Trochę cierpliwości — wtrącił marszałek. — Może się i tak..."

Banita - strona 251
" dy mu ufał, znajdując, że niebacznym jest i na ludziach się nie zna. — Cóż się stało z tym łotrem Wojtaszkiem? — zapytał Andrzej. — Król go wziął? — A myśmy go przez Stadnickiego królowi już z rąk byli wydarli — rzekł Samuel — ale kanclerza ludzie — bodaj głową..."

Banita - strona 252
" Tu głową potrząsnął. — Ale chyba ja nie — dodał. — On się ubezpieczył; wpadnie mi w matnię, nie opatrzywszy się. — Kiedyż się to ma stać? — zapytał Andrzej. — Bo nam wiedzieć trzeba, gdzie być i jak się na wszelki wypadek gotować. — Chcecie, żebym wam dzień, a..."

Banita - strona 253
" się Krzysztof. — Dopiero się potem rozmyślił, że też je podrobić mógł fałszerz, bo są tacy ludzie, co i pisma, i pieczęci umieją naśladować. Ja się ich zaprę. — A kto o nie teraz pytać będzie? — odezwał się Samuel. — To rzecz już pogrzebiona; ja bym też złożył..."

Banita - strona 254
" niem wszystkiego, co napaść na kanclerza czyniła potrzebnym. Radził Krzychnik, wtrącał się p. Andrzej, rozpytywali o ludzi, o broń. Widać było niepokój ich, a razem i pragnienie, aby się to skończyło. Podczaszy szczególniej nalegał na to, iż cesarz wymówki czynił, nikomu już..."

Banita - strona 255
" nie śmiał, gdzie służy, ale brata zaczął odmawiać, ażeby skąpego i surowego Zamojskiego — bo taka o nim chodziła fama — rzucił, a innego szukał miejsca. Obiecywał mu je wyrobić. Parżnicki na to z góry odrzekł: — Uchowaj Boże! Ja się nie ruszę. Kamień na miejscu..."

Banita - strona 256
" magał. Oburzył się na to Boksicki, ale gdy raz i drugi rozgadali się, zmiękł i jakoś spowolniał. — Od ciebie nic innego nie będą żądali, tylko abyś nas zawiadamiał, z jaką siłą, gdzie i kiedy będzie Samuel się znajdował, a odwodził go od napaści, w której on głową..."

Banita - strona 257
" niał. Rzucić się na dziesięćkroć większą siłę był zawsze gotów, ale długo wytrwać na stanowisku natura mu nie dopuszczała. I teraz przewidzieć było można, iż w pochodzie za jadącym kanclerzem znuży się prędko, na ludzi zda wszystko i da się im poprowadzić. Boksicki..."

Banita - strona 258
" TOM TRZECI   I   Kto by był mógł zajrzeć w duszę Samuela, gdy się ze Złoczowa z braćmi rozjeżdżał, obiecując znowu wkrótce spotkać z nimi, pomimo pozornej radości, jaką przybierał, ochoczego poruszania się, pośpiechu, z jakim się miał brać do czynu,..."

Banita - strona 259
" i tu stanął na noc, a dopiero 26 kwietnia dojechał do Lwowa. Tu czekały na niego wielkie interesa majątkowe, którym starano się nadać znaczenie i rozbębnić je... zawsze dla tego wyjazdu za granicę... Ingrata patria itd. Cały kahał musiał stać w przedpokojach długo na..."

Banita - strona 260
" szą pochlebników i złych ludzi hałasy i nie uzna niewinności, tedy ja już w Polsce czynić co nie mam. Jadą do pana imion tych marszałka Andrzeja, brata i opiekuna mojego, temu dzieci i wszystko zleciwszy, co on postanowi, uczynią". Uważać należy, iż marszałka wymieniając jako..."

Banita - strona 261
" miewał, że go tak swobodnie obracającym, się widzi, co już p. Samuela butę podrażniło. Poczęli z sobą mówić, ale ciągle jak by z panewek im spalało. — Cóż tam, miłościwy panie Zborowski — odezwał się Stanisławski — nie myślisz może i do Przemyśla zajechać. Czy..."

Banita - strona 262
" Na ostatek pan Kostka, który mu był życzliwym, a i za gościa go u siebie szacował, spytał: — Dokądże stąd myślicie? — Tabor mój i ludzi-posłałem przodem do Dubiecka; tam więc muszę. — Samotrzeć? — rzekł Kostka. — Ano! — rozśmiał się Zborowski. — Ja tego..."

Banita - strona 263
" Cel pono był ten, aby rozdzielone oddziały, jeden z przodu, drugi z tyłu, mogły razem osaczyć kanclerza. — Jedź przeto na Tarnów do Krakowa — głośno w dziedzińcu rzekł do Luzickiego — gotuj dla mnie gospody, aby nam tam dobrze było z Olesiem. Gdy się pożegnamy ze..."

Banita - strona 264
" głośno — niechaj będzie, gdzie chce. O niego mi nie idzie, ale o waszmości... P. Samuel dotąd znajdował jeszcze wszystko w takim porządku, w jakim mieć sobie życzył; rachunki jego pozostawały nie zmienione. Jedno się im tylko nie podobało wszystkim. Znany jako czynny sługa..."

Banita - strona 265
" podróży zaniechał, o której mu Domaszewski, sługa jego wyprawiony do Gdańska, opowiadał. Marszałkowi zalecał, aby od podróży tej odwodził i niepotrzebne obawy hamował. Marszałek w tym jednak, nawet pozornie za radą Jana nie poszedł i od podróży włoskiej nie odwodził. Uradzili..."

Banita - strona 266
" go opuścić, gdyż marszałek ukończywszy leki, na trybunał spieszył w sprawie swej z urzędem nowego miasta Korczyna. Nadbiegł tu sługa marszałka z listem, w którym donosił, że czasu pobytu w Sandomierzu na pewno tam wytropiono szpiega kanclerza, który bodaj z jednym ze sług..."

Banita - strona 267
" niby do Opatowa, a w istocie potajemnie myślał dobiec albo do Szydłowa, lub do Wiślicy i tam się z bratem Parżnickim poradzić. Dłużej mącić fałszywymi doniesieniami stawało się coraz trudniej, bo Samuelowi z innych źródeł o kanclerzu przychodziły wiadomości. Boksickiemu..."

Banita - strona 268
" — To się domyśli, żem winien — zawołał Boksicki — a tam jeszcze u niego mam cokolwiek mienia! — Siedź spokojnie — rzekł Mroczek — pod ten czas, gdy jednego człeka zabraknie, dziwu nie będzie. Pomyśli, że dla niego padłeś ofiarą. My cię już nie puścim, gotów byś..."

Banita - strona 269
" — Ale na gwałt języka! języka! — wołał Zborowski. — Zostaliśmy bez wieści... na plotkach. Me wiemy na pewno, czy w Szydło wie jest, czy w Wiślicy, gdzie noclegi... czy wprost stamtąd do Proszowic. — Szlij po języka! — Kogo? Nastąpiła narada. Ochotników nie brakło...."

Banita - strona 270
" stawały wątpliwości, ale te Samuel na korzyść własną z góry rozstrzygał. Posłańcy donosili, że mniej więcej mogło być z Zamojskim około stu koni, niektórzy nawet utrzymywali więcej, natomiast jeden pochlebca mówił, że się i sześćdziesiąt nie doliczył. Samuel mu to..."

Banita - strona 271
" Drużyna, milczący zwykle i smutny zawsze, rozważny, ale z natury pesymista, który skłonny był widzieć wszystko raczej czarno niż jasno. Na niego więc można się było spuścić. Drużyna, który orszak kanclerza na swe oczy widział i liczył po drodze z Wiślicy do Proszowic,..."

Banita - strona 272
" siodłać i w drogę najprostszymi ścieżynami, co prędzej do Piekar! do Piekar!... Odprawiony stary sługa siwego wąsa pogładził odchodząc. — A co? — zapytał go w sieni Borowski, który przy na- radzie nie był przytomnym. — A co? — Nic — rzekł Drużyna — idziemy spieszno do..."

Banita - strona 273
" Wszystko, co bracia pomiędzy sobą postanowili w Złoczowie, co marszałek potem z Samuelem radził w Sandomierzu, dzięki gadatliwości Samuela i jego ludzi a zdradzie Boksickiego było wiadomym kanclerzowi. Śledzono każdy krok Zborowskiego, bynajmniej się go nie lękając, ale Zamojski..."

Banita - strona 274
" i wszystkie zamiary nie były tajemnicą, a sprawę zdrady ich wnieść na sejm konwokacyjny, dozwalając ujść Samuelowi, który w istocie mógł jechać do Włoch i nie śmiałby już powrócić. Bracia zaś jego bez tej szalonej ręki głowami przebiegłymi nic nie mogli uczynić. Marszałek..."

Banita - strona 275
" ogniskiem i głową spisku. Wiadomość więc z listu kanclerza o zamierzonym napadzie na niego, do najwyższego stopnia króla rozgniewała i rozjątrzyła przeciwko wszystkim Zborowskim. Łagodniejszy sposób pozbycia się ich, wniesiony przez Zamojskiego, nie tylko że nie zdał się królowi..."

Banita - strona 276
" wa, nie folgując... Powtarzam, com raz rzekł: mortuus canis non mordet. Nie pytajcie więc mnie, gdyż innej odpowiedzi dać nie mogę, nad odwołanie się do prawa. Padnieli głowa winowajcy, ocali może wielu, bo baczyć będą, że nie przebaczamy nikomu. Wiem o tym, że Zborowscy są..."

Banita - strona 277
" Gdy potem po sejmie razem z królem przyjechał do Krakowa kanclerz, nie miał też czasu zająć się tą sprawą, bo właśnie Turek i Tatarzy zagrażali i podawszy warunki, których przyjąć nie było można, obiecywali się wtargnąć. Za czym Zamojski na gwałt ludzi musiał zbierać i na..."

Banita - strona 278
" — Proś w.mość kanclerza, aby mi za złe nie miał tego, iż mnie tu noć zaskoczyła i spędzić ją muszę we Lwowie, ale jutro o świtaniu jadę stąd precz. Zamojski, do którego i Andrzej przeszedł się wstawiać, ofiarując nawet z Samuelem przeciwko Tatarom, odparł, że przez noc..."

Banita - strona 279
" Zamojski potem przywołać kazał do siebie Urowieckiego i Mroczka, z których ostatni o wszystkich obrotach Samuela był najlepiej uwiadomionym i aż drżał, aby go ująć. Ukazał im obu kanclerz list króla, użalając się na los swój, iż mu taki ciężki do spełnienia przypadał..."

Banita - strona 280
" niech miłość wasza zda na niego wszystko. Ja się też ofiaruję z pomocą. Wtem z drugiej izby, do której drzwi stały na wpół otwarte, wyszedł młodzieniec, pokrewny kanclerza, p. Stanisław Żółkiewski i przystąpił z poszanowaniem, całując go w ramię. — Ja się też dopraszam..."

Banita - strona 281
" miejsca, winowajcę nie weźmiecie, jeżeli on się wam wyśliźnie, na próżno tylko kobiety i dzieci jak zbójcy nastraszycie. Pójdą naówczas skargi, iż go tam jako żywo nie było, a my popełniliśmy bezprawie, spokojny dwór wdowi po nocy najeżdżając. Choćby i staroście..."

Banita - strona 282
" Wcale się jej nie lękając, Zamojski godność swą musiał mieć na względzie. Niemiłym mu było narazić się na starcie z takim Samuelem i na wszystkie następstwa a tłumaczenia, jakie stąd wyniknąć musiały. Nie mógł się więc już wahać dłużej, Dura lex nakazywała'..."

Banita - strona 283
" Gdyby osobiście mógł się był widzieć i rozmówić z Batorym, może by go ubłagał i walkę tę przynajmniej odroczył. Tak sobie wystawiał Zamojski, choć w istocie żadna siła nie potrafiłaby była żelaznego, a mściwego i rozdrażnionego szlachecką butą powstrzymać króla. Pod..."

Banita - strona 284
" się do snu udadzą, więc pobudzeni nie bardzo się bronić będą mogli. Samuel, choć szablę i sahajdak ma zawsze nad łóżkiem, ale śpi twardo i gdy się obudzi, nie zaraz oprzytomnia. — Szczędźcież, proszę, innych — odezwał się hetman — a niepotrzebnych ran i zabójstw..."

Banita - strona 285
" — Prowadźcie go wprost na zamek i osadźcie w wieży, a straż niechaj będzie pilna. Nie szkodziłoby może, aby który ze starszych w izbie przy nim siedział. Ludzi do niego obcych dopuszczać się nie godzi. Zresztą ja sam albo was napędzę, lub rychło tam będę. Urowiecki z..."

Banita - strona 286
" Hetman kazał sobie, o którejkolwiek godzinie Żółkiewski powróci, natychmiast dać znać, co się stało, i obudzić. Noc była wiosenna, cicha, ciepła... chmurna, a ptaszki na zabój śpiewały o życiu, gdy tu śmierć się gotowała i tragedia okrutna, której skutki długo potem w..."

Banita - strona 287
" nie żebym co takowego myślił, tylko się bardziej na mnie ogląda, jako bych ja, żem jest banit, nie miał być Zborowskim! Toć już w Krakowie nie będę, chociem Czecha posłał do Luzickiego już przed sobą; kilku do pana Żupnika wyprawię, kiedy się będziem mieli ruszać" . Tak..."

Banita - strona 288
" co to było. Przepowiadano im, że hetman na swą jurysdykcją ich nie puści. Nim zobaczył i wyjrzał przez okno, Borowski boso, opończę tylko narzuciwszy, zerwał się. Otworzył szybę, aż pod ścianami ludu pełno. Stracił głowę i co miał Samuela zbudzić, a o ratunku dla niego..."

Banita - strona 289
" Złożyła ręce Włodkowa, modląc się: — Boże miłosierny, co się to dzieje! Zmiarkowała dobrze, co to znaczyło, ale pewni byli, że umknął. W tym momencie Żółkiewski tylnymi drzwiami, które wyrąbać kazał, skoczył ze swoimi ludźmi i wpadł między wystraszone białogłowy i..."

Banita - strona 290
" lać do niego i naraz z kilkunastu rusznic dali ognia, ale chybili wszyscy, chociaż Stadnicki ogłuszony padł na ziemię. Szaleli tak, bo Samuela dotychczas śladu ani słychu nie mieli, a znali go, że mając czasu dosyć, pewnie im mógł ujść, gdy oni głowami ręczyli za to, że go..."

Banita - strona 291
" Samuel, syna zobaczywszy, że żyw był, pomyślawszy mało, krew swoją zimną, którą tylko w złych razach pod czas miewał, gdy już sprawa była zrozpaczona, odzyskał. Bo jak gwałtowny i impetyczny się okazywał, póki miał nadzieję, że się wyrąbie i obroni, tak w ostatniej toni..."

Banita - strona 292
" drżeja popędził. Przybył tu może w godzinę potem, gdy list ów z Podolan pisany przyszedł. W progu zobaczywszy bladego siostrzeńca, prawie odgadł marszałek nieszczęście. — Jędrusiu — zawołał — co się stało?! — Gwałt wielki; na dwór w Piekarach nasłał kanclerz ze..."

Banita - strona 293
" błyskawicy rozbiegła się dokoła, iż Zamojski pochwycić kazał Samuela i wprowadzić na zamek do Krakowa. Ta nagła surowość względem człowieka, który przez czas tak długi swobodnie się wszędzie ukazywał publicznie, a nawet bywał w stolicy, tłumaczyła się wprawdzie dla..."

Banita - strona 294
" tych, co przeciwko królowi knowali i gotowali zażartą opozycję na sejmie. Ze wszech stron zabierano się je zużytkować, dowodząc samowoli, gwałtu, nieposzanowania praw stanu uprzywilejowanego. Przez tyle więc lat wolno było banicie ukazywać się wszędzie, nikt mu nie mówił słowa,..."

Banita - strona 295
" ruszeniu kanclerz poznał, że i jego ta sprawa Zborowskich obchodziła mocno i trwożyła. Nie zagadnął o niej w chwili pierwszej, pytając o podróż, o zdrowie, o króla, lecz łatwo było poznać, że to wszystko było tylko wstępem do najważniejszej rzeczy, do zapytania o Samuela, do..."

Banita - strona 296
" tylko i wszystko brał na swe barki. Biskup znał już nadto obu, aby się tym dał złudzić, wiedział, co miał trzymać. Spodziewał się, że kanclerza nieco łagodniej usposobić potrafi, ale wkrótce przekonać się musiał, że bez namiętności, bez gniewu, chłodno Zamojski stał przy..."

Banita - strona 297
" wieństwo, a teraz, gdy nieprzyjaciel leżał zwyciężony i pobity, nie chciała bezbronnemu zadawać ostatniego ciosu. Przebaczała mu po chrześcijańsku. Odpowiedź jej na wezwanie Zamojskiego brzmiała, iż teraz już ona krzywdy swej dochodzić nie będzie i pomszczenie jej Bogu oddaje...."

Banita - strona 298
" Mógłże Jan, kasztelan gnieźnieński, zaważyć swą wiernością i cnotą za trzech winowajców? Marszałek starał się upewnić Anusię, że niebo i ziemię poruszą oni, aby Samuela ocalić. — Lecz, dziecko moje — rzekł — mamy nieprzyjaciół strasznych. Król sam stoi na ich..."

Banita - strona 299
" nić do modlitwy, do zwrócenia się ku Bogu. Ąnusia, inaczej wychowana przy ojcu, rachowała na siebie tylko. Z tą gorączką przybyła do Piekar i łkając a krzycząc, rzuciła się na szyję wychodzącej naprzeciw niej Włodkowej. Były to dwa zbliżone do siebie temperamenta. Wdowa także..."

Banita - strona 300
" Włodkowa chciała się naprzód puścić w pogoń za nią, ale goście ją najechali, a wreście Anusi powstrzymać żadna ludzka siła już nie zdołała... Późno wieczorem zatoczyła się powracająca z Krakowa kolebka. Anna wysiadła z niej blada i zapłakana. Kanclerz przyjąć jej nie..."

Banita - strona 301
" IV   Chociaż z zamku języka dostać było trudno, bo tam się nie mógł nikt przecisnąć, a straż była bardzo pilna, wiedziano jednak na mieście, że Samuel Zborowski miał za nieodstępnych towarzyszów i stróżów dwóch najwierniejszych sług hetmana: rotmistrza Mroczka,..."

Banita - strona 302
" on stał się zimnym i obojętnym naumyślnie. Kosztowało go to, lecz winien był godności własnej, aby nie czuć razów, jakie mu zadawano. Znosił je z obojętnością kamienną, gdy dwaj rotmistrze umyślnie przy nim rozpoczynali rozmowy, które go mogły drażnić, patrzał gdzie indziej..."

Banita - strona 303
" głowie. Tak więc kończyło się to bujne, rozhukane życie, pełne blasków i ciemności... legł w walce z kanclerzem... Wszystkie krwawe czyny, wszystkie gwałty, jakie popełnił, co tylko sobie miał do wyrzucenia, stawało przed nim... Jak widma przychodzili doń Wapowski, Trepka......"

Banita - strona 304
" cała Rzeczpospolita narzekała, Zamojski dokuczył, to mogła być ostatnia kropla pucharu przepełnionego. Trzymali go długo, dzień za dniem uchodził, mogli go stracić zaraz po ujęciu, więc to znak, iż może sprawę Zborowskich na sejm podać miano. Naówczas był pewien ocalenia! Tym..."

Banita - strona 305
" — A co? — zapytał król po łacinie. — Dał głowę? — Kto? — zapytał posłaniec zmieszany — Zdrajca, co czyhał na moje życie — odparł król — Zborowski. Zawahał się nieco Heidenstein. — N. Panie — rzekł po namyśle — właśnie ja przybywam do was w tej sprawie!..."

Banita - strona 306
" chcieli, zasadzali się na mnie z Ciołkiem w Krakowie, szukali trucizny. Zobacz, jakim imieniem mnie zowią. Dla nich ja nawet królem nie jestem! Nie! nie! to wszystko przebaczyć, byłoby niedarowaną słabością. Niepodobieństwem jest. Nie mogę! nie chcę! Ukarać śmiercią, ukarać!..."

Banita - strona 307
" kała kamieniami i błotem?! — zawołał król. — On gardzić nią powinien jak ja! Nie, Heidenstein! — dodał Batory, zwracając się bliżej ku niemu. — Na próżno nie usiłuj mnie przekonać. Wiem, że argumentów znajdziesz siłę na klemencją, ale to cnota, której ja tu..."

Banita - strona 308
" mami znacznymi w Koronie i na Litwie, zjedna to nam nieprzyjaciół. — Jawnych! — odparł Batory. — Tym lepiej, dotąd nimi byli skrycie. Owszem, niech powstaną, stawię im czoło. Kanclerz, stając u mego boku, wiedział, co go czekało i że u mnie przebaczenia nie ma. Ani..."

Banita - strona 309
" — Żal mi, że nie upadlając się, nie mogę go zaspokoić — przerwał Batory, suknię na sobie targając niecierpliwie. — Jestem królem, jestem sędzią, wyobrażam sprawiedliwość na ziemi, a nie miłosierdzie. Powiedz mu, niech go da ściąć, nie chce-li mnie obrazić i..."

Banita - strona 310
" nałe... mogę tu na chwilą o tych troskach zapomnieć, które mnie w Krakowie jedzą! — Miłościwy panie, dzięki za to Bogu — rzekł Heidenstein. — Hetman cieszyć się będzie, ale uczyńcie też cokolwiek dla niego. On dźwiga wszystkie brzemię na ramionach, a sprawa ta..."

Banita - strona 311
" na duchu; przychodziły godziny cynicznych, dziwnych zeznań, w których się przed tymi, których za siepaczy uważał, zwierzał ze swej przeszłości, opowiadał o szaleństwach. Wiele z tych powieści rzucało światło na wypadki, dawało poznać braci i ich usposobienia; nie można więc..."

Banita - strona 312
" nierze, którzy nikomu nawet bliżej przystąpić nie dawali. Okna tych izb, w których Samuel siadywał, wychodziły ku wałom, były umieszczone wysoko, a jemu się do nich zbliżyć czuwający stróżowie nie dawali. Anusia więc rzuciwszy kilka pytań, czasem popartych datkiem, jeżeli się..."

Banita - strona 313
" szcząca w mieście szlachta chętnie by go sobie sprowadzała. Wzięcie Samuela i gotujące się stracenie jego na Wojtaszku nie czyniło wrażenia innego, oprócz dawno upragnionej, a nareszcie doczekanej zemsty. „Przyszła na niego zła godzina — mówił — teraz ja wolniej odetchnę!"..."

Banita - strona 314
" ną. Wszyscy oni nienawidzili z dawna pochlebcy i faworyta Wojtaszka. Ściągnąć go tylko było potrzeba na miasto, do jakiegoś ustronnego domu, a kilku pachołków starczyło, aby go zamordować. Anusia mówiła o tym tak zimno, tak spokojnie, jak by szło o dopełnienie najprostszej w..."

Banita - strona 315
" Przyczyniało się do tego przewidywanie burzy i rozdwojenia w narodzie. Nieprzyjaciele nawet Samuela widzieli w nim szlachcica, męża imienia znacznego, który jak prosty złoczyńca ginąć miał, co całemu stanowi szlacheckiemu czyniło zakałę. Nie godziłoż się dla potomka takiego rodu..."

Banita - strona 316
" — Nie durz się, Samusiu, nadaremnie! Twoja głowa musi spaść... Zborowski przyjmował to milczeniem obojętnym na pozór, ale kilkanaście dni takiego dusznego nękania, silnego nawet jak on złamać w końcu musiało. Każdy ruch żywszy na burgrabstwie, hałas, brzęk kluczów, głośna..."

Banita - strona 317
" cach. Mruczenia jego dosłyszeć nie było można, ale jak sam dla siebie wyliczał z kolei, obojętnie, nazwiska jedne po drugich. Mroczek i Serny nachylali się, aby posłyszeć... nie zważał na nich. Ponieważ wiele z tych historii Samuelowych z rozgłosu znanych było, pytali go czasem o..."

Banita - strona 318
" „A co się tam dziać musi z Włodkową!" — myślał dalej — i myśląc pocieszał się tym, że ona prędzej o nim zapomni. Po tych wszystkich ulubionych istotach,- w których wszędzie stali na ostatku panowie bracia... przychodził Borosio, a po nim sokoły i psy, o których los się..."

Banita - strona 319
" captus (na gorącym uczynku). Sejm więc powinien był o dalszym jego rozstrzygać losie. „A nie dufaszli — mówiono — zamkowi krakowskiemu, my tobie dla bezpieczeństwa i pewności zapiszemy się i zaręczymy, jako chcesz. A nie możeli to wszystko być, prosimy, abyś tylko zaczekał..."

Banita - strona 320
" — Ale król? król? — zapytał biskup. — Byćże może, aby się tak chciał okazać okrutnym? — Okrutnym nie jest — rzekł Zamojski— ale mu krwi napsuto wiele, bluzgając w oczy wyrzutami niesprawiedliwymi, a ma to przekonanie, iż dla dobra Rzeczypospolitej zuchwalstwo i..."

Banita - strona 321
" na jaki nierozważny gwałt, który krwi rozlewu daremnego przyczyną stać się może. Samuel się tego spodziewał i choć momentami nadzieję miewał, prędko go ona opuszczała. W początkach też widząc, że tu Urowiecki wszystkim kieruje i nad Mroczkiem i Sernym zwierzchnictwo ma, a..."

Banita - strona 322
" zdradzał, tak że Zborowski, choć nie mówił nic, przeczucie już miał zbliżającego się terminu. Dopiero w piątek — godzina była na noc — wszedł o porze, w której nie zwykł był do Samuela przychodzić Urowiecki, a skoro w progu stanął, zerwał się, w komorze go czując..."

Banita - strona 323
" ziemskiego niebezpieczeństwa, ale zagrobowego losu, jaki go miał spotkać. Wszystkie owe szyderstwa i lekceważenia dawniejsze wydawały mu się występnymi, a wiara pierwsza jasno świeciła... ale między nią a nim była przepaść, którą życie wykopało. Spojrzał w nią i strwożył..."

Banita - strona 324
" — Proszę cię, niechaj, tu będzie porządniej, bo pan nasz przyjdzie. Samuelowi twarz pobladła. Mroczek zaś, powstawszy zaczął zaraz zmiatać, sprzątać, układać, co mu się nie zdało, w kąt rzucać, stołki ustawiać, a jedno siedzenie naprzeciwko łoża pana Samuela przygotował,..."

Banita - strona 325
" — Mroczku mój, powiedz mi, ja głowę tracę zaprawdę. Kanclerz ma tu przyjść, w jego ręku jestem... Jak ja z nim być mam, co czynić? Jak mi radzisz??. — Nie potrafię radzić — odparł rotmistrz — Bóg widzi. — Zlituj się, wy go wszyscy lepiej znacie — rzekł Samuel —..."

Banita - strona 326
" z potrzeby, cisnęło się siła ludzi, wszyscy z półhakami, jakby na nieprzyjaciela. Izba ich prawie stała się pełną. Samuel z łoża wstał i parę kroków uczynił ku hetmanowi, tak że tuż naprzeciw niego stanął. — Proszę miłości waszej — rzekł głosem trochę drżącym..."

Banita - strona 327
" stoi to senatorowi cyframi pisać do brata? Albo to nie jest podejrzane, zdradzieckie, nieprzyjacielskie pisanie? Toć każdy rozumie, że gdy się co taić chce, tam już dobrego być nie może. Ja to sobie z nim do sprawy na sejm zachowam. Stoi w tymże liście: Rex, si hoc nomine dignus!..."

Banita - strona 328
" Spodziewaliśmy się przy okazji tej przyjść do łaski J. Kr. Mości, zwłaszcza żeśmy mieli obietnice miłości waszej i nie tylko słowne, ale na piśmie. Omyliłaby zaś nadzieja łaski, radziliśmy się wyprzedać z Polski, a innego, łaskawszego pana szukać sobie, wreście krzywd..."

Banita - strona 329
" Przecież nietajno nam, żeście się z Ciołkiem zmawiali do króla strzelać, żeście się niejeden raz chwalili do wróbli trafnymi strzałami i o lesie, i o gospodach myśleli, gdzie by lepiej zasiąść było, a łatwiej potem uciekać, gdyby rusznica chybiła... Mówiąc to kanclerz coraz..."

Banita - strona 330
" rzekł, opierając się na stole podle niego — powiedz mi, o co pytać cię będę. Wtem otworzył pismo, które Samuel mógł poznać, iż było listem Krzychnika, który Wojtaszek wykradł, zdrajca, i oddał Cobarowi. Począwszy je czytać Bech, coraz sobie głupim śmiechem przerywał,..."

Banita - strona 331
" kiś czas trwało milczenie. Zborowski musiał spocząć, bo indagacje te gwałtowne z takim nań padły impetem, że je wydychać musiał, choć po głowie myśli mu się wiły, na które już czasu stać nie miało, aby je wszystkie rozplatać mógł i do ładu przyprowadzić. Widział..."

Banita - strona 332
" w noc, które dokończywszy, porwał się z siedzenia niespokojny. — Zmiłujcie się, księdza sprowadźcie... nie można predykanta, ministra, to jakiegokolwiek bądź chrześcijańskiego kapłana, z którym bym o Bogu mówić mógł, a na śmierć się przygotować. A Mroczek rzekł: —..."

Banita - strona 333
" Gdy mnich przy nim stanął, a Samuel z ziemi powstał, dopiero kaptur czarny zrzucił na ramiona. Twarz jego zobaczywszy, cofnął się Zborowski z krzykiem: — Tyś jest! A mnich stał i oczyma tylko go jakby na wylot bódł. Me mówił zrazu nic. — Jam jest... ja! Bo sprawiedliwość..."

Banita - strona 334
" czoną jest, bo pokuty nie chcesz, bo upokorzyć się przed Bogiem i jego zastępcą na ziemi wstydasz się. Nie przede mną, ale przed Bogiem byś się spowiadał... — Mówmy o Bogu — wtrącił Samuel — niech posłyszę. — O Bogu do bezbożnika mówić mam — począł o. Czesław...."

Banita - strona 335
" razy klękał, składał ręce i modlił się; musieli stać i czekać. A stąd właśnie kościół widać było. Stanął Samuel i jął prosić: — Urowiecki, jak ci Bóg miły, do kościoła mnie puść na chwilę. Mój czy nie mój kościół, przed się i w tym Pana Boga chwalą, tego,..."

Banita - strona 336
" Lubrankę, na ten plac, kędy od czci odsądzonych i złoczyńców pospolitych karzą, dla większej zniewagi. Blanki i plac wszędy gęsto ludem był obsadzony, który nie dopuszczał nikogo. Rzucili na ziemię płat sukna czerwonego i kazali mu klęknąć. A jak był nocą omdlały i w..."

Banita - strona 337
" Hajduki się niepokoiły, bo oprawcy nie było. Szukali go, biegali... więc tymczasowo jeden z nich za miecz wziął, bo z blanków im znaki dawano, na których kanclerz stał i pan Stanisław Żółkiewski, i innych wiele. Zawołał drugi raz: „Jezus!" a tu kata nie było i hajduk obnażył..."

Banita - strona 338
" burgrabstwa, choć ich do pana puszczać nie chciano, przynosząc różne rzeczy, których mógł potrzebować. Przyszli więc i dnia tego pod furtę do chaty, przed którą przekupka przy kołowrotku siedziała. Był i Luzicki z nimi. Zbliżali się już do wrót, straży chcąc pytać o pana,..."

Banita - strona 339
" nego gniewu, który nią miotał, że ludzie się do niej przybliżać nie śmieli. Ta płakać nie mogła, usta do krwi gryzła tylko. Luzicki, Borowski, Morawa i inni wzięli oną trumienkę na ramiona i nieśli ją aż do kamienicy wojewody kaliskiego, a przez całą drogę krew strumieniem..."

Banita - strona 340
" Oto ciągle powtarzane „piwo polskie" Zamojskiego, które miało rychło stać za wodę, robiło tymczasem w głowach jak w kadziach... a nie czuć było, aby się rychło wyburzyć mogło. Chociaż panowie Zborowscy oprócz lamentów nie czynili nic, w Krakowie powstał taki tumult, taki..."

Banita - strona 341
" Wieczorem przyszedł do niego Urowiecki, który już od kłótni i łajania ledwie dyszał, z tym oznajmieniem, że nikt z ludzi na miasto się pokazywać nie mógł, bo ich ścigano, kamieniami rzucano, plwano; a z okien katami i oprawcami okrzykiwano. — Tak daleko to zaszło — rzekł..."

Banita - strona 342
" Spotykało to i innych. Miasto całe pomstą wrzało... W początkach słudzy kanclerscy, nie chcąc okazać, ażeby ich to alarmowało, umyślnie tym zuchwałej sobie poczynali, strasząc ludzi Zborowskich, naciskając się na domy i szablami pobrzękując, ale się zawsze potem cofać musieli,..."

Banita - strona 343
" Biskup się na to odezwał, do łagodności podbudzając, na co Zamojski rzekł: — Długo pan nasz cierpiał i miłosiernym był, ano przebrała się miara, bo nam na głowach koły ciosać chcą. Nie byłoby rządu, gdyby nie było sądu, a przed tym tak dobry pan Zborowski, jak najmniejszy..."

Banita - strona 344
" lice tą całą, śmielej szli. Przybył do Krakowa z pocztem pokaźnym marszałek Andrzej w wigilią Bożego Ciała i przez miasto ciągnąc w żałobie zajechał do domu na Franciszkańskiej ulicy. Wiadomym było, że po zwłoki brata przyjechał, które stąd odprowadzić miano na zamek..."

Banita - strona 345
" brata, która szeroko i daleko rozejść się miała, zakończył Andrzej: „Jako się na jednej krwie nieprawnie zajuszy, nie tuć stanie, bo słodka takim wężom krew ludzka. Jużci słyszę jawne mowy, że toż JMPanu Krzysztof owi, bratu memu uczyni, o mnie też nie wiem, co za gróźb..."

Banita - strona 346
" VII   Oczekując na przybycie króla, który się z Grodna do Krakowa albo raczej do Niepołomic obiecywał, bo tam rad przebywał, unikając królowej dla trudnego pożycia z nią, gdy w istocie małżeństwo politycznym tylko było związkiem — Zamojski mężnie stawił czoło..."

Banita - strona 347
" swawolę i zuchwalstwo wcielili w siebie. Pożyć ich, było to zapowiedzieć innym, że dla wielkiego imienia, związków i znaczenia względów żadnych się mieć nie będzie. „Prawo nie zna ludzi — pisał król — tylko uczynki... Ja też osobiście nie widzę żadnego powodu, dla..."

Banita - strona 348
" — Czytaj w.mość — rzekł kanclerz do Becha — który rozpoczął: Słuchajcie, nocne cienie, bądźcie mi świadkami, I wy, nieszczęsne ściany, skarżą się przed wami; Jak świat stanął i póki bieżą lata jego, Żaden, nad mię, żałośniej nigdy nie zszedł z niego... Za tym..."

Banita - strona 349
" Wiersz ten w istocie, jakby przed wieki zlepiony, kończył się groźbami w przyszłości dla Polski: Cernite Poloni! Erit hoc non uni, Post hoc vos flebitis!   Łacińskiej tej elukubracji dano pokój, śmiechem ją zbywając. — Toć — rzekł Zamojski — panowie Zborowscy i..."

Banita - strona 350
" ści zasłużone, którego nie tak jego godność, jako wielka łaska Waszej Król. Mości, ex stercore erexit pauperem (z gnoju ubogiego wyniosła). Żal takowy w nas wiecznymi czasy uśmierzony być nie może, a życzyłbym był sobie, niż do tego przyszło, aby była nas ziemia pierwej..."

Banita - strona 351
" tłumaczyć i odzywać został obowiązanym. Milczeć by był wolał, lecz nie godziło się. Gdy w odpisach poszła mowa pana Andrzeja, miana przy wyprowadzeniu zwłok, i przeciwko tej protest zaniósł, do Lublina odpisywał, na wiersze odpowiadał, bo raz wszedłszy na tę drogę utrapioną,..."

Banita - strona 352
" pierzchnął i na ziemi cesarskiej schronienia bezpiecznego szukał. Czynnym był za niego Andrzej, którego on radami wspierał, listów się już wystrzegając teraz, a ustne mu śląc informacje. Postrzegli się jednak wkrótce wszyscy, że ta ucieczka podczaszego na niekorzyść jemu i..."

Banita - strona 353
" zdała nieprawdopodobną, iż wierzyć jej nie chciał. Po cóż się miał uciekać do tego środka Zamojski, gdy w ręku miał inne, dostateczne, aby się zbyć Krzychnika. Tymczasem wiadomość tę już z ust do ust podawano, wiążąc do niej i nazwisko szlachcica, który się miał zwać..."

Banita - strona 354
" Opowiadał, iż dla wielkiej nędzy podjął się trucizny, ale go później sumienie ruszyło... Krzysztof przez posła dawał znać bratu, że będzieli bezpiecznym na sejmik do Proszowic dnia 1 listopada 1584 przybyć, gotów z sobą przywieść Pruskiego, aby ten publiczne uczynił zeznanie...."

Banita - strona 355
" pisywać nie śmiał, bo się już na listach i na cyfrach sparzył, ale powiedzieć nakazał bratu, że on też głowę ma na karku nie dla proporcji, a na rzeczy się zna i plewy od ziarna rozróżnić umie... Nadchodził sejmik w Proszowicach, na który miał podczaszy przybyć, aby okazać,..."

Banita - strona 356
" Grodzkiej ulicy, Dzierżek się odwoływał do Mroczka, z jakiego powodu tam śledzili i badali, czy jej dostać można. Jakim sposobem Pruski mógł wiedzieć, że Dzierżek u Fontanusa bywał, w tym był sęk. Wszystko to razem funta kłaków nie było warte, lecz Zamojskiego dumą obrażoną..."

Banita - strona 357
" Marszałek strzegł pilnie, aby słuchacze byli przysposobieni do przyjęcia jak należy... Usposobienie też dla Zborowskich, którzy karmili, poili i wszystko na szlachtą a moc jej zdawali, było jak najprzyjaźniejsze. Czego w tej mowie nie było! Wyrzucał Zamojskiemu, że był szwagrem..."

Banita - strona 358
" Szlachcic, przybywszy tu dla dania świadectwa, jak pierwszego dnia z wieczora się upił, więcej już nie wytrzeźwił. Sił mu to dodawało do ciągłego powtarzania, jak u Toltynowej truciznę mu wręczano, której on pełną króbkę podczaszemu ze skruchą wręczył, jak Dzierżek mu..."

Banita - strona 359
" siało... Jeśli nie kanclerz sam, ktoś z jego dworu coś zamierzał... Coś było! I plwociny te w istocie nawet do kart historii przywrzały. Przez dni kilka z mowami się popisywali, kto żyw chciał w Proszowicach, wszyscy przeciwko gwałtownikowi, tyranii, uciskowi, na kanclerza pioruny..."

Banita - strona 360
" wojna, w której nie wiadomo było, kto zwycięży; król ze swoją prawą ręką, owym szarakiem, „ex stercore" wyniesionym przez niego, czy możnowładztwo starego obyczaju. Niepokój był w umysłach wielki, bo poza Zborowskimi stała cała przeszłość, dopominająca się praw..."

Banita - strona 361
" nie do rozpaczliwej walki. Nie starano się nikogo pozyskać, nikomu uśmiechać. Król mało mówił, Zamojski gdy się odzywał, zapowiadał, że żadnych ustępstw po nim się spodziewać nie należało. Pytano o Zborowskich, którym pozwy wydać miano, a szczególniej o podczaszego,..."

Banita - strona 362
" ne oczy groźne wejrzenia rzucały i coraz to podnosił głowę dumnie, jak by gotując się do walki... Kto się spotkał z jego oczyma, wzroku tego nie wytrzymał: O sprawę nie zagadywał nikogo, krom Zamojskiego — jasną była. Pierwszego dnia tłum się nacisnął do sali, nie bardzo..."

Banita - strona 363
" Zimowego słońca blady promyk się przedarł pasem od okna na salę przyciemnioną i położył na chwilę u nóg tronu, ale wnet jak mgłą jakąś przysłonięty zniknął. Marszałek Opaliński miał wystąpić z urzędu jako instygator, ale cichym głosem wypraszał się od tego,..."

Banita - strona 364
" Zwrócił się ku niemu król JM. i półgłosem rzekł po łacinie: — Jutro precz ich wymieść, gdy mi tu niepokój wnoszą z sobą. Ale groźby tej nikt nie słyszał, a szlachta po swojemu dokazywała. Wystąpił kasztelan gnieźnieński w obronie i po stronie braci. Postawa starego..."

Banita - strona 365
" Butniejsi już w podworcu poczęli się miotać. — Nie może to być... posłami jesteśmy, posłano nas tu, abyśmy visu et auditu przekonali się, jak u nas sprawiedliwość się wymierza. Oho! oho! Nie wypchną nas! Drzwi oblężymy, pójdziemy do króla, do kanclerza... Król..."

Banita - strona 366
" dając się na majestat pański, i śmiało rzekł, że król we własnej sprawie sędzią być nie mógł, głosu nie miał... aktorem i sędzią prawo być mu nie dozwalało ogólne. Batory zbladł słuchając, jak zazwyczaj, gdy go najmniejszym słowem dotknięto, ręką uderzył po..."

Banita - strona 367
" Główny głos w obronie przypadał, oprócz jurysty, który miał statutami i prawem ogólnym szermierzyć, kasztelanowi gnieźnieńskiemu, a ten sam dawniej, gdy mu król listy ręką Krzysztofa pisane ukazywał, pytając, czy pismo jego poznaje, zmuszony był przyznać autentyczność. Cóż..."

Banita - strona 368
" Batory był swojego pewnym. Wobec tego upokorzenia nieprzyjaciela, bezpieczen, ani się rozpogodził, ani złagodniał. Ilekroć żądano ulgi w formach, odmawiał... Odroczenia nie chciał dopuścić. Prędko i stanowczo musiała się rzecz rozstrzygnąć. Przy nim i Zamojskim musiało być..."

Banita - strona 369
" był obwinionym i na równi z Krzysztofem potępionym być nie mógł. Reszta sprawy już formą tylko być mogła. Król się widomie niecierpliwił; jednego dnia dla choroby na sądy nie przyszedł, inne zeszły na długich a daremnych niewinności wywodach. Czas upływał. Na obliczu..."

Banita - strona 370
" Począwszy od Zborowskich, Batory musiał iść dalej i nie dopuścić, aby mu kto stawił opór. Przyszłość stawiła się czarno i posępnie. Do Zamojskiego się nikt nie zbliżał, nikt go nie szukał, ale on też nikogo. Batory nawet o ulubionych łowach zapomniał, nie dawał się w las..."

Banita - strona 371
" nic, tylko się rozmówić z panami senatorami i okazać im, że oni wraz z nimi starać się byli powinni wyrok ostateczny złagodzić, odroczyć, słowem nie potępić podczaszego i nie zabić imienia Zborowskich. Zgłosili się o to aż do króla JMci, dając krokiem tym uczuć, że i oni..."

Banita - strona 372
" nosił tylko najgorsze zapowiedzie. Infamia go czekała... Crimen laesae Majestatis . Spojrzawszy na oblicze Batorego ani się było można spodziewać, aby ten mąż nieubłaganego serca mógł się ulitować. Wrogom oddawał nienawiścią najpotężniejszą, ani chciał, ni umiał się..."

Banita - strona 373
" tofa... Przysięgać jeszcze musieli świadkowie. Król z rozdrażnienia zachorował. Wrzawa i protesty dokoła rosły. Wołano o zwłokę pod pozorem choroby oskarżonego; nie dopuścił jej król dlatego, że osobiście i tak nie stawał. Zamojski przy jednym ogniu swoją też pieczeń..."

Banita - strona 374
" Milczeniem grobowym przyjęto czytanie wyroku. Posłowie patrzyli po sobie. Prawomocnym był, do Boga tylko odwołać się było można od niego. Lecz jak by to wszystko nie nasyciło jeszcze ani króla, ani Zamojskiego, król patrzał posępnie i jeszcze bardziej wyzywająco, kanclerz milczał...."

Banita - strona 375
" W imieniu starych praw i porządku uderzał na innowacje samowolne, na nieposzanowanie tradycji; mówił otwarcie w oczy królowi, że w sprawie Zborowskich nie poszanowano praw i przywilejów; protestował głośno, gwałtownie, nie tak oratorsko i wymownie, jak gorąco i zuchwale. Oko w oko, z..."

Banita - strona 376
" Celem każdej Rzeczypospolitej jest pożytek ogólny i dobro narodowe, o które się usilnie staram, nie zważając na głosy złośliwe. Panowie senatorowie! albo mi uczyńcie sprawiedliwość, albo mi rozwiążcie te ręce, któreście mi prawami waszymi związali, a ja się pomszczę mej..."

Banita - strona 377
" niewygodnym był, iżwiązałgo do miejsca i dworu. W Krakowie sięteraz na to nie skarżył, bo mu tu nikt nic nie mógł uczynić. Nie ważyłby siężaden Stadnicki, nie myśleli o nim inni, a choćczasem spotykałWłodkowę, nie obawiałsięani jej, ani ludzi. Cicho sięto wszystko..."

Banita - strona 378
" był obcy wszystkim, nienawiści nawet nie obudzał, a i ta by była lepsza od tego, iż go nie widziano, nie rachowano, nie słuchano. Byłoż to życie? Wojtaszek myślał, iż sobie jakieś nowe zrobić trzeba, lecz by je począć, gdzieś musiał jak pająk nitkę przylepić do ściany i..."

Banita - strona 379
" Wojtaszek kapelusik miął w ręku. — Nie wiem, co począć, ale tu z nudów i próżnowania mało człek nie kona... Trzeba w świat! Trzeba w świat! — Ufasz widzę w to, że Zborowskich już nie ma i nikt cię nie ułapi, ale przyjaciele ich żyją, a tobie pamiętają, żeś ich na..."

Banita - strona 380
" Wojtaszek w bok spoglądał, — Ja ci powiem, co cię czeka — rzekł ksiądz. — Ty zginiesz marnie... w tobie dusza dawno zgniła! I poszedł. Lutnista ruszył ramionami i zamruczał: „Klecha obrzydły!" Obejrzał się na niego. O. Czesław szedł spokojnie, ręce w rękawy..."

Banita - strona 381
" — Nie wiem — rzekł, gdy mu pytanie powtórzył. Szydersko i złośliwie zmieniła się twarz Wojtaszka. — A z Anusią? To zapytanie poufałe, bez poszanowania córki pana, oburzyło Borowskiego i burczyć coś począł, a kij podniósłszy chciał iść dalej. — Cóż? i gadać już..."

Banita - strona 382
" — A! paniusiu, paniusiu — odezwał się — gdybyście wy wiedzieli, kogom to ja spotkał i mówił z nim? Wzrokiem tylko wyzwała go na odpowiedź Anna. — Złoczyńcę tego, Wojtaszka! — zawołał Borowski. — Śmiał zdrajca zbliżyć się do mnie! Śmiał mówić... Słów mu już..."

Banita - strona 383
" całowała płacząc, z nią szła całą drogę za pogrzebem, nie pokazując jej bratu, z nią klęczała przy trumnie ze zwłokami, gdy ją do sklepu spuszczać miano; a wreście przy ołtarzu przysięgła, cisnąc ją, pomstę ojca zabójcom. Oleś wcale o niej nie wiedział. „Mnie ją..."

Banita - strona 384
" Anusia mówiła ciągle: — Służy u króla na dworze, ale z zamku go łatwo wywabić można. Alboż na śmierć nie zasłużył? Czyż my tak już słabi jesteśmy, że jednego nawet nie zmożemy? Luzicki już był przyszedł do siebie. — Poczekajcie mało, paniusiu moja — rzekł wąsa..."

Banita - strona 385
" — Jedźcie z Bogiem, paniusiu! — odparł spokojnie sługa. — Jam jeszcze nic nie zrobił, ale ci się klnę na pamięć nieboszczyka, stanie się, jakeś rozkazała. Czas na to mieć muszę. Zamilkł nagle i powtórzył: — Jedźcie z Bogiem! Nawet dobrze jest, że pojedziecie, wam tu..."

Banita - strona 386
" Wtem Anusia wstała z ławy. — Ale ja jej nie tylko za gospodę dziękować powinnam! — zawołała gorąco. — Wołał i posyłał do niej Zamojski, aby na ojca za zabójstwo instygowała, odpowiedzieć mu kazała, że Bogu zemstę poleca, a nad uciśnionym przemocy wywierać nie..."

Banita - strona 387
" naszą — przebaczenie. Sędzią jest Pan nasz i mścicielem... a nam On kochać kazał nawet nieprzyjacioły. Anna, jak gdyby po raz pierwszy w życiu podobne słowa słyszała, stała zdumiona, lecz biedne jej, długo uciśnięte serce, z wolna otwierało się prawdzie. Wapowska posadziła..."

Banita - strona 388
" a teraz już jej nie pragnęła — Bóg skuteczniej miał pomścić krew Samuela. Następnych dni Włodkowa poznać dawniej namiętnej dzieweczki nie mogła, stała się smętną a łagodną. Pytała, czy nie chora, odpowiedziała, że owszem lepiej niż kiedy się czuje, a prosiła się do..."

Banita - strona 389
" przykro... potem Luzicki gdzieś pojechał, a o Wojtaszk : ani słychu. — Popytajże o niego na zamku — dodała Anusia — masz tam pewnie znajomych. Powlókł się tegoż dnia Borowski i powrócił zdyszany, bo mu z nogami obrzękłymi bardzo ciężko chodzić było. Zameldował się..."

Banita - strona 390
" Zobaczywszy go dziewczę z krzykiem podbiegło ku niemu: — A, Luzicki mój! com ja się o ciebie natroskała... gdzieś ty był? co się z tobą stało? Ani słuchu o tobie... a ja miałam tak pilną do ciebie potrzebę. Obejrzał się stary niespokojnie dokoła i ręce przyłożywszy do ust..."