Baryłeczka
Maupassant Guy
Baryłeczka - strona 1
" Guy De Maupassant BARYŁECZKA "
Baryłeczka - strona 2
" Przez kilka dni z rzędu strzępy rozbitej armii szły przez miasto. Nie było to już wojsko, lecz luźne bandy. Żołnierze różnych pułków, o twarzach pokrytych niechlujnym zarostem, w podartych mundurach, bez sztandarów, posuwali się chwiejnym krokiem przed siebie. Zgnębieni,..."
Baryłeczka - strona 3
" swym fanfarońskim ramieniem. Mimo to lękali się własnych żołnierzy, ludzi prostych, lecz odważnych do zuchwalstwa, rabusiów i rozpustników. Mówiono, że Prusacy wkroczą niebawem do Rouen. Gwardia Narodowa, która od czasu do czasu zapuszczała się na ostrożne zwiady do pobliskich..."
Baryłeczka - strona 4
" wijając swe bataliony, bruk głucho jęczał pod ich twardym, rytmicznym krokiem. Rozkazy wydawane obcym, chrapliwym głosem rozlegały się wśród domów, które zdawały się martwe i opuszczone, podczas gdy spoza zamkniętych okiennic oczy Francuzów śledziły poruszenia zwycięzców,..."
Baryłeczka - strona 5
" się komuś, od kogo jest się w zupełności zależnym? Byłoby to już nie dowodem odwagi, lecz zuchwalstwem. Zaś zuchwałość przestała już cechować mieszczan z Rouen, jak to bywało niegdyś, za czasów bohaterskich walk, którymi wsławiło się miasto. Wreszcie, mówiono sobie — a..."
Baryłeczka - strona 6
" ujawnione czyny bohaterskie, podstępne napaści, groźniejsze niż walki w biały dzień i pozbawione rozgłosu sławy. Bowiem nienawiść do wroga potrafi zawsze uzbroić kilku śmiałków, gotowych umrzeć dla idei. Wreszcie, skoro najeźdźcy poza narzuceniem miastu swej niezłomnej..."
Baryłeczka - strona 7
" Tymczasem koni jeszcze jakoś nie zaprzęgano. Mała latarenka w rękach stajennego migotała niekiedy w ciemnych drzwiach, by za chwilę zniknąć w innych. Z głębi budynku dochodził tupot kopyt końskich, tłumiony warstwą nawozu, i głos męski przemawiający do nich lub miotający..."
Baryłeczka - strona 8
" Podłoga wozu wysłana była słomą, w którą powsuwano stopy. Trzy damy w głębi, które zabrały ze sobą małe, mosiężne grzałki, napełnione chemicznym węglem, zapaliły je zaraz; przez chwilę wyliczały szeptem zalety tych przyrządów i powtarzały sobie wzajem rzeczy znane..."
Baryłeczka - strona 9
" Jego sława starego spryciarza była tak ustalona, że pewnego wieczoru, w prefekturze, pan Tournel, znany żartowniś i autor piosenek, człowiek złośliwy i dowcipny, lokalna znakomitość, zaproponował znudzonym paniom zagrać partyjkę „Loiseau vole". Dowcip ten natychmiast obleciał..."
Baryłeczka - strona 10
" dług zaszczytnej dla rodziny legendy, był sprawcą ciąży pewnej damy z rodu Breviile'ów, za co mąż jej został hrabią i gubernatorem prowincji. Hrabia Hubert, kolegujący z panem Carré-Lamadon w Radzie Departamentu, reprezentował w tej dzielnicy partię orleanistów. Historia..."
Baryłeczka - strona 11
" stanowisko, na które dobrze zasłużył przez wypicie tylu demokratycznych trunków. Czwartego września, pewnie na skutek jakiegoś żartu, nabrał przekonania, że został mianowany prefektem, ale kiedy chciał objąć urzędowanie, woźni biurowi, jedyni wówczas panowie terenu, nie chcieli..."
Baryłeczka - strona 12
" w sposób nieledwie serdeczny. Zdawało im się, że wobec tej sprzedajnej dziewczyny powinny utworzyć niejako związek godnych małżonek, gdyż miłość legalna traktuje zawsze z wysoka swoją wolną siostrzycę. Trzej mężczyźni, w których obecność Cornudeta zbudziła instynkt..."
Baryłeczka - strona 13
" Panowie rozbiegli się po żywność do przydrożnych zagród wiejskich, lecz nie znaleźli tam nawet chleba, gdyż nieufni wieśniacy chowali zapasy w obawie przed rabunkiem ze strony żołnierzy, którzy, nie mając co włożyć do gęby, zabierali przemocą cokolwiek im wpadło pod rękę...."
Baryłeczka - strona 14
" uparcie spuszczonymi na dół, ofiarowując pewnie Niebu cierpienie, które na nie zesłało. Wreszcie koło trzeciej po południu, gdy dyliżans posuwał się przez rozległą równinę, na której nie było widać ani jednej ludzkiej osady, Baryłeczka szybko się schyliła i wyciągnęła..."
Baryłeczka - strona 15
" Rozpostarł gazetę, by nie poplamić spodni i końcem noża, który stałe nosił w kieszeni, wydobył z wazy udko kurczęcia pokryte szkliwem zastygłego masła, zatopił w nim zęby i zaczął żuć z tak widocznym zadowoleniem, że wywołało to w dyliżansie ogólne westchnienie. Wtedy..."
Baryłeczka - strona 16
" i oświadczyła omdlewającym głosem, że teraz czuje się już dobrze.. Jednak zakonnica w obawie, by się to nie powtórzyło, zmusiła ją do wypicia pełnego kubka Bordeaux mówiąc: — To nic innego jak tylko z głodu. Wtedy Baryłeezka, zmieszana i zarumieniona, wyjąkała patrząc na..."
Baryłeczka - strona 17
" dotknięcie nie zdolne jest splamić, i była czarująca. Natomiast pani Loiseau, gruba baba o usposobieniu żandarma, była ciągle szorstka, mówiła mało, za to dużo jadła. Rzecz prosta, rozmawiano o wojnie. Opowiadano sobie o potwornych czynach Prusaków i o brawurze Francuzów, wszyscy..."
Baryłeczka - strona 18
" — Chciałabym widzieć którego z was na jego miejscu! Ładnie byście wyglądali! Przecież to wy zdradziliście tego człowieka! Trzeba by chyba uciekać z Francji, gdyby mieli nią rządzić takie łobuzy jak wy! Cornudet, niewzruszony, zachował uśmiech wzgardliwej wyższości, lecz..."
Baryłeczka - strona 19
" W oddali na drodze ukazały się nikłe światełka. Było to już, Tôtes. Jazda trwała 11 godzin, a doliczając do tego dwie godziny czterech postojów, podczas których konie zjadły trochę owsa i nieco odpoczęły, podróż zajęła trzynaście godzin. Dyliżans wjechał do miasteczka i..."
Baryłeczka - strona 20
" Baryłeczka i Cornudet, mimo że najbliżsi drzwiczek, wysiedli ostatni, poważni i wyniośli wobec wroga. Grubaska starała się być spokojna i opanowana; demokrata z miną tragiczną targał nieco drżącą dłonią swoją długą, rudą brodę. Starali się zachować godność w przekonaniu,..."
Baryłeczka - strona 21
" Trochę się zmieszała i po sekundzie zastanowienia powiedziała stanowczo: — Być może, ale ja nie pójdę. Dokoła niej powstało zamieszanie. Wszyscy sprzeczali się starając się odgadnąć cel tego rozkazu. Zbliżył się hrabia. — Postępuje pani nieroztropnie, gdyż ta odmowa..."
Baryłeczka - strona 22
" którą następnie zbliżał do lampy, by rozkoszować się kolorem. Kiedy pił, jego długa broda, która jeszcze zachowała barwę ulubionego napoju, zdawała się drżeć z rozczulenia; patrzał zezem, by ani na chwilę nie stracić z oczu kufla i cały jego wygląd świadczył o tym, że w..."
Baryłeczka - strona 23
" miast gdy strzela się do naszych synów jak do psów, to uważa się to za zasługę. Bo taki, co ich najwięcej zabije, dostaje za to ordery! Nie, tego nie potrafię nigdy zrozumieć! Zabrał głos Cornudet: — Wojna jest barbarzyństwem wtedy, gdy się napada na spokojnego sąsiada, ale..."
Baryłeczka - strona 24
" siednie drzwi uchyliły się i gdy po paru minutach wracała, zbliżył się do niej Cornudet na pół rozebrany. Mówili coś po cichu, potem umilkli. Baryłeczka zdawała się energicznie bronić wstępu do swego pokoju. Loiseau nie mógł, niestety, usłyszeć, co mówili, po chwili jednak,..."
Baryłeczka - strona 25
" przeszukać najbliższe sąsiedztwo, ruszyli w drogę. Niebawem znaleźli się na rynku z kościołem w głębi i dwoma szeregami niskich domków, wokoło których krzątali się pruscy żołnierze. Pierwszy, którego ujrzeli, obierał kartofle. Drugi nieco dalej szorował sklep fryzjera. Inny..."
Baryłeczka - strona 26
" — Żeby wcale nie zaprzęgać. — Któż wam wydał ten rozkaz? — Kto? Sam pruski komendant. — Dlaczego? — Nie wiem. Niech go pan sam zapyta. Zakazano mi zaprzęgać, więc nie zaprzęgam. To jasne! — Czy sam wydał wam to polecenie? — Nie, proszę pana, przez oberżystę, który mi..."
Baryłeczka - strona 27
" detalistów. Hrabia i przemysłowiec wszczęli pogawędkę o polityce. Obaj widzieli jasno przyszłość Francji. Jeden wierzył w Orleanów, drugi pokładał nadzieję w jakimś nieznanym zbawcy, bohaterze, który zjawi się w chwili, gdy będzie się wydawało, że wszystko jest stracone;..."
Baryłeczka - strona 28
" rokiem, który prawdopodobnie zrabował w opuszczonym mieszkaniu jakiegoś pozbawionego gustu obywatela. Nie wstał na ich widok, nie przywitał się, nawet na nich nie spojrzał. Był wspaniałym okazem grubiaństwa, właściwego zwycięskim żołdakom. Po upływie kilku minut zapytał..."
Baryłeczka - strona 29
" dzieści jeden". Będzie to pewna rozrywka. Propozycja została przyjęta. Cornudet przez grzeczność zgasił fajką i przyłączył, się do gry. Hrabia potasował karty i rozdał je. Baryłeczka na wstępie miała trzydzieści jeden. Wkrótce zainteresowanie grą uśpiło dręczące ich..."
Baryłeczka - strona 30
" Mimo wszystko, gdy pierwsze oburzenie minęło, towarzystwo zasiadło do stołu, wszyscy jednak milczeli, każdy był zatopiony w myślach. Panie udały się wcześnie na spoczynek. Panowie ćmili fajki lub cygara i zorganizowali partię „écarté", do której zaprosili pana Follenvie w..."
Baryłeczka - strona 31
" wiąc mu, że robi to przez współczucie dla nich. A czyż dla niej mogło to mieć jakie znaczenie? Nikt jednak głośno tych myśli nie wyjawiał. Po południu, gdy wszyscy już ziewali z nudów, hrabia zaproponował przechadzkę po wsi. Otuliwszy się starannie, udali się wszyscy na spacer..."
Baryłeczka - strona 32
" nami, krokiem właściwym oficerom, którzy starają się nie zabłocić swoich starannie wyczyszczonych butów. Przechodząc obok pań skłonił się, za to rzucił wzgardliwe spojrzenie mężczyznom, którzy zresztą powodowani taktem nie ukłonili mu się, jedynie Loiseau uczynił gest, jakby..."
Baryłeczka - strona 33
" Pan Foilenvie podjął się załatwienia tej sprawy, lecz prawie natychmiast powrócił. Niemiec, znający dobrze natura ludzką, wyrzucił go za drzwi. Zapowiedział, że wszyscy zostaną tu tak długo, dopóki życzeniu jego nie stanie się zadość. Wtedy ujawniła się prostacza natura pani..."
Baryłeczka - strona 34
" rozmowy był zresztą dość przyzwoity. Szczególnie panie miały w pogotowiu cały zapas delikatnych określeń i czarujących subtelności w wyrażaniu się o sprawach najbardziej drażliwych. Ktoś niewtajemniczony nie zrozumiałby, o co chodzi, tak dyskretnie dobierano słów. Że jednak..."
Baryłeczka - strona 35
" nym zakłopotaniu na razie nikt się do niej nie odezwał. Wreszcie hrabina, obyta bardziej niż inni z salonową obłudą, zagadnęła ją: — Jakże udała się ceremonia chrztu? Grubaska, przejęta jeszcze wzruszeniem, zaczęła opowiadać o wszystkim, o twarzach i zachowaniu się obecnych,..."
Baryłeczka - strona 36
" Można było wreszcie przyjść do wniosku, że jedynym powołaniem kobiety na ziemi jest ustawiczne poświęcanie własnej osoby i ciągłe uleganie żołdackim zachciankom. Obie zakonnice zdawały się nie słyszeć całej rozmowy, zatopione w głębokim zamyśleniu. Baryłeczka milczała...."
Baryłeczka - strona 37
" ralną, gdyż na rozkaz z nieba ona sama gotowa byłaby zamordować własnego ojca i matkę. W ogóle, zdaniem jej, nie ma czynu niemiłego Bogu, jeśli tylko pobudka do tego czynu była chwalebna. Hrabina, odwołując się do świętego autorytetu tej niespodziewanej sojuszniczki, wydobyła z..."
Baryłeczka - strona 38
" dziur po ospie, przywodziła na myśl obraz zniszczeń wojennych. Wrażenie słów jej było takie, że po niej nikt już nie zabierał głosu. Po skończonym posiłku towarzystwo rozeszło się do swoich pokojów i zebrało się ponownie dopiero nazajutrz o dość późnej godzinie. Śniadanie..."
Baryłeczka - strona 39
" Natychmiast po powrocie udała się do swego pokoju i więcej się nie ukazała. Wszystkich ogarnął niepokój. Co postanowiła? Co za kłopot, gdyby się nadal upierała! Wybiła godzina obiadowa; na próżno czekano na jej przyjście. Wtem ukazał się pan Follenvie i oświadczył, że panna..."
Baryłeczka - strona 40
" lał mu dwuznacznych rad, utrzymanych w iście komiwojażerskim stylu. Od czasu do czasu robił smutną minę i wzdychał: „Biedna dziewczyna!" — to znów z wściekłością mruczał przez zęby: „Ach ty, pruski łajdaku!" Kilkakrotnie, gdy nikt już o tym nie myślał, wołał..."
Baryłeczka - strona 41
" — Widzę, że jakoś nie bawicie się, obywatelu. Milczeliście przez cały wieczór. Wtedy Cornudet nagłym ruchem podniósł głowę i obrzucając całe towarzystwo groźnie błyszczącym spojrzeniem, rzucił im w twarz: — Powiadam wam wszystkim, że popełniliście nikczemność!..."
Baryłeczka - strona 42
" Przez całą noc w mroku korytarza słychać było jakieś poruszenia, lekkie, ledwie uchwytne szmery, stąpania bosych stóp, jakieś leciutkie trzaski... Wszyscy zasnęli pewnie bardzo późno, gdyż smugi światła błyszczały długo w szparach pod drzwiami. Szampan robił swoje: nie dawał..."
Baryłeczka - strona 43
" tym, że uległa ich namowom i pozwoliła, by ją splamiły pieszczoty Prusaka, w którego objęcia rzucono ją z taką hipokryzją. Niebawem jednak hrabina zwróciła się do pani Carré-Lamadon, przerywając przykre milczenie: — Czy pani zna panią d'Etrélles? — Naturalnie, to jedna z..."
Baryłeczka - strona 44
" Piękny sześcian sera szwajcarskiego, zawinięty w gazetę miał na sobie odciśnięty druidem napis: „Wypadki" Siostry zakonne wydobyły krążek kiełbasy pachnącej czosnkiem: zaś Cornudet zanurzywszy obie ręce w obszerne kieszenie swego płaszcza, wyciągnął stamtąd cztery jaja na..."
Baryłeczka - strona 45
" Zakonnice; zawinąwszy resztki kiełbasy w papier, zabrały się znów do pacierzy. Cornudet, , trawiąc spożyte jaja, wyciągnął swoje długie nogi pod przeciwległą ławkę, rozparł się na siedzeniu, skrzyżował ramiona, uśmiechnął się jak ktoś, kto wpadł na dowcipny pomysł,..."