www.psycholog-pomost.pl

Basior
Turgieniew Iwan


Basior - strona 1
" Iwan Turgieniew   BASIOR "

Basior - strona 2
" Wracałem wieczorem z polowania, sam jeden, linijką. Do domu było jeszcze z osiem wiorst. Rasowa klacz-kłusaczka raźno biegła po drodze pełnej kurzu, pochrapując od czasu do czasu i strzygąc uszami. Znużony pies, jak przywiązany, trzymał się nieodstępnie tylnych kół. Nadciągała..."

Basior - strona 3
" Powiedziałem, kim jestem. — Ach tak, wiem! Do domu wracacie, panie? — Do domu. Ale patrz, jaka burza... — No tak, burza — odpowiedział. Biała błyskawica oświetliła gajowego od stóp do głowy. Krótki, suchy trzask pioruna rozległ się tuż po niej. Deszcz zaczął lać z..."

Basior - strona 4
" jednorurka, w kącie poniewierał się stos gałganów. Koło pieca stały dwa duże garnki. Łuczywo płonęło na stole, to rozbłyskując, to znów smętnie przygasając. Na samym środku izby wisiała kołyska przymocowana do końca długiego drąga. Dziewczynka zgasiła latarnię,..."

Basior - strona 5
" światem, takiego mistrza w swoim zawodzie. — Wiązki chrustu nie da człowiekowi ściągnąć, o każdej porze, chociażby i o samej północy, zwali się niespodziewanie i nawet nie próbuj stawiać oporu: mocny jest i zwinny jak bies... Niczym też go nie pozyskasz: ani gorzałką, ani..."

Basior - strona 6
" tna. Gorzka woń zimnego dymu w przykry sposób tamowała mi oddech. Dziewczynka siedziała na miejscu z opuszczonymi oczyma. Od czasu do czasu trącała kołyskę i nieśmiało wciągała na ramię zsuwającą się koszulę. Jej gołe nogi zwisały nieruchomo. — Jak ci na imię? —..."

Basior - strona 7
" — Dobra — odpowiedział i cofnął konia. — Złapiemy go raz dwa, a wtedy odprowadzę was, panie. Chodźmy. Poszliśmy. Basior przodem, a ja za nim. Bóg raczy wiedzieć, jak poznawał drogę, lecz z rzadka tylko przystawał i jedynie po to, by posłuchać stukotu siekiery. — Patrzcie..."

Basior - strona 8
" ry. Gajowy nie odezwał się ani słowem. Chłop milczał również i tylko trząsł głową. — Puść go — szepnąłem na ucho Basiorowi. — Zapłacę ci za drzewo. Basior milcząc ujął lewą ręką konia za grzywę, prawą zaś przytrzymywał za pas złodzieja. —..."

Basior - strona 9
" głuchym, przygnębionym głosem. — Hej, Fomo Kuźmiczu... — Czego chcesz? — Puść. Basior nie odpowiadał. — Puść... Z głodu... Puść... — Znam ja was — odparł ponuro gajowy. — Cała wasza osada już taka — złodziej na złodzieju. — Puść — powtarzał chłop...."

Basior - strona 10
" Gajowy odwrócił się. — Do ciebie mówię, do ciebie, poganinie, krwiopijco, do ciebie! — Pijanyś czy co, będziesz mi tu jeszcze wymyślał? — rzekł zdumiony gajowy. — Oszalałeś czy co? — Pijany!... Nie za twoje pieniądze, zbóju przeklęty,..."

Basior - strona 11
" — No, Basior, ależ mnie zadziwiłeś — odezwałem, się wreszcie. — Widzę, że zacny z ciebie chłop. — E, dajcie pokój, panie — przerwał mi niechętnie. — Proszę tylko o tym nikomu nie opowiadać. Może lepiej odprowadzę już was, panie — dodał — nie doczekacie..."