www.psycholog-pomost.pl

Bańka mydlana
Orzeszkowa Eliza


Bańka mydlana - strona 1
" Eliza Orzeszkowa BAŃKA MYDLANA "

Bańka mydlana - strona 2
" I Nigdy miasteczko nasze nie przedstawia tak doskonałego obrazu jałowej i skwarnej pustyni, jak w dnie letnie w porze zachodu słońca. Bóg widzi, że nie jest ono nigdy ani świetnym, ani wesołym; lecz kiedy po dniu upalnym tumany kurzu i wyziewy kuchenne obejmują je niby wysokim..."

Bańka mydlana - strona 3
" świetne tęcze z purpury i fioletu albo ogromne, ciemne, złotem obrębione chmury rysują fantastyczne lasy i zamczyska, upajające wonie i świeże powiewy nadchodzącego wieczora płyną powietrzem... Gdzie indziej znowu, w murach miast wielkich i ludnych... Tu — nic. Wprawdzie od czasu do..."

Bańka mydlana - strona 4
" było ani śladu w kobiecie tej, której błękitne, bardzo ładne oczy patrzały poczciwie i łagodnie, a policzki, widoczną skłonność do utycia okazujące, lecz gładkie i świeże, pokryte były silnym rumieńcem zmęczenia. Zmęczoną była, niemniej wesołą i co chwilę towarzyszącemu..."

Bańka mydlana - strona 5
" Przez pootwierane na oścież okna domu widać było białe firanki, błyszczący samowar z imbrykiem i tylne poręcze sprzętów, w ogródku rosły dwa klony z gęstymi i rozłożystymi gałęźmi, a na kilku klombach kwitły lewkonie, astry, bratki i wysmukłe, sztamowe róże. W tej chwili..."

Bańka mydlana - strona 6
" Mężczyzna z rozkoszą widoczną woń tę wciągał w piersi, kobieta splatając ręce szepnęła: — Mój Boże! Żeby to nasza Jańcia mogła po dniach całych bawić się w takim ogródku! Jakby to jej zdrowo było! — Chciałbym przywitać się z tą milutką Helką, ale mnie zaraz..."

Bańka mydlana - strona 7
" — Wielka, to wielka, ale da Bóg nie poumieramy ani jutro, ani po jutrze! pomału, pomału, zbierze się... — Póki słońce wejdzie, rosa oczy wyje! — sarknął mężczyzna, a potem uchylając nieco czapki i pot z czoła ocierając szydersko dodał: — Jakie to są wielkie, wygórowane..."

Bańka mydlana - strona 8
" Mieszkanie składało się z czterech pokoi, z których największy, jadalnią będący, wesoło wnet błysnął światłem lampy wiszącej u sufitu nad stołem przykrytym ceratą i krzesłami ostawionym. Drugą lampę Mirewicz zapalił w pracowni swej, na biurku napełnionym papierami i..."

Bańka mydlana - strona 9
" — Jasiu! mój Jasiu! Wyobraź sobie, że Józia dotąd jeszcze Jańci nie odprowadziła... Z przykrością przerwał bieg swych myśli. — I cóż stąd? Skoro poszła z panną Józefą, możesz być przecież o nią zupełnie spokojną. Wiesz sama, że panna Józefa jest uosobieniem powagi..."

Bańka mydlana - strona 10
" Ach! dumnie, śmiało i zarazem wahnie patrzały one na Mirewicza, gdy uśmiechającymi się ustami wymawiała: — Nie poznajesz mię, Jasiu? Mirewicz, jakby oczom własnym nie wierząc, rzucił się naprzód i znowu stanął. — Paulinka Mirewiczówna! — zawołał. — Paula Mirewicz!..."

Bańka mydlana - strona 11
" Rumienienie się, mój drogi, jest dowodem zbytniej wrażliwości naszych nerwów... Ale wy tutaj ciemni pewno jesteście jak w rogu i nie śledzicie rozwijania się idei czasu... Trzymając ręce jej w swoich i patrząc w jej oczy Mirewicz wpółserio, wpółżartobliwie mówił: — Ależ..."

Bańka mydlana - strona 12
" Uśmiechnął się gorzko. — Są ludzie, którym okoliczności tak się złożyły... — Chyba głupi! — rzuciła krótko i wstała z szezlonga. — Człowiek, mój drogi, na to jest stworzony, aby być szczęśliwym... czy nie czytałeś, co o tym napisał... Tu zacytowała nazwisko..."

Bańka mydlana - strona 13
" Słychać było tętent biegnących przez ciemną bawialnię bosych stóp Kasi, a Mirewiczowa weszła do pracowni męża. Gdyby ktokolwiek w tej chwili uważnie na tę kobietę spojrzał, dostrzegłby, że aby zadysponować ciastka, masło i szynkę do herbaty, użyć ona musiała znacznego..."

Bańka mydlana - strona 14
" Na jeden z nich, największy, wskazując Paula rzekła: — Oto są moje książki, moje drogie, najlepsze przyjaciółki, które wszędzie wożę z sobą, z którymi nie rozstaję się nigdy. Z rozmiarów kufra   wnosząc woziła ona z sobą zawsze wcale sporą biblioteczkę...."

Bańka mydlana - strona 15
" Mniejsza o to! My bawiłyśmy się wybornie... byłyśmy w ogrodzie, słuchałyśmy muzyki, potem zaszłyśmy do Helki, która nam dała trochę kwiatków... potem... Spostrzegłszy obecność w pokoju nie znanej sobie kobiety przestała mówić i mała Jańcia w wyciągniętej ku matce rączce..."

Bańka mydlana - strona 16
" Mówiąc zwracała się wyłącznie prawie do Jana, od czasu do czasu tylko przemawiała do Józefy, której myślące oczy i spokojne ruchy wydać się jej musiały więcej obiecującymi niż poczciwa, lecz całkiem gospodarska powierzchowność Anny. Kiedy mówiła o dojrzałości swej,..."

Bańka mydlana - strona 17
" — Ale powiedzie mi, kuzynko, jakimi są te cele twoje, o których mówisz? Pałam ciekawością... Spuściła powieki i z powagą odrzekła: — Gdybym to państwu powiedziała, wzięlibyście mię za zarozumiałą, zbyt zuchwałą, a może i potępilibyście mię całkiem, bo tu, w..."

Bańka mydlana - strona 18
" Nadzwyczaj prozaiczna odpowiedź ta zmroziła Paulę. — Tak... zapewne... — zaczęła — skoro się ma na widoku tylko chleb powszedni... a jest się jeszcze skrępowanym różnymi przesądami... Mirewicz wstał od stołu. Odezwanie się panny Józefy sprawiło mu przykrość widoczną,..."

Bańka mydlana - strona 19
" — Tak, Jasiu, zrozumiem cię z pewnością. Wszak znamy się od dzieciństwa i zawsze mieliśmy do siebie sympatię. Byłeś zawsze bardzo dobrym dla mnie, a ja zawsze widziałam w tobie tę inteligencję, te zdolności... — One to, właśnie, czynią mię teraz bardzo nieszczęśliwym...."

Bańka mydlana - strona 20
" — Czego ty dziś taka smutna, Anulku? Smutna i zamyślona istotnie Anna wstrząsnęła głową. — Cóż chcesz? — rzekła — albo to wesoło słyszeć zawsze, że on nieszczęśliwym się czuje? Alboż to przyjemnie, kiedy o n zejdzie się z kimś podobnym sobie, nie móc do ich rozmowy..."

Bańka mydlana - strona 21
" — Cóż chcesz? — odpowiedziała wesoło — przysłowie mówi, że każdy człowiek ma swego konika, na którym jeździ. Moim konikiem jest to, aby nie dać zmarnować się zdolnościom siostry i wykierować ją na pracującą, niezależną, o ile to być może, szczęśliwą kobietę. W..."

Bańka mydlana - strona 22
" W głosie Pauli, gdy wymawiała dwa te wyrazy, zadźwięczało wzruszenie... Stojąca w przyległym pokoju Anna szepnęła : — Ot, poczciwa! Kocha matkę swoją! A tak mi się jakoś nie podobała! — Ale ty tam długo nie będziesz? — Naturalnie; za tydzień albo dwa tygodnie wrócę i..."

Bańka mydlana - strona 23
" Na koniec po długiej chwili zamyślenia z tryumfującym uśmiechem szepnęła: — Ale zawsze co żona, to żona i... matka jego dziecka!... I szyła znowu. W tej samej chwili w bawialni Mirewicz trzymając w dłoniach swych rękę kuzynki i patrząc jej w oczy mówił z cicha: — Dziwi mię..."

Bańka mydlana - strona 24
" — A potem — splatając ręce na sukni odpowiedziała spokojnie — przestaliśmy podobać się sobie i rozeszliśmy się. Jan ze spuszczonymi oczami milczał i myślał. Zrazu jakoś mu się to nie zdawało... O wolnej miłości, o małżeństwach tak zwanych na wiarę słyszał, czytywał,..."

Bańka mydlana - strona 25
" — Nie odjeżdżaj tak prędko! — Zobaczę — odszepnęła — zobaczę, może... I wnet żywo oglądając się dokoła zawołała: — Czuję, że mam strasznie podrażnione nerwy... chciałabym zagrać... Ależ tu fortepianu nie ma... — Zagrać! ja tak tęsknię do dobrej muzyki, a..."

Bańka mydlana - strona 26
" Dlatego praca, którą spełniał gorliwie, lecz wśród której ciągle zniżać się i powściągać musiał, nużyła go i niecierpliwiła; dlatego po kilku godzinach jej wszedł do bawialni z wyrazem złego humoru w przygasłych oczach i na zmarszczonym czole. Nagle przecież jakby..."

Bańka mydlana - strona 27
" Bardzo serdecznie dziękował kuzynce, że przedłużyła czas pobytu swego w jego domu, Anna zaś, która zmieszała się była i nawet jakby zbladła trochę, ozwała się nagle: — Wczoraj był taki upał, a dziś deszcz pada! Uwaga ta była zupełnie słuszna, ale tak bezpośrednio i..."

Bańka mydlana - strona 28
" Tym razem uczuł się nieco zdziwionym. — Ale jakże! — rzekł — czyż można w jakimkolwiek kierunku pracować inaczej? I ty pewno, kuzynko, aby nauczyć się tyle, ile umiesz, musiałaś wiele i systematycznie pracować... — O! ja epartanką. jestem! Ileż to nocy bezsennych i dni..."

Bańka mydlana - strona 29
" II   W ładnym domku z ładnym ogródkiem, który był przedmiotem marzeń Mirewiczów, w niewielkim i nader skromnie urządzonym pokoju panował przedwyjazdowy widocznie nieład. Dwie osoby zajmowały się tam pakowaniem w tłumoki pościeli, sukien i książek. Jedną z osób tych..."

Bańka mydlana - strona 30
" Helka potakująco wstrząsnęła głową, ale usta jej drżeć zaczęły od tłumionego żalu. — Widzisz, Józiu — zaczęła — tam w Onwilu wszyscy nieznajomi będą, wszystko cudze i... sama mówiłaś, że będzie nam daleko, daleko gorzej niż tu... Zamknąwszy tłumok Józefa..."

Bańka mydlana - strona 31
" — Przecież ty, Józiu, pracowałaś zawsze i zarabiałaś!... — To prawda, ale nie wystarczało to na utrzymanie nas obu, i zawsze kosztowałyśmy coś stryjowi. Wiesz dobrze, żem ja skończyła mizerną tylko pensyjkę i tak mało umiałam, że lekcje moje były długo niezmiernie..."

Bańka mydlana - strona 32
" Dawniej słychać tu było zawsze turkot maszyny do szycia Anny, głośne rozmowy jej ze służącą i z dzieckiem, skrzypienie pióra i szelest papierów Mirewicza albo gwarne głosy jego klientów. Teraz nic. W kuchni tylko Kasia zawzięcie siekała kotlety, a mała Jańcia klęcząc na..."

Bańka mydlana - strona 33
" Z wargami drżącymi jeszcze od śmiechu i ze zdumieniem w oczach Józefa zapytała: — Co to jest, Andziu? Skąd ci to? dlaczego? Anna nie podniosła powiek, zawstydzoną wydawała się i smutną. Potem na odwagę zdobywając się szepnęła: — Próbowałam uczyć się... — Uczyć się?..."

Bańka mydlana - strona 34
" — A cóż? — z rozpaczliwym gestem odpowiedziała Anna. — Nic. Ale to wiesz, moja droga, że nic a nic. Czy już ta moja głowa taka tępa, czy to nieprzyzwyczajenie robi, ale nic nie rozumiem i nic nie pamiętam. Jedną stronicę przeczytani czasem dwadzieścia razy i ot, tak jakbym jej..."

Bańka mydlana - strona 35
" — Chodź! zobacz jej mieszkanie! Był to duży pokój z alkową do mieszkania Mirewiczów donajęty i połączony z nim drzwiami otwierającymi się z małej bawialni. Wprzódy drzwi te były oklejone obiciem. Teraz z obu stron osłaniały je i przyozdabiały grube, kosztowne portiery. Całe..."

Bańka mydlana - strona 36
" Józefa ciekawie przypatrując się wszystkiemu, mniej jednad od Anny zdumiona, głosu nie zniżając rzekła: — Ależ wasza kuzynka majętną chyba być musi, jeśli tak znaczne robić może wydatki?... — Bóg ją wie, moja Józiu, Bóg ją wie... czy ona bogata czy biedna... —..."

Bańka mydlana - strona 37
" Innej pociechy znaleźć dla niej nie mogła. Anna cichutko ją zapytała: — Powiedz mi, Józiu, co to takiego metologia? Nad wyrazem tym Józefa zastanowiła się chwilę. — Nie wiem, moja Andziu... może meteorologia... — Tak! tak! Zwięźle i jasno Józefa wytłumaczyła jej..."

Bańka mydlana - strona 38
" — Biedna ty, Józiu moja! bez opieki, bez pomocy jechać tak w obcy świat i jeszcze z siostrą, którą utrzymywać i wychowywać musisz... Jak ty tam sobie radę dasz? Ładna, blada dziewczyna prędko otarła łzy z oczu i twarzy. — Cóż robić, Andziu? — odpowiedziała. — Życie..."

Bańka mydlana - strona 39
" Prawnik znaczniejsze dochody mający ratował w kłopotach ściganego często przez lichwiarzy urzędnika, który wywzajemniając się nauczył przyjaciela gry w bilard i oznajmiał mu o przybywaniu do Ongrodu ładnych harfiarek. Przysługi te przecież nie na wiele przydały się Mirewiczowi...."

Bańka mydlana - strona 40
" — O! w domu... w bawialnym pokoju, z gościem swoim. Kuzynka przyjechała... — A młoda? ładna? — Młoda, ładna i bardzo wykształcona... — O! Pośpiesznie zdjąwszy w przedpokoju paltot biegł ku salonikowi. Przed progiem stanął w wahającej się postawie. W saloniku panowała..."

Bańka mydlana - strona 41
" — A zawsze o nich marzymy, nieprawdaż, Ludwiku? Teraz w cieniach alkowy swej spacerową suknię swą zamieniwszy na szlafrok w tureckie desenie, zza ciężkiego festonu firanki wyszła ona ku nim z wabnym uśmiechem na ustach a grubym tomem w ręku. Gruby tom rozwarłszy i na stole..."

Bańka mydlana - strona 42
" Ale Paula figlarnie pogroziwszy kuzynowi prosiła Ożymskiego, aby... opowiedział. Bardzo zabawnie i w sposób przynoszący zaszczyt dowcipowi jego Ożymski opowiedział, jak przed rokiem mniej więcej Mirewicz z nudy i tęsknoty za czymś lepszym i wyższym zajął się Józefą bardzo żywo;..."

Bańka mydlana - strona 43
" Wziął rękę Pauli i długo ją całował. Ożymski spuścił oczy, westchnął, posmutniał... co spostrzegłszy Paula śmiejąc się przysunęła mu rękę swą do ust. — Pocałuj pan! — zaśmiała się wesoło. — My troje przyjaciół... prawda, Jasiu? Z zapałem całując podaną mu..."

Bańka mydlana - strona 44
" — Zerwałeś urok! — mrugając powiekami z wyrzutem rzekł Mirewicz. — Zrobiłem to umyślnie — z tłumionym rozjątrzeniem sarknął Ożymski. Wtem w stronie pianina usłyszeli łkanie. Paula z głową pochyloną na pulpit płakała. Rzucili się do niej oba. — Co to? Co pani jest?..."

Bańka mydlana - strona 45
" — Czytajmy! — zawołał. — Czytajmy! — powtórzyła Paula, nie tylko już uspokojona, ale nawet rozpromieniona. Mirewicz czytać zaczął. Co to było? Coś z dziedziny nauk przyrodniczych, czy socjologii, czy etnologii, dość, że Mirewicz niezmiernie zajął się książką, a..."

Bańka mydlana - strona 46
" Czytali kwadrans, rozmawiali dwie godziny; rozmawiając pili herbatę, którą wraz z doskonale urządzoną przekąską przysłała im Anna, potem znowu czytali kwadrans i rozmawiali godzinę, potem jeszcze Paula grała, a po graniu, wzruszona i rozmarzona, wsparła głowę na ramieniu Mirewicza..."

Bańka mydlana - strona 47
" W białym kaftanie i z rozpuszczonymi włosami stała w progu nieśmiała i niespokojna. Jan prędko do niej podszedł. — Dlaczego nie śpisz jeszcze? Czy Jańcia zdrowa? Nic mi nie potrzeba. Na wzruszonej twarzy jego malowała się zgryzota i walka. — Jańcia zdrowa i śpi smacznie... ja..."

Bańka mydlana - strona 48
" — Niech mama będzie spokojną... Nic mu nie jest złego... tylko zakochał się ogromnie w tej pani... — Skądże wiesz? — Zwierzył mi się... on mnie zawsze... — No, cóż, że zakochał się? czegóż tu... — Kiedy widzi mama... i Mirewicz także... a on z nim... — Co ty..."

Bańka mydlana - strona 49
" III Nie można by bez niesprawiedliwości twierdzić, że skargi i złe humory Mirewicza żadnych słusznych nie miały przyczyn. Owszem, nie należąc w społeczeństwie swym do wyjątków niósł on niejedno brzemię wszystkim wspólne. Ani geniuszem, ani bohaterem, ani żadnym..."

Bańka mydlana - strona 50
" Mirewicz, niestety, należał do tego szczęśliwego pokolenia, które oprócz rzadkich wyjątków chleba nauki zaledwie skosztować mogło, a z lekka go skosztowawszy przedwcześnie rozpoczynało pracę zarobkową — jaką? jakąkolwiek, byle móc oddychać na powierzchni kuli ziemskiej. Jedne..."

Bańka mydlana - strona 51
" Jemu niemożliwym to było z tego choćby powodu, że po dniach całych pisać, a raczej przepisywać zmuszony pragnął — mówić. Mówienie było namiętnością i, jak się zdaje, górującą jego zdolnością. Ilekroć obejrzawszy się dokoła nie ujrzał w pobliżu żadnego ze..."

Bańka mydlana - strona 52
" Marzenie to, acz skromne, łatwym do spełnienia nie było. Mirewicz pełniąc sumiennie wszystko, co pełnić był powinien, od czasu do czasu wołał do siebie albo do jedynego powiernika swego: — Czy jestem zbrodniarzem skazanym na ciężkie prace w podziemiach? W znacznej części miał..."

Bańka mydlana - strona 53
" Byli oni, według niej, słabi jak dzieci. Słabość tę upatrywała nie w tym, że jak dzieci kwilili wciąż na niedostatki i niedogodności swych istnień, ale w tym, że niedostatki i niedogodności te znosili. Jak można cokolwiek znosić? Chyba śmierć, bo z tym już prawem natury..."

Bańka mydlana - strona 54
" Natury takie sprężyn mają bardzo mało, a skrzydeł wcale nie mają i bądź one nawet nieszczęśliwymi, szkoda stąd dla dobra powszechnego bardzo mała lub żadna. Wiadomą jest rzeczą, że w naturze gatunki niższe pochłanianymi są przez wyższe. Walka o byt... Od tego punktu rozmowa..."

Bańka mydlana - strona 55
" Ale potem, przy otrzeźwiającym świetle dnia, po bardziej jeszcze otrzeźwiających rozmowach z klientami i odwiedzaniach biur, bez muzyki, bez szarej godziny, bez paleontologii, XXII wieku i kwestii pracy i kapitału, smutniał niezmiernie, bił się widocznie z myślami, otrząść się nie..."

Bańka mydlana - strona 56
" — Dziwna to rzecz, Jasiu, jak w tym domu twoim martwo jakoś, sztywnie, zimno... Czuć zaraz, że nie ma tu ręki, która by przyozdobić go, ożywić, ogrzać potrafiła! Anna z przyległego pokoju słowa te słyszała, ale nie odpowiadała nic. Mirewicz milczał także albo z cicha..."

Bańka mydlana - strona 57
" — O, proszę pani! — zawołała — nie trzeba na to być uczoną, aby wiedzieć, że są różne rodzaje pracy. Ale kiedy się za mąż nie wyszło, to się i nie rozumie zajęć tych, które, dzięki Bogu, nie zostały na koszu. Paula zerwała się od stołu i wyszła. Mirewicz z wyrzutem..."

Bańka mydlana - strona 58
" Paula zarumieniła się gwałtownie i zmieszała się zrazu bardzo, co spostrzegłszy Mirewicz pośpieszył z objaśnieniem. — Paula — rzekł — miała list od swej matki, którym donosi jej, że ma się lepiej. — A gdyby i nie było tak — zawołała obrażona kobieta — nie..."

Bańka mydlana - strona 59
" — Jasiu — rzekła z cicha — chciałabym z tobą pomówić... Wiedział zawsze, że przyjdzie chwila, w której zechce ona z nim pomówić, zawsze myślał o chwili tej z przykrością i wdzięcznym był Annie, że dotąd jeszcze mu jej nie sprowadzała. Milczał. — Jasiu — ciszej..."

Bańka mydlana - strona 60
" Ożymski nigdy ją jeszcze w stroju tym nie widział, a od razu spostrzec można było, że dla niego, tak jak dla Mirewicza, stanowił on cząstkę tego ideału niewieściego, o jakim nieraz marzyli wspólnie. Kobieta piękna i wykształcona, w pięknym peniuarze i pantofelkach! Co za..."

Bańka mydlana - strona 61
" Tego wieczora i przez dwa dni następne Anna chodziła po domu jakby senna. Z przyzwyczajenia robiła to, co zwykle, ale nic dokładnie przed sobą nie widząc. Po wyrazie osłupienia w oczach jej ukazał się wyraz głębokiego nad czymś rozmyślania. O szarej godzinie Jańcię na kolanach..."

Bańka mydlana - strona 62
" Dzięki biegłości tej posiadała ona swój dach i swój własny kęs chleba, a posiadać by mogła znaczniejszą ilość sukien i zawsze całe, a nawet i eleganckie obuwie, gdyby nie to, że dobroczynna ciotka owa z kolei zubożała i że posyłała jej ona połowę zdobywanego zarobku...."

Bańka mydlana - strona 63
" Przy tym zarobek jej stawał się coraz mniej potrzebnym, Jan zarabiać zaczął   więcej, coraz więcej, skromny dostatek do życia ich zawitał, zaczęli nawet zbierać trochę w celu nabycia tego domu... O! ten dom! był on najwyższą ambicją jej i najdroższym marzeniem! On..."

Bańka mydlana - strona 64
" Porwała się z miejsca, przebiegła salonik i położyła list na zarzuconym papierami biurku. Nad papierami, na ścianie, wisiało kilka fotografii w ramkach. Anna jedną z nich pochwyciła i do kieszeni wsunęła. Był to wizerunek jej męża. Po chwili była już w sypialni i zaczęła..."

Bańka mydlana - strona 65
" Ja cię kocham nad życie i wolałabym umrzeć niżeli żyć myśląc, że staję na drodze do twego szczęścia. Przyznam się tobie także, że nie mogę patrzeć na marnowanie twojej pracy i twego dobra, kture przeciesz jest także dobrem naszego dziecka. Kłucić się z tobą nie chcę, bo..."

Bańka mydlana - strona 66
" Teraz jednakowoż pieniędzy nie przysyłaj, bo na pierwsze wydatki sprzedałam swoją jedwabną suknię i swoją biżuterię, a potem znajdzie się zarobek, i muwię ci to na pewno, że dopuki Jańcia potrzebować tego nie będzie, jeżeli przyślesz — odeszlę. A teraz żegnam cię, mój..."

Bańka mydlana - strona 67
" Pokój, w którym się znalazła, był dość obszerny, o dwóch oknach, ale z niskim, belkowanym sufitem i grubą, prostą podłogą. Ściany wilgotne i sinawą farbą pomalowane czyniły go trochę ponurym, całe jednak urządzenie jego ożywione było i wymowne. Były tam dwa łóżka..."

Bańka mydlana - strona 68
" Były nim dwie dorastające dziewczyny w ciemnych sukniach, z warkoczami spuszczonymi na plecy, zgrabne, żywe, rozpromienione. — Probos homines laudate — deklamowała jedna. — Improbos castigate... — kończyła druga. Wesołe, śmiały się głośno i błyskały oczami pełnymi..."

Bańka mydlana - strona 69
" Długo rozpytywać się wzajem i opowiadać nie miały potrzeby. Anna o mężu powiedziała słów kilka, o Pauli ani wspomniała. Józefa mówiła o siostrze, której dwa lata już tylko do ukończenia szkoły gimnazjalnej pozostawało. — Za dwa lata wyjedziemy stąd znowu... w świat, po..."

Bańka mydlana - strona 70
" Po drodze zabrała przyjaciółkę swą i Anna widziała przez okno, jak dwie młodziutkie dziewczyny przechodziły przez dziedziniec; blade obie w mglistym i zimnym powietrzu jesiennego ranka, ale proste, raźne i dziwnie jakoś śmiało i silnie po nierównym bruku stąpające. Jańcię..."

Bańka mydlana - strona 71
" — Pani moja! — błagalnie szepnęła — całe życie przebyłaś tu, znajomych musisz mieć wielu... jeżeli gdzie dowiesz się o sukniach albo o bieliźnie do szycia... zarekomenduj mnie... szyję dobrze... a tak bardzo... bardzo... zarobku potrzebuję! Stara bystro znowu i ciekawie w..."

Bańka mydlana - strona 72
" — Jeden, najstarszy, po ojcu warsztat stolarski wziął; rzemieślnik z niego był artystyczny, ożenił się, wiodło mu się pysznie, pani moja... Kiedy, kilkanaście lat temu, ta burza u nas powstała, rzucił wszystko, poszedł i już nie powrócił... Drugi, ślicznie edukowany,..."

Bańka mydlana - strona 73
" Ze skupioną uwagą patrzała na tę wysoką, cienką kobietę o przygarbionych plecach, wysokim czole, białych włosach i ognistych oczach, od piersi której oderwało się trzech dorodnych synów, aby na różne sposoby zginąć dla niej na zawsze, a której jednak nie zbrakło siły do..."

Bańka mydlana - strona 74
" W chwilach takich patrząc na nią Anna pomimo woli mówiła: — Moja ty biedna Józiu! jak też ta twoja młodość przechodzi! bez przyjemności, bez zabawy, prawie bez odpoczynku! Józefę słowa te oblewały rumieńcem. Zdawać się mogło, że wstyd jej było wzywać współczucia choćby..."

Bańka mydlana - strona 75
" — Kto to? zgadnij! Dziewczęta zrywały się ze stołków, po kilkogodzinnym niewidzeniu witały starszą przyjaciółkę; w kuchence brzmiały całusy, śmiechy i głośne wzajemne opowiadania. Zima nadeszła; szubka Józefy wracającej z lekcji białą bywała od okrywającego ją śniegu,..."

Bańka mydlana - strona 76
" Potem jeszcze gładziła dłonią włosy dwu młodych dziewcząt i swoim trzęsącym się trochę głosem przypominała im chłopską przypowieść o jakimś ojcu, który synowi swemu mawiał: — Ucz się synku, ucz się! królem będziesz! A gdy już wszystkich nakarmiła, napoiła,..."

Bańka mydlana - strona 77
" IV   W   zimowy karnawałowy wieczór Mirewicz o szarej godzinie siedział sam jeden w mieszkaniu swoim i głęboko zamyślony kołysał się zwolna w długim krześle na biegunach umieszczonym śród wazonowych roślin tworzących rodzaj altany. Teraz w sztywnym i pustym..."

Bańka mydlana - strona 78
" — Wiesz co, Jasiu, przekonałam się ostatecznie, że w nauczycielstwie traciłabym siły me i zdolności... Miałam wyższe cele, tyś mię na drodze ku nim zatrzymał. Teraz pomyśleć muszę o czymś innym. Myślała i po tygodniu miała już w głowie swej cudowny plan działania. —..."

Bańka mydlana - strona 79
" Ona nie będzie miała robotników, ani robotniczek, tylko wspólników i wspólniczki. Wszyscy będą razem mieszkać, razem jadać i dzielić pomiędzy sobą zyski na części równe, co do grosza równe. Będzie to nie tylko pracownia szewcka, ale także coś w rodzaju amerykańskich..."

Bańka mydlana - strona 80
" Tu bieguny krzesła na chwilę kołysać się przestały. Mirewicz podniósł rękę i dłonią przycisnął czoło. Gorący niepokój zamigotał mu w oczach. Anna odesłała mu pieniądze, które posłał jej był wnet po jej wyjeździe. Sprobował posyłać jeszcze raz i drugi, za każdym..."

Bańka mydlana - strona 81
" O prawdziwości słów jej nie przemknął w oczach jego ani cień zwątpienia. Miął zresztą słuszność — wierząc... Była szczerą zupełnie i w szczerości tej spoczywała tajemnica wywieranych przez nią wpływów. Wpływy te były tak wielkie, że ani Mirewicza, ani Ożymskiego, ani..."

Bańka mydlana - strona 82
" — Wszakże to jutro już muszę Chackielowi procent zapłacić! Procent od długu zaciągniętego u lichwiarza. Nic w tym dziwnego nie było. Altany, sprzęty, sprzęciki, lampy, kadzidła, terminowanie u szewca, terminatorskie fartuchy z koronkami, nowe coraz transporty nut i książek... We..."

Bańka mydlana - strona 83
" Otóż w porach, w których Mirewicz przyjmował klientów, chodził do miejsc sądowych, zajmował się pisaniem, Paula, nie wiedzieć jakim sposobem, tak jakoś wypadkiem, zapoznała się na ulicach i placach miasta ze sporą ilością ludzi, i to nie tylko takich, których Mirewicz znał, ale..."

Bańka mydlana - strona 84
" Bez obserwacji bezpośredniej żadne książki dać nie mogą dostatecznej wiedzy o ludziach. Znać ich trzeba i studiować. Inaczej umysł wpadnie koniecznie w ciemnotę i parafiańszczyznę, czego najlepszym dowodem jest właśnie Jan, który bardzo znać mało studiował ludzi, skoro teraz..."

Bańka mydlana - strona 85
" Nie było w nim jednak nic prócz doniesienia o dobrym zawsze zdrowiu dziecka i wcale niezłym powodzeniu matki: „Mam już tyle roboty, że wzięłam sobie do pomocy dwie panny, zarabiam niewiele, ale ponieważ z Józią i pewną jeszcze bardzo zacną kobietą mieszkamy i jadamy wspólnie,..."

Bańka mydlana - strona 86
" Że pozostanie dla niego stałą, o tym nawet mówić nie potrzebowała, zarówno jak nie wątpiła o jego wierności. O akademii i studiach medycznych mówiąc płonęła cała zapałem i świetnymi nadziejami. Byłaby nawet wyjechała natychmiast, ale naprzód zbyt ciężko jeszcze byłoby im..."

Bańka mydlana - strona 87
" Wzruszenia te opanowywały ją szczególniej przy czytaniu erotycznych poezji i rozpraw, których przedmiotem była przyszłość świata. Od chwili do chwili wzruszenia jej zarażały i Jana. I on także słuchając wydawał czasem okrzyki żalu, zgrozy, oburzenia, nadziei albo potajemnie..."

Bańka mydlana - strona 88
" — Przyszło mi na myśl, że mogłabym może zająć się tłumaczeniem. Może uznasz, że do tej przynajmniej wyrobniczej czynności zdolną jestem. Jan pośpiesznie uznał, bo mu obojętność jej i zły humor srodze ciążyły. — Tylko — ośmielił się zastrzec — dzieło, o..."

Bańka mydlana - strona 89
" Nie było to wcale rzeczą łatwą. Człowiek był poważny, żonaty, z losu swego zadowolony i godności stanowiska swego strzegący. Ale przez ten właśnie spokój swój stawał się bardziej jeszcze interesującym. Przy tym był on przedstawicielem czegoś, co imię swe wywodziło od..."

Bańka mydlana - strona 90
" Dokoła zaś nadpowietrznego zjawiska tego krążyło przed oczami Jana mnóstwo obrazów i przedmiotów: lekcje muzyki i języków, akademia medyczna, warsztat szewiecki, stosy grubych tomów, lampa księżycowa, kadzielnica, sonata, autorstwo, namiętne uściski, asamble, pastor luterański,..."

Bańka mydlana - strona 91
" Raz powiedział nawet wyraźnie, że gdyby był sam jeden na świecie, mógłby prowadzić sobie życie kawalerskie, swobodne, przyjemne, i być tak szczęśliwym, jak na przykład jest teraz Mirewicz. Usłyszawszy to Julcia rozpłakała się zrazu, potem postanowiła wyjechać i wyjechała też..."

Bańka mydlana - strona 92
" Pomimo woli Mirewicz uśmiechnął się. Ożymska, zgryziona, ale łagodna, uśmiechnęła się także, lecz w tejże samej chwili oczy jej napełniły się łzami. — Widzi pan, gdyby to wszystko kończyło się na gadaniu głupstw, gaszeniu lampy, a choćby i moim ciężkim upokorzeniu,..."

Bańka mydlana - strona 93
" Łaziłam jeszcze po ludziach o pomoc prosząc, ale wtedy wszyscy byli tacy nieszczęśliwi, skłopotani, i każdy dbał o siebie... Nic już więcej zrobić nie mogłam! Przez tego przyjaciela o miejsce dla niego w biurze wystarałam się i — ot! poszedł potem wyżej, nie tak wysoko, jakby..."

Bańka mydlana - strona 94
" Bieda! To twarde życie rzeczywiste miewa dziwne komplikacje i niespodzianki! Niespodzianie, bliziutko, w pracowni oświetlonej jedną świecą rozległ się długi, szalony wybuch śmiechu. Na środku pokoju stała Paula w tej chwili z miasta wracająca. Zgrabne futerko wcięte w pasie i..."

Bańka mydlana - strona 95
" Znowu więc asamble. A mniemał, że wyskoki te, które w dziwnie nieprzyjemny sposób przywodziły mu na pamięć cukiernię z harfiarkami i budkę z Fryną, raz na zawsze porzuconymi przez nią zostały. Zbudził się w nim nagle rycerski i do opozycji zdolny duch przodków. — Nie, Paulo,..."

Bańka mydlana - strona 96
" Znowu dziwna choroba ta!... Co to było? Ani babka, ani matka, ani siostra, ani żona jego nie miewały spazmów. Nie widywał więc ich dotąd nigdy, a tylko z tego, co o nich czytał i słyszał, wyznawał dla nich pogardę absolutną. Rzucił się w ciemnościach, omackiem znalazł w..."

Bańka mydlana - strona 97
" O, nie! Rozumiem ja dobrze, że to jest sprzeczne z prawdziwymi zasadami... że o szczęście swoje dobijać się mam prawo i nawet powinienem; jednakże w tym razie wolę całe piekło w sobie nosić niżeli ciebie zdradzać. Jednakże gdy rozejść się już mieli, Mirewicz wymógł na nim..."

Bańka mydlana - strona 98
" Niewolnikiem, podnóżnikiem, najczulszym z pasterzy, najognistszym z wulkanów! Już, już po śnieżną rękę jej wyciągał dłoń swoją, już jedno kolano jego zsuwało się z fotelu, lecz bohatersko powstrzymał gest ręki, wyprostował się i stłumionym głosem rzekł: — Jan jest..."

Bańka mydlana - strona 99
" Był to człowiek bardzo nawet młody, lat może dwadzieścia dwa lub trzy mieć mogący, szczupły, blondynek, z twarzą białą i różową, wykwintnie ubrany, w półfraku i liliowych rękawiczkach. — Pan Julian Krzycki... Pan Ludwik Ożymski — prezentował gospodarz domu. Paula zwolna..."

Bańka mydlana - strona 100
" — Biedna Paula! matka jej zasłabła gorzej i prosiła Krzyckiego, który tu za interesami swymi przyjechał, aby ją koniecznie przywiózł. Zmartwi się biedaczka, i tak nagle będzie musiała wyjechać! Ludwik bardzo widocznie zgryziony tą wiadomością zapytał: — Cóż to ten..."

Bańka mydlana - strona 101
" — Dites donc, kuzynka pana jest jeszcze zupełnie młodą osobą, wyobrażałem sobie, że starsza; ładna jest i bardzo, bardzo miła. Bardzo bym pragnął, aby przyjęła moje usługi i chciała ze mną jechać. Umyślnie dlatego wybrałem się karetką na saniach. W   alkowie..."

Bańka mydlana - strona 102
" Objawiła, że jest corps et âme demokratką i broniła maluczkich z rozgorzałymi oczami i wymownymi słowy. Ożywiło to znacznie rozmowę i postawiło ją w oczach Krzyckiego w nowym świetle. Do Mirewicza, który nieźle mówił po francusku, szepnął, że jest to kobieta qui a du coeur et..."

Bańka mydlana - strona 103
" W   ugrzecznionej postawie i z kosztowną czapeczką futrzaną w ręku oczekiwał na towarzyszkę swą, a gdy Paula w zgrabnym futerku i ze łzami w oczach raz jeszcze żegnała swych przyjaciół, okazał się prawie rozrzewnionym i z wyrazem uszczęśliwienia na twarzy prowadził ją..."

Bańka mydlana - strona 104
" Ożymski przychodził do niego codziennie, ale zamiast jak dawniej czytać albo dysputować, albo głośno i długo na losy swe wyrzekać, siadali naprzeciw siebie i siedzieli nieruchomi, w grobowym milczeniu pogrążeni. Raz Mirewicz nie podnosząc oczu odezwał się: — Wiesz co? jeżeli tak..."

Bańka mydlana - strona 105
" Czuć było, że w ścianach jego obszernie być musiało, ciepło i przytulnie. Klony w ogródku świeciły i migotały diamentami szronu. — List? — z roztargnieniem powtórzył Mirewicz — a tak! otrzymałem! dziś z rana otrzymałem! — Zlituj się! czemuż mi o tym nie mówisz? cóż..."

Bańka mydlana - strona 106
" Doświadczał znać od razu wszystkich tych uczuć, dopóki list czytał, a gdy go już przeczytał, długo w tej samej co przy czytaniu postawie pozostał i myślał... Myślał. Nagle porwał się z miejsca, spojrzał na zegarek, wielkim głosem zawołał na służącą, aby mu worek..."

Bańka mydlana - strona 107
" Matka moja z radości, jaką sprawił jej ten niespodziewany wypadek, wyzdrowiała prawie, a co najmniej stan zdrowia jej polepszył się na długo. Będzie ona przy nas mieszkać i za wszystkie lata nieobecności kochać i pielęgnować ją będę. Na koniec, Julian jest bogatym, a środki..."

Bańka mydlana - strona 108
" Może więc przy bliższym zetknięciu się z literackim światem tryśnie ze mnie ten ogień święty, który stworzył Sanda, Elliota i tyle innych kobiet, przed którymi świat kornie czoło ugiąć musiał. Widzisz, Jasiu, jak szerokie i wzniosłe perspektywy otworzyły się przede mną, i..."

Bańka mydlana - strona 109
" A teraz, drogi Jasiu, żegnam cię i błagam, abyś nie poddawał się boleści, którą ci sprawi rozstanie się ze mną. Człowiek myślący rozpaczać nie powinien nigdy. Tyle jest na świecie dróg, tyle promieni, tyle źródeł szczęścia! Pociesz się myślą, żem ja szczęśliwa. Niech..."

Bańka mydlana - strona 110
" — I do panurgowego stada... — Nauczycielstwo, autorstwo... — Lasalle... Delitzsch... Mara... — Wielka i dogrobowa miłość dla ciebie... — Cha, cha, cha, cha, cha! Był to śmiech, który od kilku już minut zbierał się w gardle Mirewicza, migotał mu w oczach i wił się po..."

Bańka mydlana - strona 111
" Śmiała się z bladym czołem swym od radości rozpromieniona Józefa, gdy Mirewicz, z wielkim pędem do mieszkania jej wpadłszy w nieśmiałej i o przebaczenie proszącej postawie przed Anną stanął. Śmiała się aż do łez stara pani Ignacowa, która o całej historii tej od Józefy..."